22.05.2026 19:57
Mord przyszedł do mnie z ewidentnie wymalowanym zadaniem na pyszczku, gotowy zdać mi relację z czegoś; moja pierwsza myśl kręciła się wokół jakiegoś podejrzanego zapachu na granicach, może informacji dotyczącej swojego postępu lub sytuacji która wydarzyła się na polowaniu, ale racja czasami koty wracały do klanu. Nie była to nowość, ale na pewno nie było to też tak częste by codziennie wyczekiwać czy granica nie przyniosła kogoś nowego. Rechocząca Łapa, imię to od razu gdzieś mi zadzwoniło, chociaż nie wiedziałam konkretnie czemu; syn Zajęczego Ucha i Bławatkowej Łąki, ach… brat Astrowej Łapy, dziecinka była słodka i nadal miałam nadzieję, że gdziekolwiek jej nie zawiało to była chociaż zdrowa. Wstałam z miejsca, przepraszając patrol, że muszą iść beze mnie i najwyżej dołączę później lub kogoś zastąpię na następnym i ruszyłam za Mordem żwawym krokiem; nie biegałam dzisiaj, więc potrzebowałam chwili na rozruszanie kości, a następną część drogi przebiegłam już z synem u boku.
Terminator… nie pamiętałam dokładnie kogo, ale to nic, zaraz zamierzałam się wszystkiego dowiedzieć; skinęłam głową dwom kotkom czekającym zaraz obok młodzieńca, a następnie poprosiłam żeby ruszyły dalej na patrol, jako że już sobie tutaj poradzę. Miodowe oczka w końcu skierowałam na pyszczek kocurka i uśmiechnęłam się.
– Truflowy Nosek, zastępczyni Wichru – przedstawiłam się ze skinieniem głowy i przysiadłam. – Słyszałam, że chcesz wrócić. – Wzięłam głębszy wdech i lekko otrzepałam kryzę, bieg może i był orzeźwiający, ale chwilę zawsze brakowało mi tchu. – Wyszedłeś, nie pomyślałeś, zgubiłeś się. Akurat dobrze znam chęć wyrwania się spomiędzy ścian obozu, szczególnie po pobycie w lecznicy – Westchnęłam. – Chciałbyś mi powiedzieć jak zamierzasz nie popełnić tego samego błędu? – zapytałam spokojnie i przyjrzałam się z uwagą rudemu pyszczkowi.
Terminator… nie pamiętałam dokładnie kogo, ale to nic, zaraz zamierzałam się wszystkiego dowiedzieć; skinęłam głową dwom kotkom czekającym zaraz obok młodzieńca, a następnie poprosiłam żeby ruszyły dalej na patrol, jako że już sobie tutaj poradzę. Miodowe oczka w końcu skierowałam na pyszczek kocurka i uśmiechnęłam się.
– Truflowy Nosek, zastępczyni Wichru – przedstawiłam się ze skinieniem głowy i przysiadłam. – Słyszałam, że chcesz wrócić. – Wzięłam głębszy wdech i lekko otrzepałam kryzę, bieg może i był orzeźwiający, ale chwilę zawsze brakowało mi tchu. – Wyszedłeś, nie pomyślałeś, zgubiłeś się. Akurat dobrze znam chęć wyrwania się spomiędzy ścian obozu, szczególnie po pobycie w lecznicy – Westchnęłam. – Chciałbyś mi powiedzieć jak zamierzasz nie popełnić tego samego błędu? – zapytałam spokojnie i przyjrzałam się z uwagą rudemu pyszczkowi.
|
Hearts will xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again Lungs will ﴾ breathe in ﴿ Wash away the sins It's where it begins
Feet won'txfail you nowArms won'txlet you down Wash away the sins |
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?Why do we jump in? ![]() |
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]](https://images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com/f/b31b31a9-1df1-47e2-956b-fb699352719a/dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb8065.png?token=eyJ0eXAiOiJKV1QiLCJhbGciOiJIUzI1NiJ9.eyJzdWIiOiJ1cm46YXBwOjdlMGQxODg5ODIyNjQzNzNhNWYwZDQxNWVhMGQyNmUwIiwiaXNzIjoidXJuOmFwcDo3ZTBkMTg4OTgyMjY0MzczYTVmMGQ0MTVlYTBkMjZlMCIsIm9iaiI6W1t7InBhdGgiOiIvZi9iMzFiMzFhOS0xZGYxLTQ3ZTItOTU2Yi1mYjY5OTM1MjcxOWEvZGJocHZkaC0zOWY2NTA3OC1hNjEyLTRjNDctYTRhOC1hN2VjMjJlYjgwNjUucG5nIn1dXSwiYXVkIjpbInVybjpzZXJ2aWNlOmZpbGUuZG93bmxvYWQiXX0.KTillsE2agQDp0I7DsBZGwLnwBudDvqRicXSGlBxnyQ)