#8
Gorące promienie słoneczne nie oszczędzały żadnego z kotów, które wyruszyły w drogę do Szepczącej Sadzawki. Uszy Szczaw drgnęły lekko na pytanie Lilii, a ona sama pobłogosławiła przez krótką chwilę brata swoim spojrzeniem. Mógł mieć trochę racji w swoich słowach, przez co błękitne ślepia po chwili skupiły się na sylwetce terminatora medyka, wyczekując odpowiedzi. Sama nie byłaby zdziwiona, gdyby nawet w pewnym momencie mogliby mieć towarzystwo wichrowych kotów. Na samą tą myśl na jej pysku pojawił się grymas, im dłużej rozciągał się temat Pożogi. Zwątpienia rozwiązał Barwna Łapa, a Szczaw wypuścił z siebie wstrzymywane powietrze. Jeśli jeszcze jakkolwiek trzymali się Kodeksu Wojownika. Słyszała już do czego zdolny był Klan Wichru, tak łatwo spluwając na zasady panujące od wielu, wielu księżycy! Nie wiedziała, czy mogłoby być cokolwiek, co mogłoby poprawić ich sytuację pośród czterech klanów, z pewnością splamiając swoje poszanowanie wśród innych.
Wiadomość o tym, że nikt nie miał prawa przerwać im wyprawy sprawiła, iż wzdłuż kręgosłupa pointki przeszedł dreszcz podekscytowania. Byli wybrańcami, ona sama również nim była. Widziała już siebie w pięknym wschodzie słońca, kiedy wróci do obozu dumna i pochwali się wszystkim mamie, powie jej że to ona została wybrana, jako ta jedna jedyna porządna. A Zboże... i jej, pożal się Gwiezdni, brat Lilia jakoś... się przypałętali. Od tak, gdzieś się dołączyli podczas jej i Barwnej Łapy wyprawie. Ona była wybrańcem Gwiezdnych, jej imię wymieniła Księżycowy Pył.
Głowa jej wyrwała się z chmur w momencie, w którym Zbożowa Łapa otworzyło swój pysk. Zmarszczyła brwi, przyglądając się rudej postaci uważnie. - Myślę, iż decyzja kogoś, kto przez długi czas wiernie służył Klanowi Rzeki, nie powinna być podważana w taki sposób. - ciemny ogon uderzył o ziemię, jednak mordka nie wyrażała żadnych emocji, po chwili odwracając wzrok od potomstwa Żołędziowej Cętki. W tym momencie już nawet obecność Liliowej Łapy zdawała się być bardziej znośna, niż tego rudzielca, który doszukiwał się problemów we wszystkim. Pyszczek jej jednak nie drgnął, nie wydając z siebie żadnych kolejnych słów, nie chcąc komplikować ich podróży. Może się okazać, że te ledwo co wyrośnięte kocięta mają więcej oleju w głowie, niż Zboże mogłoby sobie wyobrazić. Wierzył, że Księżycowy Pył miała swój powód, dla którego to właśnie oni zostali wybrani. Musieli wyróżniać się w jej oczach, godnych zaufania i odpowiednich, by towarzyszyć Barwinkowi w tak ważnej dla niego podróży.
[Obrazek: da0o94l-eb4808cd-8819-4692-ab77-b2efef9b...tueFFVSniM]
everybody talkin' like i'm dreamin'
what i said became reality
at this point, my words are prophecy
because everything i say comes true
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W