25.06.2021 22:31
Szczaw stąpał poważnie na ziemi, mimo sytuacji które ostatnimi czasami przechodziły przez Klan Rzeki. Miał swoje... specyficzne poglądy, które sprawiały iż niewiele rzeczy trafiało w jego serce, wywołując intensywne emocje. Interesował się końcem swojego ogona, choć nie pozwalał uciec zachowaniom i reakcjom na zdarzenia swojej uwadze, zawsze choć jednym uchem przysłuchując się innym kotom. Tu raz podsłucha plotkę, tu przyjdzie na pogrzeb, na zebranie - rozejrzy się, dowie się interesujących go rzeczy i wyjdzie, równie niezmieniony jak wcześniej. Choć w jej głowie czasem widniał mglisty widok nieruchomego ciała starszego brata, Drobnej Łapy. Z drugiej strony... nie był jej znany, a i może odwiedził dziadka na Srebrnej Skórce, jednocząc się z resztą rodziny.
Wypoczywała, mając więcej czasu na to od kiedy Kosowa Pieśń zajmowała się sprawą Pożogi. Nie miało... zastępczyni tego za złe. Najwyraźniej Gwiezdni tak chcieli, a kim on był by interweniować w ich plany? Był już odpowiednio wyróżniony, mając za mistrza kogoś takiego. Dlatego też gdy ujrzała Barwną Łapę, już niedługo byłego terminatora medyka, który miał otrzymać prawowite imię i rangę wstała momentalnie, a jej błękitne oczy rozbłysnęły. Jednym uchem przyjęła informację, że jej pożal się Gwiezdni brat też musiał iść i... też został wybrany przez Księżycowy Pył? Została. Wybrana. Przez samą, martwą już medyczkę, by stąpać u boku wnuka Kos, o której tyle jej opowiadała na naukach. Kojarzyła historyjkę o terminatorach, uczących się pod okiem Księżyc, która nauczała ich ze Srebrnej Skórki. Nie widziała u jego boku Gorzkiej Łapy, która zdawała się rozmyć w powietrzu już parę czasu wstecz. Czasami ciekawił się, gdzie poszła, czy za czymś podążała? Miała cel, jakąś motywację?
Szła dumnie za Barwinkiem, wraz ze Zbożem, które miała okazję poznać wiele księżycy wstecz i widziała je na pogrzebie Rybki. Kojarzyła przez mgłę jej postać. Jednakże kompan w postaci... takiego frajera jak Lilia zdziwił ją. Taki bękart, który większość życia spędził z bólami głowy, jak największy leszcz? Nie pozwoliła jednak swoim opiniom wyjść na zewnątrz, pozostawiając je kotłujące się w sobie. Nie musi o tym wiedzieć, a ona sama będzie odgrywała przykładne rodzeństwo. A poza tym - jej jakiekolwiek myśli zdecydowanie przyćmiewał blask słów z wcześniej. Księżycowy Pył prosiła by ono, we własnej kociej osobie, pojawiła się przy Szepczącej Sadzawce! Mimowolnie jej palce mrowiły z podekscytowaniem, lecz pysk pozostawał kamienny, nie wyrażający wielu emocji. Skinęła wyłącznie głową Barwnej Łapie oraz reszcie towarzyszy, podążając za nimi, zastanawiając się co uda im się ujrzeć po drodze.
Wypoczywała, mając więcej czasu na to od kiedy Kosowa Pieśń zajmowała się sprawą Pożogi. Nie miało... zastępczyni tego za złe. Najwyraźniej Gwiezdni tak chcieli, a kim on był by interweniować w ich plany? Był już odpowiednio wyróżniony, mając za mistrza kogoś takiego. Dlatego też gdy ujrzała Barwną Łapę, już niedługo byłego terminatora medyka, który miał otrzymać prawowite imię i rangę wstała momentalnie, a jej błękitne oczy rozbłysnęły. Jednym uchem przyjęła informację, że jej pożal się Gwiezdni brat też musiał iść i... też został wybrany przez Księżycowy Pył? Została. Wybrana. Przez samą, martwą już medyczkę, by stąpać u boku wnuka Kos, o której tyle jej opowiadała na naukach. Kojarzyła historyjkę o terminatorach, uczących się pod okiem Księżyc, która nauczała ich ze Srebrnej Skórki. Nie widziała u jego boku Gorzkiej Łapy, która zdawała się rozmyć w powietrzu już parę czasu wstecz. Czasami ciekawił się, gdzie poszła, czy za czymś podążała? Miała cel, jakąś motywację?
Szła dumnie za Barwinkiem, wraz ze Zbożem, które miała okazję poznać wiele księżycy wstecz i widziała je na pogrzebie Rybki. Kojarzyła przez mgłę jej postać. Jednakże kompan w postaci... takiego frajera jak Lilia zdziwił ją. Taki bękart, który większość życia spędził z bólami głowy, jak największy leszcz? Nie pozwoliła jednak swoim opiniom wyjść na zewnątrz, pozostawiając je kotłujące się w sobie. Nie musi o tym wiedzieć, a ona sama będzie odgrywała przykładne rodzeństwo. A poza tym - jej jakiekolwiek myśli zdecydowanie przyćmiewał blask słów z wcześniej. Księżycowy Pył prosiła by ono, we własnej kociej osobie, pojawiła się przy Szepczącej Sadzawce! Mimowolnie jej palce mrowiły z podekscytowaniem, lecz pysk pozostawał kamienny, nie wyrażający wielu emocji. Skinęła wyłącznie głową Barwnej Łapie oraz reszcie towarzyszy, podążając za nimi, zastanawiając się co uda im się ujrzeć po drodze.
![[Obrazek: da0o94l-eb4808cd-8819-4692-ab77-b2efef9b...tueFFVSniM]](https://images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com/f/c5b7fe5c-34f6-401d-9242-c6eecbc211b0/da0o94l-eb4808cd-8819-4692-ab77-b2efef9b74e9.png?token=eyJ0eXAiOiJKV1QiLCJhbGciOiJIUzI1NiJ9.eyJzdWIiOiJ1cm46YXBwOjdlMGQxODg5ODIyNjQzNzNhNWYwZDQxNWVhMGQyNmUwIiwiaXNzIjoidXJuOmFwcDo3ZTBkMTg4OTgyMjY0MzczYTVmMGQ0MTVlYTBkMjZlMCIsIm9iaiI6W1t7InBhdGgiOiJcL2ZcL2M1YjdmZTVjLTM0ZjYtNDAxZC05MjQyLWM2ZWVjYmMyMTFiMFwvZGEwbzk0bC1lYjQ4MDhjZC04ODE5LTQ2OTItYWI3Ny1iMmVmZWY5Yjc0ZTkucG5nIn1dXSwiYXVkIjpbInVybjpzZXJ2aWNlOmZpbGUuZG93bmxvYWQiXX0.nBhy0TnjrwLpI46TQt_GzOgAJYQfmL_2FtueFFVSniM)
everybody talkin' like i'm dreamin'
what i said became reality
at this point, my words are prophecy
because everything i say comes true
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W