#17
W zasadzie... racja, uwierzył to uwierzył, niepodważalny argument i powód do zakończenia tematu. Tak więc Orion nie zamierzał już podważać prawdziwości liliowego kocura - no zjawa by tak głośno nie łupnęła, nie? Koniec tematu... jednocześnie nie chciał go konczyć - czy normalny kot nie powinien się teraz chociaż krzywić z bólu? Nie powinno go ruszyć jakos bardziej, że zleciał z drzewa? Nie, no dobra, miał być koniec.
Cis wyglądał... w porządku. I to nie w sensie, że ładnie, czy przystojnie czy cokolwiek w tym guście (chociaż i tego nietoperzowatej zjawie nie można było odmówić), ale pod względem obrażeń. Czy raczej ich braku. Bez problemu się podniósł, nie krzywił mordki z bólu, no ogólnie albo szok pourazowy, albo okaz zdrowia. Point optymistycznie obstawiał to drugie, co prowadziło do wniosku, że buzi w czółko było zbyteczne. No ale skoro już zaoferował to nie będzie się wycofywał jak byle frajer, nie? Mógł się tylko cieszyć, że została wybrana ta najmniej problematyczna opcja. Więc gdy już Cis stanął przed nim na czterech łapach, w całej swojej zakurzonej krasie, Orion wyprostował się i podszedł by przejechać szorstkim językiem między nietoperzowymi uszami.
- I proszę bardzo. Myślę, że pomogło. Nie ma szans żeby nie pomogło. - odparł z asymetrycznym uśmiechem, a następnie odsunął się by przyjrzeć się nie tylko liliowej mordce, ale no, całości. Okiem znawcy, rzecz jasna, bo oceniał leczniczą magię teraz i tylko przy okazji strzepnął nieco pyłu z szarego futerka. Niby kolorostycznie wtapiało się idealnie, ale nie byłby sobą, gdyby powstrzymał się od pozbycia chociaż odrobiny syfu.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W