14.03.2022 19:52
XXX- Na razie nikt - odparła z cichym westchnięciem. Wszystko stanęło do góry nogami. Jej ojciec zrezygnował, chyba przeczuwając swojej ostatnie chwile, Tundra została odwołana, a Żelazo zapadł się pod ziemię. W najgorszych koszmarach nie byłaby w stanie wyśnić takiej przyszłości dla Nowego Świtu. Z całej trójki decydujących kotów nie został ani jeden. Na domiar złego żaden z kandydatów na przyszłych radnych nie jawił się w oczach Pokrzywy jako ten idealny, gotowy przejąć w odpowiedni sposób zarządzanie stadem. Najbliżej było Sekwoi, jednak miała obawy czy ze swoim temperamentem i ostrym językiem jest zdolna zyskać głosy od reszty. - Głosowanie jeszcze się nie zakończyło. Jeśli chcesz, mogę cię później zaprowadzić, żebyś mogła oddać swoje głosy - zaproponowała. Sama nie mogła tego zrobić, ale chociaż tyle mogła zrobić - pomóc Opoce w zadecydowaniu o tym, komu warto dać szansę.
XXXSerce zatłukło w jej piersi tak szybko i mocno, że niemal boleśnie. Bezwiednie uczyniony gest, którego zdążyła już pożałować, który w jej opinii nie powinien się zdarzyć, otrzymał zaskakująca odpowiedź. Tundra się... cieszyła? Nawet pomimo tamtego ciepłego powitania, gdy zupełnie straciła głowę, gdy nic się dla niej nie liczyło, tylko ona, nadal ciężko było Pokrzywie dopuścić do siebie świadomość, że Opoka odwzajemnia jej uczucia. Teraz nie miała co do tego wątpliwości. Przymknęła ślepia, napawając się tę krótką chwilą bliskości. Do czasu.
XXXOdchrząknęła cicho i wyprostowała sztywno plecy, gdy to jej uszu dotarł czyjś głos. Zmrużyła lekko ślepia, mierząc chłodnym spojrzeniem przybysza. Też sobie wybrał porę, żeby wejść do jej lecznicy. W tym momencie był niczym niespodziewany kubeł zimnej wody. Z drugiej strony... Mogła się tego spodziewać. Artem krzątał się tu jeszcze zanim powróciła do Nowego Świtu, robiąc najwyraźniej za nowego-przyszłego pomocnika Alchemika. Cóż, trochę się skomplikowało. Obecność pointa w tym trudnym dla Nowego Świtu czasie była pomocna, nawet jeżeli szylkretka przyznawała to z niechęcią. Dzięki temu mogli na zmianę doglądać Opoki, a także wychodzić na zioła, nie pozostawiając lecznicy bez nadzoru. To jednak nie sprawiało, że kocica przestała go postrzegać kocura mniejsze zagrożenie dla swojej pozycji, którą musiała odbudować z gruzów. Jak tu zwiększyć swoje wpływy i zyskać przychylność stada, gdy nie jest jedynym kotem mogącym leczyć?
XXX- Nasza pacjentka ma się już zdecydowanie lepiej - wymruczała, wyraźnie zadowolona z takiego stanu rzeczy, a wyraz jej pyska złagodniał. Wysiliła się nawet na łagodny uśmiech. Nie chciała otwarcie prezentować swojej nieprzychylnej postawy wobec Artema. Tym na pewno nie zyskałaby poparcia ze strony innych, zwłaszcza że wciąż stąpała po kruchym lodzie.
XXXSerce zatłukło w jej piersi tak szybko i mocno, że niemal boleśnie. Bezwiednie uczyniony gest, którego zdążyła już pożałować, który w jej opinii nie powinien się zdarzyć, otrzymał zaskakująca odpowiedź. Tundra się... cieszyła? Nawet pomimo tamtego ciepłego powitania, gdy zupełnie straciła głowę, gdy nic się dla niej nie liczyło, tylko ona, nadal ciężko było Pokrzywie dopuścić do siebie świadomość, że Opoka odwzajemnia jej uczucia. Teraz nie miała co do tego wątpliwości. Przymknęła ślepia, napawając się tę krótką chwilą bliskości. Do czasu.
XXXOdchrząknęła cicho i wyprostowała sztywno plecy, gdy to jej uszu dotarł czyjś głos. Zmrużyła lekko ślepia, mierząc chłodnym spojrzeniem przybysza. Też sobie wybrał porę, żeby wejść do jej lecznicy. W tym momencie był niczym niespodziewany kubeł zimnej wody. Z drugiej strony... Mogła się tego spodziewać. Artem krzątał się tu jeszcze zanim powróciła do Nowego Świtu, robiąc najwyraźniej za nowego-przyszłego pomocnika Alchemika. Cóż, trochę się skomplikowało. Obecność pointa w tym trudnym dla Nowego Świtu czasie była pomocna, nawet jeżeli szylkretka przyznawała to z niechęcią. Dzięki temu mogli na zmianę doglądać Opoki, a także wychodzić na zioła, nie pozostawiając lecznicy bez nadzoru. To jednak nie sprawiało, że kocica przestała go postrzegać kocura mniejsze zagrożenie dla swojej pozycji, którą musiała odbudować z gruzów. Jak tu zwiększyć swoje wpływy i zyskać przychylność stada, gdy nie jest jedynym kotem mogącym leczyć?
XXX- Nasza pacjentka ma się już zdecydowanie lepiej - wymruczała, wyraźnie zadowolona z takiego stanu rzeczy, a wyraz jej pyska złagodniał. Wysiliła się nawet na łagodny uśmiech. Nie chciała otwarcie prezentować swojej nieprzychylnej postawy wobec Artema. Tym na pewno nie zyskałaby poparcia ze strony innych, zwłaszcza że wciąż stąpała po kruchym lodzie.
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W