07.07.2026 09:48
Posłał jej drobny uśmiech w niemej zachęcie. Pokonała pierwszy krok przez metaforę, więc drugi powinien przyjść jej łatwiej. Chociaż uniósł w zdziwieniu brew na przyniesione przez popielatą kamienie, niepewny ich przeznaczenia w tym jeziorze. A może wiedział co miały symbolizować, jedynie odmawiał zastanowienia się nad tym czy mógł się o kogoś oprzeć. Czy potrzebował.
– Stać niewygodnie, to prawda. Ale iść? W ciągłym ruchu plecy czy łapy nie doskwierają aż tak. Czasem zatrzymasz się, bo niedaleko pluśnie wyjątkowo ciekawa rybka, albo wyląduje ci na ogonie intensywnie niebieska ważka. Ale to wszystko ciekawość, nie konieczność odpoczynku – odpowiedział, delikatnie zawijając ogon. – To trwało księżycami, ale zdawało się być kilkoma uderzeniami serca, trudno uświadomić sobie zmęczenie w takiej sytuacji – przypomniał delikatnie jedno z założeń ich metafory. Nie był kotem skazanym na wieczny marsz za linię oddalającego się horyzontu, by przysiadanie na kamieniach było uzasadnione.
Powstrzymał oddech ulgi wzbierający się w odpowiedzi na "zmęczoną" reakcję Nurt. Uniósł ogon jak wiewiórka i strzepnął zamaszyście końcówką, by odwrócić uwagę od niemalże świstu, z którym wypuścił powietrze z płuc.
– Och, oczywiście, że wolałbym uniknąć u ciebie takich dolegliwości. Ale przyciśnięty sytuacją... – nie dokończył zdania, uznając to za dobry moment na zawieszenie dalszej dyskusji. Ganianie własnych ogonów było zabawne, jednak nie byli jeszcze tutaj. – Nie no, co ty, nie mógłbym zabrać legowiska przywódcy, bo biedny Korzeń nie miałby gdzie spać, nie zrobiłbym mu tego – zacmokał, kręcąc głową. – Spałem w obozie. W dowolnym miejscu, które akurat sprawiało miłe wrażenie. Gałąź, z której Iskra zwoływał ceremonie była nad wyraz wygodna, a nie sprawiała takiego wrażenia. Ale wracając. Spałem to tu, to tam, aż przyszła Pora Nagich Drzew i żartobliwe sugestie Ciepłej Mżawki zmieniły się w naleganie żebym nie wymyślał, tylko zamieszkał z nią w Skręconym Pniu, jest tu wystarczająco dużo miejsca, bo Wicher ma alergię na przechodzenie do starszyzny. Po jej śmierci zostałem tam, jako jedyny mieszkaniec legowiska i faktycznie nie żartowała z tą alergią. Minął grubo ponad obieg pór zanim Nietoperzowa się wprowadziła? Och, strasznie trudna z niej była współlokatorka. Ale akurat, zanim ona przeprowadziła się na Srebrną Skórkę, ja odszedłem w stronę zachodzącego słońca. Więc mam nadzieję, że nie tęskniła za bardzo, tylko wreszcie faktycznie wypoczęła.
– Stać niewygodnie, to prawda. Ale iść? W ciągłym ruchu plecy czy łapy nie doskwierają aż tak. Czasem zatrzymasz się, bo niedaleko pluśnie wyjątkowo ciekawa rybka, albo wyląduje ci na ogonie intensywnie niebieska ważka. Ale to wszystko ciekawość, nie konieczność odpoczynku – odpowiedział, delikatnie zawijając ogon. – To trwało księżycami, ale zdawało się być kilkoma uderzeniami serca, trudno uświadomić sobie zmęczenie w takiej sytuacji – przypomniał delikatnie jedno z założeń ich metafory. Nie był kotem skazanym na wieczny marsz za linię oddalającego się horyzontu, by przysiadanie na kamieniach było uzasadnione.
Powstrzymał oddech ulgi wzbierający się w odpowiedzi na "zmęczoną" reakcję Nurt. Uniósł ogon jak wiewiórka i strzepnął zamaszyście końcówką, by odwrócić uwagę od niemalże świstu, z którym wypuścił powietrze z płuc.
– Och, oczywiście, że wolałbym uniknąć u ciebie takich dolegliwości. Ale przyciśnięty sytuacją... – nie dokończył zdania, uznając to za dobry moment na zawieszenie dalszej dyskusji. Ganianie własnych ogonów było zabawne, jednak nie byli jeszcze tutaj. – Nie no, co ty, nie mógłbym zabrać legowiska przywódcy, bo biedny Korzeń nie miałby gdzie spać, nie zrobiłbym mu tego – zacmokał, kręcąc głową. – Spałem w obozie. W dowolnym miejscu, które akurat sprawiało miłe wrażenie. Gałąź, z której Iskra zwoływał ceremonie była nad wyraz wygodna, a nie sprawiała takiego wrażenia. Ale wracając. Spałem to tu, to tam, aż przyszła Pora Nagich Drzew i żartobliwe sugestie Ciepłej Mżawki zmieniły się w naleganie żebym nie wymyślał, tylko zamieszkał z nią w Skręconym Pniu, jest tu wystarczająco dużo miejsca, bo Wicher ma alergię na przechodzenie do starszyzny. Po jej śmierci zostałem tam, jako jedyny mieszkaniec legowiska i faktycznie nie żartowała z tą alergią. Minął grubo ponad obieg pór zanim Nietoperzowa się wprowadziła? Och, strasznie trudna z niej była współlokatorka. Ale akurat, zanim ona przeprowadziła się na Srebrną Skórkę, ja odszedłem w stronę zachodzącego słońca. Więc mam nadzieję, że nie tęskniła za bardzo, tylko wreszcie faktycznie wypoczęła.
![[Obrazek: onyo.gif]](https://sig.grumpybumpers.com/host/onyo.gif)
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W