#12
Poczuł coś na plecach i nie był pewien, czy powinien się odsunąć, skulić, czy uciec, nie potrafił spełnić woli ojca i wyjść z obozu. Nie potrafił też powiedzieć czemu nie chce wyjść, więc wolał kłamać, ale te słowa otuchy i ciepło jakie z nich biły... Luna się lekko przeraził. Czy to był jakiś podstęp? Czy ojciec naprawdę się martwił? Albo co jeśli się coś wydarzy jak powie prawdę? I nie będzie to miłe. Zadrżał ze strachu na samą myśl, że wywalono by go przez to, że się boi i nie potrafi sobie poradzić, nie to co Minóg... poza tym tylko jemu mógł mówić, że źle się czuł. Czy Skrzące Słowo by go nie wyrzucił? Czy powinien mu ufać skoro praktycznie nie wykazywał żadnego zainteresowania i prawdziwej chęci pomocy mu? Chyba nie chciał go oszukać? Nie no, na pewno nie chciał! ... Co nie? W końcu był miły i w ogóle... czy coś.
– No bo prawie umarłem ostatnio przez to, że zachorowałem... Nie wiedziałem, że powinienem iść do Medyka jak źle się czuje, ludzie mnie zabierali do weterynarza zawsze jak sami coś wypatrzyli... – wyszeptał wszystko bardzo, oj bardzo zawstydzony, bo niby powinien się domyślić, no ale skąd??? Z fusów sobie nie wywróży, a nikt w sumie na dłuższą metę nie przypomniał mu jak działa klan... no i też fakt, że nie chciał nic poznawać i żerować na wszystkich. I w sumie udało mu się, ale z dodatkiem lęków, depresji i bliskiego spotkania ze śmiercią. – No i teraz się boję wychodzić... w sensie z obozu... – dodał już ostatecznie, pociągnął nosem i napiął wszystkie mięśnie gotowy do ucieczki i czekał na... najgorsze, bo chyba ostatecznie żałował tego wygadania się ojcu. Yikes.
From the perfect start to the finish line
And if youʹre still breathing, youʹre the lucky ones

And you caused it,
And you caused it.


Well, Iʹve lost it all, Iʹm just a silhouette
Iʹm a lifeless face that youʹll soon forget
My eyes are damp from the words you left
Ringing in my head, when you broke my chest

LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W