Logo Artemidy
Kretowisko
#31

Ruda kocica od razu złapała trop. Bądź co bądź, była długi czas wojowniczka i odebrała właściwe szkolenia, a i nosa jej nigdy nikt nie odgryzł, więc był na swoim miejscu, a nawet działał należycie. Chabrowy Pąk nie musiała również iść jakoś bardzo daleko. Gdy tylko wysunęła się "na powierzchnię" wyłaniając tym samym z przydrożnego rowu, zobaczyła parę rosnących przy drodze drzew, a w oddali topiołki i srebrno-niebieską taflę jeziora. Natomiast kawałek od kocicy po jej prawej stronie teren lekko opadał i właśnie tam mogła zauważyć wystający szaro-bury ogon samotniczki. Bezsprzecznie była to Krzywucha. Już tutaj było słychać jej szorstki jak papier ścierny, rzężący i skrzeczący krzyk. Ewidentnie na kogoś krzyczała, albo z kimś rozmawiała, chociaż z rozmową nie miało to za wiele wspólnego. Chaber w towarzystwie ogona samotniczej medyczki mogła zobaczyć cienki, biczowaty ogon, który być może dostrzegła wcześniej kątem oka, zanim przeprawiła się przez Grzmiącą Ścieżkę.
[Obrazek: HKRZFGc.png]

» NIE PROWADŹ MNIE «
sama wiem czego chcę
i
będę chciała to się zgubię
[ RAZ, DWA, TRZY - KRYJESZ TY ]
a jak nie - wypadasz z gry
jak będę
chciała to odnajdę zgubę

LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 30 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Chaber ruszyła przed siebie, a gdy doleciał do niej wyraźny zapach Krzywuchy, później zaś również jej podniesiony głos, skierowała się w tamtą stronę. Czuła, że serce mocno jej wali, ale nie zamierzała schodzić z tej jednej drogi, jaką sobie obrała. Musiała się czegoś dowiedzieć! Chociaż trzeba przyznać, że bała się starszej kocicy, zachowującej się co najmniej agresywnie i nieco arogancko. Liczyła się z tym, że nie otrzyma żadnych wiadomości za darmo, liczyła się również z tym, że będzie musiała iść dalej o własnych siłach i polegając jedynie na swym nosie, miała jednak cichutką nadzieję, że Krzywucha będzie posiadała choćby mglistą wiadomość na temat jej zaginionych obecnie dzieci.
- Przepraszam, czy mogę później z tobą pomówić? - odezwała się kulturalnie, gdy podeszła bliżej i przywitała się z jednym i drugim kotem. Usiadła z boku, nie chcąc się w nic wtrącać, gdyby zaś Krzywucha kazała jej odejść, pewnie by właśnie to uczyniła. Całą sobą zaś pokazywała, że naprawdę nie chce ingerować w sprawę pomiędzy staruszką, a młodszym samotnikiem, którego zdaje się widziała chwilę wcześniej, gdy przebiegał przez Grzmiącą Ścieżkę. Potrzebowała tak naprawdę jednego słowa - tak lub nie - i gdy tylko je uzyska, pójdzie dalej.
How does a moment last forever?
How can a story never die?
It is
love we must hold onto
Never easy, but we try
Sometimes our happiness is captured
Somehow,
a time and place stand still
Love
lives on inside our hearts and always will
LVL 5 115 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33

Chabrowy Pąk wpadła akurat na przygasającą właśnie kłótnię dwóch samotników. Stara medyczka i jej kompan, który wyglądem przypominał nieco Zakurzony Grzbiet z Klanu Rzeki, ale różniło go to, że miał bury meszek zamiast krótkiej, przylegającej do ciała szarej sierści. Ogon kocura strzelał nerwowo na boki, ale tym razem między jego tylnymi łapami, a zielone oczęta wywracały się raz po raz z zażenowania. Chaber mogła zauważyć opatrunek na jego boku, co świadczyło o tym, że niedawno został ranny, a więc raczej nie stanowił zagrożenia.
- Zmarcha, ty lisi bobku, ile razy mam ci powtarzać, żebyś uważał jak łazisz! Miałeś tylko zakopać tamto ciało, a nie bić się z bandą szczurów! - wrzasnęła i zdzieliła kocura ogonem po łydce. Dopiero wtedy do jej uszu dotarł dźwięk słów rudej kocicy z Klanu Rzeki.
- Co? - zaskrzeczała. - Kolejny kot z klanu czegoś ode mnie chce - prychnęła. - Teraz ROZMAWIAMY. Nie mam czasu na twoje później - mruknęła oburzona i rzuciła swoje jednookie spojrzenie Zamrsze. Samotniczka zawsze mówiła trochę głośniej, niż powinno, co mogło świadczyć o głuchocie na jedno ucho. Na dodatek chyba nie przepadała za wizytami kotów z klanów.
- Czego? - zapytała na koniec.
☽ ★ ☾
» ᴇɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ


[Obrazek: 4X60gRV.png]

Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
♦ River turns to dust, miles on the run ♦
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
LVL 8 665 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Chaber, jak to Chaber, nie odezwała się na te słowa Krzywuchy. Nie chciała jej zupełnie przeszkadzać, nie chciała jej również niepotrzebnie denerwować, a wiedziała, że już wtrąciła się w coś, w co wtrącać się nie powinna, tak więc siedziała grzecznie z boku czekając, aż przyjdzie jej kolej. Uśmiechnęła się lekko, dość przyjaźnie, a następnie przekrzywiła delikatnie głowę, jakby miała nadzieję, że mówiąc w odpowiednią stronę ułatwi Krzywusze zrozumienie swoich słów. Nie zamierzała zajmować jej cennego czasu, bo domyślała się, że tak jak każdy kot, ona również ma swoje obowiązki, swoje życie i pewnie chciałaby je odpowiednio wypełnić, toteż odchrząknęła jedynie i podjęła temat:
- Chciałam jedynie zapytać, czy może nie widziałaś tutaj jednego z dwóch kotów – zaczęła, a później opisała jej całkiem szczegółowo wygląd Chmielograba i Osiki, licząc na to, że w którymś momencie padnie potwierdzenie. Starała się mówić spokojnie, a jednocześnie zwięźle, żeby stara nie musiała za długo czekać, czy coś podobnego. – To moi synowie, pierwszy z nich nazywa się Chmielograb, drugi Osika – wyjaśniła jeszcze nie mając pojęcia, że jej drugi syn zmienił imię i pojawia się tutaj jako Echo, ale nawet jeśli – podała ich całkiem dokładne rysopisy.
How does a moment last forever?
How can a story never die?
It is
love we must hold onto
Never easy, but we try
Sometimes our happiness is captured
Somehow,
a time and place stand still
Love
lives on inside our hearts and always will
LVL 5 115 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35

Krzywucha zmrużyła swoje jedyne sprawne oko i położyła uszy po sobie, wykrzywiając pysk oraz unosząc brwi. Zdecydowanie myślała i próbowała sobie wyobrazić koty, o których mówiła ruda kocica z Klanu Rzeki. Zmarcha tymczasem przyglądał się Chaber strzelając ogonem na boki. Patrzył na nią podejrzliwie, ale nie było w jego oczach agresji. Przynajmniej na razie, chociaż ruchy ogona zdradzały pewną, hm, niechęć.
- No, widziałam. Chmielograb siedzi cicho i potrafi się zachować. Ten drugi na pewno ma na imię Osika, psia krew? - powiedziała i charknęła gardłowo. Żadnego Osiki nie kojarzyła, ale ten durny, nieprzyjemny i arogancki typ, Echo, zalazł jej za skórę. Aż krótka, potargana sierść na jej karku zjeżyła się na wspomnienie szarego kocura. Zmarcha cały czas obserwował rzeczniaczkę w ogólnie nie spuszczając jej z oczu.
- Echo, jak już. Beznadziejny przypadek. Myślał, że wyleczę go OT TAK, za nic. Mysi móżdżek i nic więcej! Żeby go pszczoły pożądliły! - obruszyła się ze złością. Mimo nieprzyjemnych słów, które padły w kontekście jednego z jej synów, Chabrowy Pąk przynajmniej uzyskała swego rodzaju odpowiedź na zadane pytanie. Co teraz?
☽ ★ ☾
» ᴇɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ


[Obrazek: 4X60gRV.png]

Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
♦ River turns to dust, miles on the run ♦
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
LVL 8 665 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Zatem znała ich. To było już coś i serce Chaber zabiło mocno, gdy dowiedziała się, że Krzywucha miała jakieś pojęcie na temat jej dzieci, chociaż poczuła swoisty smutek, gdy dowiedziała się również, że Osika zmienił imię. To było już mniej wspaniałą wiadomością, jednak nie mogła nic na to poradzić, a na pewno nie zamierzała lamentować z tego powodu głośno, nie zamierzała również zaprzątać sobie tym głowy. Nie chciała również przebywać zbyt długo w towarzystwie starej kocicy i jej towarzysza, bo chociaż żadne z nich się na nią nie rzuciło, wiedziała doskonale, że nie jest tutaj mile widzianym gościem. Odchrząknęła więc spokojnie zbierając w sobie wszystkie siły, jakie posiadała.
- Dziękuję. Chcę jeszcze tylko zapytać, czy możesz wskazać mi kierunek w którym odeszli albo gdzie ich widziałaś. Potem odejdę w tamtą stronę i nie będę was już więcej niepokoiła – odpowiedziała pochylając dość mocno łeb w geście podziękowania, bo nie dość, że uważała to za konieczne i uprzejme, to wiedziała również, że bez jej słów będzie szukała wiatru w polu. Oczywiście, Krzywucha nie musi jej niczego zdradzać, jeśli nie będzie miała takiej ochoty, ale świadomość, że jej dzieci u niej były okazała się niesamowicie… pocieszająca. Może żyli? Może wyleczyła ich i wiodło im się całkiem dobrze. Liczyła na to, że jeszcze ich spotka, mimo wszystko, mimo kłótni, różnic, odrzucenia, bólu i czegokolwiek innego. Była ich matką i nic nie było w stanie tego zmienić.
How does a moment last forever?
How can a story never die?
It is
love we must hold onto
Never easy, but we try
Sometimes our happiness is captured
Somehow,
a time and place stand still
Love
lives on inside our hearts and always will
LVL 5 115 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37

Stara samotniczka łypnęła na nią żółtozielonym okiem, które po chwili zmrużyła i ziewnęła przeciągle, a jej bury ogon uderzył głucho o ziemię. Chabrowy Pąk przynajmniej wydawała się być bezkonfliktowa, była grzeczna i generalnie nie rozkazywała jej, jak tamten trup, którego Zmarcha miał za zadanie uprzątnąć parę wschodów słońca temu. Dobrze, że ruda kocica nie zainteresowała się tematem truchła, o którym chwilę temu rozmawiali. Krzywucha oblizała górą wargę i mlasnęła o językiem o zęby.
- Gdzieś w tamtą stronę - mruknęła i wskazała ogonem przybliżony kierunek, po czym odwróciła się pokracznym ruchem na pięcie i zniknęła w czeluści swojej nory, jakby uznając, że udzieliła Chaber już wystarczającą ilość informacji, jednocześnie dając znak, że zarówno ta, jak i dyskusja ze Zmarchą dobiegła końca. Bury, nieco łysawy kocur i Rzeczniaczka zostali sami na tej niewielkiej łączce. Przez chwilę wyglądało na to, że i on ma zamiar odpuścić sobie towarzystwo, ponieważ wstał i zniknął za pagórkiem. Nie minęło pięć uderzeń serca, a zza owego pagórka wyłoniła się trójkątna głowa samotnika.
- Mogę cię zaprowadzić - mruknął. Z jednej strony w jego głosie było słychać niezadowolenie, a z drugiej nikt go przecież do tego nie zmuszał. Trochę jakby ogromna niechęć do klanowych kotów ustąpiła chęci pomocy zagubionej owieczce, którą w tym momencie była Chabrowy Pąk.
☽ ★ ☾
» ᴇɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ


[Obrazek: 4X60gRV.png]

Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
♦ River turns to dust, miles on the run ♦
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
LVL 8 665 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
- Dziękuję - powiedziała jeszcze raz Chaber pochylając ponownie głowę. Oczywiście, wskazanie kierunku było dość niejednoznaczne, ale mimo wszystko kocicy wydawało się, że dzięki temu będzie miała większe szanse na odnalezienie któregokolwiek z dzieci. Ponieważ starsza kocica nie powiedziała jej, o którego z synów chodziło tak dokładnie, Rzeczniaczka odetchnęła ciężko. To może być trudne, trudniejsze niż przypuszczała, ale skoro już tutaj dotarła, nie mogła się tak po prostu wycofać, nie wiadomo dlaczego, jakby była wielkim tchórzem. Od dłuższej chwili i tak nie było jej na ziemiach Klanu, a większość kotów i tak pewnie nie zwracała na nią uwagi. Odetchnęła nieco głębiej szykując się do dalszej drogi i właśnie wtedy odezwał się kocur, który wcześniej zdawał się mieć jakiś problem z jej osobą. Może po prostu nie tolerowali jej, bo była kotem z Klanu.
- Nie chciałabym zabierać twojego cennego czasu. Jeśli jesteś w stanie wskazać mi nieco bardziej konkretnie miejsce lub kierunek, udam się tam. Zdaje się, że powinieneś wypoczywać - odpowiedziała łagodnie, czule, jak to ona, zbyt pewnie delikatna na te wszystkie podróże i przeprawy, jakie sobie teraz wybrała.
How does a moment last forever?
How can a story never die?
It is
love we must hold onto
Never easy, but we try
Sometimes our happiness is captured
Somehow,
a time and place stand still
Love
lives on inside our hearts and always will
LVL 5 115 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39

Gburowata, stetryczała medyczka pewnie nawet jej nie usłyszała, a nawet jeśli, to wątpliwe było, że odpowie. Najwyraźniej miała już dość towarzystwa na dzisiaj. Chaber pozostał jedynie ten specyficzny włóczęga, który najpierw pałał do niej ogromną niechęcią, która wisiała w powietrzu, a potem zaoferował się jej z... pomocą.
- Wy, klanowe koty, na swoim terytorium zachowujecie się jak zafiksowane na punkcie kopczyka ziemi wściekłe psy, tfu - mruknął gardłowo i splunął pod łapy pokazując swoje podejście do Czterech Klanów. Bądź co bądź, kocur już nie raz ścierał się z patrolami na granicach, np. chociażby Klanu Wichru, gdzie walczył z buro-białym, niewielkim wojownikiem i jego rudym kumplem.
- A gdy tylko wyleziecie poza, to nie jesteście więksi niż zbłąkane kocię, na ostry i ciernie - sarknął strzelając biczowatym ogonem. Potem ruchem głowy kazał jej iść za sobą. Może u tego samotniczego zakapiora biło dobre serce? Ewentualnie miał w tym jakiś cel.
- Rusz się, bo do jutra tam nie dojdziemy. - Łypnął na nią jeszcze kątem oka, a potem ruszył. Starał się iść ostrożnie i uważać na opatrunek, który założyła mu Krzywucha.
☽ ★ ☾
» ᴇɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ


[Obrazek: 4X60gRV.png]

Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
♦ River turns to dust, miles on the run ♦
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
LVL 8 665 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
- Nie powinieneś umieszczać nas wszystkich w tej samej norze, ty też na pewno różnisz się od Krzywuchy, prawda? Ja również nie przypominam innych kotów z Klanu - powiedziała na to łagodnie, ale bardzo uprzejmie, bo wcale nie zamierzała obrzucać go błotem czy czymś takim, zamierzała jednak wyjaśnić tę sprawę, by w tej kwestii nie było tutaj żadnych niedomówień. Ponieważ zaś kocur nalegał, skinęła lekko łbem i ruszyła za nim uznając, że faktycznie nie może zajmować mu całego dnia, bo ten jest pewnie wypełniony jego własnymi obowiązkami. Musiał coś jeść, sprawdzać bezpieczeństwo własnego terenu i wypoczywać, biorąc pod uwagę, że nosił na sobie ślady walki, a opatrunek nie powinien pewnie zbytnio się poruszać.
- Dziękuję, że mi pomagasz - powiedziała jeszcze bardzo szczerze, ale potem zamilkła, bo uważała, że nie ma sensu drażnić go rozmową. Pewnie wolał ponarzekać, albo iść w ciszy, która pozwalałaby mu zebrać własne myśli, a nie koncentrować się na jej niańczeniu i zabawianiu.
How does a moment last forever?
How can a story never die?
It is
love we must hold onto
Never easy, but we try
Sometimes our happiness is captured
Somehow,
a time and place stand still
Love
lives on inside our hearts and always will
LVL 5 115 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41

Uśmiechnął się pod nosem i nawet cicho zaśmiał. Spojrzał na nią kątem oka z lekkim rozbawieniem.
- Dlatego właśnie ci pomagam - stwierdził krótko. Nie miał nic więcej do dodania. Ruda kocica z Klanu Rzeki była w jego oczach przede wszystkim matką, która szukała swoich synów. I wiecie co? Może i Zmarcha był okrutnym zakapiorem, który darł się z innymi kotami raz za razem, ale też miał kiedyś matkę, którą kochał całym swoim parszywym sercem. Nie brakowało mu również jako-takiej empatii, dlatego umiał wyobrazić sobie, że na miejscu Chabrowego Pąku byłaby jego rodzicielka, która szukałaby swoich zbłąkanych owieczek. Chciałby, że ktoś pomógł jej go odnaleźć.
- Też miałem matkę, wiesz - mruknął lekko nieobecnym głosem. Potraktował ją trochę, jak głupią, ale jednocześnie sam nie zabrzmiał najbystrzej pod słońcem. Właściwie nie przeszkadzałaby mu rozmowa. Ta krótka wycieczka byłaby na pewno raźniejsza. Maszerując spokojnie w końcu dotarli do miejsca, gdzie Zmarcha nakazał przejście przez Grzmiącą Ścieżkę. Nie stanowiło to dla nich żadnego problemu, ponieważ tego dnia ruch był naprawdę znikomy. Ostatecznie znaleźli się w pobliżu Szuwaru Turzycy. Od czasu rozpoczęcia poszukiwania syna prze Chaber minęło już sporo czasu i położenie słońca wskazywało już na popołudnie.
- Gdzieś w tamtą stronę - powiedział, po czym wskazał cienkim ogonem w stronę siedliska koni. - Węsz, bo może być gdzieś w pobliżu - mruknął na koniec i ostrożnie stawiał łapy właśnie w kierunku, który wcześniej wskazał. Przechodząc minęli dziwne, krzywe drzewo, które Chaber powinna zapamiętać na drogę powrotną.
☽ ★ ☾
» ᴇɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ


[Obrazek: 4X60gRV.png]

Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
♦ River turns to dust, miles on the run ♦
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
LVL 8 665 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
Chaber uśmiechnęła się nieznacznie, ledwie dostrzegalnie, a później przytaknęła i powiedziała, że na pewno bardzo mocno ją kochał. Była wdzięczna, że samotnik zdecydował się jej pomóc, niezależnie od tego, jak to wszystko miało się skończyć i prawda była taka, że z każdą kolejną chwilą przejmowała się coraz mniej tym, co może się wydarzyć, co może nadejść, gdy wróci na ziemie Klanu. I tak nikt nie zapytał dlaczego wychodzi poza granice, nikt za nią nie poszedł, a jeśli ktokolwiek wiedział, gdzie jest, bez dwóch zdań doniósł już o jej skandalicznym zachowaniu, za które miała czekać ją kara. Po prawdzie nie czuła nawet potrzeby skupiania się na tym, czuła się teraz swobodniej i miała nadzieję, to zaś było właściwie najlepsze na świecie. Coś pchało ją na przód i dawało jej możliwość, by nie tylko siedzieć w kącie, ale i zajmować się czymś, co dodawało jej sił i pozwalało chociaż powiedzieć sobie, że próbowała.
- Dobrze, dziękuję ci. Mam nadzieję, że uda mi się odszukać trop – powiedziała rozglądając się, dostrzegając nowe miejsca w okolicy, o jakich nie miała zbyt wielkiego pojęcia do tej pory, a następnie rozchyliła lekko pyszczek. I wciągnęła głęboko powietrze szukając śladu woni, jaką by rozpoznała, choćby była ledwie ułamkiem cząsteczki, była pewna, że byłaby w stanie odszukać swoje dziecko.
How does a moment last forever?
How can a story never die?
It is
love we must hold onto
Never easy, but we try
Sometimes our happiness is captured
Somehow,
a time and place stand still
Love
lives on inside our hearts and always will
LVL 5 115 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43

Zmarcha wzruszył jedynie barkami i zaświecił swoim kościstym tyłkiem przed jej oczami, a potem zaczął sunąć miękko po trawie stawiając kolejne kroki. Sam skupił się na poszukiwaniu zapachu Echa, którego co prawda nigdy nie rozmawiał, ale wiedział, o który kierunek chodziło Krzywusze i dlatego się zaoferował.
Ruda kocica z Klanu Rzeki w tym czasie wdychała głęboko powietrze i węszyła intensywnie z lekko rozchylonym pyszczkiem. Na początku mogło jej się zdawać, że samotnik zaprowadził ją w złe miejsce, albo Osiki od dawna nie było w tym miejscu. Tak dotarli do skraju lasu, który rozpościerał się niedaleko terenów Klanu Cienia. W pewnym momencie do nosa Chabrowego Pąka dotarł znajomy zapach. Zapach, który był dla niej jednoznaczny - Osika.
- Woń wiedzie w głąb lasu. Gdzieś w kierunku siedliska koni, ale ja dalej nie idę, tak że powodzenia w szukaniu syna - burknął pod nosem i strzelił biczowatym ogonem, a potem odwrócił się na pięcie i poszedł. Obejrzał się jeszcze za Chaber na chwilę, ale potem zniknął za horyzontem Chaber. Faktycznie miał rację - zapach jej syna prowadził właśnie w tamtą stronę.
☽ ★ ☾
» ᴇɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ


[Obrazek: 4X60gRV.png]

Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
♦ River turns to dust, miles on the run ♦
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
LVL 8 665 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
Szła za nim uśmiechając się lekko, bo mimo wszystko była wdzięczna za pomoc, jaką okazał jej samotnik. Nigdy wcześniej właściwie żadnego nie spotkała, nie tak jak teraz tego tutaj kocura, który okazał się całkiem dobrym kompanem. Może nie był najprzyjemniejszy i nazbyt uprzejmy, ale mimo wszystko, co było nieco przerażające, miał dla niej więcej serca i cierpliwości niż spora część Klanu Rzeki. I chciał jej pomóc, chciał coś dla niej zrobić, tak naprawdę zrobić, a nie tylko udawać i szydzić, o czym przekonała się, kiedy do jej nosa doleciał zapach jej syna, może niezbyt świeży i mocny, ale i tak wydała z siebie okrzyk zachwytu. Więc był tutaj! Mogła go dalej szukać, mogła za nim iść, więc spojrzała na towarzyszącego jej jeszcze samotnika z wielką wdzięcznością i czułością.
- Dziękuję ci, dziękuję za twoją dobroć. Niech przodkowie nad tobą czuwają - powiedziała jeszcze, kiedy ten odchodził, a ona skierowała się dalej przed siebie, tropem swego syna chcąc się przekonać, czy go tutaj napotka i jak daleko odszedł. Może w końcu się spotkają? Nie bała się nawet koni.
How does a moment last forever?
How can a story never die?
It is
love we must hold onto
Never easy, but we try
Sometimes our happiness is captured
Somehow,
a time and place stand still
Love
lives on inside our hearts and always will
LVL 5 115 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45

Kto by pomyślał, że byle samotnik i łachudra, a na dodatek okoliczny łotrzyk okaże Chabrowemu Pąkowi więcej serca niż Klan Rzeki przez całe jej życie? Chciałoby się powiedzieć, że nikt, ale nie byłoby to prawdą. Przykra sprawa. Osika nie bez powodu opuścił rodzimy klan, inny syn rudej został wygnany, chociaż tak naprawdę na miejscu zbrodni był jedynie przywódca, który nigdy nie darzył ich rodziny sympatią.
Całe szczęście toksyczni Rzeczniacy zostali gdzieś w tyle, a córka Lisiego Futerka była daleko od własnego(?), ich terytorium i właśnie wyczuła zapach swojego syna. Oczywiście poszła za wonią, bo co innego miałaby zrobić zmartwiona i stęskniona matka? Wkroczyła do lasu, ale zapach wcale się nie nasilał, a przynajmniej tak mogło jej się wydawać. Jakby Echo z jednej strony tutaj był, a z drugiej od dawna nie postawił łapy w tym lesie. Niedaleko od jej miejsca pobytu wyrastały z ziemi Kamienne Pazury. Las szumiał sobie przyjemnie i pogrążał się we własnym, czarującym szepcie, a ciepły wiatr muskał rudy pysk kocicy delikatnymi podmuchami.
Trzask. Gdzieś stary konar odpadł od drzewa i upadł na ziemię.
Ihahaha!
Rżenie i huk dotarły do jej uszu, a potem poczuła tętent kopyt na ziemi pod własnymi łapami. Trwoga ogarnęła jej serce, a skarogniady koń pędził, jak gdyby na ślepo, choć prosto na nią najwyraźniej okropnie przestraszony. Liczyły się uderzenia serca. Chaber. Co zrobi Chaber?
☽ ★ ☾
» ᴇɴᴛᴇʀxxᴛʜᴇꜱᴇ xxɢᴀᴛᴇs «
Fill your ʜᴀ ɴ ᴅ ꜱ with the rain
Reaching up to the maze of light in the ꜱ ᴋ ʏ


[Obrazek: 4X60gRV.png]

Turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ, the light you stole
♦ River turns to dust, miles on the run ♦
ᴇ ᴠ ᴇ ʀ ʏ ᴡ ʜ ᴇ ʀ ᴇ you go, can't find no home
All the world you roam turns you into ꜱ ᴛ ᴏ ɴ ᴇ
LVL 8 665 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
17
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości