Logo Artemidy
Dwie Wrony
#16
Mord słuchał odpowiedzi Rechoczącej Łapy, nie do końca jeszcze przekonany czy mu wierzy, czy nie. Jak zwykle jednak, jego pysk nie dawał po sobie poznać jakiejkolwiek emocji, jeśli w ogóle jakiekolwiek w nim istniały, o to można było się spierać przez księżyce i dalej nie otrzymać odpowiedzi. Rudy kocur przyznał się co prawda do swojej głupoty, do czego pewnie nie przyznałby się jakiś losowy samotnik szukający guza, ale nie można było być nigdy tego pewnym. Syn Traszkowego Grzbietu pomyślał chwilę, stojąc tak cicho jakby nagle odebrało mu mowę albo nawet życie i zamienił się w słup soli.
-Masz w Klanie rodzeństwo, które może cię rozpoznać? Jak mają na imię -zapytał, chcąc dokładnie zweryfikować kocura stojącego po drugiej stronie granicy. Mord kojarzył, że w Klanie znajdowały się jeszcze dwa koty, które były kociętami Bławatkowej Łąki i Zajęczego Ucha, więc istniało jeszcze kilka dodatkowych sposobów na potwierdzenie lub odrzucenie wątpliwości w stosunku do nieznajomego. W takich sytuacjach zawsze powinno się być bardziej ostrożnym niż mniej. W końcu ten kot będzie miał dostęp do obozu Klanu Wichru, w którym znajdują się starsi i kocięta, nie można było sobie pozwolić na popełnienie potencjalnie niebezpiecznego błędu, który mógłby się skończyć tragicznie dla wielu żyć.
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
Po kocie nie dało się odczytać żadnych emocji, ale Rechocząca Łapa też nie wyglądał na takiego, co te emocje okazuje. W zasadzie to najwięcej emocji ulatywało przez jego ogon, który teraz znów obił się o ziemię. Przesłuchanie zupełnie jakby był jakimś obcym... z drugiej strony właśnie tak było.
- Mam. Przynajmniej dopóki byłem w klanie, oni również się tam znajdowali. Z tego co pamiętam - kto wie co się z nimi stało, czy już są wojownikami, czy może zniknęli zaraz po nim lub przed nim... ze swoich wspomnień, to mieli lepszy kontakt za czasów kocięcych. Po ceremonii jakoś nie po drodze im było ze sobą, Żaba chorował i też zwyczajnie nie czuł potrzeby utrzymywać bliższe relacje z rodziną.
- Wężowa Łapa, Astrowa Łapa, Tygrys, Pajęcza Łapa, Fiołkowa Łapa, Krecia Łapa i Jabłkowa Łapa. Takie dostali imiona podczas ceremonii - wypowiedział je wszystkie, chociaż musiał się chwilę zastanowić nad kilkoma. Miał nadzieję, że pamięć go nie myliła, aż tak stary nie był.
LVL 1 20 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
4
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Do momentu wymienienia przez samotnika Pajęczej Łapy, Mord był przekonany, że kocur te imiona sobie po prostu zmyśla, bo tak samo nie kojarzył ich jak i jego. Potem jeszcze padło imię Kreciej Łapy, co tylko potwierdziło, że Rechocząca Łapa mówił jednak prawdę i można było dalej działać w sprawie jego przyjęcia. Biały kocur spojrzał po Księżycowym Wzgórzu i Zakurzonej Ścieżce, które mu towarzyszyły, a następnie poprosił je sztywno, żeby poczekały tutaj, mając oko na domniemanego byłego wichrowicza, w czasie kiedy on wróci do obozu po kogoś decyzyjnego.
-Czekaj tu, nic nie kombinuj -rzucił neutralnie w stronę rudego.
Po tym syn Traszkowego Grzbietu odszedł od granicy i ruszył do obozu. Nie wiedział w sumie kogo przyprowadzi, czy Roziskrzoną Gwiazdę, czy Truflowy Nosek, czy może Ważkowe Szuwary, ale na pewno kogoś z tej trójki. W końcu teoretycznie każdy z tych kotów był decyzyjny w tego typu sprawach. Wystarczyło zgarnąć pierwszą opcję, która by się napatoczyła mu pod łapy, opowiedzieć to co już się dowiedział, a potem zaprowadzić na miejsce spotkania na granicy.
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Mord przyszedł do mnie z ewidentnie wymalowanym zadaniem na pyszczku, gotowy zdać mi relację z czegoś; moja pierwsza myśl kręciła się wokół jakiegoś podejrzanego zapachu na granicach, może informacji dotyczącej swojego postępu lub sytuacji która wydarzyła się na polowaniu, ale racja czasami koty wracały do klanu. Nie była to nowość, ale na pewno nie było to też tak częste by codziennie wyczekiwać czy granica nie przyniosła kogoś nowego. Rechocząca Łapa, imię to od razu gdzieś mi zadzwoniło, chociaż nie wiedziałam konkretnie czemu; syn Zajęczego Ucha i Bławatkowej Łąki, ach… brat Astrowej Łapy, dziecinka była słodka i nadal miałam nadzieję, że gdziekolwiek jej nie zawiało to była chociaż zdrowa. Wstałam z miejsca, przepraszając patrol, że muszą iść beze mnie i najwyżej dołączę później lub kogoś zastąpię na następnym i ruszyłam za Mordem żwawym krokiem; nie biegałam dzisiaj, więc potrzebowałam chwili na rozruszanie kości, a następną część drogi przebiegłam już z synem u boku.
Terminator… nie pamiętałam dokładnie kogo, ale to nic, zaraz zamierzałam się wszystkiego dowiedzieć; skinęłam głową dwom kotkom czekającym zaraz obok młodzieńca, a następnie poprosiłam żeby ruszyły dalej na patrol, jako że już sobie tutaj poradzę. Miodowe oczka w końcu skierowałam na pyszczek kocurka i uśmiechnęłam się.
– Truflowy Nosek, zastępczyni Wichru – przedstawiłam się ze skinieniem głowy i przysiadłam. – Słyszałam, że chcesz wrócić. – Wzięłam głębszy wdech i lekko otrzepałam kryzę, bieg może i był orzeźwiający, ale chwilę zawsze brakowało mi tchu. – Wyszedłeś, nie pomyślałeś, zgubiłeś się. Akurat dobrze znam chęć wyrwania się spomiędzy ścian obozu, szczególnie po pobycie w lecznicy – Westchnęłam. – Chciałbyś mi powiedzieć jak zamierzasz nie popełnić tego samego błędu? – zapytałam spokojnie i przyjrzałam się z uwagą rudemu pyszczkowi.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Powstrzymał się od komentarza i prychnięcia na słowa białego kocura, zamiast tego jedynie mocniej wypuścił powietrze nosem. Niby co miał kombinować? To nie tak, że chciał uciec ani wbić się na siłę między dwa inne koty. Siedział spokojnie i czekał, przy okazji podniósł łapę i zaczął czyścić sobie pyszczek. Nie był pewien kogo przyprowadzi kocur, jeśli przywódcę to... będzie mu bardziej wstyd. Wszak to był jego mistrz.
Kiedy dostrzegł podbiegające sylwetki usiadł jakoś prościej i skinął przybyłej głową na powitanie. Zastępczyni. Mało miał z nią do czynienia, kiedy jeszcze był w klanie. Zaczęła mówić i zadała pytanie, którego się nie spodziewał. Nawet nie wiedział, że jakiekolwiek dostanie, ale to nic. Był gotów, choć na pysk cisnęło mu się po prostu "szybko".
- Uważam, że dostałem wystarczającą nauczkę, cudem jest że w ogóle przeżyłem i udało mi się wrócić do domu. Brak jakichkolwiek umiejętności bardzo utrudnia przeżycie, w dodatku jak się nie ma nikogo wokół - opowiedział na początku, a kąciki jego pyska uniosły się w delikatnym uśmiechu - przede wszystkim będę chodził na treningi, uczył się granic i chodził na patrole z wojownikami, nie będę odchodził sam zbyt daleko od obozu bez wcześniejszego poznania terenów - dopowiedział po zastanowieniu. Naprawdę wolał uniknąć wędrówek poza granice klanu, nie podobało mu się tam.
- Chciałbym odzyskać zaufanie, które z pewnością straciłem przez swój głupi wybryk, więc jeśli będę mógł robić coś więcej, bez utrudniania pracy innym, to zrobię to. Przyjmę każde konsekwencje, które na mnie czekają za swoją głupotę - mówił to patrząc prosto w oczy Truflowemu Noskowi. Chciał, by wiedziała, że jego intencje są szczere. Nie od niego to jednak zależało. Mógł przecież obiecywać gruszki na wierzbie, jednak dopóki nie pozwolą mu wrócić, to nie będzie w stanie im tego pokazać.
LVL 1 20 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
4
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
Nie chciałam oceniać bez dowiedzenia się samej jak wyglądały chęci młodego terminatora, jak wyglądała jego wersja, jakie emocje czułam kiedy opowiadał mi o tym co sam czuł i przeżył; może i syn zdał mi raport i zapamiętał co miał, ale ogólnie to nie chciałam po prostu… przyjmować kogoś bez rozmowy, którą sama przeprowadzę. Wolałam mieć pewność.
– To prawda, chociaż z tego co słyszałam miałeś szczęście i trafiłeś na dobrą duszę poza klanem – odpowiedziałam delikatnie i przyjrzałam się ciału kocura, szukając oznak tych mniej przyjemnych spotkań; na szczęście nic takiego nie widziałam i jedynie mogłam mieć nadzieję, że nie było również żadnych rys na jego umyśle przez traumatyczne przeżycie; wiedziałam po swoich terminatorkach, że różnie bywało i niektórzy mogliby się załamać samym wyjściem poza tereny. Rechocząca Łapa wydawał się dość pogodny i tak jak mówił dalej gotowy do działania i pokazania się od dobrej strony. – Jest to dobry początek, przyznaję – powiedziałam z lekkim uśmiechem. – Na początku wolałabym jednak żebyś wychodził zawsze w akompaniamencie jakiegoś wojownika, szczególnie dopóki nie nauczysz się walczyć, chociaż też po to bym ja mogła spać spokojnie, a twoja mama nie musiała co chwila się martwić. – Bławatkowa Łąka stała się bardzo paranoiczna względem swoich dzieci, więc nie chciałam bardziej jej męczyć i pozwalać młodemu terminatorowi wałęsać się po terenach; nie chciałam jednak trzymać go w zamknięciu, chociaż jeszcze musiałam się zastanowić czy zostawienie go w kociarni na jakiś czas nie było dobrym wyjściem. Cały czas jeszcze uczyłam się co dokładnie powinnam robić podczas przyjmowania kotów… szczególnie tych uciekinierów.
– Ciężkie powiedzieć, że nie ufam twoim słowom. Wydajesz się kotem, który mówi z serca i chyba nie pozostaje mi nic innego, niż dać ci czas oraz pomoc, która pokazałaby mi, że jesteś również wart tego co mówisz. – Konsekwencje za głupotę czy jednak tak chciałabym to nazywać? Uczyć młode umysły, że zawsze muszą robić wszystko dobrze, bo inaczej czekała ich kara już i po tak wielkich konsekwencjach? Nie, nie wydawało mi się. – Co do konsekwencji… przeżyłeś je już. Tutaj jedynie możesz pokazać, że wyniosłeś coś z tego co się wydarzyło. Przede wszystkim chciałabym żebyś częściej pomagał w kociarni, niż wychodził na tereny. Bławatkowa Łąka i Zajęcze Ucho dołączyli do starszyzny, więc spodziewam się, że chciałabyś pomóc rodzicom – zauważyłam zamyślając się na chwilę. – Ach, powiedz mi proszę kto był twoim Mistrzem przed twoim zniknięciem?
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
Czuł na sobie badawczy wzrok zastępczyni, jednak nie miał jej za złe. Sam dziwił się, że wyszedł z tego wszystkiego bez szwanku. Miał szczęście, bo walczyć dalej nie potrafił. Kocur nauczył go jedynie polowania, które było postawą przeżycia, a dalej? Musiał radzić sobie samemu. Pokiwał głową na słowa kotki.
- Tak, miałem szczęście. Kocur nazywa się Krzywy, pomógł mi przeżyć i nauczył polować. Powiedziałbym, że się nade mną zlitował - dopóki nie wchodził pod łapy Krzywego, to miał zapewnione to, że nie umrze. Wątpił, by zrobił cokolwiek Rechoczącej Łapie, natomiast nie chciał sprawdzać na ile samotnik był cierpliwy. Wolał zachować swoje wszystkie wąsy.
Myślał, że dobrze wybrał swoje ograniczenia, natomiast Truflowy Nosek zabroniła mu w ogóle wychodzić z obozu bez obstawy, mówiła to jednak w tak przyjazny sposób, że Rechocząca Łapa nawet nie uznał tego za karę. Przynajmniej na początku. Na wspomnienie o mamie położył po sobie uszy i spuścił spojrzenie w ziemię.
- A... jak się mają? Moje rodzeństwo? - zapytał, w swojej głowie widział ich wszystkich jak ruszyli dalej z życiem, każdy z nich był już wojownikiem lub kończył trening. Nie zdawał sobie sprawy, że nie był jedynym, który zaginął. Po drodze nie spotkał też nikogo ze swojego rodzeństwa. Może stąd właśnie jego myśli, że wszyscy sobie świetnie radzą.
Kotka mówiła dalej i dowiedział się, że jego rodzice trafili do starszyzny. Czy naprawdę byli aż tak starzy? Czy on był aż tak stary? Wolał nie myśleć o tym ile dokładnie księżyców minęło nim wrócił do klanu, ale na słowa kotki pokiwał głową.
- Zdecydowanie, postaram się nie zawieść ich drugi raz ani Twojego zaufania - bo tym właśnie go obdarzała w tej chwili. I pytanie, które uderzyło go chyba najbardziej.
- RoziskrzonaGwiazdaiKoziaPłetwa - wypluł z siebie szybko, jakby chciał najgorszą część mieć już za sobą.
LVL 1 20 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
4
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Przytaknęłam delikatnie słysząc imię jakiegoś kocura, który uratował Rechoczącą Łapę; nie byłam zdziwiona, że samotnicy pomagali innym, nie raz wyglądało na to, że byli bardziej pomocni, niż można przypuszczać. Krzywy nawet nie wiedział jak uszczęśliwi dwa koty czekające na swojego syna w klanie.
– Och… większość zaginęła, przykro mi. Pajęcza Łapa i Krecie Futerko jedynie ostali się w Wichrze, co do reszty nie mamy pojęcia co się dokładnie wydarzyło. – Zgadywałam, że może niektórych pochłonęły przygody, inni również wyszli mimo iż nie powinni, a ostatecznie niektórzy po prostu… zniknęli. Całe moje rodzeństwo skończyło bardzo podobnie i tak jak wtedy tego nie odczuwałam, tak teraz czasami zastanawiałam się co się z nimi wydarzyło.
– Dobrze to słyszeć – powiedziałam z delikatnym chichotem. – O! Roziskrzona Gwiazda… hm, wydaje mi się, że mimo wszystko potrzebujesz trochę bardziej żywiołowego Mistrza, Roześmiany Wąs jest chyba jakoś w twoim wieku, powinniście się dogadać! – Może i bardziej rozważny wojownik miałby tutaj więcej sensu, ale zarazem sądziłam, że Lis pomoże się mu zaaklimatyzować. I tak miał aktualnie w pewnym sensie nałożone ograniczenia przeze mnie, więc bardziej żywiołowy wojownik przy okazji może go wymęczy? Przekonamy się. – Dobrze drużyna! Zbieramy się, trzeba dotrzeć do obozu – rzuciłam łagodnie z delikatnym uśmiechem; pewnie jeszcze lekki szok ze wszystkimi zmianami był nieprzyjemny dla Rechoczącej Łapy, ale to właśnie dlatego luźniejszy Mistrz się przyda.

zt x2 (może 3)
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Była właśnie na patrolu z Czarnym Koniem i Ciernikową Łapą. Sprawdzali granicę z Ziemiami Niczyimi, gdy nagle coś spadło jej na głowę. Uniosła łeb ku górze, nieco zirytowana. Na jednej z gałęzi dostrzegła parę wron, które zakrakały, zupełnie tak jakby się z niej śmiały. Potwór miała je zignorować, ale właśnie zrzuciły jej w mordkę orzechem. No tego było już za wiele! Napuszyła ogon i oparła przednie łapy o pień drzewa.
- Myślicie, że to jest zabawne?! Złaźcie jedna z drugą to wam pokażę coś prawdziwie zabawnego! -W pobliżu nie było nikogo kto mógłby ją ocenić za ten wybuch więc sobie na niego pozwoliła. Czarny Koń i Ciernikowa Łapa poszli dalej. A wrony? Ponownie jedynie zakrakały.

//Knedlik
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
Ostatnio zdecydowanie bardziej wolał las, a to z prostego powodu - w lecie miasto zmieniało się często w miejsce dość mało przyjazne. Słońce paliło z góry, między gęstymi zabudowaniami ciężko się oddychało w takim zaduchu, a nagrzany beton palił w łapki. Przez jakiś czas sobie radził, zmieniając miejscówkę na przedmieścia czy okolice zalewu - w tym drugim było jednak za dużo ludzi jak na Knedlikowy gust (widocznie oni też w upały migrowali nad wodę!), a te pierwsze okolice zwyczajnie mu się znudziły. Tak oto chwilowo pomieszkiwał raczej w lesie. Na jak długo? Zobaczymy.

Słyszał coś o klanach, dlatego wędrował po okolicy ostrożnie, uważając by nie przekroczyć linii zapachowej. Zresztą, nawet gdyby nie słyszał, tak ostry zapach wielu kotów raczej był czymś, co raczej nie było zwyczajne i rozsądek podpowiadałby mu, by nie zapuszczać się zbytnio na te tereny. W każdym razie, jego uwagę zwróciło krakanie, a zaraz potem koci głos. No no, czyżby przyszło mu spotkać kogoś z tego całego klanu??
- Oho! - Odezwał się wesoło, podchodząc nieco bliżej, ale nadal uważając, by nie przekroczyć granicy! Czarna kotka wyglądała na młodą, ale nie chciałby się przekonywać o jej zdolnościach. Zresztą kto wie, może zaraz wyskoczy pięć kolejnych i tyle będzie. - Czyżby rozrabiały?? Niektóre ptaki tak mają. Ostatnio widziałem srokę ciągnącą jednego typka za ogon!
LVL 2 20 / 150
MedLVL 2 0 / 300
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości