Usłyszał brak kroków ze strony mamy, praktycznie od razu. Zatrzymał się może dwa mysie kroki dalej, niż powinien, a oczy ze zmartwieniem obserwowały pyszczek rodzica, który pomimo księżyców tak rzadko zdradzał prawdziwe emocje. Może dlatego sam przed sobą tyle nie potrafił przyznać jak źle z nim jest? Rodzina pełna emocji, ukrytych za osłoną mgły i paru niewypowiedzianych słów. Tym razem jednak opuściły pysk, wydobyły się z zakątków, które skrzętnie były ukrywane. Korzeń stał i obserwował, nie potrafił nic powiedzieć. Prawdziwa zdrada przez rodzonego brata, nie chciał tego porównywać, ale też po tylu księżycach czuł się jakby Huba go oszukała, zostawiła i nawet nie dała o sobie znać. Nigdy nie chciała wrócić?
Powrót do skorupy i durne pytania dotyczące Zaćmienia. Zignorował je i po prostu podszedł do matki, ocierając się o jej bark policzkiem, aż miał szansę przytulić ją siadając obok niej. Nie wiedział co powiedzieć, ale ile czasu już żył jako element podtrzymujący własną matkę? Czy gdyby zniknął przeżyłaby to? Pewnie nie. A mimo to nie miał jej tego za złe. Stracili tyle razem, że chyba tylko wujek bardziej rozumiał jej ból. Teraz był jednak dodatkiem do całej listy.
– Przykro mi… – Wydostało się niepewnie z mordki Korzenia. Nie był dobry w pocieszaniu, szczególnie kiedy Iskra nigdy nie dawała sobie pomóc.
LVL 7 120 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W