#45
Artem coraz bardziej czuł się w lecznicy jak u siebie, a nie jak w zupełnie obcym miejscu. To sprawiało, że coraz bardziej lubił tutaj przebywać i jeśli nie dało się go gdzieś znaleźć można było stawiać z bardzo dużym procentem prawdopodobieństwa, że akurat będzie w lecznicy lub jej okolicach.
Tak samo było dzisiaj kiedy Lawina przyszła po pomoc. Ciemnobrązowy point spojrzał w stronę wejścia kiedy usłyszał jej "halo" i oczy rozszerzyły mu się ze zdziwienia kiedy napotkały kotkę, a nos zmarszczył kiedy poczuł zapach infekcji. Jakim cudem nie widział jej tutaj wcześniej z taką raną? Od razu podszedł i bez zbędnego biadolenia zagonił ją na jedno z legowisk, a następnie pobiegł w stronę składzika. Na szczęście sam był kiedyś w takiej sytuacji i wiedział jak załatać coś takiego.
Najpierw wziął mech nasączony wodą i przetarł dokładnie ranę, żeby ją wyczyścić przed zabiegiem. Gdy skończył już czyszczenie, przypominając sobie jak jego samego z podobnej rany leczył Żelazo, wziął ząbek czosnku i natarł jego sokiem ranę, żeby pomógł on zwalczyć infekcję. Brzegi obłożył za to przerzutym liściem pokrzywy i zawinął pajęczyną, żeby ten przypadkiem nigdzie sobie nie spadł. Artem starał się, żeby opatrunek był tak lekko zawinięty jak kiedyś zrobił to Żelazo, ale na tyle mocny, żeby się trzymał porządnie.
-Oj myślę, że przez jakiś czas zostaniesz tutaj na obserwacji -stwierdził dość surowo jak na siebie, aż sam siebie tym zaskoczył- Aż nie wiem jakim cudem nie widziałem cię tutaj wcześniej.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W