26.05.2023 17:49
– Ehe, nie kończy się na granicach, ale jakoś dużo dalej to ci ten twój łańcuch raczej nie sięga. – wetknął kilka kolejnych łodyżek między gałęzie. – Zresztą nie rozumiem czemu się aż tak burzysz. Droczę się tylko z tobą, a ty się zachowujesz jakby to był atak na ciebie, twój honor i twoją matkę jednocześnie. – pokręcił łbem rozczarowany. I tak było za każdym razem, proszę państwa. Brała wszystko do siebie jak silny magnes i odchodziła obrażona z gniewnymi tupnięciami. I na co jej to było?
– Co ty, nie ściemniam. – on?? Kłamać?? Nigdy w życiu. Więc już spieszył z wyjaśnieniami, nieco żałując tego jak skonstruował poprzednią wypowiedź, ale nie było to nic z czego nie dałoby się wybrnąć. Tylko trzeba było trochę naokoło pójść. – Widzisz, historia miała miejsce w górach i rozchodziło się o kwiatek, którego płatki miały iście magiczne właściwości. Wybacz, nie pamiętam jakie, chyba dodawały sił po spożyciu, ale to najmniej istotne. Rzecz w tym, że rosły na szczycie, do którego ciężko się było dostać, bo trzeba było przeskoczyć gigantyczną szczelinę i tylko jeden kot był w stanie tak daleko skoczyć. Więc to właśnie on poszedł nazrywać kwiatków, ale ten skok to dopiero był początek tej... przygody. Wędrówka mu zajęła od świtu do zmierzchu i po drodze czekało go tyle niebezpieczeństw, że gdy zdobył te kwiatki i wrócił z nimi do swojego stada, obiecał sobie, że już nigdy na taką wyprawę nie pójdzie. Więc wiesz, reszta stada była zachwycona działaniem płatków i zaraz go zaczęli pytać kiedy przyniesie ich więcej, bo nagle walki z borsukami okazały się być zwykłą pestką. No to on zaczął im tłumaczyć, że co za dużo to niezdrowo, że to niebezpieczne tak jeść to częściej i to wszystko tylko po to by nie przyznać się, że w sumie to się bał i nigdzie nie idzie.
Serio, zero ściemy.
– Czy ja wiem czy nie słucham. Zaczęłaś od tego, że Grom jest lepszy od Wichru, ale nie dasz rady mnie przekonać. A potem zaczęłaś się zasłaniać, że w sumie to wcale nie chcesz przekonywać, bo jeszcze by ci się udało i tragedia wtedy, kaplica i koniec świata. Cała reszta tematów wyszła przy okazji. – zrelacjonował kotce przebieg rozmowy, na dowód tego, że akurat jego skupienie było tam gdzie trzeba. To że skupiał się na innych kwestiach niż ona to cóż, wynik wolności interpretacji. Westchnął ciężko. Ale proszę bardzo, jeśli miała zaraz wybuchnąć to mógł sobie pozwolić na odrobinę współpracy. – Ale nie no, bardzo miło z twojej strony, że się tak o mnie martwisz, chociaż po ptakach to mocno na wyrost, nie sądzisz? Chyba dobrze wiesz, że koty odchodzą z klanów również z własnej woli, nie tylko na drodze nieszczęśliwych wypadków.
– Co ty, nie ściemniam. – on?? Kłamać?? Nigdy w życiu. Więc już spieszył z wyjaśnieniami, nieco żałując tego jak skonstruował poprzednią wypowiedź, ale nie było to nic z czego nie dałoby się wybrnąć. Tylko trzeba było trochę naokoło pójść. – Widzisz, historia miała miejsce w górach i rozchodziło się o kwiatek, którego płatki miały iście magiczne właściwości. Wybacz, nie pamiętam jakie, chyba dodawały sił po spożyciu, ale to najmniej istotne. Rzecz w tym, że rosły na szczycie, do którego ciężko się było dostać, bo trzeba było przeskoczyć gigantyczną szczelinę i tylko jeden kot był w stanie tak daleko skoczyć. Więc to właśnie on poszedł nazrywać kwiatków, ale ten skok to dopiero był początek tej... przygody. Wędrówka mu zajęła od świtu do zmierzchu i po drodze czekało go tyle niebezpieczeństw, że gdy zdobył te kwiatki i wrócił z nimi do swojego stada, obiecał sobie, że już nigdy na taką wyprawę nie pójdzie. Więc wiesz, reszta stada była zachwycona działaniem płatków i zaraz go zaczęli pytać kiedy przyniesie ich więcej, bo nagle walki z borsukami okazały się być zwykłą pestką. No to on zaczął im tłumaczyć, że co za dużo to niezdrowo, że to niebezpieczne tak jeść to częściej i to wszystko tylko po to by nie przyznać się, że w sumie to się bał i nigdzie nie idzie.
Serio, zero ściemy.
– Czy ja wiem czy nie słucham. Zaczęłaś od tego, że Grom jest lepszy od Wichru, ale nie dasz rady mnie przekonać. A potem zaczęłaś się zasłaniać, że w sumie to wcale nie chcesz przekonywać, bo jeszcze by ci się udało i tragedia wtedy, kaplica i koniec świata. Cała reszta tematów wyszła przy okazji. – zrelacjonował kotce przebieg rozmowy, na dowód tego, że akurat jego skupienie było tam gdzie trzeba. To że skupiał się na innych kwestiach niż ona to cóż, wynik wolności interpretacji. Westchnął ciężko. Ale proszę bardzo, jeśli miała zaraz wybuchnąć to mógł sobie pozwolić na odrobinę współpracy. – Ale nie no, bardzo miło z twojej strony, że się tak o mnie martwisz, chociaż po ptakach to mocno na wyrost, nie sądzisz? Chyba dobrze wiesz, że koty odchodzą z klanów również z własnej woli, nie tylko na drodze nieszczęśliwych wypadków.
![[Obrazek: onyo.gif]](https://sig.grumpybumpers.com/host/onyo.gif)
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W