Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
Depresyjny, nerwowy i wycofany, ale w środku przejmujący się innymi kotami kocur.
Roślina może i miała charakterystyczny zapach, ale Mały Liść go nie skojarzył. Kolczasty krzew również nie zachęcał do podjęcia prób. Kocur zaledwie przesunął spojrzeniem po żółtopomarańczowych kwiatach... i poszedł dalej przed siebie, rozglądając się za czymś, co było mu znane i co nie mogło mu jakoś szczególnie zaszkodzić przy zbieraniu. Pajęczyna też byłaby w porządku, ale póki co po prostu rozglądał się za czymś, co mógłby skojarzyć w jakiś sposób.
x
x x
- ̗̀ ✿. ̖́- na zakrętachs m u t k uw biegutychwydarzeń jakmogliśmysiętak szybkopo prostuzestarzeć każdy t y l k ogorzkosamsiebiep r z e k l i n a zestarzałem siępo cichu.................................... ....................................trudno towytrzymaćjest
bijenamzaklęty dzwon w święconejwodzie...... ........palcebrudnychrąk bliżejpodszedł podnaszpróg zimnyod śmierciduch
niektórzyz nasżyciemjużzmęczeni jak staliśmyrazem............................. ..................................tak leżymypodzieleni jedni poszliw prawolub zostaliwmiejscu drudzycałkiemw lewoinni zaśs t a n ę l i
≡w przejściu≡
x
✿czasem tylkozerkamyza siebieu k r a d k i e m...................... ...................i to co nasbardzo boliżyje w nasnajbardziejwiem✿ xxx
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Roślinka pozostała więc przytulona do krzaczka, zignorowana przez wojownika, ale może to lepiej, skoro nie wiedział właściwie, z czym ma do czynienia. Po chwili spacerku Mały Liść znalazł nie zwierzynę, nie roślinkę, nie pajęczynę… i nawet nie drapieżnika, bo takim na pewno nie mógł być nazwany dość tłusty kocur o białym, krótkim futerku i z jaskrawoniebieską obróżką na grubej szyi. Stał pomiędzy kretowiskami, nieco zagubiony, a na widok rzecznego wojownika skulił się lekko, nic jednak nie powiedział. Po prostu wpatrywał się w czekoladowo-białego kocura z przerażeniem w ślepiach.
Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
Depresyjny, nerwowy i wycofany, ale w środku przejmujący się innymi kotami kocur.
Mały Liść otępiał na chwilę, gdy jego oczom okazał się dość gruby, biały kocur z dziwnym obiektem wokół szyi. W pierwszej chwili się zjeżył, myśląc, że to samotnik, jednak po chwili zwrócił uwagę na to, że nieznajomy... cóż, wydawał się co najmniej nieszkodliwy. Bezbronny. Gdy spanikowany umysł wojownika powrócił do jako takiego porządku, zrozumiał, że miał do czynienia z pieszczoszkiem, na dodatek takim, który wyglądał na zagubionego i przerażonego. Czekoladowo-biały kocur otrząsnął się, robiąc parę drobnych kroków w przód, niepewny co powinien zrobić. Przełknął nerwowo ślinę, przestępując z łapy na łapę.
- H- hej, to tereny Klanu Rzeki - zaczął niepewnie, kładąc po sobie przyduże uszy. - Uch... potrzebujesz pomocy? Mo- mogę cię odprowadzić na granicę. - Uśmiechnął się lekko, choć gest ów był niezbyt przekonujący i zdradzał, że kocur nie wiedział jak miał się zachować i co zrobić w sytuacji takiej jak ta.
x
x x
- ̗̀ ✿. ̖́- na zakrętachs m u t k uw biegutychwydarzeń jakmogliśmysiętak szybkopo prostuzestarzeć każdy t y l k ogorzkosamsiebiep r z e k l i n a zestarzałem siępo cichu.................................... ....................................trudno towytrzymaćjest
bijenamzaklęty dzwon w święconejwodzie...... ........palcebrudnychrąk bliżejpodszedł podnaszpróg zimnyod śmierciduch
niektórzyz nasżyciemjużzmęczeni jak staliśmyrazem............................. ..................................tak leżymypodzieleni jedni poszliw prawolub zostaliwmiejscu drudzycałkiemw lewoinni zaśs t a n ę l i
≡w przejściu≡
x
✿czasem tylkozerkamyza siebieu k r a d k i e m...................... ...................i to co nasbardzo boliżyje w nasnajbardziejwiem✿ xxx
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Przerażony pieszczoch zadrżał lekko i zaczął się wycofywać ukradkiem, żeby nie mieć konfrontacji z Rzeczniakiem, jednak ten i tak do niego podszedł na odległość paru kroków – i się odezwał, co oznaczało, że prawdopodobnie powinien odpowiedzieć. Na wszelki wypadek gruby kocur rozejrzał się na boki, żeby upewnić się, że tamten na pewno mówi do niego i tylko do niego, jednak w końcu skierował spojrzenie otwartych szeroko niebieskich ślepi prosto na Małego Liścia. A raczej okolice jego klatki piersiowej.
– J-j-ja… t-tak, n-no bo wi-widzisz, zgu-zgubiłem się, m-moi pa-państwo gdzieś s-są… a-ale ja prze-prze-przeszedłem przez drogą, bo coś je-jechało i… i się wy-wystraszyyyłem, a-a teraz ni-nie wiem, g-gdzie je-je-jestem – wyjąkał przerażony kocur, zbyt przejęty swoją ciężką sytuacją, by jakoś się zdziwić słowami Małego Liścia o klanie Rzeki, o którym zapewne słyszał po raz pierwszy w życiu.
Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
Depresyjny, nerwowy i wycofany, ale w środku przejmujący się innymi kotami kocur.
Mały zerknął na zioła, które przed chwilą odłożył. Musiały poczekać. Miałby wyrzuty sumienia, jakby tak po prostu zostawił obcego kocura. Przesunął spojrzeniem po jego sylwetce, po czym rzucił ciche "czekaj chwilę" i wykonał płytką dziurę pod korzeniami najbliższego drzewa, by tam ułożył liść z ziołami i przykryć go kamieniem na tyle ciężkim, by pod wpływem wiatru nic stąd nie wyleciało. Wykonawszy to znów zbliżył się do pieszczoszka.
- Droga... chodzi ci o G- grzmiącą Ścieżkę? Mo- mogę cię tam zaprowadzić - zaoferował, wbijając wzrok we własne łapy, po czym skierował go gdzieś w okolice białego. - To niedaleko - dodał.
Zrobił parę kroków w kierunku Grzmiącej Ścieżki i przystanął, by zobaczyć, czy nieznajomy za nim szedł. Chciał mieć to jak najszybciej z głowy, ponaglany myślą, że musiał zanieść zioła Łososiowi i go przeprosić... póki jeszcze w ogóle chciał to zrobić.
x
x x
- ̗̀ ✿. ̖́- na zakrętachs m u t k uw biegutychwydarzeń jakmogliśmysiętak szybkopo prostuzestarzeć każdy t y l k ogorzkosamsiebiep r z e k l i n a zestarzałem siępo cichu.................................... ....................................trudno towytrzymaćjest
bijenamzaklęty dzwon w święconejwodzie...... ........palcebrudnychrąk bliżejpodszedł podnaszpróg zimnyod śmierciduch
niektórzyz nasżyciemjużzmęczeni jak staliśmyrazem............................. ..................................tak leżymypodzieleni jedni poszliw prawolub zostaliwmiejscu drudzycałkiemw lewoinni zaśs t a n ę l i
≡w przejściu≡
x
✿czasem tylkozerkamyza siebieu k r a d k i e m...................... ...................i to co nasbardzo boliżyje w nasnajbardziejwiem✿ xxx
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Pokiwał lekko głową, teraz jakby przytomniej patrząc na kocura, jakiego napotkał. Z pewnością był nieco zdumiony tym, że ten coś zakopuje i na dodatek przesuwa kamień, by to ukryć, ale nie zadał żadnego pytania, gdy wojownik do niego powrócił.
– Grzmią-grzmiącą ścieżkę? – powtórzył, wyraźnie nie rozumiejąc, do czego odnosi się to dziwne określenie. Znał „droga”, znał „ulica”, ale taka nazwa nawet mu się o uszy nie obiła. Nic zresztą dziwnego; nigdy nie miał kontaktu z kotami poza swoją ulicą na obrzeżach miasta. Zamrugał ślepiami, po czym zorientował się, o co chodzi, gdy kot ruszył w stronę, gdzie był. Chyba. Mniej więcej. – O-och, t-to chyba t-tam! – dodał już pewniejszym głosem, po czym potruchtał za wojownikiem. – A-a po-pomożesz mi… n-no wiesz, przejść? – wykrztusił ciszej, zrównując się z kocurem, jakby stwierdził, że jednak nie jest taki straszny.
Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
Depresyjny, nerwowy i wycofany, ale w środku przejmujący się innymi kotami kocur.
Łaciaty wojownik nie miał najmniejszej ochoty przekraczać Grzmiącej. Czuł się jeszcze mniej pewnie w towarzystwie białego kocura, zważywszy na fakt, że ten był przerażony i się jąkał bardziej niż on. Drgnął, gdy zauważył, że pieszczoszek zmaterializował się nagle obok niego. Zacisnął zęby, idąc chwilę w milczeniu i starając się ułożyć w głowie sensowną odpowiedź.
- Mogę... mogę ci powiedzieć kiedy bezpiecznie jest przejść - zaoferował, wodząc wzrokiem po podłożu i uważając, by się o nic nie potknąć.
Mały miał świadomość, że ludzie mieli tendencję do porywania kotów, toteż nie miał najmniejszego zamiaru zbliżać się w ich okolice bardziej niż to konieczne. A skoro biały kocur przeszedł przez Grzmiącą Ścieżkę, to to oznaczało, że musieli być gdzieś po drugiej stronie. Mimo to już teraz zdecydował się zwiększyć czujność. Pociągnął parę razy nosem i spiął mięśnie, jakby dwunogi miały lada chwila wyskoczyć na nich zza najbliższego drzewa. Miał nadzieję, że nie będzie żadnych problemów. Nie miał sił na problemy. Chciał wrócić do poszukiwania ziół, a następnie Łososia.
x
x x
- ̗̀ ✿. ̖́- na zakrętachs m u t k uw biegutychwydarzeń jakmogliśmysiętak szybkopo prostuzestarzeć każdy t y l k ogorzkosamsiebiep r z e k l i n a zestarzałem siępo cichu.................................... ....................................trudno towytrzymaćjest
bijenamzaklęty dzwon w święconejwodzie...... ........palcebrudnychrąk bliżejpodszedł podnaszpróg zimnyod śmierciduch
niektórzyz nasżyciemjużzmęczeni jak staliśmyrazem............................. ..................................tak leżymypodzieleni jedni poszliw prawolub zostaliwmiejscu drudzycałkiemw lewoinni zaśs t a n ę l i
≡w przejściu≡
x
✿czasem tylkozerkamyza siebieu k r a d k i e m...................... ...................i to co nasbardzo boliżyje w nasnajbardziejwiem✿ xxx
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Gruby kocur pokiwał szybko głową i stawiał uważnie kolejne kroki, z lekkim przestrachem rozglądając się po najbliższej okolicy. Nigdy nie był poza miastem i widać było, że wszystko to jest dla niego nowością: ilość drzew, trawy, ta cisza, no i jakieś dzikie kotki. Dwójka kotów szybko znalazła się przy biegnącym wzdłuż Grzmiącej Ścieżce rowie. Biały pociągnął nosem ze zdegustowaniem, jednak już przez ten rów przechodził, a raczej po prostu do niego wpadł, gdy szedł w stronę terenów klanu Rzeki, więc po prostu ześlizgnął się na dół i zaczął się wdrapywać do krawędzi ulicy.
Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
Depresyjny, nerwowy i wycofany, ale w środku przejmujący się innymi kotami kocur.
Mały Liść spanikował nieco, gdy kocur zaczął wdrapywać się na górę, ku Grzmiącej Ścieżce. Sam raz dwa zsunął się w dół i zrównał z nim.
- Czekaj - powiedział szybko, zatrzymując się w takim miejscu, by mógł obserwować to co się działo na górze bez konieczności podchodzenia tuż obok drogi, co ułatwiał mu trochę wzrost. - Musisz na- nasłuchiwać czy nie słychać warczenia... uh, potworów, które poruszają się po Grzmiącej Ścieżce. I czy ich nie widać. Jak nic nie ma w zasięgu słuchu i wzroku, t- to możesz bardzo szybko przebiec. Tylko bądź ostrożny - wyjaśnił najlepiej jak potrafił
Sam rozejrzał się uważnie i nasłuchiwał, gotów dać znać pieszczochowi, gdy mógł bezpiecznie przedostać się na drugą stronę. Nie chciał tu być dłużej niż to konieczne. Smród drażnił jego nos i gardło, sprawiając, że w pewnym momencie musiał odchrząknąć.
x
x x
- ̗̀ ✿. ̖́- na zakrętachs m u t k uw biegutychwydarzeń jakmogliśmysiętak szybkopo prostuzestarzeć każdy t y l k ogorzkosamsiebiep r z e k l i n a zestarzałem siępo cichu.................................... ....................................trudno towytrzymaćjest
bijenamzaklęty dzwon w święconejwodzie...... ........palcebrudnychrąk bliżejpodszedł podnaszpróg zimnyod śmierciduch
niektórzyz nasżyciemjużzmęczeni jak staliśmyrazem............................. ..................................tak leżymypodzieleni jedni poszliw prawolub zostaliwmiejscu drudzycałkiemw lewoinni zaśs t a n ę l i
≡w przejściu≡
x
✿czasem tylkozerkamyza siebieu k r a d k i e m...................... ...................i to co nasbardzo boliżyje w nasnajbardziejwiem✿ xxx
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Kocur zatrzymał się i z szeroko otwartymi ślepiami pokiwał głową na słowa Małego Liścia, po czym zaczął się rozglądać w obie strony, patrząc, czy przypadkiem coś nie jedzie. Jeden potwór szybko przemknął po Grzmiącej Ścieżce, na co pieszczoch zareagował przerażonym i zdziwionym miauknięciem – w końcu na siedlisku samochody nie poruszały się aż tak szybko, zazwyczaj – jednak po tym zdawało się, że jest spokojnie i nic nie nadjeżdża.
Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
Depresyjny, nerwowy i wycofany, ale w środku przejmujący się innymi kotami kocur.
Grzbiet kocura zjeżył się, gdy przed nim przemknął potwór. Przypadł lekko do ziemi, jednak po chwili zmusił się do wyciągnięcia głowy ponad powierzchnię Grzmiącej Ścieżki, by się rozejrzeć i nasłuchiwać. Nie chciał mieć na sumieniu pieszczoszka, dlatego nie zamierzał kazać mu przebiec jeśli nie miał absolutnej pewności, że nic mu się nie stanie.
- J- jak ci powiem, że masz biec, to biegnij - mruknął na tyle głośno, by nieznajomy usłyszał, i ukradkiem zerknął na niego, by się upewnić, że przekaz dotarł.
Wolał, aby kocur nie wybiegał randomowo na czarną powierzchnię. Znów się rozejrzał i nadstawił sporawe uszy. Jeśli żadnego potwora nie było w zasięgu wzroku i słuchu, albo był bardzo daleko, rzucił krótkie "biegnij", ale jeśli wciąż było niebezpiecznie, nie powiedział nic, czekając na odpowiedni moment.
x
x x
- ̗̀ ✿. ̖́- na zakrętachs m u t k uw biegutychwydarzeń jakmogliśmysiętak szybkopo prostuzestarzeć każdy t y l k ogorzkosamsiebiep r z e k l i n a zestarzałem siępo cichu.................................... ....................................trudno towytrzymaćjest
bijenamzaklęty dzwon w święconejwodzie...... ........palcebrudnychrąk bliżejpodszedł podnaszpróg zimnyod śmierciduch
niektórzyz nasżyciemjużzmęczeni jak staliśmyrazem............................. ..................................tak leżymypodzieleni jedni poszliw prawolub zostaliwmiejscu drudzycałkiemw lewoinni zaśs t a n ę l i
≡w przejściu≡
x
✿czasem tylkozerkamyza siebieu k r a d k i e m...................... ...................i to co nasbardzo boliżyje w nasnajbardziejwiem✿ xxx
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Pieszczoch kiwnął głową i czekał w napięciu. Wyraźnie czuł się niekomfortowo i był wręcz przerażony sytuacją, w której się znalazł, ale najwidoczniej bardzo chciał powrócić do swoich dwunogów. Za poprzednim potworem faktycznie nic nie jechało, więc gdy padło hasło od Małego Liścia, kocur rzucił się do nieco niezdarnego biegu przez Grzmiącą Ścieżkę, potykając się na końcu, ale jednak lądując w miarę bezpiecznie… cóż, w rowie po drugiej stronie. Zaraz do wojownika dotarł krzyk „dziękuję!”, i po chwili mógł ujrzeć, jak pieszczoch gramoli się na drugą stronę rowu.
Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
Depresyjny, nerwowy i wycofany, ale w środku przejmujący się innymi kotami kocur.
Serce wojownika na chwilę stanęło, gdy kocur zaczął dość niezdarnie biec przez Grzmiącą Ścieżkę, ale wreszcie udało mu się znaleźć po drugiej stronie. Mały Liść jeszcze przez chwilę obserwował i zastrzygł uszami, kiedy usłyszał słowa podziękowania.
- Nie ma za co - zawołał niezbyt głośno za kocurem, po czym odwrócił się i ruszył ku ziemiom Rzeki.
Nie chciał przebywać poza granicą dłużej niż to konieczne. Znalazłszy się znów w okolicy Kretowiska westchnął ciężko, znalazł swój pakunek i chwycił go w zęby, by następnie zabrać się za dalsze poszukiwania medykamentów. Oby tym razem bez żadnych przygód.
x
x x
- ̗̀ ✿. ̖́- na zakrętachs m u t k uw biegutychwydarzeń jakmogliśmysiętak szybkopo prostuzestarzeć każdy t y l k ogorzkosamsiebiep r z e k l i n a zestarzałem siępo cichu.................................... ....................................trudno towytrzymaćjest
bijenamzaklęty dzwon w święconejwodzie...... ........palcebrudnychrąk bliżejpodszedł podnaszpróg zimnyod śmierciduch
niektórzyz nasżyciemjużzmęczeni jak staliśmyrazem............................. ..................................tak leżymypodzieleni jedni poszliw prawolub zostaliwmiejscu drudzycałkiemw lewoinni zaśs t a n ę l i
≡w przejściu≡
x
✿czasem tylkozerkamyza siebieu k r a d k i e m...................... ...................i to co nasbardzo boliżyje w nasnajbardziejwiem✿ xxx
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Kocur oddalił się, zaś Rzeczny wojownik ruszył w swoją stronę. I o ile liczył na odnalezienie jakiegoś zioła, tak jednak jego uwagę przykuła… woń gryzonia, dopływająca do jego nozdrzy. Zwierzątko było niedaleko, prawdopodobnie kryło się w okolicy któregoś z kopców, jednak Mały Liść, jeżeli tylko w ogóle chciał na nią polować, najpierw musiałby ją odnaleźć, bowiem o obecności zwierzyny świadczył tylko ten zapach, nie było zaś jej widać czy słychać.
Kocur zdecydowanie przypomina Zakurza. Ma trójkątne, duże uszy, garbaty nos i długi, cienki ogon. Jednak jego czekoladowa sierść, choć równie jednolita jak u ojca, w wielu miejscach odstaje od ciała i jest matowa. Brak mu również gracji i elegancji, z którą poruszał się liliowy kocur. Odróżniają go też białe znaczenia, które nierównomiernie pokrywają jego mordkę, szyję, brzuch, łapy i spód złamanego przy końcówce ogona. Po obu stronach różowego nosa znajdują się splątane wąsy, zaś nad nim lekko skośne oczy o barwie złoto-zielonej. Znakiem rozpoznawczym łaciatego kocura są blizny, których w trakcie pobytu poza klanem nabył jeszcze więcej, a także wzrost. Jest jednym z najwyższych kotów w klanach.
Depresyjny, nerwowy i wycofany, ale w środku przejmujący się innymi kotami kocur.
Gdyby cel był łatwy, być może kocur by się zainteresował. Póki co jednak miał już na swoim koncie wronę, która powinna wystarczyć. Zwrócił się w nieco innym kierunku, by nie przeszkodzić aż tak bardzo znajdującemu się w pobliżu stworzeniu, i, wlokąc się łapa za łapą, uważnie rozglądał się w poszukiwaniu roślin bądź pajęczyny. Ostatni punkt na jego liście do zrobienia - znaleźć cokolwiek A pójść do Łososia, przeprosić za sytuację, którą spowodował przy ich ostatniej rozmowie. Mały położył uszy po sobie, jednak szybko je znów nadstawił, by skuteczniej łapać dźwięki dobiegające z otoczenia. Ostrożności nigdy za wiele.
x
x x
- ̗̀ ✿. ̖́- na zakrętachs m u t k uw biegutychwydarzeń jakmogliśmysiętak szybkopo prostuzestarzeć każdy t y l k ogorzkosamsiebiep r z e k l i n a zestarzałem siępo cichu.................................... ....................................trudno towytrzymaćjest
bijenamzaklęty dzwon w święconejwodzie...... ........palcebrudnychrąk bliżejpodszedł podnaszpróg zimnyod śmierciduch
niektórzyz nasżyciemjużzmęczeni jak staliśmyrazem............................. ..................................tak leżymypodzieleni jedni poszliw prawolub zostaliwmiejscu drudzycałkiemw lewoinni zaśs t a n ę l i
≡w przejściu≡
x
✿czasem tylkozerkamyza siebieu k r a d k i e m...................... ...................i to co nasbardzo boliżyje w nasnajbardziejwiem✿ xxx