31.08.2026 14:19
Przewrócił oczami, choć nie było w tym geście nawet cienia irytacji.
– Pytasz się jakbyś nie wiedziała jak to miło czasem nie musieć wszystkiego załatwiać samemu. Ale niech ci będzie, niedowiarku, nic jej nie mów, rozsiądź się wygodnie i czekaj aż pewnego dnia wejdę do obozu jak do siebie – zagroził? Obiegi pór temu to z pewnością byłaby groźba. Dzisiaj bliżej było jej do obietnicy, chociaż ta myśl dalej nie chciała się odpowiednio ułożyć w głowie orientala.
Namiastka normalności. W krzywym zwierciadle, ale w obecnych czasach i za taką przyszło mu tęsknić.
– Może coś w tym jest, nie pierwszy raz to słyszę, coś z tymi priorytetami musi być nie tak – zgodził się smutno, na dobry początek. – Chociaż czy to nie prosty do zdobycia zaszczyt? Nudny taki? W przypadku starszyzny niemal zawsze wiadomo jakie warunki trzeba spełniać by zasłużyć na przychylniejsze spojrzenie. A kocięta i terminatorzy? Niezbadane są ścieżki ich umysłów, nigdy nie wiesz czym zaskarbisz sobie ich podziw – odbił piłeczkę do Nurt. – Ale nie. Ze Świt nie było żadnego ratowania. Gdyby ktoś słuchał naszej pierwszej rozmowy to by raczej nie zachwyciło go moje podejście. Opowiedziałem jej o wróżkach i rytuale zmieniania się w takie... kocie motylki, w najprostszych słowach. I mooże nie byłoby to nic szkodliwego, gdyby nie fakt, że kilka księżyców później, zamiast powiedzieć, że to była ściema, pomagałem jej budować kokon na granicy z Rzeką. Żeby mogła przepoczwarzyć w piękną wróżkę o najbardziej kolorowych skrzydełkach – uśmiechnął się do siebie na wspomnienie tego małego wypłosza. Zaraz jednak przypomniał sobie o Nurt i zwrócił się w jej stronę. – A teraz niech jej tylko włos z ogona spadnie, to zabiję. Jak ten czas leci, nieprawdaż? – sztuczny grymas nie sięgał oczu. Więc może pora na kolejne odbicie, zanim Nurt wmówi sobie, że to była groźba kierowana do niej. – Nie chcesz pomóc z kwiatkami zamiast tak siedzieć bezczynnie?
– Pytasz się jakbyś nie wiedziała jak to miło czasem nie musieć wszystkiego załatwiać samemu. Ale niech ci będzie, niedowiarku, nic jej nie mów, rozsiądź się wygodnie i czekaj aż pewnego dnia wejdę do obozu jak do siebie – zagroził? Obiegi pór temu to z pewnością byłaby groźba. Dzisiaj bliżej było jej do obietnicy, chociaż ta myśl dalej nie chciała się odpowiednio ułożyć w głowie orientala.
Namiastka normalności. W krzywym zwierciadle, ale w obecnych czasach i za taką przyszło mu tęsknić.
– Może coś w tym jest, nie pierwszy raz to słyszę, coś z tymi priorytetami musi być nie tak – zgodził się smutno, na dobry początek. – Chociaż czy to nie prosty do zdobycia zaszczyt? Nudny taki? W przypadku starszyzny niemal zawsze wiadomo jakie warunki trzeba spełniać by zasłużyć na przychylniejsze spojrzenie. A kocięta i terminatorzy? Niezbadane są ścieżki ich umysłów, nigdy nie wiesz czym zaskarbisz sobie ich podziw – odbił piłeczkę do Nurt. – Ale nie. Ze Świt nie było żadnego ratowania. Gdyby ktoś słuchał naszej pierwszej rozmowy to by raczej nie zachwyciło go moje podejście. Opowiedziałem jej o wróżkach i rytuale zmieniania się w takie... kocie motylki, w najprostszych słowach. I mooże nie byłoby to nic szkodliwego, gdyby nie fakt, że kilka księżyców później, zamiast powiedzieć, że to była ściema, pomagałem jej budować kokon na granicy z Rzeką. Żeby mogła przepoczwarzyć w piękną wróżkę o najbardziej kolorowych skrzydełkach – uśmiechnął się do siebie na wspomnienie tego małego wypłosza. Zaraz jednak przypomniał sobie o Nurt i zwrócił się w jej stronę. – A teraz niech jej tylko włos z ogona spadnie, to zabiję. Jak ten czas leci, nieprawdaż? – sztuczny grymas nie sięgał oczu. Więc może pora na kolejne odbicie, zanim Nurt wmówi sobie, że to była groźba kierowana do niej. – Nie chcesz pomóc z kwiatkami zamiast tak siedzieć bezczynnie?
![[Obrazek: onyo.gif]](https://sig.grumpybumpers.com/host/onyo.gif)
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W