Uśmiechnęła się kącikiem pyska, kiedy po lekkim prychnięciu nie pojawiła się żadna kontra.
A potem w rozbawieniu poruszyła wibrysami, aczkolwiek zaokrąglone oczka Nurtu zdradzały, że zdziwienie bynajmniej nie poszło precz... a może wręcz pogłębiało się z kolejnymi wypowiedzianymi przez Oriona słowami.
– Raaany. A myślałam, że Wichrzacy to miękkie kłaczki. Bez urazy. – Wystawiła koniuszek języka. Ta opinia nie spodobałaby się takiej jednej, z którą miała kiedyś sparing, ani pewnie patrolowi, który z ogromną powagą i ograniczonymi zasobami życzliwości odprowadzał Gromową Ekipę Sadzawkową na granicę z Ziemiami Niczyimi, ale po tym, czego nasłuchała się o tym Klanie, sterroryzowane kocięta brzmiały jak żart!
Za to nic żartobliwego – ani tym bardziej zabawnego – nie było w reakcji na pytanie o Askeladda... tuż po jego pytaniu o Askeladda... i kotka odkleiła się od jasnego futra i ciut zgarbiła, owijając łapy ogonem. Coś tu śmierdziało, a kilka uderzeń serca później wiedziała już co.
Jej brat był w okolicy. Był tutaj, u jakiegoś obcego typa, i przez myśl mu nie przeszło, że warto dać znak życia rodzonej siostrze. Tej samej, której obiecał odwiedziny! Tej, z którą miał utrzymywać kontakt!!! Z którą był na Osiedlu, dzielił sekret, i która robiła mu opatrunki, kiedy popękały mu łapy, oraz podawała zioła, gdy źle się czuł.
Ścisnęło ją w żołądku. Starała się nie pokazywać po sobie, jak dotknięta się poczuła, ale wyraz mordki miała co najmniej niewyraźny.
– Co to znaczy niedawno? – docisnęła. Kilka wschodów słońca to jeszcze nic wielkiego. Askeladd mógł zboczyć z trasy, mieć coś ważnego do załatwienia... Może zastanawiał się, jak uniknąć patrolów, a jakoś zwabić ją na granicę. To było możliwe, nie?
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W