31.07.2021 20:56
Skinęła głową.
Proszenie o pomoc stare klany?
- Nie wiem wiele o starych klanach, nie wiem który z nich byłby najbardziej skłonny nam pomóc. Ale z pewnością w kontaktach z nimi musimy zachować ostrożność. Z jednej strony, nie przyznawać się niepytanym do związku z klanem Pożogi, a z drugiej, nie kłamać. Ale jeżeli będzie to konieczne, będziemy musieli to przedyskutować. - odpowiedziała Tundra, czując jak rozlewa się po jej ciele niepokój. Nie sądziła, że dojdzie do takiej sytuacji. Dotąd nie sądziła, że brak wiedzy o chorobach i ich leczeniu będzie ich problemem. Rzeczywiście nigdy nie pytała Fairy’ego o to, jaką właściwie wiedzę posiada, ale skoro Rojst przedstawił jej go, jako medyka, była przekonana o jego pełnym wykształceniu. Teraz nabrała co do tego wątpliwości.
Słuchała wypowiedzi Pokrzywy i z każdym kolejnym zdaniem jej źrenice robił się większe. Nie było łatwo tego słuchać. Przyszło jej do głowy, że nie warto też było o tym mówić. Zwłaszcza, kiedy było się świadkiem i uczestnikiem tamtych wydarzeń. Zaskoczyła ją tam myśl, która z jakiegoś powodu pojawiła się w jej głowie. Empatia była tym, w co Tundra była raczej uboga. A jednak poczuła ją właśnie w tej chwili i właśnie w stosunku do Pokrzywy.
Naprawdę nie widziała tego w nim wcześniej? Że był agresywnym, aroganckim, niedojrzałym gnojkiem? Czekoladowa miała go za kogoś zupełnie innego. To znaczy, dostrzegała niepokojące sygnały, ale były nimi zdolność do sadyzmu i megalomania ale… no właśnie, nie było w tym miejscu żadnego ale. To, co zaobserwowała podczas treningu powinno wystarczyć, by ten kocur nie dostał nigdy żadnej władzy. Była przekonana, że nigdy nie powierzy mu do wychowania żadnego ucznia, taką decyzję podjęła już po kilku dniach trenowania z nim. Mimo tego z jakiegoś powodu pozwoliła mu dowodzić wyprawą po nowe tereny. Z perspektywy czasu nie potrafiła tego zrozumieć. O czym wtedy myślała? Dlaczego nie kazała Pokrzywie poprowadzić grupy, skoro to z nią wychowywała kocięta i z nią czuła się najbardziej związana? Może to znów wstyd. Zacisnęła zęby.
- Za bardzo mu zaufałam. - powiedziała głucho, trudno powiedzieć czy do siebie, czy do Pokrzywy. W oczach, którymi przesuwała po otoczeniu i na chwilę zawiesiła na na córce Dyni, na pół uderzenia serca pojawił się ból.
Opoka nie wiedziała, jak dalej pociągnąć ten temat. Była za to świadoma, że coś powinna powiedzieć. Że jest winna przeprosiny i to nie tylko Pokrzywie, ale również Voodoo, która teraz nie udzielała się w Nowym Świcie. I Kos. Ona też przez nią cierpiała. Nie. Nie przez nią. Przez Roche’a. Nawet, gdyby nie otrzymał od niej tego dnia władzy, prawdopodobnie sprawiałby kłopoty. Być może nie aż takie ale w końcu i tak by się tak skończyło. Może Tundra tylko przyspieszyła nieuchronne.
- Dziękuję, że mi o tym powiedziałaś, Pokrzywo… to musiało być dla ciebie trudne. - rzekła, patrząc prosto na nią, jeżeli tylko jej pozwoliła, to prosto w oczy. W tonie jej głosu słychać było wiele emocji ale tą, która wyróżniała się najbardziej, był smutek. - Mam wiele do przemyślenia w tej sprawie. - dodała jeszcze Tundra.
Proszenie o pomoc stare klany?
- Nie wiem wiele o starych klanach, nie wiem który z nich byłby najbardziej skłonny nam pomóc. Ale z pewnością w kontaktach z nimi musimy zachować ostrożność. Z jednej strony, nie przyznawać się niepytanym do związku z klanem Pożogi, a z drugiej, nie kłamać. Ale jeżeli będzie to konieczne, będziemy musieli to przedyskutować. - odpowiedziała Tundra, czując jak rozlewa się po jej ciele niepokój. Nie sądziła, że dojdzie do takiej sytuacji. Dotąd nie sądziła, że brak wiedzy o chorobach i ich leczeniu będzie ich problemem. Rzeczywiście nigdy nie pytała Fairy’ego o to, jaką właściwie wiedzę posiada, ale skoro Rojst przedstawił jej go, jako medyka, była przekonana o jego pełnym wykształceniu. Teraz nabrała co do tego wątpliwości.
Słuchała wypowiedzi Pokrzywy i z każdym kolejnym zdaniem jej źrenice robił się większe. Nie było łatwo tego słuchać. Przyszło jej do głowy, że nie warto też było o tym mówić. Zwłaszcza, kiedy było się świadkiem i uczestnikiem tamtych wydarzeń. Zaskoczyła ją tam myśl, która z jakiegoś powodu pojawiła się w jej głowie. Empatia była tym, w co Tundra była raczej uboga. A jednak poczuła ją właśnie w tej chwili i właśnie w stosunku do Pokrzywy.
Naprawdę nie widziała tego w nim wcześniej? Że był agresywnym, aroganckim, niedojrzałym gnojkiem? Czekoladowa miała go za kogoś zupełnie innego. To znaczy, dostrzegała niepokojące sygnały, ale były nimi zdolność do sadyzmu i megalomania ale… no właśnie, nie było w tym miejscu żadnego ale. To, co zaobserwowała podczas treningu powinno wystarczyć, by ten kocur nie dostał nigdy żadnej władzy. Była przekonana, że nigdy nie powierzy mu do wychowania żadnego ucznia, taką decyzję podjęła już po kilku dniach trenowania z nim. Mimo tego z jakiegoś powodu pozwoliła mu dowodzić wyprawą po nowe tereny. Z perspektywy czasu nie potrafiła tego zrozumieć. O czym wtedy myślała? Dlaczego nie kazała Pokrzywie poprowadzić grupy, skoro to z nią wychowywała kocięta i z nią czuła się najbardziej związana? Może to znów wstyd. Zacisnęła zęby.
- Za bardzo mu zaufałam. - powiedziała głucho, trudno powiedzieć czy do siebie, czy do Pokrzywy. W oczach, którymi przesuwała po otoczeniu i na chwilę zawiesiła na na córce Dyni, na pół uderzenia serca pojawił się ból.
Opoka nie wiedziała, jak dalej pociągnąć ten temat. Była za to świadoma, że coś powinna powiedzieć. Że jest winna przeprosiny i to nie tylko Pokrzywie, ale również Voodoo, która teraz nie udzielała się w Nowym Świcie. I Kos. Ona też przez nią cierpiała. Nie. Nie przez nią. Przez Roche’a. Nawet, gdyby nie otrzymał od niej tego dnia władzy, prawdopodobnie sprawiałby kłopoty. Być może nie aż takie ale w końcu i tak by się tak skończyło. Może Tundra tylko przyspieszyła nieuchronne.
- Dziękuję, że mi o tym powiedziałaś, Pokrzywo… to musiało być dla ciebie trudne. - rzekła, patrząc prosto na nią, jeżeli tylko jej pozwoliła, to prosto w oczy. W tonie jej głosu słychać było wiele emocji ale tą, która wyróżniała się najbardziej, był smutek. - Mam wiele do przemyślenia w tej sprawie. - dodała jeszcze Tundra.
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W