01.11.2021 21:04
Słowa Czarnej Wrony ponownie coś w niej obudziły. Jakiś instynkt, uśpiony, przyćmiony innymi zmartwieniami, myśleniem o rzeczach innych, niż Roche, ale sama myśl o tym, że mogła go skrzywdzić, tak jak on kiedyś skrzywdził ją, sprawiała, że Tsunami cała niemal drżała. Dręczyło ją to, wracało. Myślała o zrujnowaniu Roche tak, jak on zrujnował ją tamtego dnia, a słowa Czarnej Wrony tylko w niej to pragnienie napędzały.
Była tylko kocięciem. Nie rozumiała jak działa świat, w nowym miejscu, zdezorientowana, zestresowana, a Roche nic sobie z tego nie robił i upodlił ją w taki sposób... nie chciała mu wcale tego wybaczyć. Chciała zobaczyć, jak płaci za to, cierpi. Bardziej niż ona.
A pomoc w zemście na Roche, w postaci Czarnej Wrony, była na wyciągnięcie łapy. A Tsunami, mimo wszystko, miała w sobie coś z samolubnego oportunisty. Pokrzywa zniknęła. Był Czarnowron. I poza byciem jej potencjalną deską ratunkową, szansą na zemstę, był po prostu cholernie atrakcyjnym kocurem. Chciała jego pomocy, ale chciała też jego ciepła, jego dotyku.
Szylkretka odwróciła głowę, zapatrując się na chwilę w ognistych oczach kocura; potem obróciła się cała, stając przodem do niego. Sens jego słów chyba nie dotarł do niej w pełni, jego wzrok i dotyk były wystarczającymi bodźcami. Naparła na jego klatkę piersiową całym swoim ciałem, uniosła przednie łapy, utrzymując się na tylnych - i jedną z przednich przesunęła po jego łopatce, grzbiecie. Wąsami łaskotała mu szyję, przesuwała po czarnym futrze językiem z dziwną pasją i jakby... agresją.
Namiętnością, to dobre określenie. Podgryzała lekko skórę, ogonem majtała na boki. Z gardła kotki wyrwało się coś pomiędzy pomrukiem zadowolenia a głębokim warkotem.
Była tylko kocięciem. Nie rozumiała jak działa świat, w nowym miejscu, zdezorientowana, zestresowana, a Roche nic sobie z tego nie robił i upodlił ją w taki sposób... nie chciała mu wcale tego wybaczyć. Chciała zobaczyć, jak płaci za to, cierpi. Bardziej niż ona.
A pomoc w zemście na Roche, w postaci Czarnej Wrony, była na wyciągnięcie łapy. A Tsunami, mimo wszystko, miała w sobie coś z samolubnego oportunisty. Pokrzywa zniknęła. Był Czarnowron. I poza byciem jej potencjalną deską ratunkową, szansą na zemstę, był po prostu cholernie atrakcyjnym kocurem. Chciała jego pomocy, ale chciała też jego ciepła, jego dotyku.
Szylkretka odwróciła głowę, zapatrując się na chwilę w ognistych oczach kocura; potem obróciła się cała, stając przodem do niego. Sens jego słów chyba nie dotarł do niej w pełni, jego wzrok i dotyk były wystarczającymi bodźcami. Naparła na jego klatkę piersiową całym swoim ciałem, uniosła przednie łapy, utrzymując się na tylnych - i jedną z przednich przesunęła po jego łopatce, grzbiecie. Wąsami łaskotała mu szyję, przesuwała po czarnym futrze językiem z dziwną pasją i jakby... agresją.
Namiętnością, to dobre określenie. Podgryzała lekko skórę, ogonem majtała na boki. Z gardła kotki wyrwało się coś pomiędzy pomrukiem zadowolenia a głębokim warkotem.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?
you agree?
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?
you agree?
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W