Logo Artemidy
Onyks
Onyks
Grupa:
Samotnik
Nightmare
Prezentacja
Brak prezentacji postaci.
Dodaj w temacie z kartą postaci post zawierający tag [PREZENTACJA].
Onyks
I'm no sweet dream, but I'm a hell of a night.

Samotniczka | Kotka | 48k


Wygląd:
Poruszająca się z gracją, zwracająca uwagę swoją elegancją, by po chwili rozkochać swoimi słowami albo zgnieść dotykając najdelikatniejszych tematów. Krótkie czarne futro błyszczące się podczas słonecznych dni. Wydawałoby się, że można poczuć miękkość (zaproszenie), jednak przy dotknięciu jest szorstkie, czasem wręcz kłujące. Pazury zadbane, naostrzone, gotowe. Odznaczające się mięśnie na klatce piersiowej, przednich oraz tylnych łapach, zabierające oddech, wyróżniające ją z tłumu. Ogromne uszy, słyszące każdą plotkę, ale częściej pochwały i komplementy prowadzące do podniesienia się kącików ust, czasami ujawniając jej ostre kły. Ogon poruszający się jakby był osobną częścią, zawsze rzucany gdzieś po bokach w zwolnionym tempie, wydawałoby się jakby miał zachęcać. W końcu również i podłużny, ekspresyjny pysk, ze spojrzeniem zielonych ślepi zwiastującym kłopoty.

"Come on, little lady, give us a smile"
No, I won't smile, but I'll show you my teeth


Charakter:
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.


I could play nice or I could be a bully
I'm tired and angry, but somebody should be



Historia:

  Życie zaczęła jako pieszczoszka, którą za wcześnie zabrano od rodziców i rodzeństwa. Kupiona z pseudohodowli, trafiła prosto w ręce zamożnego małżeństwa, jako prezent dla córki owych ludzi. Nie jeden kot mógłby się wykłócać, że życie jak z bajki, żarcie podane pod nos, ciepło w łapy, czy własne ogrzewanie nawet w mroźne zimy. Młoda Lukrecja – bo tak właśnie ją nazwano – nigdy by się jednak nie zgodziła z taką opinią.
  Nienawidziła swojego imienia, tego domu, rodziny i obrzydliwego żarcia, które przyprawiało ją o odruchy wymiotne. Nie chciała mieszkać jako czyjaś zabawka, a jedno było pewne, Lukrecja od najmłodszych lat posiadała w sobie duże poczucie dumy i własnej wartości. Obcinane pazurki, przebieranie jej, czy notoryczne pokazywanie jej braku szacunku tylko drażniły młodą duszyczkę, czy można było się więc dziwić? Kiedy drzwi tarasowe, okna, czy jakiekolwiek małe przejścia otwierały się to Lukrecja uciekała – najczęściej do domu obok, jakby przyciągana niewidzialną nicią. Sąsiadem był kocur i jego matka, którzy byli od siebie kompletnie różni, przynajmniej z charakteru. Kotka zawsze przyjmowała Lukrecję z ciepłem i miłością, dawała odczuć pewne rzeczy, których sama nigdy nie mogła doświadczyć przez ludzi. Może stąd wzięła się jej nienawiść? Orion natomiast był kotem, który jak i ona kochał chaos i psoty. Kiedy tylko przyjaźń rosła, oni stawali się coraz gorsi.
  Szybko zaczęła unikać wracania do domu, którego nienawidziła, częściej spędzając czas na ulicach, poznając zakamarki, tworząc historię, poznając koty, nawiązując znajomości. Kochała kłopoty, a więc kradnięcie kanapek, zrzucanie doniczek, czy przebieganie pod nogami spieszących się osób to była dla niej norma. Często towarzyszył jej – brat. Chociaż nigdy nie byli rodzonym rodzeństwem w jej oczach tak właśnie było. Dwie piękne bestie krążące po osiedlu, sprawiające, że śmietnikowe koty miały o czym plotkować. Lukrecji to nie przeszkadzało, ale za to przeszkadzało jej imię. Długo nie szukała zamiennika. Została Onyks. Piękne, czarne kamienie, a w dodatku imię zaczynające się na tę samą literę z przyjacielem. Kochała go. I nieważne jak bardzo nie umiała tego wyrazić – zawsze było to wiadome. Był jej bratem.
  Miasto robiło się powoli nudne, a ona już jako kompletny samotnik nie miała żadnych korzeni, czy uwięzi trzymających jej w jednym miejscu. Łapy zaprowadziły ją do Oriona. Chciała z nim porozmawiać, zaproponować wycieczkę, może poinformować, że wróci jak zwiedzi trochę świata. Spotkała się jedynie z pustym ogródkiem. Matka Oriona mówiła, że wyruszył, gdzieś… Zostawił ją. Tak po prostu. Oczywiście, że była zraniona. Zdrada jakiej się nie spodziewała. Nie chciała go spotkać, dlatego też ruszyła w kompletnie przeciwną stronę; była w miejscach, w których nie sądziła, że kiedykolwiek będzie, widziała rzeczy, które nie sądziła, że istnieją i poznała mnóstwo kotów. A mimo to tęskniła. Nie za domem. Nie za osiedlem. A za Orionem i jego matką. Co innego mogła zrobić? Zaczęła wracać po śladach, sądziła, że musiał chociaż raz odwiedzić matkę, prawda?
  Wkraczając na stare śmieci poczuła pewien przypływ nostalgii, znała te miejsca, niektóre zapachy również się nie zmieniły, a ona szukała. Odwiedzała miejsca, pytała koty. Plusem posiadania takiej głupiej mordy jaką miał Orion było to, że nie wyglądał jak każdy.
  A mimo to zanim go znalazła, minęły księżyce. Ona zaciekawiona klanami zaczęła szukać odpowiedzi, nadal starając się dostać jakiś cynk, czy ten kręci się nadal wokół tego miejsca.
  Natknęła się na niego raz. Pobili się, a nawet udało jej się przespać w jego legowisku, myślała że znalazła to czego szukała. Rodzinę. Brata. Kogoś kto zostawił ją te księżyce temu, ale… myliła się. Rano kiedy się obudziła zniknął. Czasami odwiedzała to samo miejsce, ale w pewnym momencie zapach zaczął znikać, a ona się poddała. W pewnym sensie. Jedynym kotem, który od tak dawna dawał jej radość była Kukułka, jej dobra przyjaciółka, z którą dość szybko złapała kontakt. Wszystko układało się dość… spokojnie. Onyks szukała powodów do psocenia, rozpowiadała głupoty, pomagała dzieciakom z nudów, czy szukała plotek, które mogłyby być dość zabawne.
  No i jednym z takich dzieciaków była Mysz, głupie stworzenie, drobne i jeszcze niesamowicie bezmyślne, a mimo to Onyks nie mogła jej nie lubić. Miała w sobie werwę, chęci i historię, której nie rozumiała. Była zagadką, była inteligentna i była psotliwa. Polubiła ją, a kiedy tylko udawało się im zejść drogami, nie marudziła, chociaż mogła udawać niezadowolenie. Czas jednak płynął, a jej relacja z Kukułką pogłębiała się i to ewidentnie w stronę, która ją lekko przerażała, a mimo to szła dalej. Zakochana próbowała coś z tym zrobić, ale widziała pewne granice i opory drugiej kotki, dlatego też po prostu żyła obok. Kukułka podziwiała świat poza klanem, kiedy Onyks podziwiała… ją.
  Osiedlając się na Leśnych Ostępach powinna tam zostać, szczególnie że miejscem które wybrała, była lisia nora. A dokładnie przy takiej samej poznała kiedyś Kukułkę. A mimo to wyszło na to, że często wędrowała do miasta, aż w końcu została tam chwilę dłużej ze znajomymi. Wróciła do natury, gdy znudził ją zgiełk ludzi i innych kotów, a ona chciała odpocząć w swojej małej norze i porozmawiać znowu z Kukułką.
  Sytuacja powtarzała się tak czasami, aż pewnego dnia kiedy po dłuższym czasie nie odwiedzała swojego terytorium – coś ją tknęło. Wróciła w miejsce, które obie znały z Kukułką i zastała ją… martwą. Najwyraźniej jej życie było jednym wielkim błędem, jeśli chodziło o bliskie znajomości, które sięgały gdzieś ponad powierzchowność i udawanie. Wyrządziła czarnej kotce pogrzeb, chowając ją gdzieś w Leśnych Ostępach, oznaczając grób tylko paroma piórkami i kamień, pod którym ukryła piórko kukułki. Zmęczona żałobą wróciła do miasta, gdzie spotkała Mysz. Wyruszyła z nią w świat, ponownie. Pokazała zakamarki, ulice, inne miasta, jazdę tramwajem, czy psoty, które mogłaby odstawiać. Nabrała trochę chęci do życia znowu. Ich drogi się rozeszły na jakiś czas, ona została jeszcze gdzieś daleko, kiedy Mysz zdecydowała się wrócić – i tak nigdy nie panowała nad tym stworzeniem, nie oczekiwała niczego.
  Sama jednak postanowiła wrócić… w końcu. Stęskniła się za miejscem, którego dawno nie odwiedzała.

I gotta recognize the weapon in my mind
They talk shit, but I love it every time



Statystki:

(Zaczęte od lvl 2) > 3

Siła - 7 > 8 > 10
Zręczność - 11 > 14 > 16
Szybkość - 3 > 4 > 5
Zmysły - 5 > 6 > 7

Punkty Życia - 55 > 60 > 65
Punkty Wytrzymałość - 55 > 60 > 65

Someone like me can be a real nightmare, completely aware
But I'd rather be a real nightmare, than die unaware

Nie zgadzam się na adopcje postaci.
Księżyce: 124
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Wygląd: Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie. — avek by rolka —
Charakter: Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Statystyki
Księżyce: 124
Poziom 5130 / 400
33%
Poziom Medyczny 00 / 100
0%
12
Siła
18
Zręczność
6
Szybkość
8
Zmysły
Stan Postaci
Punkty Życia70 / 70
Wytrzymałość70 / 70
Aktywne efekty
Brak aktywnych efektów. (Mechanika w przygotowaniu)
Pokaż historię doświadczenia
Poziom 5 3 wpisów
01.08.2026 00:16
Miesięczna aktywność fabularna
+10
01.07.2026 01:02
Miesięczna aktywność fabularna
+40
29.06.2026 16:30
Migracja systemu
+80
Offline (Ostatnia wizyta: 08.08.2026 02:09)
Rejestracja: 09.03.2022 • Czas online: 2 Dni, 14 Godzin, 53 Minut
Zaimki
Nieznane
Urodziny
Nie określono
Discord
Ukryty
Aktywność na forum
436
Napisanych Postów
[LISTA]
3
Założonych Tematów
[LISTA]
Multikonta