– O widzisz, nie byłaby taka głupia. Więc moja teoria jest jedynym logicznym wytłumaczeniem – podsumował. Jak dla niego sprawa zamknięta. Chociaż jeszcze ostatnia drobna kwestia. – Nie próbowała mi nawet wyrwać jednego kłaczka, bo to rozsądna owca była. Wiedziała, że prawdziwa sztuka należy do podziwiania, nie dotykania. A już na pewno nie do zabierania kawałeczka ze sobą. A ja po prostu skorzystałem z okazji.
Czy można było się łudzić, że to był typowy moment, w którym zaczynały się przepychanki? Chyba jedynie przy nieskończonym optymizmie, który pozwalał przymknąć oko na to, że oriental nie dorzucał nic nowego do dyskusji. Na to jak niedbały był, gdy zabierał głos – o ile sam sposób wypowiedzi nie odstawał, użyte słowa również nie powinny wzbudzać podejrzeń, ale sam przekaz? Sama treść?
Wątpliwe by nawet zsumowane zasoby optymizmu uczestników rozmowy tutaj starczyły.
– Jak to gdzie? Zawsze w tym samym miejscu, tu gdzie teraz – odparł lekko, z czymś co można było uznać za zalążek śmiechu, chociaż tuż pod skórą, tuż poza zasięgiem wzroku, oriental powoli kruszał i osypywał się. Co za słodkie, niespodziewane przypomnienie, że Nurt chciała żeby był pod łapą, ale nie korzystała, gdy spełniał to życzenie. Zależało jej na możliwości, nic ponad. Gdyby został na miejscu księżyce temu, też by nie przyszła do niego z rzeczywistym problemem – mógł się o to założyć. Przyjemnie by było uniknąć obecnego stanu między nimi, oczywiście, ale nie takim kosztem. – Hmm, z lebiodką by się coś znalazło, nawet i suszoną, ale... to raczej z kategorii tych rytuałów miłosnych – dodał jeszcze, darując sobie rozwijanie, bo spodziewał się reakcji od obojętnej do obrzydzonego skrzywienia. Może jaskółcze ziele byłoby w stanie bardziej zainteresować, jednak wspominanie o rytuałach pomagających przejrzeć na oczy wydawało się takie... nie na miejscu. I ten jeden raz zamierzał wziąć pod uwagę co wypadało.
– Och, bardzo subtelna. Nie wnikałem nigdy w szczegóły działania maści, ale skoro można używać suszonych liści to musi być odrobinę inny. W maseczkach jest istotny zmielony liść, oczywiście, ale im więcej wilgoci w tej papce zachowasz, tym lepiej. Bowiem maseczki nakładasz aby poczekać aż zaschną całkowicie na tobie. Aż będą się kruszyć i odpadać, wtedy się ich pozbywasz z sierści. Można wmieszać do nich odrobinę gliny jeśli znajdzie się taką szarawą. Porównaj sobie to teraz z maścią – polecił na zakończenie. Sama pewnie lepiej orientowała się w niuansach maści niż on. Ile razy mu się ta wiedza przydała? Niewystarczająco wiele by instruował medyczkę.
Warto podkreślić, że tylko jeden raz wziął pod uwagę co wypadało. Bo nawet na chwilę nie zastanowił się przed poproszeniem o to by Nurt go zabiła. Równowaga w przyrodzie – Nurt zatrzymała się przed odpowiedzią. Nagła otwartość wybiła ją z rytmu, a ukłucie satysfakcji samotnika zostało prędko przyćmione przez bliżej niekreśloną skruchę. Mimo wszystko, wolałby złapać popielatą by nie wywróciła się w tym tańcu, niż przyczyniać się do jej spotkania z podłogą.
Ale przecież oczekiwała szczerości, prawda?
– Och, Wicher czy nie, nie ma to znaczenia w moim przypadku. To, co jest łańcuchem, pod inną nazwą równie by ciążyło – westchnął dramatycznie. Ta część nie wymagała zastanowienia z jego strony. Zaś nad drugą stroną wypowiedzi, czymś co można by zinterpretować jako zaproszenie, nie pozwolił sobie się zastanawiać. A przynajmniej starał się nie pochylać nad tą myślą. Efekty były dalekie od zadowalających. – Żaden z przywódców by mi nie odmówił, o przyzwolenie Zmierzchającej Gwiazdy bym się nie obawiał. Raczej... hm, wolałbym się nie narażać tobie swoją obecnością – wyjaśnił, zajmując się gałązkami przed sobą, chociaż wzrok mu uciekał na popielatą. Potrzebował zobaczyć jej reakcję, przeanalizować, wyciągnąć wnioski. Potrzebował solidnych faktów, bo dzisiaj wszystko się mieszało. Błędne założenia z przeszłości, Brzozowa Kładka, myślenie życzeniowe, sentyment.
– Martwi i bezużyteczni. Och, nie da się z tym nie zgodzić, ale to aż prosi się o zapytanie – skąd tak niska opinia na temat Gwiezdnych, Gwiezdny Nurcie? – przechylił lekko łeb. Na jego bingo również nie było tej rozmowy, ale z nieco innej przyczyny. Otóż nie interesowały go gry z domu spokojnej starości. Za to krytyka, której się chwycił? Jak najbardziej.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W