31.01.2022 23:05
Skrzywił się nieco na niepewną odpowiedź Izabeli. Co prawda nim oderwała spojrzenie od swoich łapek, cynamonowa mordka powróciła do neutralniejszego wyrazu, ale jednak nie można zaprzeczyć, że przez moment to niezadowolenie było obecne. Bo nie trafił - kotka najwyraźniej żałowała tej wycieczki, nie dostrzegała jej pozytywnych aspektów. Czy pozostawienie tego bez komentarza było równoznaczne z przyznaniem się do porażki? Chyba nie skoro słowa nawet nie były kierowane do niego. A przekonywanie jej, że nowe doświadczenia, że więcej zyskała niż straciła to były w sumie grząskie tematy, skoro nie miał żadnych danych. Machnął więc tylko końcówką puchatej kity, pozwalając rozmowie zejść na weselsze tory.
- No, jeśli tego sobie życzysz to mogę coś opowiedzieć. O kotce, która przez całe życie wyprzedza śmierć zaledwie o krok. Albo o wielkim dywanie, łące, różowych kwiatów i ich strażniku. Do wyboru. - zaoferował na początek, zduszając w zarodku pomysł opowiadania o swoim ulubionym piesku łańcuchowym - z pewnością go znała. Z opowieści o wygnańcu-mordercy również zrezygnował, tłumacząc sobie, że to zbyt ciężki temat na sympatyczną rozmowę. Chociaż w gruncie rzeczy po prostu nie chciał dzielić się Kąkolem z innymi.
- Obawiasz? Czego? - spytał z cieniem zdziwienia. Rozumiał niechęć do powrotu do nudnej, klanowej rzeczywistości i towarzyszących jej obowiązków, ale obawy? Przed czym, czyżby klany były nieprzychylne względem klanowiczów co zniknęli na moment? W sumie... był w stanie sobie wyobrazić odpowiedź pewnego burasa na ten temat. I awersje do wszystkich kotów unikających obowiązków (z Orionem i jego stylem bycia na czele) w dwukolorowych oczach, od których ciężko było oderwać spojrzenie. - Ale jasne, chętnie ciebie odwiedzę, to tam kawałek od tego jeziora czy stawu, nie? - wolał się upewnić, bo z tymi wszystkimi nazwami nigdy nie wiadomo. Ale miał wrażenie, że bez trudu trafiłby w tamte okolice. I zastanawiając się nad tym przypomniał sobie o czymś, machnął łbem w stronę gniazda. - Ach, właśnie, ja tu mieszkam. Więc w sumie można tam usiąść zamiast tak na środku niczego gadać? Jeśli masz czas.
- No, jeśli tego sobie życzysz to mogę coś opowiedzieć. O kotce, która przez całe życie wyprzedza śmierć zaledwie o krok. Albo o wielkim dywanie, łące, różowych kwiatów i ich strażniku. Do wyboru. - zaoferował na początek, zduszając w zarodku pomysł opowiadania o swoim ulubionym piesku łańcuchowym - z pewnością go znała. Z opowieści o wygnańcu-mordercy również zrezygnował, tłumacząc sobie, że to zbyt ciężki temat na sympatyczną rozmowę. Chociaż w gruncie rzeczy po prostu nie chciał dzielić się Kąkolem z innymi.
- Obawiasz? Czego? - spytał z cieniem zdziwienia. Rozumiał niechęć do powrotu do nudnej, klanowej rzeczywistości i towarzyszących jej obowiązków, ale obawy? Przed czym, czyżby klany były nieprzychylne względem klanowiczów co zniknęli na moment? W sumie... był w stanie sobie wyobrazić odpowiedź pewnego burasa na ten temat. I awersje do wszystkich kotów unikających obowiązków (z Orionem i jego stylem bycia na czele) w dwukolorowych oczach, od których ciężko było oderwać spojrzenie. - Ale jasne, chętnie ciebie odwiedzę, to tam kawałek od tego jeziora czy stawu, nie? - wolał się upewnić, bo z tymi wszystkimi nazwami nigdy nie wiadomo. Ale miał wrażenie, że bez trudu trafiłby w tamte okolice. I zastanawiając się nad tym przypomniał sobie o czymś, machnął łbem w stronę gniazda. - Ach, właśnie, ja tu mieszkam. Więc w sumie można tam usiąść zamiast tak na środku niczego gadać? Jeśli masz czas.
![[Obrazek: onyo.gif]](https://sig.grumpybumpers.com/host/onyo.gif)
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W