21.08.2021 14:02
Nie spałem. Nie zmrużyłem oka. Tak bardzo bałem się, że zaśpię na moje spotkanie z mistrzynią, że nie udało mi się zasnąć w ogóle. Całą noc, każde uderzenie serca myślę o tym, jak będzie wyglądał pierwszy dzień mojego treningu. I każdy kolejny. Jaka jest pani Kos? Dobra i wyrozumiała? Czy straszna jak pani Tundra? W trakcie naszej wymiany zdań po ceremonii nie wydała się taka. Myślę o tym, że jest raczej łagodna i ciepła chociaż dobrze wiem, że nie powinienem wyrabiać sobie o nikim zdania tylko na podstawie tej bardzo krótkiej rozmowy (którą swoją drogą bardzo trudno nazwać rozmową ale nazywam ją tak w myślach z braku lepszego słowa).
Powodów dla których nie udało mi się zasnąć tej nocy mogło być więcej. Mianowicie, była to moja pierwsza noc poza kociarnią, właściwie pierwsza noc mojego życia spędzona bez mamy. Dziwnie się z tym czuję ale staram się nie użalać nad sobą. Większość kotów w Nowym Świcie sypia bez mamy i jestem pewien, że ja też to potrafię. Ale mimo tego jest to trudne. Udaje mi się rzecz jasna nie płakać (jestem przecież dzielnym kocurkiem), ale nie udaje mi się powstrzymać tlącego się głęboko pragnienia wymknięcia się z Różanych Krzewów i bardzo cicho ułożyć obok falującego miarowo boku mamy.
Kiedy tylko zaczyna świtać, wstaję z legowiska dokonuję szybkiego czyszczenia futerka. Zwykle jest ono dość czyste, głównie dlatego że zazwyczaj nie wykonuję czynności mogących narazić je na zabrudzenie. Robię to, co każe mama, sporo śpię, a kurz zebrany na łapkach podczas zabawy łatwo daje się zlizać. Dlatego też moje białe futerko w czarne pręgi bardziej przypomina szatę pieszczocha dwunogów niż wygląd przeciętnego wolnego kota. Jest bardzo biała, pozbawiona ubytków i po prostu bardzo ładna.
Na miejsce docieram zaledwie kilka uderzeń serca po Kos i w tej chwili zupełnie nie widać po mnie, że tej nocy nie spałem. Jestem zupełnie rozbudzony i drżący z podekscytowania, zupełnie tak jak podczas ceremonii.
- Dzień dobry, pani Kos. Jestem gotowy do nauki! - oświadczam dziarsko i choć wciąż miesza się we mnie strach z radością, to jestem dobrej myśli.
Powodów dla których nie udało mi się zasnąć tej nocy mogło być więcej. Mianowicie, była to moja pierwsza noc poza kociarnią, właściwie pierwsza noc mojego życia spędzona bez mamy. Dziwnie się z tym czuję ale staram się nie użalać nad sobą. Większość kotów w Nowym Świcie sypia bez mamy i jestem pewien, że ja też to potrafię. Ale mimo tego jest to trudne. Udaje mi się rzecz jasna nie płakać (jestem przecież dzielnym kocurkiem), ale nie udaje mi się powstrzymać tlącego się głęboko pragnienia wymknięcia się z Różanych Krzewów i bardzo cicho ułożyć obok falującego miarowo boku mamy.
Kiedy tylko zaczyna świtać, wstaję z legowiska dokonuję szybkiego czyszczenia futerka. Zwykle jest ono dość czyste, głównie dlatego że zazwyczaj nie wykonuję czynności mogących narazić je na zabrudzenie. Robię to, co każe mama, sporo śpię, a kurz zebrany na łapkach podczas zabawy łatwo daje się zlizać. Dlatego też moje białe futerko w czarne pręgi bardziej przypomina szatę pieszczocha dwunogów niż wygląd przeciętnego wolnego kota. Jest bardzo biała, pozbawiona ubytków i po prostu bardzo ładna.
Na miejsce docieram zaledwie kilka uderzeń serca po Kos i w tej chwili zupełnie nie widać po mnie, że tej nocy nie spałem. Jestem zupełnie rozbudzony i drżący z podekscytowania, zupełnie tak jak podczas ceremonii.
- Dzień dobry, pani Kos. Jestem gotowy do nauki! - oświadczam dziarsko i choć wciąż miesza się we mnie strach z radością, to jestem dobrej myśli.
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W