Chciała spytać, czy cokolwiek mu dolegało, czy ściągnął ją tutaj na darmo, ale... Ale dotarło do niej, że i bez tego znała odpowiedź, dlatego po prostu wpatrzyła się w niego, dorównując stylem sroce wgapiającej się w gnat, próbując odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Stan zawieszenia nie trwał długo, bo kiedy tylko Orion wysunął w jej stronę oskarżenie, Nurt, skonfrontowana z jego wnikliwym spojrzeniem, spuściła wzrok i nerwowo poruszyła ogonem.
Nie wiedziała, co mu odpowiedzieć, a do tego tuż po zawieszonym w powietrzu pytaniu w jej oczach wezbrały łzy. Tak o, bez powodu. Zupełnie bez sensu. Potarła je szybko wierzchem łapy i zaraz wzruszyła barkami.
– Patrole do was nie dochodzą? – Te słowa nie wybrzmiały zaczepnie, choć chyba miały. Brzmiały równie płasko, jak płasko leżały teraz szare uszy. – Mam całą lecznicę na głowie. Nie mam czasu na wypady.
Takie jak ten, dodałaby, gdyby miała siłę się z nim teraz kłócić. Albo gdyby dostatecznie zależało jej na dotarciu przekazu. Tymczasem nie czuła, jakby do czegokolwiek zmierzała; myśli formowały się zbyt ociężale, by zrobić z nich większy użytek. Nie czuła też, jakby jej na czymś zależało, mimo że coś w niej powtarzało jak mantrę, że powinna wracać do Obozu.
Może powinna, tyle że ulatniająca się adrenalina zabierała ze sobą mobilizację, która doprowadziła ją tutaj. Nim nabierze energii na podjęcie decyzji o powrocie, smętne wpatrywanie się w częściowo rozchylony pakunek z medykamentami musiało wystarczyć.
Na myśl o zwijaniu go miała ochotę się rozpłakać.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W