A kto to przyszedł, pan maruda, niszczyciel dobrej zabawy... i to nawet nie ten, z którym był cień nadziei na nieco bardziej interesujący rozwój fabuły w śnie. Wręcz przeciwnie, oriental wolałby żeby z tą marudą fabuła zrobiła trzy kroki w tył dla bezpieczeństwa i odpowiedniego zachowania strefy osobistej.
Ale nie żeby tak ogólnie miał coś przeciwko jej towarzystwu. Może raczej... było niespodziewane. Ostatnio niezbyt pozostawali w kontakcie. Obrócił się na bok i rozciągnął na legowisku. W snach chłód nie doskwierał tak jak na jawie. I w sumie... w sumie nawet nie wiedział czy to jego podświadomość wykreowała postać monochromatycznej wojowniczki, czy może to faktycznie Jodła we własnej osobie pofatygowała się do niego ze Srebrnej Skórki. Obie opcje były możliwe.
– Och, widzisz, jestem tym równie zaskoczony co ty. – westchnął teatralnie. – Tyle się mówi o tym, że marudne zgredy żyją najdłużej. Myślałem, że przy odrobinie szczęścia umrzemy wtuleni w siebie i ot, koniec historii. A tu proszę, zrobił mnie w balona i zostawił samego. Więc za mój powrót możesz podziękować Jaśniejącemu jak na niego trafisz. Chyba że jednak faktycznie trafił do Ciemnego Lasu, hm?? Co tu mówić, należało mu się za to perfidne porzucenie. – ton orientala był tak lekki, że aż dziwne, że nie fruwał gdzieś pod gwiaździstym nieboskłonem w tym momencie. Zbyt lekki by był naturalny. Wzdrygnął się na ulotne wyobrażenie rdzawego w Ciemnym Lesie i zaraz zmienił główny punkt skupienia rozmowy. Uśmiechnął się szeroko do Jodły. – Ale co u ciebie, moja droga? Nie powiesz mi chyba, że przebyłaś taki kawał tylko po to by mnie niezasłużenie skrytykować?
Szczerze? Nie zdziwiłby się, było w jej stylu.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W