Jaskółka... nie wyglądała groźnie, nawet odrobinę. Była tak drobna i chuda, że mogłaby co najwyżej kogoś posmyrać, zamiast zrobić mu krzywdy. Nie jadła za dużo. Odmawiała sobie jedzenia na rzecz kociąt, przez co straciła na wadze. Jadła tyle, ile potrzebowała by przeżyć i nie słabnąć, ale w porównaniu do maluchów, spożywała zdecydowanie mniej. Nie miała im jednak tego za złe. Były jej oczkiem w głowie, robiła to wszystko świadomie i z własnej woli.
- W-wszyscy tak mó-mówią - niemalże syknęła w stronę czarnego kocura. Wszyscy tak mówili. Najpierw Amor, potem Lew. I co? I najpierw została sama z brzuchem, a potem ośmieszono ją przed jednym z ważniejszych kotów w lesie. Nie potrafiła zaufać nikomu, kto miał coś zwisającego pod ogonem i szybko się to nie zmieni. Pomijając jej synów, samotniczka miała uraz do kocurów. Kotkom też nie ufała od razu, ale miały one zdecydowanie łatwiej.
b i r d s.flying.high.you knowhow Ifeel sun.in.the.s k y.you knowhowIfeel breeze driftin'on by.you knowhow Ifeel
it's anewdawn it's anew d a y it's an e wlife - ̗̀ FOR ME ̖́-
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Węgielek nieco się wzdrygnął słysząc odpowiedź kotki. Jej ton wskazywał na to, jakby bała się kocurów.. Może ktoś ją skrzywdził..? To byłoby coś okropnego. Taki czyn jest niewybaczalny. Nie będzie jednak o to pytać. Po pierwsze, nie wypada. Po drugie - przecież nawet tej kotki nie zna.
- Czyli już kogoś spotkałaś z klanu..? - zapytał nieco niepewnie. - Mieszkasz tutaj..? To twój teren? - dodał po chwili uświadamiając sobie, że może łazi sobie po co prawda Terenach Niczyich, ale przecież jakiś samotnik mógł uznać to za swój skrawek terenu! Nie wyczuł żadnego zapachu świadczącego o tym, że ktoś się tutaj osiedlił, ale nigdy nic nie wiadomo. Nie powinien pewnie tak chodzić gdzie chce. Chociaż.. legowisko tuż obok granicy z Klanem Cienia i Wichru to nie jest dobry pomysł. Jednak co on wie na ten temat. Żyje w klanie i pierwszy raz w życiu wyszedł poza granice, gdzieś dalej. Pewnie zadaje nieznanej samotniczce strasznie głupie pytania. Może już powinien się stąd zmywać?
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
- N-nie. Jestem tu prze-przelotnie - mruknęła, ignorując pytanie odnośnie klanowych kotów. Może spotkała, a może nie. W każdym razie nie było to coś, czym chciała się chwalić, bo w gruncie rzeczy nie miała czym. Miała mówić, że spotkała kocura z klanu Gromu i dała się wpuścić w maliny? Absolutnie. Nie zamierzała udowadniać wszystkim dokoła jak głupia i naiwna jest. Już wystarczy że jej dzieci to wiedziały. No i cały klan Gromu pewnie też.
- Sz-szukam miejsca na le-legowisko. W jakimś be-bezpiecznym miejscu - dodała niepewnie. Nie była do końca przekonana, czy to aby na pewno dobry pomysł, aby dzielić się tą informacją, ale tak długo jak nie wspomniała ani słowa o swoich pociechach, uważała to za w porządku. Może uda jej się... znaleźć sojusznika? Dla odmiany kogoś, kto da się JEJ omamić, a nie będzie owijał sobie jej wokół paluszka? Tylko czy Jaskółka była do czegoś takiego zdolna? Raczej mało prawdopodobne. Przez moment jednak przeszło jej przez myśl, że fajnie byłoby mieć kogoś do pomocy, tak jak to miała z Lwem i Rydzem. Szybko to sobie z głowy wybiła. Musi być ostrożna.
lmao gniot
b i r d s.flying.high.you knowhow Ifeel sun.in.the.s k y.you knowhowIfeel breeze driftin'on by.you knowhow Ifeel
it's anewdawn it's anew d a y it's an e wlife - ̗̀ FOR ME ̖́-
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Węgielek zauważył, że kotka nie odpowiedziała mu na pierwsze pytanie. No cóż, nie musiała tego robić. Nie znają się a ona przecież jest samotniczką i może nie chcieć dzielić się takimi informacjami. Uznał, że na pewno kogoś spotkała, bo właściwie ciężko tak chodzić obok granic. Nie wydawała się też być zdziwiona, gdy wspomniał o klanach. Musiała więc już mieć z kimś do czynienia.
- Ah, rozumiem - czyli dobrze myślał, a raczej wyczuł, że to faktycznie teren nie należący do nikogo. Węch jednak jest bardzo czułym zmysłem na takie rzeczy.
- To tutaj raczej nie będzie dobrze. Jak pewnie czujesz, niedaleko jest granica z Klanem Cienia - odpowiedział zupełnie szczerze, chociaż nie wiedział, czy kotka mu uwierzy. Jeśli nie na słowo, to na pewno poczuje zapach obcego klanu. Raczej tak blisko granicy nie będzie bezpiecznie, nawet jeśli to teren niczyi. Lepiej iść gdzieś dalej i mieć pewność, że nikt nie będzie się pałętał przy potencjalnym legowisku.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Oh, Jaskółka miała aż za dużo do czynienia z klanowymi kotami i wiedziała o nich zdecydowanie więcej niż by chciała. Najchętniej to by o tym wszystkim zapomniała, zupełnie jakby się nigdy nie wydarzyło. Wtedy nigdy nie zrobiłaby z siebie idiotki przed obcymi, a przede wszystkim - przed własnymi dziećmi, które dość umiejętnie ukrywały to, że mają swoją matkę za porażkę, co zresztą było prawdą. Tym właśnie była samotniczka - chodzącą porażką.
- Mhm - przytaknęła, choć wcale nie było to prawdą. Nie miała pojęcia czy to co czuje to klan Wichru, Cienia, czy Rzeki. Myślała że to naturalny zapach powietrza, nawet nie wiedziała że są tu ziemie klanów. Wolała jednak okłamać czarnego kocura, niż przyznać się do swojego upośledzenia i braku umiejętności korzystania z podstawowych zmysłów.
b i r d s.flying.high.you knowhow Ifeel sun.in.the.s k y.you knowhowIfeel breeze driftin'on by.you knowhow Ifeel
it's anewdawn it's anew d a y it's an e wlife - ̗̀ FOR ME ̖́-
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Może to pech, albo właśnie tak miało być. Jaskółka miała złe doświadczenia z klanami, ale czy jakiekolwiek doświadczenia są niepotrzebne? Samotniczka wyjątkowo źle zrobiła i to tak naprawdę nie jej wina, że tak wyszło. Owszem, była naiwna korzystając z propozycji dołączenia do klanu, jednak kto by się nie skusił na coś takiego? Węgielek na pewno nigdy się nie dowie. Urodził się w klanie i zamierza w nim pozostać aż do śmierci.
- Jest tu więcej samotników? Zawsze myślałem, że ich pełno poza granicami, a na razie natrafiłem tylko na ciebie - przyznał nieco zdziwiony. Może to dlatego, że przez całe życie inni powtarzali, jak to poza klanem jest niebezpiecznie. Nie wiedział, czy robią sobie żarty, czy mówią poważnie. Wolał jednak w to uwierzyć niż potem dać się zaskoczyć. Właściwie to powinien i tak uważać. Jedna samotniczka może okazać się tak zwaną ciszą przed burzą..
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
— N-nie wiem - odpowiedziała krótko. Nikogo tu wcześniej nie spotkała, poza jedną Czosnek, ale to tez nie oznaczało, że bura tutaj gdzieś mieszkała. Jaskółka więc zdecydowała się na zdawkową odpowiedź. Nie było to tak naprawdę kłamstwo, bo kotka nie wiedziała, czy ktoś tutaj żyje poza nią i jej kociętami. A to, że wichrzak nie wiedział o tym, że samotniczka jest matką to inna para kaloszy.
— Ma-Malinowa Gwiazda jest dobrą przy-przywódczynią? - zapytała, by zaraz potem zdać sobie sprawę z tego co zrobiła. Wymsknęło jej się. Nie chciała. Zdradziła, że wie o klanach cokolwiek więcej niż to, że istnieją i zostanie zasypana pytaniami w związku z tym. Była tego pewna. Nie potrafiła jednak uciec. Łapy jej się trzęsły, a oczy miała otwarte najszerzej jak potrafiła. Z przerażenia ją zamurowało. Co teraz?
b i r d s.flying.high.you knowhow Ifeel sun.in.the.s k y.you knowhowIfeel breeze driftin'on by.you knowhow Ifeel
it's anewdawn it's anew d a y it's an e wlife - ̗̀ FOR ME ̖́-
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Kiwnął jedynie głową na odpowiedź kotki. Jakoś wydawało mu się to dziwne, ale co on tam wie, skoro żyje sobie bezpiecznie na terenach klanu. Może faktycznie nie jest tak źle jeśli chodzi o ilość samotników na tych ziemiach? Następnym razem i tak planuje wybrać się tutaj z kimś, nie sam. Razem zawsze bezpieczniej no i raźniej.
Słysząc jej słowa podniósł brew w zdziwieniu i.. podejrzliwości. Sam był naiwny, trzeba przyznać, ale tutaj samotniczka go nie wkręci. Aż taki głupi nie jest i aż poczuł ukłucie w środku.
- Więc znasz klany. I to więcej niż przeciętny, przechodzący tutaj kot. Skąd wiesz o Malinowej Gwieździe? - odparł, tym razem z wyraźną ostrożnością w głosie. W pewnym sensie było mu przykro. Wiedział, że nie wszystkim należy wierzyć, ale nie pomyślałby, że kotka spróbuje go okłamać w taki sposób.
- Ale spokojnie.. Próbujesz się chronić. Uciekłaś z jakiegoś klanu? A odpowiadając - tak, uważam, że jest dobrą i wyrozumiałą przywódczynią - odpowiedział już bardziej spokojnie, kiedy zobaczył jak nieznana kotka wygląda. Jest przestraszona, pewnie zdała sobie sprawę, że sama wpadła w dołek, który przed sobą wykopała. Węgielek nie będzie jednak jej bardziej straszyć, nie ma mowy! Będzie uważał na jej odpowiedzi, ale nie zareaguje jakoś agresywnie. Nie jest taki.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Obserwowała kocura wyraźnie spanikowana. Nie była ani trochę ciekawa jego reakcji, mało tego, nie chciała jej w ogóle widzieć! Szkoda tylko, że jej łapy odmówiły posłuszeństwa i nie była w stanie się ruszyć. Nie mogła uciec, sparaliżowana strachem, a to wszystko przez jej własną głupotę i długi język.
Oczywiście, że znała klany i to lepiej niż przeciętny samotnik. Ba, pewnie wiedziała więcej niż terminator, który dopiero co rozpoczął trening. Gdyby jednak mogła, od razu zrezygnowałaby z tej wiedzy. Chciałaby zapomnieć, udawać ze nigdy żadnej z tych wiadomości nie usłyszała i nie miała pojęcia o klanach. Może byłoby jej lepiej, lżej.
- N-nie - odpowiedziała jedynie, zmuszając się w końcu do ucieczki. Biegła tak szybko jak tylko była w stanie, by zwymiotować przy najbliższym krzaku. Musi się bardziej pilnować. Następnym razem może jej się nie udać uciekać, albo rozmówca zacznie ją gonić.
Zt
b i r d s.flying.high.you knowhow Ifeel sun.in.the.s k y.you knowhowIfeel breeze driftin'on by.you knowhow Ifeel
it's anewdawn it's anew d a y it's an e wlife - ̗̀ FOR ME ̖́-
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Kotka sama się wkopała i tyle. Nie miała w tym momencie zupełnie nic na swoje usprawiedliwienie. Może poza kociakami, które chciała chronić, ale o tym Węgielek nic nie wiedział. Zmarszczył pysk, słysząc jej odpowiedź i nawet nie próbował gonić i złapać. Niech ucieka tam skąd przyszła. Był może trochę zirytowany, ale nie na tyle, by jakoś dziwnie reagować. Pokręcił jedynie głową w stronę, w którą uciekła samotniczka. Tuż po tym ruszył sprawnym krokiem w stronę ziem Klanu Wichru. Starczy mu już na dzisiaj wrażeń związanych z łażeniem po Ziemiach Niczyich. Pewnie wkrótce znowu się wybierze, ale nie wie, czy chciałby natrafić na tą samotniczkę. A może wszyscy tacy są? Co on tam wie, przecież mieszka w klanie..
[zt]
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
Po treningu ze Strugą postanowił udać się na polowanie. Dawno nie był tak na poważnie, przeważnie z namysłem, że coś upoluje, ale i tak nie polował. Złowił tylko coś małego, jakąś mysz lub ptaszka, którego od razu zjadł. Pierwsze miał zamiar iśc sam, bo wtedy poluje się najlepiej, ale przydzielono mu kogoś jeszcze. Jakiś Mroźne Serce. Na początku w ogóle nie wiedział kto to jest, ale potem się zorientował. Buk. Albo Dąb, tak szczerze nie rozróżniał ich. Dziecko Króliczej, którą kiedyś spotkał, była jego ciotką. Tak, była, bo teraz nie zasługuje na ten tytuł i nie wiadomo czy w ogóle żyje. Odbiło jej! Wtedy mało brakowało żeby rzucił sie na nią z pazurami, uciekła w porę. Swoją drogą ciekawe co by powiedział Mróz, gdyby mu powiedział, że zabił jego matkę.
Późnym wieczorem czekał na kocura przy wyjściu z obozu. Gdy tylko go ujrzał, przywitał się chłodnym tonem i wyruszyli na polowanie. Szczur stwierdził, że pójdą na tereny niczyje, bo na terenach klanu nie będzie tyle zwierzyny co tam. Z resztą to, co wchodzi na tereny klanu jest stamtąd szybko przeganiane albo mordowane. A na niczyich nikt niczego nie wygania, bo mało kto tam poluje. Ale on jest mądry, nie wszyscy by na to wpadli! Gdy dotarli do Malinowych Krzewów, spojrzał na wojownika.
-Idę w tamtą stronę, jakbyś potrzebował pomocy to wołaj. W razie czego też będę krzyczał- ale i tak nie będzie takiej potrzeby. Point nie sądził, że będzie potrzebował pomocy. A nawet jeśli rzeczywiście by jej potrzebował to i tak by nie wołał. To byłaby oznaka słabości, a on nie jest słaby...
Chwilę po wypowiedzianych przez siebie słowach, ruszył na wschód. Jak na razie pewnie, jednak uważał. Jest noc, drapieżniki czuwają. W każdej chwili musi być gotowy do obrony. Wytężył zmysły i szedł, rozglądajac się co chwila na boki. No dalej, nie chowajcie się.
/Mróz, a potem MG
Należy do niższych kocurów w klanie, posiadający nieco krótkawe łapy które przydzielają się do jego wysokości. Niemniej, jego łapy są dobrze umięśnione przez częste spacery oraz sporadyczne wspinaczki na drzewa. Tułów kocura również jest dobrze umięśniony. Mroźne Serca posiada szerokie barki, dodające mu stabilności.
Jego ciało jest pokryte długą oraz twardą sierścią pozbawionej blasku której główny kolor to ciemny odcień brązowego. Bury kocur jest pokryty ciemniejszymi, klasycznymi pręgami głównie skupione na jego grzbiecie i bokach. Do burego krajobrazu na kocurze można również zauważyć iż prawie połowa jego ciała jest pokryta białym kolorem. Barwa to znajduje się na pysku, piersi, szyi i karku oraz na przednich i tylnych łapach sięgająca aż do łokci oraz kolan w obu przypadkach. Tęczówki bezsennego wojownika są pomarańczowo-bursztynowe, sięgając do nieco ciemniejszych odcieni zieleni.
Kocur stał się nieco bardziej towarzyski lecz bardziej dla jego korzyści niż z własnej łapy. Mimo iż wciąż woli siedzieć w samotności obserwując innych czasem zdecyduje się na podejście do kogoś z czystego zainteresowania co ten kot porabia. Posiada swoją własną listę kotów do których woli podejść jak znajdzie się moment gdy koniecznie musi się dołączyć do współpracy z Klanem bądź w takich okazjach jakie są ceremonię na które tylko przychodzi z ciekawości czy coś mu popadnie. Do większości kotów z Klanu Cienia podchodzi dosyć obojętnie lecz jak zawsze, znajdą się jakieś ulubieńce pośród nich wszystkich. Co do zachowania wobec innych kotów które nie należą do jego klanu urodzenia, woli trzymać się z dala i jego podejście jest różne i zależy od humoru każdego dnia. Zwyczajnie postara się ich przepłoszyć w nieco burkliwy sposób lecz również może poczuć się wyjątkowo szczęśliwy i po prostu pośle jedno ostrzeżenie pełen obojętności, w końcu jak głupek przekroczy granicę to Mroźne Serce ma obowiązek do wyciągnięcia ich, z ich współpracą czy bez niej. Ogółem, jak to każdy mógłby uznać, żaden z niego dobry towarzysz jako iż woli pierw dbać o siebie i dopiero później zainteresuje się drugim.
Wierzba [KC] | Ślimacza Ścieżka, Żwirowa Łapa
Bury kocur miał pewne wątpliwości co do wybranego miejsca na polowanie przez Szczurzego Pazura. Czół się bardziej komfortowo na ziemiach których znał, a te które nie należały do nikogo były mu obce, niczym dziwnie wyglądający kocur którego tak właściwie też do końca nie znał. Minęli się z pewnością nie raz w legowisku czy na patrolach, lecz bury nigdy nie zaintrygował się jego osobą, po prostu był i istniał gdzieś w tle klanu, czy w tle życia syna Króliczego Pląsu i mimo pewnego zaciekawienia co do jego wyglądu, nic więcej nie rzucało mu się w oczy.
- Mhm - mrukną w jego kierunku. Akurat. Mógł sobie marzyć że on zdecyduje się na wrzaski niczym małe kocię. Jeżeli sam na coś wpadnie to sam to załatwi, na własną łapę, żaden jakiś wojownik nie będzie mu pomagać. Sam przecież nie raz był na samotnych polowaniach i wracał w jednym kawałku. Nie zgodził by się aby utracić swojej dumy w taki sposób. Spojrzał na oddalającego się wojownika, po czym rozglądną się dookoła i stwierdził że pójdzie pod wiatr, kierując się w stronę Kamiennych Pazurów. Ugiął łapy i uważnie rozglądał się dookoła, próbując być jak najmniej rzucający się w oczy innym, drapieżnikom jak i zwierzynie. Uważnie nasłuchiwał odgłosy nocy, rozglądając się to po okolicy, to pod łapy, od czasu do czasu sprawdzając kierunek wiatru uważając aby nie szurać długą sierścią o podłoże, poruszając się w jednej linii, łeb i ogon na wysokości grzbietu.
Czarno-biały kwiat, który już od jakiegoś czasu rozkwitał i rósł na coraz to większą i większą. Białe plamy zasłaniające czarne futro układają się nieregularnie, granice między bielą a czernią, wędrowały krętą drogą, tworząc zawijasy i ciekawą kompozycję. Największa z owych plam, zaczyna się tuż na prawej stronie pyszczka, ciągnie się przez dolną szczękę, omijając mały element na brodzie z tego oto powodu na brodzie koteczki znajduje się czarne futerko. Biała nieregularna plama ciągnie się przez brzuch aż do wewnętrznej strony ud, ostatecznie jednak wchodzi na zewnętrzną stronę lewego uda, a tam spływa już w dół tworząc swego rodzaju krzywą skarpetkę. Białe skarpetki zostały nałożone również i na pozostałe łapy, na każdej jednak różnej długości. Na pyszczku osadzone żółte oczy. Na jej karku widnieje duża blizna, pamiątka po walce z rzeczną terminatorką. Brak 3/4 małżowiny lewego ucha. Na szyi obroża z pudroworóżową apaszką.
Ze wszystkich sił stara się zaistnieć w oczach wymagającego ojca, nie chce zawieść jego zaufania, ani sprawić, że będzie się jej wstydził. Po długim czasie spędzonym z ojcem zaczęła od siebie sporo wymagać i oczekuje tego również od rodzeństwa. Kwiatuszek nie ma czasu na głupie zabawy - ona jest poważnym kotem - a jeśli już zaplątała się w jakąś zabawę, starała się wyciągnąć z niej coś pożytecznego, coś co przyniesie jej potrzebną wiedzę i umiejętności. Jak na tak młody wiek jest bardzo ambitna i pewna swoich racji, a jej ogromna pewność siebie tylko to pogłębia.
Dzień jest definitywnie porą, kiedy koty chętniej biorą się za polowanie. Noc w końcu utrudnia widzenie, nawet nie zwierzyny czy drapieżnika, a zwykłych przeszkód pod łapami. Jednak i nocą zwierzyna buszuje, tak jak wróbel, który najwyraźniej zgłodniał. Szczur wyłapał tylko rytmiczne stukanie. Mały ptaszek ziarenkiem stukał i skałkę, próbując najwyraźniej rozbić skorupkę. Nie dostrzegł jednak wojownika, który był kilka długości ogona od niego.
Młodszy z wojowników jednak nie miał tyle szczęścia co koleżka. Gdy Szczurzy Pazur zajmował się wróbelkiem, tak Mróz musiał wciąż szukać, bo najwyraźniej obrał zły kierunek! Żadna zwierzyna mu się nie nawinęła.
Należy do niższych kocurów w klanie, posiadający nieco krótkawe łapy które przydzielają się do jego wysokości. Niemniej, jego łapy są dobrze umięśnione przez częste spacery oraz sporadyczne wspinaczki na drzewa. Tułów kocura również jest dobrze umięśniony. Mroźne Serca posiada szerokie barki, dodające mu stabilności.
Jego ciało jest pokryte długą oraz twardą sierścią pozbawionej blasku której główny kolor to ciemny odcień brązowego. Bury kocur jest pokryty ciemniejszymi, klasycznymi pręgami głównie skupione na jego grzbiecie i bokach. Do burego krajobrazu na kocurze można również zauważyć iż prawie połowa jego ciała jest pokryta białym kolorem. Barwa to znajduje się na pysku, piersi, szyi i karku oraz na przednich i tylnych łapach sięgająca aż do łokci oraz kolan w obu przypadkach. Tęczówki bezsennego wojownika są pomarańczowo-bursztynowe, sięgając do nieco ciemniejszych odcieni zieleni.
Kocur stał się nieco bardziej towarzyski lecz bardziej dla jego korzyści niż z własnej łapy. Mimo iż wciąż woli siedzieć w samotności obserwując innych czasem zdecyduje się na podejście do kogoś z czystego zainteresowania co ten kot porabia. Posiada swoją własną listę kotów do których woli podejść jak znajdzie się moment gdy koniecznie musi się dołączyć do współpracy z Klanem bądź w takich okazjach jakie są ceremonię na które tylko przychodzi z ciekawości czy coś mu popadnie. Do większości kotów z Klanu Cienia podchodzi dosyć obojętnie lecz jak zawsze, znajdą się jakieś ulubieńce pośród nich wszystkich. Co do zachowania wobec innych kotów które nie należą do jego klanu urodzenia, woli trzymać się z dala i jego podejście jest różne i zależy od humoru każdego dnia. Zwyczajnie postara się ich przepłoszyć w nieco burkliwy sposób lecz również może poczuć się wyjątkowo szczęśliwy i po prostu pośle jedno ostrzeżenie pełen obojętności, w końcu jak głupek przekroczy granicę to Mroźne Serce ma obowiązek do wyciągnięcia ich, z ich współpracą czy bez niej. Ogółem, jak to każdy mógłby uznać, żaden z niego dobry towarzysz jako iż woli pierw dbać o siebie i dopiero później zainteresuje się drugim.
Wierzba [KC] | Ślimacza Ścieżka, Żwirowa Łapa
Cóż, za pierwszym razem nie zawsze znajduje się tego, co się pragnie. Cierpliwość była sztuką polowania a Mroźny podczas samotnych polowań nabrał jej trochę, wiec ewentualnie nie sfrustrował się tak od razu z racji braku zwierzyny. Mógł jednak cieszyć się, że nie napotkał żadnego drapieżnika, nie chciał skończyć zjedzony przez lisa czy borsuka, tym mniej zagryziony przez jakiś dziadowskie szczury. Była by to dla niego porażka i nie wybaczyłby to sobie. Jednak teraz była pora aby kontynuować dalej, gnając przed siebie na zgiętych łapach, uważając aby na nic nie nadepnąć czy szurać po ziemi. Sprawdził wiatr, przez co pozwolił sobie zmienić kierunek, skręcając w stronę ziem niczyich. Może tam znajdzie coś więcej niż ciszę. Chodząc ze wszystkimi zmysłami kontynuował swe polowanie.
Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
Szczęście mu dopisało. Oczywiście był pewny, że coś znajdzie, ale nie aż tak szybko! Gdy tylko kocur usłyszał stukanie, rozejrzał się i wciągnął powietrze do płuc. Co to za zapach? Wróbel. Nie był zbytnio zadowolony z tego typu zwierzyny, jest mała i stać go przecież na więcej! Co sobie pomyślą inni wojownicy, gdy przyniesie do obozu tylko wróbla? Ale hej! Polowanie dopiero się zaczęło, a on już ma takie złe myśli. Lecz to nie zniechęciło go do powrotu do obozu. Lepiej przecież wrócić z wróblem niż z pustymi łapami, prawda? A więc upewnił się, że stoi pod wiatr, po czym ugiął łapy, tak aby ogon i łeb mieć na równi z grzbietem. Brzuchem nie szurał po ziemi, tak samo było i z ogonem. Pilnował się... Ciężar ciała przeniósł na tylne łapy oraz ściszył oddech. W stronę ofiary szedł powoli, żeby tylko nie nadepnąć na żadną gałązkę czy inną rzecz, która mogłaby go zdradzić. Kiedy podszedł bliżej zwierzęcia, wybił się, lecąc wprost na niego, aby go zabić. Pazury miał w gotowości, gdyby tylko okazało się, że wróbel jest mądrzejszy niż mu się wydaje.