01.09.2026 20:04
Zgodził się. Nadal w tym hipotetycznym, niedotykającym rzeczywistości scenariuszu, luźnym gadaniu bez pokrycia, więc dlaczego głupio się cieszyła?? Przecież nawet przez uderzenie serca nie sądziła, że Orion naprawdę mógłby zdecydować się zagadać do Zmierzchającej Gwiazdy. Przynajmniej dopóki nie znalazłby lepszego powodu. W jego oczach to nie musiało niczego oznaczać.
– Hmm... Brzmi jak luksusowa pozycja, nie powiem, że nie – uznała z zadowoleniem, które przynajmniej miało sens w kontekście toczącej się rozmowy i mogło być adekwatną reakcją przy niezobowiązującym rozważaniu nad możliwościami. – Po takiej propozycji chyba nawet rozważę maleńką pomoc. Nie za dużą, żebym nie straciła całego przedstawienia, wiadomo, nie ugryzę się we własną piętę. Ale z pierwszego rzędu powinnam mieć opcję interakcji z aktorami, co??
Nabrała powietrza do polików, wyraźnie oburzona zaprezentowanym brakiem szacunku do starszych i tego, co mogą zaoferować reszcie świata.
– Komentują, zaraz tam komentują... A może poddają dyskusji, nie pomyślałeś?? Ty?? Przecież to wyciągnięta łapa w twoją stronę. Po prostu trzeba włożyć wysiłku, by przekonać ich do swojej racji – miauknęła, pewnie unosząc podbródek. – Nie dlatego, że są zbyt zatwardziali w swoich opiniach, tylko po prostu są one zbudowane na silnych fundamentach. Z czasu i doświadczenia. Bez zaproponowania im czegoś równie solidnego można odnieść takie mylne wrażenie i pomylić się co do nich. I wiele na tym stracić!
Za to przy jego ostatnim komentarzu – tym o zaszczepianiu myśli w młodym umyśle – teatralnie wywróciła oczami.
– Ehe, tobie samemu to chyba bliżej do starszyzny, skoro tak mówisz!
Przechodząc jednak do Świt... Cóż, jeśli Nurt wcześniej miała wybałuszone oczy, to teraz musiały być o włos od wyskoczenia z orbit. Spojrzała na Oriona jak na przybysza z innej planety.
– Żartujesz sobie??? – spytała tonem, który chyba powinien zawierać sporą dozę nieufności, ale wypełniony był niemal stuprocentowo szokiem. Gdyby powiedział, że postąpił w ten sposób z Nietoperzową, prawdopodobnie nawet by nie mrugnęła. Ale Świt, ze wszystkich kotów?! Oczywiście, że się z niej naigrywał. Prawda...?
– Dotykać a układać w konkretne formy to dwie inne rzeczy – pouczyła go. – A poza tym – dodała ciszej – moglibyśmy mieć inne techniki. I co wtedy? Byłbyś niezadowolony, że brużdżę ci w wychuchanej kryjówce.
Ale obiecał pokazać jej, jak to się robi jego sposobem, dlatego podniosła się ostrożnie, niczym w obawie, że po gwałtowniejszym ruchu zrobi jej się ciemno przed oczami, i na miękkich łapach podeszła do niego. Nie straciła przytomności ani nie uderzyła w nic po drodze, pierwszy sukces. Czy plątanie kwiatków będzie kolejnym...? Czy była dla nich jeszcze jakaś nadzieja na wspólne spędzanie czasu nieprzypominające przeprawy przez ciernie?
Bardzo by tego chciała.
:(
– Hmm... Brzmi jak luksusowa pozycja, nie powiem, że nie – uznała z zadowoleniem, które przynajmniej miało sens w kontekście toczącej się rozmowy i mogło być adekwatną reakcją przy niezobowiązującym rozważaniu nad możliwościami. – Po takiej propozycji chyba nawet rozważę maleńką pomoc. Nie za dużą, żebym nie straciła całego przedstawienia, wiadomo, nie ugryzę się we własną piętę. Ale z pierwszego rzędu powinnam mieć opcję interakcji z aktorami, co??
Nabrała powietrza do polików, wyraźnie oburzona zaprezentowanym brakiem szacunku do starszych i tego, co mogą zaoferować reszcie świata.
– Komentują, zaraz tam komentują... A może poddają dyskusji, nie pomyślałeś?? Ty?? Przecież to wyciągnięta łapa w twoją stronę. Po prostu trzeba włożyć wysiłku, by przekonać ich do swojej racji – miauknęła, pewnie unosząc podbródek. – Nie dlatego, że są zbyt zatwardziali w swoich opiniach, tylko po prostu są one zbudowane na silnych fundamentach. Z czasu i doświadczenia. Bez zaproponowania im czegoś równie solidnego można odnieść takie mylne wrażenie i pomylić się co do nich. I wiele na tym stracić!
Za to przy jego ostatnim komentarzu – tym o zaszczepianiu myśli w młodym umyśle – teatralnie wywróciła oczami.
– Ehe, tobie samemu to chyba bliżej do starszyzny, skoro tak mówisz!
Przechodząc jednak do Świt... Cóż, jeśli Nurt wcześniej miała wybałuszone oczy, to teraz musiały być o włos od wyskoczenia z orbit. Spojrzała na Oriona jak na przybysza z innej planety.
– Żartujesz sobie??? – spytała tonem, który chyba powinien zawierać sporą dozę nieufności, ale wypełniony był niemal stuprocentowo szokiem. Gdyby powiedział, że postąpił w ten sposób z Nietoperzową, prawdopodobnie nawet by nie mrugnęła. Ale Świt, ze wszystkich kotów?! Oczywiście, że się z niej naigrywał. Prawda...?
– Dotykać a układać w konkretne formy to dwie inne rzeczy – pouczyła go. – A poza tym – dodała ciszej – moglibyśmy mieć inne techniki. I co wtedy? Byłbyś niezadowolony, że brużdżę ci w wychuchanej kryjówce.
Ale obiecał pokazać jej, jak to się robi jego sposobem, dlatego podniosła się ostrożnie, niczym w obawie, że po gwałtowniejszym ruchu zrobi jej się ciemno przed oczami, i na miękkich łapach podeszła do niego. Nie straciła przytomności ani nie uderzyła w nic po drodze, pierwszy sukces. Czy plątanie kwiatków będzie kolejnym...? Czy była dla nich jeszcze jakaś nadzieja na wspólne spędzanie czasu nieprzypominające przeprawy przez ciernie?
Bardzo by tego chciała.
:(
![[Obrazek: mJOQ6VS.png]](https://imgur.com/mJOQ6VS.png)
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W