05.05.2022 08:58
W żadnym wypadku nie śledziłem Rosomak. Faktycznie wyszedłem z obozu chwilę po niej z obozu ale nie udałem się jej śladem. Prędko zlał się z resztą z zapachami innych wychodzących wiele razy w ciągu dnia członków Nowego Świtu. Idę w stronę x i skupiam się na tropach zwierzyny. Szybko zaczynam iść za królikiem, którego świeżą woń wyczuwam. Oddycham głęboko i z każdym krokiem utwierdzam się w przekonaniu, że zwierzę mogło już krwawić. Zawsze w takiej chwili zaczynam zastanawiać się, czy łapanie i zjadanie takiego piszczka jest aby na pewno rozsądne. Czy aby na pewno tylko się zranił, czy być może jest chory i to śmiertelnie? W każdym razie, zamierzam to sprawdzić, zbliżyć w miarę możliwości do zajęczaka.
Moje polowanie przerywa jednak krzyk. Nie czekam aż uda mi się dopasować jego brzmienie do konkretnego kota, błyskawicznie ruszam w tamtą stronę z sercem walącym jak oszalałe. Czuję, jak po moim ciele rozlewa się gorąco, mimo że z całej siły staram się nie zastanawiać nad tym, co zastanę na miejscu za kilka uderzeń serca.
Moim oczom ukazuje się przerażająca scena: jedna z córek Tsunami, Rosomak walczy z psem na śmierć i życie. Nie widziałem jeszcze tak wielkiego psa, chociaż nie mam pewności czy widziałem dotąd więcej niż jednego z nich. Z pewnością nie był tak duży. Ogarnia mnie przerażenie, wielki strach o życie czarno-białej kotki.
- Hej, brzydalu! - krzyczę do kudłatego zwierza, starając się jednocześnie wyglądać na większego niż jestem. Zwierzak zwraca się w moją stronę, a chwilę później Rosomak jest już wolna, a przynajmniej nie przytrzymywana już przez włochatą bestię. Mięśnie mi drżą, boję się go. Ale nie zamierzam się odwrócić. Będę walczył. - Uciekaj. Powiedz im, gdzie jestem, niech ktoś pomoże. - mówię jak najbardziej zwięźle potrafię po czym uchylam się od mknących ku mnie szczęk. Długo tak nie wytrzymam, przyślijcie pomoc.
Moje polowanie przerywa jednak krzyk. Nie czekam aż uda mi się dopasować jego brzmienie do konkretnego kota, błyskawicznie ruszam w tamtą stronę z sercem walącym jak oszalałe. Czuję, jak po moim ciele rozlewa się gorąco, mimo że z całej siły staram się nie zastanawiać nad tym, co zastanę na miejscu za kilka uderzeń serca.
Moim oczom ukazuje się przerażająca scena: jedna z córek Tsunami, Rosomak walczy z psem na śmierć i życie. Nie widziałem jeszcze tak wielkiego psa, chociaż nie mam pewności czy widziałem dotąd więcej niż jednego z nich. Z pewnością nie był tak duży. Ogarnia mnie przerażenie, wielki strach o życie czarno-białej kotki.
- Hej, brzydalu! - krzyczę do kudłatego zwierza, starając się jednocześnie wyglądać na większego niż jestem. Zwierzak zwraca się w moją stronę, a chwilę później Rosomak jest już wolna, a przynajmniej nie przytrzymywana już przez włochatą bestię. Mięśnie mi drżą, boję się go. Ale nie zamierzam się odwrócić. Będę walczył. - Uciekaj. Powiedz im, gdzie jestem, niech ktoś pomoże. - mówię jak najbardziej zwięźle potrafię po czym uchylam się od mknących ku mnie szczęk. Długo tak nie wytrzymam, przyślijcie pomoc.
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W