#32
Mustang miał dwie proste zasady, których mógł się trzymać w swoim życiu. Pierwszą był szacunek do samego siebie, drugą... trzymanie się tej pierwszej. Stąd pierwszy krzyk już wytrącił go z równowagi. Cofnął łeb do tyłu, chyba bardziej zdziwiony, że uniosła na niego głos, niż z samego faktu, że krzyczała. Bo się ośmieliła. Znieważyła go. Machnął ogonem.
- Widzisz, tam skąd ja pochodzę, raczej nie wypomina się takich rzeczy. Uważa się to za nietaktowne, bo może to urazić rozmówcę. Zupełnie jak nieuzasadnione krzyczenie - rzucił, nadal trzymając własne nerwy na wodzy. Strike 1.
Na stwierdzenie, że jest szpetna, jedynie uniósł brew do góry. Wymowne - można uznać jak się chce. Albo jakby plotła skończone bzdury, albo jakby chciał się zgodzić, ale nie wypadało tego robić na głos.
- Prawie. Nie czytam w myślach. Wydaje mi się, że jeśli coś ci się stało, a chciałaś mnie uważać za rodzinę, powinnaś sama podjąć temat, kiedy będziesz na to gotowa. Chyba powinniśmy sobie ufać - co więcej - on nie wyobrażał sobie okazywać troski tak o. Nie umiał. Nie wiedział jak. Gdyby zobaczył, że jego matka jest ranna i cierpi, a on by się odezwał troskliwie, pewnie skończyłby gorzej od niej. Gdyby zrobił to do ojca, pewnie nie byłoby tak strasznie, aż matka by się nie dowiedziała. Co za tym szło - Mustang nauczony przeszłością nie potrafił dawać wsparcia tak... normalnie. Głupio mówić, że to strach. Łatwiej nazwać to przyzwyczajeniem.
Nie nazwałby tego drugim wykroczeniem. Może połową?... Chyba tylko dlatego, że sama się nazwała szpetną, a on nie musiał jej ubliżać. Chyba do pełnej dwójki doszło, gdy ta zaczęła ryczeć. Jedyna rzecz, której Mustang nie trawił. Dmuchnął nosem, czując narastający dyskomfort, teraz samemu mając ochotę po prostu się na nią rzucić i ukrócić jej tych...wszystkich cierpień. Nie musiałaby myśleć o wyglądzie, o bólu, o w ogóle - czymkolwiek. Zrobiłby jej przysługę.
- Jak na początku pytałem, czy wszystko jest okej, to w ogóle nie odpowiedziałaś. A teraz masz pretensje, że nie dopytuję - zauważył, kładąc łapę na łapie. Nie miał pojęcia jaki ruch, szczerze mówiąc, jest odpowiedni. - Nie wiem czego ode mnie oczekujesz. Nie wiem jak mogę pomóc...
Hucznie powiedziane. On nie miał w ogóle ochoty pomóc.
- Skoro jak raz chciałem zagadać, to to zignorowałaś.
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W