12.08.2019 12:40
Po treningu ze Strugą postanowił udać się na polowanie. Dawno nie był tak na poważnie, przeważnie z namysłem, że coś upoluje, ale i tak nie polował. Złowił tylko coś małego, jakąś mysz lub ptaszka, którego od razu zjadł. Pierwsze miał zamiar iśc sam, bo wtedy poluje się najlepiej, ale przydzielono mu kogoś jeszcze. Jakiś Mroźne Serce. Na początku w ogóle nie wiedział kto to jest, ale potem się zorientował. Buk. Albo Dąb, tak szczerze nie rozróżniał ich. Dziecko Króliczej, którą kiedyś spotkał, była jego ciotką. Tak, była, bo teraz nie zasługuje na ten tytuł i nie wiadomo czy w ogóle żyje. Odbiło jej! Wtedy mało brakowało żeby rzucił sie na nią z pazurami, uciekła w porę. Swoją drogą ciekawe co by powiedział Mróz, gdyby mu powiedział, że zabił jego matkę.
Późnym wieczorem czekał na kocura przy wyjściu z obozu. Gdy tylko go ujrzał, przywitał się chłodnym tonem i wyruszyli na polowanie. Szczur stwierdził, że pójdą na tereny niczyje, bo na terenach klanu nie będzie tyle zwierzyny co tam. Z resztą to, co wchodzi na tereny klanu jest stamtąd szybko przeganiane albo mordowane. A na niczyich nikt niczego nie wygania, bo mało kto tam poluje. Ale on jest mądry, nie wszyscy by na to wpadli! Gdy dotarli do Malinowych Krzewów, spojrzał na wojownika.
-Idę w tamtą stronę, jakbyś potrzebował pomocy to wołaj. W razie czego też będę krzyczał- ale i tak nie będzie takiej potrzeby. Point nie sądził, że będzie potrzebował pomocy. A nawet jeśli rzeczywiście by jej potrzebował to i tak by nie wołał. To byłaby oznaka słabości, a on nie jest słaby...
Chwilę po wypowiedzianych przez siebie słowach, ruszył na wschód. Jak na razie pewnie, jednak uważał. Jest noc, drapieżniki czuwają. W każdej chwili musi być gotowy do obrony. Wytężył zmysły i szedł, rozglądajac się co chwila na boki. No dalej, nie chowajcie się.
/Mróz, a potem MG
Późnym wieczorem czekał na kocura przy wyjściu z obozu. Gdy tylko go ujrzał, przywitał się chłodnym tonem i wyruszyli na polowanie. Szczur stwierdził, że pójdą na tereny niczyje, bo na terenach klanu nie będzie tyle zwierzyny co tam. Z resztą to, co wchodzi na tereny klanu jest stamtąd szybko przeganiane albo mordowane. A na niczyich nikt niczego nie wygania, bo mało kto tam poluje. Ale on jest mądry, nie wszyscy by na to wpadli! Gdy dotarli do Malinowych Krzewów, spojrzał na wojownika.
-Idę w tamtą stronę, jakbyś potrzebował pomocy to wołaj. W razie czego też będę krzyczał- ale i tak nie będzie takiej potrzeby. Point nie sądził, że będzie potrzebował pomocy. A nawet jeśli rzeczywiście by jej potrzebował to i tak by nie wołał. To byłaby oznaka słabości, a on nie jest słaby...
Chwilę po wypowiedzianych przez siebie słowach, ruszył na wschód. Jak na razie pewnie, jednak uważał. Jest noc, drapieżniki czuwają. W każdej chwili musi być gotowy do obrony. Wytężył zmysły i szedł, rozglądajac się co chwila na boki. No dalej, nie chowajcie się.
/Mróz, a potem MG
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W