To spojrzenie ją zmroziło. Brakowało w nim agresji, po prawdzie nie dopatrzyła się jakiejkolwiek wyraźnej emocji, a mimo to przypominało jej uważnego drapieżnika. Tyle że jak przy napotkaniu drapieżnika obleciałby ją strach, tak teraz czuła smutek. Trochę wyrzutów sumienia na dokładkę. A przede wszystkim oddzielającą ich ścianę. Czy to nie dziwne, że podczas poprzedniego spotkania ta ściana wydawała się niższa? A przecież już wtedy nie potrafiła otrząsnąć się z wrażenia, że Orion wcale jej nie rozumiał i tylko z grzeczności (oraz dlatego, że wtedy nadal był sobą) nie nazwał jej prosto w pysk irracjonalną. Cóż, może w międzyczasie doszedł do wniosku, że niepotrzebnie tracił na nią czas. Była zbyt trudna, żeby w ogóle chcieć spróbować postawić się na jej miejscu. Właśnie. Czy to nie zmęczenie odbiło się przez moment w niebieskich oczach?
– No to zamówienie na wrzosy przyjęte. – Zabawne, jak ta wymiana zdań miałaby szansę być przyjemną; gdyby tylko odbywała ją z kimkolwiek innym. No normalnie zrywać boki na takie wesołe spostrzeżenia. – Białych nie kojarzę, ale może jak dobrze poszukam?? W końcu rozmawiasz ze specjalistką. – Wyjątkowo, jak na siebie, niedumną. – Żadna roślinka mi nie umknie. Kiedy już się na nią uwezmę. Może wtedy wreszcie mi zdradzisz, jak to jest z tymi tajemniczymi rytuałami.
Smętnie uniosła kąciki warg. Końcówka pręgowanego ogona drgnęła nieznacznie.
– Phi, na pewno. Nie wierzę, że został jeszcze jakiś rytuał na futro, którego nie przeszedłeś. Ale dla widoku ciebie całego upaćkanego pokrzywą jestem skłonna przyjść tutaj specjalnie w pełnię, wiesz? Własnymi łapami nałożę ci tę maseczkę, taka będę miła.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W