#44
Jej ucho zastrzygło tylko lekko, słysząc uwagę swojego rodzeństwa, choć nie odwróciła się w jego stronę, wzrokiem będąc cały czas skupioną na sylwetce Księżycowego Pyłu. Łapy drżały jej w podekscytowaniu, próbując opanować je na czas, w którym całkowicie będzie mogła cieszyć się efektami po przebudzeniu. Jeśli zadziałają – Kwaśna Łapa nie miała żadnego powodu, by wątpić w siłę i umiejętności Gwiezdnych, wiedząc, że nie równali się oni ziemskim kotom. Była gotowa na tę zmianę, czując… że o wiele ułatwi jej to życie, nawet jeśli jeszcze nikomu nie wyznała tego, co kryło się w środku niej samej. Nie miała dłuższej chwili na zastanowienie, mrużąc oczy gdy medyczka Klanu Rzeki dotknęła jej czoła, czując jak przez całe jej ciało przeszły pozytywne dreszcze, ale również szok związany z tym, co się działo. Tyle księżycy spędzała, pielęgnując swoją wiarę w życie na Srebrnej Skórce, a teraz sama tam się znalazła i przeżywała to wszystko… ze swoim rodzeństwem i ze Zbożem. W końcu zaczynała rozumieć, dlaczego terminator Płonącego Nieba tak się zachowywało. Wszystko zaczynało układać się w jedną, kompletną całość. A Szczaw tej okazji nie zamieniłaby za nic na świecie.
Wybudziła się po Zbożu, rozglądając się wokół i dostrzegając, że sylwetka Barwinka pogrążona była jeszcze we śnie. Dopiero po paru uderzeniach serca dotarło do niej wspomnienia wszystkiego, co wydarzyło się przed chwilą i podskoczyła na cztery łapy jak poparzona, głęboko nabierając powietrza. Pachniała… inaczej. Wszyscy pachnieli inaczej, oprócz Zboża, które utrwaliło swój zapach, już wcześniej go zakrywając. Nigdy nie pomyślała o takiej opcji, jednak w tej chwili… Pointka poczuła jak jej samej łzy nachodzą do oczu, mrugając panicznie, by je odgonić. To wszystko było prawdą, najszczerszą prawdą i rzeczywistością. Czuła, jak jej gardło się zaciska, przez chwilę nie odzywając się, obawiając się… swojego brzmienia. Jak zareagują jej rodzice? Najbliżsi? Co jeśli… to im się nie spodoba? Mimo wszystko ta jedna ceremonia Ćmiej Gwiazdy, która tak mocno zapadła jej w pamięci, na której to pierwszy raz poczuła, że jest… kimś innym, czuje się inaczej od reszty kotów. Zawsze będą w Klanie tacy, którzy będą ją wspierać, prawda? Na pewno, musiało tak być. Może będzie dla niej Lilia? Może wytłumaczą sobie wszystko po powrocie z wyprawy i wszystko powróci do normalności, a ona sama przeprosi Zboże za całe to zamieszanie? Mimo burzliwego początku… nie mogła wyobrazić sobie piękniejszego końca tej wyprawy, które na pewno pozostanie z nią w pamięci na całe życie, na równi ze spotkaniem Gwiezdnej.
W końcu wybudził się i… Barwna Woda, bo takim imieniem przedstawił się im nowy medyk Klanu Rzeki, a pointka nie mogła powstrzymać uśmiechu, czując jak energia i podekscytowanie rozpala całe jej ciało. Niestraszny był teraz jej żar, czy powrót ponownie przez fale uderzające o ich ciała. Wracała jako ona, w najżywszej i najprawdziwszej sobie postaci, która do tej pory wydawała się być odległym snem. Usłyszała głos Zbożowej Łapy, po chwili zbierając sama odwagę na wydobycie z siebie słów.
- Gralutuję, Barwna Wodo! – wymruczała, z głosem głębszym niż był wcześniej. Nie był tak samo neutralny jak mógł wydawać się głos rudego terminatora, jednak w uszach pointki był ideałem. Pyszczek jej od razu rwał się do mówienia kolejnych słów, podziwiania, jak nisko potrafi ukierunkować swój głos. Gotowa była do drogi powrotnej, pełna nowych energii i motywacji – jednak jedno było pewne, dzisiejszej nocy na pewno nie zdoła zmrużyć oka.
[Obrazek: da0o94l-eb4808cd-8819-4692-ab77-b2efef9b...tueFFVSniM]
everybody talkin' like i'm dreamin'
what i said became reality
at this point, my words are prophecy
because everything i say comes true
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W