#15
– Tak naprawdę każdy może nim zostać – zaczął wesoło. – Nie każdy się nadaje to na pewno, ale Ty? Jak dla mnie mogłabyś i zostać Przywódcą! Czemu nie? Już jesteś ambitna – uśmiechnął się. – Nie namawiam jednak i nie rzucam Cię od razu do rządzenia klanem, luźna myśl. No i jak dobrze pamiętamy kot nie może być pasowany zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego terminatora – wyrecytował jej też formułkę z Kodeksu, bo w sumie czemu nie! Wiedział, że pewnie ma ją gdzieś schowaną w pamięci i zna ją, ale dodatkowo rzucić też może, nie zaboli ich to. – Ja kiedyś chciałem zostać Przywódcą, ale zrozumiałem, że się do tego nie nadaję. Najpierw chciałem nim zostać z moim samolubnych pobudek, a potem trochę bardziej spokorniałem i zwyczajnie nie umiałbym przewodzić całym klanem. Ty też jak poznasz siebie lepiej to będziesz wiedzieć, czy to będzie Twoja ścieżka. Czasami bycie zwykłym Wojownikiem to najlepsze co może być – opowiedział szczerze i spojrzał na Źdźbło. Oboje byli młodzi, ale on znał siebie lepiej, niż dzieciak co dopiero z kociarni wyszedł. Nadal nie sądził, że umiałby przewodzić klanem, zaś jego mama... cieszył się, ale i bał, nie jej decyzji, a tego jak wpłynie na nią rządzenie tyloma kotami. Co jeśli będzie to dla niej za ciężkie?
– Żartowałem! Ale ciesze się, że nic Ci nie przeszkadza – zaśmiał się i aż na chwilę przystanął z tego w miejscu. Nie sądził, że tak się przejmie, ale to chyba będzie jego ulubiony żart od dzisiaj. Nie ma co, ma zamiar go używać już do końca życia. – Więcej wojen między klanami. Byliśmy wrogo nastawieni do siebie, teraz jest między nami więcej przyjaźni i czasami związków. Nie znam się niestety, aż tak na tym... Deszczowa Pogoda! Ona dużo wiedziała, mama mojego... przyjaciela – zatrzymał się w słowach na chwilę, bo ukłuło go. Nie wiedział co. Lekki ból na wspomnienie o Vernonie... gdzie on się podziewał? Żył jeszcze? – Niestety dawno już jej nie ma w obozie, może odeszła? A może coś się wydarzyło? Nie wiadomo, ale czasami już tak jest – stwierdził, chociaż teraz żałował wchodzić na te wody. Chciał się wycofać, nie chciał rozmawiać o nich... nie chciał mówić o swoim jedynym wspaniałym wyjątkowym burasie, którego również gdzieś poniosło i jeszcze nie wrócił. I może nigdy nie wróci? – No, ale jesteśmy przy Płaskim Głazie! Tu jak przekroczyć granice jesteśmy na terenie Czterech Dębów, a kawałek w tamtą stronę – wskazał głową. – Jest Podnóże Pagórka. I dziś chyba byśmy kończyli oprowadzanie tutaj, więc... rangi i opowiem o Zgromadzeniu, co Ty na to? – zapytał z lekkim uśmiechem.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W