11.07.2021 12:00
Księżycowy Pył dotknęła nosem czoła Zboża... I Zboże było gotowe na olbrzymią zmianę. Że coś się stanie. Ale jedyne co poczuło, to delikatne dotknięcie i być może odrobinę pyłu osadzającą się na czole. Zmarszczyło brwi, obawiając się, że to co Księżycowy Pył zamierzała uczynić wcale nie musiało wyjść. Że chociaż mimo jej dobrych chęci nie będzie im dane doznać tego, czego sama medyczka doznała już po śmierci. I chciało coś powiedzieć, odezwać się i jeszcze pomówić, przywołać swoją myśl, zrealizować swój pomysł, i zanim zdążyło...
- ...zaczekaj! - zawołało, wybudzając się ze snu.
Rozejrzało się po okolicy, widząc budzących się Kwaśną i Liliową Łapę, oraz wciąż śpiącego Barwną Łapę. Westchnęło głęboko i zamknęło oczy, kładąc głowę na powrót na ziemi. Ale nie minęła sekunda, gdy jej głowa znów wystrzeliła do góry, oczy szeroko otwarte. Nie czuło swojego zapachu spod ziół które używało, ale same zioła... Jakby jednak coś się pod nimi czaiło? Coś innego. Coś prawdziwego. Ale to nie zapach sprawił, że Zboże się poderwało.
To głos. Głos, który był wyraźnie wyższy. Wyższy bez wysiłku. Wyższy, tak jak kotki miały głosy wysokie, ale znowu nie aż tak wysoki. Wyższy od tego co Zboże miało wcześniej, ale wciąż nie za wysoki. Głos który był... wysoki jak na kocura i niski jak na kotkę.
Głos, który sprawił, że w oczach Zboża stanęły łzy.
Nie mogło powstrzymać uśmiechu, chociaż bardzo próbowało. Przetarło oczy próbując się pozbyć wrednych łez, wciąż napływających i napływających, i serca bijącego w piersi ze szczęścia, i pyszczka wykrzywionego w uśmiechu tak szczerym, jak Zboże nie miało od dawna.
Pociągnęło nosem. Popatrzyło na towarzyszące jej koty, które tak jak ono doświadczyły tego szczęścia, i nie było w stanie się powstrzymać - mimo niechęci czuło również przyjazność. Nie musiało być z tą dwójką blisko, ale nigdy nie zmieni to faktu, że wspólnie przeszli przez coś, co żaden kot do tej pory nie przeszedł. I to było absolutnie niesamowite.
Chwilę później obudził się i ostatni kot.
- Gratulacje, Barwna Wodo - powiedziało Zboże, wciąż pociągając trochę nosem. Łzy już nie ciekły, ale emocje wciąż były intensywne. Zboże promieniało szczęściem, zupełnie jakby samo zostało jasną gwiazdą na niebie.
- ...zaczekaj! - zawołało, wybudzając się ze snu.
Rozejrzało się po okolicy, widząc budzących się Kwaśną i Liliową Łapę, oraz wciąż śpiącego Barwną Łapę. Westchnęło głęboko i zamknęło oczy, kładąc głowę na powrót na ziemi. Ale nie minęła sekunda, gdy jej głowa znów wystrzeliła do góry, oczy szeroko otwarte. Nie czuło swojego zapachu spod ziół które używało, ale same zioła... Jakby jednak coś się pod nimi czaiło? Coś innego. Coś prawdziwego. Ale to nie zapach sprawił, że Zboże się poderwało.
To głos. Głos, który był wyraźnie wyższy. Wyższy bez wysiłku. Wyższy, tak jak kotki miały głosy wysokie, ale znowu nie aż tak wysoki. Wyższy od tego co Zboże miało wcześniej, ale wciąż nie za wysoki. Głos który był... wysoki jak na kocura i niski jak na kotkę.
Głos, który sprawił, że w oczach Zboża stanęły łzy.
Nie mogło powstrzymać uśmiechu, chociaż bardzo próbowało. Przetarło oczy próbując się pozbyć wrednych łez, wciąż napływających i napływających, i serca bijącego w piersi ze szczęścia, i pyszczka wykrzywionego w uśmiechu tak szczerym, jak Zboże nie miało od dawna.
Pociągnęło nosem. Popatrzyło na towarzyszące jej koty, które tak jak ono doświadczyły tego szczęścia, i nie było w stanie się powstrzymać - mimo niechęci czuło również przyjazność. Nie musiało być z tą dwójką blisko, ale nigdy nie zmieni to faktu, że wspólnie przeszli przez coś, co żaden kot do tej pory nie przeszedł. I to było absolutnie niesamowite.
Chwilę później obudził się i ostatni kot.
- Gratulacje, Barwna Wodo - powiedziało Zboże, wciąż pociągając trochę nosem. Łzy już nie ciekły, ale emocje wciąż były intensywne. Zboże promieniało szczęściem, zupełnie jakby samo zostało jasną gwiazdą na niebie.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑
and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
⭑ ⭑ ⭑ ⭑
and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W