Czytanie w myślach? Czy już brakowało jej cierpliwości do rozmowy z orientalem i wolałaby samodzielnie wyciągnąć brakującą wiedzę? Cóż, nie zachowywała się jakby irytowało ją tempo rozmowy, prędzej jakby nie wiedziała jak przejść do sedna. Ale nie kupował tego, że wybór był podyktowany jego koleżanką z pastwiska. Nawet ślepy by zobaczył, że to bez sensu.
– Och, akurat do odgadnięcia myśli tamtej owcy nie potrzeba czarów. Spojrzała na moją piękną szatę, na futro swoich towarzyszy ze stada i jużwiedziała, że nigdy mi nie dorównają. Więc chciała mnie zaprosić na skubanie koniczyny w świetle księżyca, ale nie wiedziała jak o to zagadać – wyjaśnił, wzruszając nieznacznie barkami. Zupełnie zwyczajna sprawa. Zdarzała mu się co kilka dni. – Z wrzosami może być trudno o taki rytuał akurat. Jeśli zależy ci na czytaniu w myślach to musiałabyś się rozejrzeć za bratkami. I koniecznie za miską od ludzi. Hm, w sensie czymś wygodnym do zebrania wody, a dwunogi mają do opcje do wyboru w każdym kształcie, rozmiarze i kolorze. Mech nasączony wodą tu nie starczy, nie zrobisz w nim wywaru do wypicia. A podczas szukania miski można od razu rozejrzeć się za rozmarynem dla lepszego efektu.
A może takie historyjki mające uczynić świat ciekawszym dla kociąt i Nurcików, powinien wreszcie ulokować w szufladzie kłamstw, zamknąć i wyrzucić klucz. Może to był ten dzień na dostrzeżenie hipokryzji w swojej relacji z kłamstwami.
– Skończyłbym z oparzonymi łapkami – przyznał z przerysowanym smutkiem. Miał ale, które pchało się na język. To było tak nienaturalne nic nie dopowiadać. Ale, co ważniejsze, było też złą opcją dialogową. Orion był niemal pewny, że te wszystkie rytuały wrzosowe, chodzące za nim owce, to wszystko miało cofnąć ich w czasie. Był przecież spostrzegawczy, potrafił łączyć kropki, a dzisiaj wyraźnie widział, że najnowszy kierunek ich relacji nie był komfortowy dla popielatej. Dlaczego więc, mimo rzekomego postanowienia by stawiać samopoczucie Nurt na pierwszym miejscu, miał opory przed beztroskim imitowaniem normalności? To nie tak, że brakowało mu umiejętności i nie potrafiłby uśmiechać się mimo pochłaniającej wszystko czarnej dziury. Oczywiście, że do samego końca był w stanie zachować nienaganną mimikę.
Więc w czym leżał problem?
– Do rytuału na sierść przynieś jednak tę dokładnie przemytą. Chyba, że jesteś taką ekspertką, że wyciśniesz soki z w pełni ususzonych liści, ale pamiętaj, że robimy tu maseczkę, nie maść – wymusił z siebie, w ramach zwalczania wewnętrznych oporów i dbania o atmosferę. W inny dzień bardziej zainteresowałaby go sprzeczność we własnej postawie, dzisiaj mógł ją skwitować najwyżej zmęczonym westchnieniem.
Zaś komentarz dotyczący klanowego życia prosił się o gorzkie rozbawienie.
– Och, jak kiedykolwiek choćby spojrzę w stronę Wichru, bądź tak kochana i podaj mi solidną dawkę cisu, dobrze? – zapytał z szerokim, promiennym uśmiechem, choć bez rozbawionego błysku w oku. Czy to ta otwartość, na którą nalegała? Czy chodziło jej o inną otwartość? O kolejne przedstawienie, w które mogłaby uwierzyć żeby poczuć się lepiej?
– Początek kariery ze złamaną łapą z pewnością by zapadał w pamięć – pomyślał na głos, na dobry początek. – Ale ranga nie zając, nie ma co się śpieszyć i narażać. Najważniejsze, że trening ukończony, hm? – Sam nigdy tego nie odczuł, pomagał jedynie szaraczkom niknącym w tłumie. Może z medykami było inaczej. Ale czy tym samym Nurt nie traciła swojej ostatniej mocnej karty? Czy w klanie niewdzięczników nie należało być niezastąpionym żeby spać spokojniej? Zaryzykował okruch normalności. – Ciekawe, że do mianowania medyka potrzebna jest wycieczka prosto w rejony zmarłych, ale przy mianowaniu zwykłych kotów starczy, że przywódca wezwie przodków do spojrzenia na tych terminatorów. Czy bycie łącznikiem z Gwiezdnymi nie sprawia, że można dostać się na Srebrną Skórkę z zacisza swojego legowiska?
Jemu regularnie się zdarzało za sprawą znudzonej Jodły.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W