#22
Odzyskała siły po porodzie. Urodzenie piątki kociąt w takim wieku nie może być zupełnie obojętne dla organizmu, dlatego czekoladowa uznała, że dojście do siebie zajęło jej wyjątkowo dużo czasu. W rzeczywistości ten czas był rzecz jasna zupełnie przeciętny, a Tundra stawiała przed samą sobą wyjątkowo duże wymagania.
Kiedy tylko była w stanie, kocica wyszła z obozu. Kocięta zostawiła pod opieką Zroszonego Listka i Gronostaja, który często przebywał w kociarni ze względu na opiekę sprawowaną nad potomstwem Tsunami. Mimo porannej toalety silnie pachniała mlekiem, a jej sutki charakterystycznie odstawały, nieco nabrzmiałe od mleka i stymulowanie ssaniem.
Dobrze się czuła w roli matki, spędzanie czasu w spokoju i ciszy kociarni bardzo jej pomogło uspokoić nerwy zszargane ostatnimi burzliwymi wydarzeniami. Uwielbiała również patrzeć na jej zmieniające się z dnia na dzień kocięta, zastanawiać się czy trafnie nadała im imiona. Nie mogła się doczekać, kiedy ujawnią się ich osobowości. Ten proces właściwie już się rozpoczął; kocięta już teraz były od siebie różne, już niecały księżyc po porodzie manifestowały swój indywidualizm.
Przemyślenia o potomstwie musiały zostać przerwane, kiedy to kędzierzawa zbliżała się do granicy. Przypomniała sobie, dlaczego właściwie tam idzie, a odpowiedź była jedna. Oprócz matką, była wciąż Opoką i Radną. Miała obowiązki z tym związane. Udawała się na granicę by spotkać się z kocurem, który wyraził chęć wstąpienia w szeregi Nowego Świtu. Taka informacja zawsze budzi w niej tyle samo radości, co obaw.
Stanęła na samej granicy, oczekując kocura, którego wygląd będzie zgadzał się z opisem przedstawionym przez Tsunami.

//Medardo :D
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W