Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Doświadczenie w polowanie na ptaki najwidoczniej nie było na tyle duże, by złapać wronę. Ptaki te, jak wszystkie krukowate, były szalenie inteligentne; kątem oka dostrzegła ruch, jednak nie poruszała się, obserwując sytuację. Gdy Czaple Skrzydło wdrapała się na drzewo i szykowała do skoku siwa wrona zatrzepotała skrzydłami i z głośnym, chrapliwym rechotem zeskoczyła z drzewa, leniwie szybując nieco ponad ziemią. Wojowniczka wciąż miała szansę na złapanie ptaka, jeżeli się pospieszy.
Zdecydowanie to nie był dobry dzień dla Wydmowego Wiatru. Nie ważne jak długo kręciła się po okolicy, wciąż nie mogła natrafić na żaden świeży trop; być może powinna zacząć szukać w innym miejscu?
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Jeśli kiedyś zobaczysz srebrną kotkę o smukłej sylwetce i długich łapach z czarnymi cętkami na sierści, to właśnie Czaple Skrzydło. Jej wzrost jest nieco większy od przeciętnego, ale nie można też jej nazwać najwyższym kotem w Klanie Rzeki. Krótkie, gęste futro jest zazwyczaj starannie wyczyszczone, a końcówkę ogona zdobi biała plama. Wskutek treningu mięśnie zarysowały się u niej wyraźniej niż wcześniej. Nieodłącznym elementem jej postaci jest też uśmiech. Na świat spogląda parą bystrych oczu, które można określić jako złociste lub bursztynowe. Jej nos przybrał ceglastą barwę, za to poduszki łap są ciemne.
Zdarza jej się działać impulsywnie, ale zazwyczaj kilka razy przemyśli swoje działanie. Albo kilkadziesiąt. Dużo myśli, analizuje i zastanawia się nad wszystkimi możliwymi i niemożliwymi scenariuszami. Jednakże niejednokrotnie racjonalne myślenie niewiele zmieniło i dała się ponieść emocjom. Jest raczej ostrożna. Pomimo upływu czasu pozostała ciekawa świata i lubi odkrywać nowe miejsca, a także wracać do starych, z którymi wiążą się wspomnienia. Łatwo jest ją zdenerwować czy urazić, ale równie łatwo wywołać uśmiech na jej mordce. Raczej optymistycznie nastawiona do wszystkiego. Spoważniała nieco i już nie jest energicznym, rozbrykanym kociakiem, a spokojną wojowniczką. Stara się wszystkim pomóc i być użyteczną dla klanu. Zniknęła niepewność, czy poradzi sobie jako wojowniczka. Stąpa po ziemi bardziej twardo niż za kocięcych czasów, lecz wciąż może się pochwalić bujną wyobraźnią i kreatywnością. Dzięki wybujałej imaginacji wymyśla nieistniejące problemy i martwi się na zapas w zaciszu swojego legowiska, ale stara się tak jak wcześniej uśmiechać się do wszystkich i tryskać optymizmem. Uwielbia czasem wyjść samotnie z obozu i słuchać śpiewu ptaków czy patrzeć na rzekę - słowem, mieć kontakt z naturą.
Sprytne ptaszysko, nie ma co. W porę zauważyło, co się święci i odleciało w siną... Nie, chwila. Wcale tak bardzo się nie oddaliło, więc wojowniczka mogła jeszcze złapać wronę. Ta znajdowała się w zasięgu Czapli, unosząc się niezbyt wysoko ponad ziemią. Dużo łatwiej jest polować mając pod łapami twardy grunt, a nie skakać po drzewach jak jakaś wiewiórka. Straciła element zaskoczenia - ptak zdawał już sobie sprawę z jej obecności. Kotka nie zamierzała jednak rezygnować. Zeszła na dół, po czym bez zbędnego w tym wypadku skradania się skoczyła na pierzastą mądralę, chcąc ją przyszpilić do ziemi. Może tym razem pójdzie lepiej?
This ishome Now I'm finallywhere I belong, where I belong Yeah, this is home NowI've found it, maybe, this ishome Yeah, this ishome
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
A Wydmowy Wiatr co? Czaple Skrzydło już pewnie wyłapała wszystko i ruda już nic nie może złapać, o! No ale trudno, trzeba próbować. Kocica, troszkę już poddenerwowana szła powoli, z ugiętymi łapami. Ciężar ciała był od samego początku na tylnych łapach, dawna terminatorka Drżącego Płomienia oddychała cicho, a jej głowa i ogon były na równi z ciałem. Długie futro ostatniej mianowanej wojowniczki na starych terenach nie muskało ziemi, a ona szła pod wiatr. Skupiła się - starała się wyłapać choćby najmniejsze poruszenie się, była wyczulona na każdy dźwięk i zapach. Kiedyś musi coś spotkać.
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Pani i władca Łęgów, siwa wrona nie spodziewała się najwyraźniej, że Czapla będzie jeszcze próbowała ją gonić...a tu taka niespodzianka, bo została brutalnie ściągnięta na ziemię przez cętkowaną wojowniczkę. Zaskrzeczała gniewnie; jedno z jej skrzydeł chrupnęło głośno. No, dobra, do ziemi przyszpilona, połowa sukcesu - ale dalej się szarpała, jak najbardziej żywa.
Próby znalezienia zwierzyny długo trwały, ale Wydmowemu Wiatrowi w końcu się udało. Nie było to może dużo, ale zawsze coś, co można zjeść. Między trawami Łęgów, pięć lisich długości dalej, ruda dostrzegła zygzakowaty ruch, a po chwili szary łebek węża, z żółtymi plamkami tuż za głową. Ot, zwykły zaskroniec.
Jeśli kiedyś zobaczysz srebrną kotkę o smukłej sylwetce i długich łapach z czarnymi cętkami na sierści, to właśnie Czaple Skrzydło. Jej wzrost jest nieco większy od przeciętnego, ale nie można też jej nazwać najwyższym kotem w Klanie Rzeki. Krótkie, gęste futro jest zazwyczaj starannie wyczyszczone, a końcówkę ogona zdobi biała plama. Wskutek treningu mięśnie zarysowały się u niej wyraźniej niż wcześniej. Nieodłącznym elementem jej postaci jest też uśmiech. Na świat spogląda parą bystrych oczu, które można określić jako złociste lub bursztynowe. Jej nos przybrał ceglastą barwę, za to poduszki łap są ciemne.
Zdarza jej się działać impulsywnie, ale zazwyczaj kilka razy przemyśli swoje działanie. Albo kilkadziesiąt. Dużo myśli, analizuje i zastanawia się nad wszystkimi możliwymi i niemożliwymi scenariuszami. Jednakże niejednokrotnie racjonalne myślenie niewiele zmieniło i dała się ponieść emocjom. Jest raczej ostrożna. Pomimo upływu czasu pozostała ciekawa świata i lubi odkrywać nowe miejsca, a także wracać do starych, z którymi wiążą się wspomnienia. Łatwo jest ją zdenerwować czy urazić, ale równie łatwo wywołać uśmiech na jej mordce. Raczej optymistycznie nastawiona do wszystkiego. Spoważniała nieco i już nie jest energicznym, rozbrykanym kociakiem, a spokojną wojowniczką. Stara się wszystkim pomóc i być użyteczną dla klanu. Zniknęła niepewność, czy poradzi sobie jako wojowniczka. Stąpa po ziemi bardziej twardo niż za kocięcych czasów, lecz wciąż może się pochwalić bujną wyobraźnią i kreatywnością. Dzięki wybujałej imaginacji wymyśla nieistniejące problemy i martwi się na zapas w zaciszu swojego legowiska, ale stara się tak jak wcześniej uśmiechać się do wszystkich i tryskać optymizmem. Uwielbia czasem wyjść samotnie z obozu i słuchać śpiewu ptaków czy patrzeć na rzekę - słowem, mieć kontakt z naturą.
Wrona znalazła się na ziemi i prawdopodobnie już więcej nie poleci - chrupnięcie sugerowało, że jej skrzydło zostało złamane, a jeśli nie to przynajmniej poważnie uszkodzone. Zwichnięte? Skręcone? Nieważne, teraz trzeba tylko zadbać o to, żeby ptak przestał się ruszać. Wojowniczka trzymała go mocno pazurami, teraz już jej nie ucieknie. Pozostało tylko chwycić zwierzynę zębami za kark i czekać, aż ta zwiotczeje i przestanie się szarpać. Nic dziwnego, że protestowała - nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby zostać czyimś posiłkiem. Ale koty muszą coś jeść. Life is brutal, pani wrono.
This ishome Now I'm finallywhere I belong, where I belong Yeah, this is home NowI've found it, maybe, this ishome Yeah, this ishome
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
I gdy już się poddawała między zielonymi trawami Rzecznych terenów zobaczyła ruch i wijącego się zaskrońca. Jej ślepa błysnęły się. Upewniając się, iż jest pod wiatr zaczęła w ciszy podchodzić, cicho oddychając, co by jej podmuch wiatru nie zdmuchnął węża na drugą stronę kocich terenów. Podchodziła cicho z zgiętymi łapami, jak wcześniej. Nic w swojej postawie nie zmieniała. Po prostu skradała się, aż, gdy brzuchochodzące stworzenie było na wyciągnięcie łapy wysokiej kocicy. Postarała się jak najdokładniej wycelować. Przed wyskoczeniem w powietrze z pazurami gotowymi przygwoździć węża do ziemi jej oczy błysnęły. Zamierzała złapać tego pana, tak, jak już prawie jej koleżanka Czapla złapała Panią i władcę Łęgów Wronę.
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Ubicie wrony ze złamanym skrzydłem problemem raczej nie było. Cętkowana kocica mocno trzymała szamoczące się ptaszysko, żeby temu nie przyszło nagle do głowy, aby jeszcze próbować uciekać i zakończyła całe przedstawienie ukręcając władczyni Łęgów łeb. Po chwili ptak zwiotczał w pysku Czapli.
Po tylu nieudanych próbach w końcu coś musiała znaleźć i nawet złapała bez problemu, patrzcie państwo. Zaskroniec pełznął przez trawy Łęgów, nieświadomy obecności rudej, włochatej Rzeczniaczki, dopóki...cóż, nie było za późno. Wydmowy Wiatr doskoczyła do zaskrońca i przygwoździła go silnymi łapami do ziemi. Młody wąż najwyraźniej albo martwego udawał, albo faktycznie padł na zawał pod łapami rudej.
Jeśli kiedyś zobaczysz srebrną kotkę o smukłej sylwetce i długich łapach z czarnymi cętkami na sierści, to właśnie Czaple Skrzydło. Jej wzrost jest nieco większy od przeciętnego, ale nie można też jej nazwać najwyższym kotem w Klanie Rzeki. Krótkie, gęste futro jest zazwyczaj starannie wyczyszczone, a końcówkę ogona zdobi biała plama. Wskutek treningu mięśnie zarysowały się u niej wyraźniej niż wcześniej. Nieodłącznym elementem jej postaci jest też uśmiech. Na świat spogląda parą bystrych oczu, które można określić jako złociste lub bursztynowe. Jej nos przybrał ceglastą barwę, za to poduszki łap są ciemne.
Zdarza jej się działać impulsywnie, ale zazwyczaj kilka razy przemyśli swoje działanie. Albo kilkadziesiąt. Dużo myśli, analizuje i zastanawia się nad wszystkimi możliwymi i niemożliwymi scenariuszami. Jednakże niejednokrotnie racjonalne myślenie niewiele zmieniło i dała się ponieść emocjom. Jest raczej ostrożna. Pomimo upływu czasu pozostała ciekawa świata i lubi odkrywać nowe miejsca, a także wracać do starych, z którymi wiążą się wspomnienia. Łatwo jest ją zdenerwować czy urazić, ale równie łatwo wywołać uśmiech na jej mordce. Raczej optymistycznie nastawiona do wszystkiego. Spoważniała nieco i już nie jest energicznym, rozbrykanym kociakiem, a spokojną wojowniczką. Stara się wszystkim pomóc i być użyteczną dla klanu. Zniknęła niepewność, czy poradzi sobie jako wojowniczka. Stąpa po ziemi bardziej twardo niż za kocięcych czasów, lecz wciąż może się pochwalić bujną wyobraźnią i kreatywnością. Dzięki wybujałej imaginacji wymyśla nieistniejące problemy i martwi się na zapas w zaciszu swojego legowiska, ale stara się tak jak wcześniej uśmiechać się do wszystkich i tryskać optymizmem. Uwielbia czasem wyjść samotnie z obozu i słuchać śpiewu ptaków czy patrzeć na rzekę - słowem, mieć kontakt z naturą.
Siwa wrona nie miała szans w konfrontacji z Rzeczną wojowniczką. Nie trzeba było długo czekać, aż ptak przestał się szarpać i teraz zwisał nieruchomo z pyska kotki. Czapla nie zakopała łupu z tej prostej przyczyny, że postanowiła zakończyć polowanie bo trwa ono już dwa miesiące xD. Wyruszyła na poszukiwanie rudej kotki, która poszła w nieco innym kierunku. Nie wołała jej na wypadek, gdyby ta właśnie się na coś czaiła i okrzyk mógłby spłoszyć jej zwierzynę. Okazało się, że Wydmowy Wiatr mogła pochwalić się dopiero co złapanym zaskrońcem. Obie kotki wróciły do obozu, po czym odłożyły swoje zdobycze na stos zwierzyny. Klan Rzeki nie będzie dziś głodował.
/zt
This ishome Now I'm finallywhere I belong, where I belong Yeah, this is home NowI've found it, maybe, this ishome Yeah, this ishome
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Po złapaniu zakręconego węża, zamiast go zakopytać, ruszyła w stronę skrzekotów wrony, pewnie już siedzącej pod łapami Czaplego Skrzydła, uznając, że dziś nie ma szczęścia do poszukiwań i dopiero teraz udało jej się coś spotkać. Spotkały się więc w połowie drogi, pochwaliły się zwierzyną, dość biedną na dwumiesięczne dość długie. Ale to lepiej niż powrót bez niczego. Wróciły do obozu niosąc ptaka i gada w pyskach, przez co nie mogły sobie chwilę pogadać. Wydmie udało się tylko powiedzieć Czapli coś typu "dziękuję za polowanie" i odeszła, na poszukiwanie odpoczynku.
******
Mniej więcej cztery księżyce od ostatniego polowania na wschodnich Łęgach. Wydma ubzdurala sobie (może poprawnie?) iż nie ma tu niczego do jedzenia i nie będzie tu chodzić na polowania. Omijała to miejsce szerokim łukiem, chyba, że akurat usłyszała szelest w trawie, albo zauważyła poruszenie między kopczykami. Tym razem jednak chciała spróbować tu ponownie, może szczęście dopisze jej właśnie dziś? Wyszła na polowanie z Mysim Krokiem, matką Kasztanowej, któa kiedyś zraniła Pręgowaną Łapę(znaczy W Paski Łapę) przez to Świetlik ją wykopał z klanu. Gdy były już blisko, jakby czytając sobie w myślach, spojrzały na siebię i prawie w tym samym czasie ugieły łapy, ich głowy i ogony był na równi z grzbietem. Już się ustawiły pod wiatr i były gotowe na polowanie. Zanim Wiatr zaczęła szukać, rozglądnęła się po terenie, szukając najlepszego miejsca. Poszła przed siebię, w stronę pokaźnej kupki trawy. Patrzyła też pod łapy, co by na nic nie nadepnąć. Uszy miała przy czaszce i niuchała w poszukiwaniu zapachu. Cały ciężar miała na tylnych łapach i poruszała się powoli. Może to jest jej szczęśliwy dzień?
//yolo -3W nic mi nie zrobi
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Szczęśliwy, albo nieszczęśliwy, to się dopiero okaże. Utraciwszy zaledwie trzy punkty w wytrzymałości przez całe dwa miesiące przez które polowanie się ciągnęło, Wydmowy Wiatr ruszyła z Mysim Krokiem tu, z powrotem na wschodnią część Łęgów. Może była to kwestia tego, że kotki szły zbyt blisko siebie? Bowiem jak na razie ruda rzeczniaczka nie mogła nic wyniuchać ani wypatrzeć.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
No pewnie, że się okaże. Szłam dalej, co dwa kroki oddalałam się o długość połowy lisiego ogona od Mysiego Kroku, w ten sposób powili znikając sobie z pola widzenia. Może ona coś znajdzie, bo ja narazie nie czuję nic. Ale nie doszłam jeszcze do prześwietnej kępki trawy, która to może skrywać jakąś myszkę czy coś innego. Szłam nadal jak szłam, nic wię w tym nie zmieniło, a powtarzanie co posta co to ja robiłę, jak zginam łapy itd. jest chyba zbędne, co? Chociaż nie wiem, może jednak lepiej jeszcze raz przeszukaćszufladki w poszukiwaniu czegoś, o czym mogłam zapomnieć. Łapy zgięte, ciężar na tylnych łapach, ogon i głowa na linii z grzbietem, patrzenie pod łapy, szukanie wzrokiem, węchem i słuchem, uszy przy czaszce i chodzienie pod wiatr. Chyba nie niczym nie zapomniałam, hm?
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Nawet jeśli o niczym nie zapomniała, wygląda na to że dzisiaj na Łęgach panowała błoga cisza i spokój. Jakby wszyscy mieszkańcy tej okolicy zniknęli nie wiadomo gdzie. Mysia i Wietrzna zdążyły się od siebie oddalić, ale jak na razie nadal żadna z nich nie była w stanie nic wytropić. Kto powiedział, że będzie łatwo. Ale cóż...cierpliwości.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Czy ponownie sytuacja z brakiem zwierzyny się powtórzyła? Na razie tak to wygląda, ale cóż. Ostatnio prawie się poddałam, właśnie wtedy napotkałam zaskrońca. Nie było latwo polować, a nigdy nie byłam jakimś najlepszym łowcą. Nauczyłam się tego bardzo szybko i potem długo to ćwiczyłam. Jednak nadal nic nie znalazłam. Szłam jednak dalej i polowałam, stosujac się do rad Drżącego Płomienia i doświadczenia. Moje oczy bystro szukały i szukały poruszeń trawy, obok kamyczków i patyczków. Po prostu wszędzie. Oczywiście szukałam też zapachu i słuchałam, a moja Pozycja Łowiecka została na swoim miejscu z zachowanymi regułkami poznanymi przez czarnego mistrza Wiatr. Może teraz coś znajdę?
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Przez dłuższą chwilę marszu przez Łęgi Wydmowy Wiatr nie mogła usłyszeć nic poza, cóż, szumem wiatru oraz pobliskiej rzeki. Cisza i spokój, a jedyny zapach jaki łapały jej nozdrza, to woń innej wojowniczki z którą tutaj przybyła. I tu jest pies - czy raczej kot? - pogrzebany, bo Wydma i Mysi Krok zdążyły oddalić się od siebie, ale na tyle aby wciąż mieć się w zasięgu wzroku. I w zasięgu słuchu, bo do rudych uszu kocicy dotarł znajomy, nieśmiały głos czarno-białej kotki z którą tutaj zawędrowała.
- Wydmowy Wietrze...?! - Krzyczała Mysi Krok, zdecydowanie niechętnie i ze sporą dozą nieśmiałości w głosie, bo jednak głupio było się przyznać, że utknęła na drzewie. Jeszcze bardziej niezręcznie było pytać o pomoc swoją towarzyszkę. Gdyby córka Ubłoconej Mordki postanowiła odwrócić się w tamtą stronę, dostrzegłaby Mysz uwieszoną gałęzi jednego z drzew, z przestrachem w dwukolorowych ślepiach, trzymającą się kurczowo drzewa. A niżej, przy samym pniu, martwą wiewiórkę. Połączenie faktów problemem być nie powinno. - N-Nie mogę zejść...!
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Nie spodziewałam się tak szybko usłyszeć głosu Myszy, więc w pierwszym momencie pomyślałam, że się przesłyszałam. Zrobiłam jednak jeszcze tylko krok do przodu, potem jednak musiałam się upewnić, bo w końcu byłam z kotką na polowaniu, kto wie, czy nie goni ją jakiś ryszard (choć miejmy nadzieję, że nie ma tutaj ani jednego takiego osobnika). Podążałam za głosem kotki i dotarłam do drzewa, na którym wisiała, a zaraz pod nią wiewiórkę. Połączenie przezemnie faktów nie było trudne, ba, oczywiste.
- Jak ci mogę pomóc? Wspiąć się do ciebie? - cóż, nie widziałam innego roziązania. Szybko wbiłam pazury w korę drzewa i zaczęłam wchodzić do Mysiego Kroku. Nie byłam jednak głupia, by stanąć razem z nią na tej samej gałęzi, która mogłaby się złamać przez to, że nie byłam leciutka jak piórko. Złapałam się kurczowo gałęzi po niżej, na której również leżała wiewiórka. Patrzałam na koleżankę z dołu, czekając na odpowiedź. - Boisz się wysokości na której jesteś, czy jak? Bo... nie mam pojęcia co się stało i jak ci pomóc. - jeszcze szczerze dodałam. Nie zdażyło mi się ratować kogoś z drzewa.
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!