#6
W żadnym wypadku nie śledziłem Rosomak. Faktycznie wyszedłem z obozu chwilę po niej z obozu ale nie udałem się jej śladem. Prędko zlał się z resztą z zapachami innych wychodzących wiele razy w ciągu dnia członków Nowego Świtu. Idę w stronę x i skupiam się na tropach zwierzyny. Szybko zaczynam iść za królikiem, którego świeżą woń wyczuwam. Oddycham głęboko i z każdym krokiem utwierdzam się w przekonaniu, że zwierzę mogło już krwawić. Zawsze w takiej chwili zaczynam zastanawiać się, czy łapanie i zjadanie takiego piszczka jest aby na pewno rozsądne. Czy aby na pewno tylko się zranił, czy być może jest chory i to śmiertelnie? W każdym razie, zamierzam to sprawdzić, zbliżyć w miarę możliwości do zajęczaka.
Moje polowanie przerywa jednak krzyk. Nie czekam aż uda mi się dopasować jego brzmienie do konkretnego kota, błyskawicznie ruszam w tamtą stronę z sercem walącym jak oszalałe. Czuję, jak po moim ciele rozlewa się gorąco, mimo że z całej siły staram się nie zastanawiać nad tym, co zastanę na miejscu za kilka uderzeń serca.
Moim oczom ukazuje się przerażająca scena: jedna z córek Tsunami, Rosomak walczy z psem na śmierć i życie. Nie widziałem jeszcze tak wielkiego psa, chociaż nie mam pewności czy widziałem dotąd więcej niż jednego z nich. Z pewnością nie był tak duży. Ogarnia mnie przerażenie, wielki strach o życie czarno-białej kotki.
- Hej, brzydalu! - krzyczę do kudłatego zwierza, starając się jednocześnie wyglądać na większego niż jestem. Zwierzak zwraca się w moją stronę, a chwilę później Rosomak jest już wolna, a przynajmniej nie przytrzymywana już przez włochatą bestię. Mięśnie mi drżą, boję się go. Ale nie zamierzam się odwrócić. Będę walczył. - Uciekaj. Powiedz im, gdzie jestem, niech ktoś pomoże. - mówię jak najbardziej zwięźle potrafię po czym uchylam się od mknących ku mnie szczęk. Długo tak nie wytrzymam, przyślijcie pomoc.
[Obrazek: NHH4nLd.png]
LVL 3 20 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W