Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Tym razem podejście wojowniczki było bezbłędne. Ptak do ostatniej chwili nie zorientował się, że był w niebezpieczeństwie. Gdy już miał odlecieć, uzbrojona w pazury łapa uderzyła w niego z niemałym impetem, natychmiast powalając go na ziemię. Choć dzięcioł jeszcze dychał, przez szok zamarł w bezruchu. Nie pozostało w nim już dużo życia.
Kotka westchnęła ciężko, gdy po raz kolejny natknęła się na ogórecznik. Nie chciała jeszcze zmieniać terenu, dlatego kontynuowała poszukiwania, decydując się na zignorowanie rośliny. Była używana rzadko i było jej dużo, toteż nie było potrzeby jej zbierać za każdym razem, gdy się na nią natrafiało. Lepiej było zostawić miejsca na inne medykamenty. Księżyc wytężyła swoje zmysły, próbując znaleźć coś innego, co zdołało przetrwać mimo zamarzniętego podłoża.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Ruda wojowniczka chwyciła w pysk martwego już dzięcioła. Druga zdobycz w niezbyt długim czasie - póki co miała dobrą passę. Zaniosła ptaka w to samo miejsce, w którym schowała poprzednią zwierzynę i również go zakopała. Namierzyła wzrokiem Księżycowy Pył i Ćmią Łapę, ale czarna terminatorka właśnie męczyła jakąś roślinę, a Pomocnica Medyka rozglądała się za kolejną - wojowniczka nie miała więc powodów do zmartwień. Ruszyła zatem w swoją stronę, choć cały czas pozostawała blisko dwóch kotek. Szła ostrożnie, nasłuchując i obserwując otoczenie a także węsząc - szukała jakiekogolwiek śladu kolejnej zwierzyny.
Ćmia Łapa bardzo się starała być delikatna przy zbieraniu liści. Niestety, podczas Pory Nagich Drzew wiele roślin jest osłabionych i podatnych na zniszczenia. Byle pociągnięcie zębami może całkowicie rozerwać listki - i tak było też w przypadku prób terminatorki, po których roślina została pozbawiona liści. Co prawda jeden listek nawet udało jej się jakoś zerwać, ale był na tyle zniszczony, że nie nadawałby się do leczenia.
Księżycowy Pył pozostawiła kolejny ogórecznik i ruszyła dalej. Mimo wyczulonych zmysłów, nie udało jej się znaleźć żadnej przydatnej rośliny. Prawdopodobnie miało to związek z Porą Nagich Drzew, która nie działa korzystnie na większość ziół.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Dobra passa wojowniczki nie została przerwana. Po paru chwilach do jej nosa dotarła smakowita woń, aż wreszcie pomiędzy krzewami, przez pozbawione liści gałązki, ujrzała szarobrunatne stworzenie. Kuropatwa poruszyła się, jakby coś ją zaniepokoiło, ale po niedługiej chwili się uspokoiła. Nie dostrzegła jeszcze zagrożenia, jednak pozostawała czujna. W pewnym momencie zrobiła parę kroków, częściowo wychodząc spomiędzy krzewów, jednak po tym znów przystanęła na dłuższą chwilę.
Pomocnica medyka westchnęła ciężko, dochodząc do wniosku, że tu raczej niczego nie znajdzie. Przyspieszyła nieco kroku, kontrolnie zerkając na Ćmią Łapę, która najwyraźniej zmieniła strategię i szukała czegoś do upolowania. Zbliżyła się nieco bardziej do brzegu Grzmiącej Rzeki, licząc, że może w jej pobliżu będzie miała nieco więcej szczęścia. Nie była pewna, czy taka zmiana otoczenia mogła cokolwiek przynieść, ale miała dużo czasu i nie spieszyło jej się, pomimo frustracji z powodu braku sensownych zbiorów. Rozglądała się uważnie i węszyła, a jej nieduże uszy odwracały się w kierunku podejrzanych dźwięków. Przy okazji raz na jakiś czas namierzała wzrokiem Ćmią Łapę i Ognistopręgą, by upewnić się, że byli wciąż w swoim zasięgu.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Ruda wojowniczka dość szybko natrafiła na kolejny trop. Dostrzegła kuropatwę i zaczęła się ostrożnie do niej zbliżać. Szła pod wiatr i uważała, żeby nie nadepnąć na nic hałasującego. Podchodziła do potencjalnej ofiary od tyłu. Pilnowała utrzymywania pozycji łowieckiej. Co parę kroków chowała się za jakimś krzakiem. Gdy znalazła się wystarczająco blisko, wybiła się mocno z tylnych łap i skoczyła, celując w skrzydła ptaszyska, które planowała uszkodzić pazurami i zębami, aby złapanie zwierzęcia stało się banalnie proste.
Ćmia Łapa postanowiła spróbować swoich sił w polowaniu. Wytężyła zmysły i szukała śladów zwierzyny, ale niestety nie przyszło jej to łatwo. Mimo starań póki co nie natrafiła na żaden trop czegoś, co mogłoby potencjalnie posłużyć jej za posiłek.
Księżycowy Pył na szczęście była czujna. Dzięki temu udało jej się dostrzec niebezpieczeństwo z wyprzedzeniem. Bowiem na brzegu Grzmiącej Rzeki stał... pies. Nie był to co prawda jakiś olbrzym - wzrostem zbliżony był do przeciętnego kota, a przynajmniej tak wyglądał z odległości. Cały czarny jak smoła piesek przystanął na brzegu, by ugasić pragnienie świeżą wodą z rzeki.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Kuropatwa okazała się być kolejnym łatwym łupem dla doświadczonej wojowniczki. Z wyćwiczoną precyzją chwyciła w zęby jedno ze skrzydeł ptaka, który zaczął się rozpaczliwie szarpać. Nie udało jej się jednak wygrać z Ognistopręgą, toteż po kilku uderzeniach serca jej starania osłabły, o ile do tego czasu kocica nie zakończyła żywota kuropatwy.
Księżyc zastygła w miejscu, gdy w jej polu widzenia pojawił się pies. W pierwszej chwili sierść na jej grzbiecie się uniosła, jednak pomocnica medyka nie pozwoliła sobie na żaden nierozważny ruch. Choć miała wrażenie, że jej serce zaraz wyskoczy z klatki piersiowej, wycofała się bezszelestnie, uważając na wiatr oraz to, co znajdowało się pod jej łapami, by nie zaalarmować niedużego stworzenia. Nie chciała ryzykować starcia z nim. Gdy uznała odległość za bezpieczną, przyspieszyła nieco kroku i podeszła do Ćmiej Łapy, nakazując jej iść za nią. Po tym skierowała się do rudej wojowniczki, która właśnie upolowała zdobycz. Księżycowy Pył nie przywiązywała jednak do tego faktu dużej wagi, jej myśli zaprzątała ważniejsza kwestia. Na jej pysku gościła grobowa powaga, która nijak się miała do adrenaliny krążącej w żyłach pomocnicy medyka pod wpływem nagłego zastrzyku strachu, czy też serca pompującego krew kilka razy szybciej niż powinno. Nie była to jednak nowość u córki Ubłoconej Mordki, której mięśnie twarzy nigdy nie potrafiły ukazywać emocji.
- Ognistopręga - powiedziała, chcąc zwrócić na siebie uwagę kocicy. - Nieduży pies. Przy Grzmiącej Rzece. Trzeba... zawiadomić patrol. - Przestąpiła z łapy na łapę, zastanawiając się czy coś jeszcze powinna dodać, jednak zrezygnowała.
Nie wiedziała co powinna zrobić w tej sytuacji, dlatego robiła to, co wydawało jej się logiczne. Gdyby była sama, niezwłocznie poszukałaby najbliższego patrolu i sama go powiadomiła, jednak będąc w towarzystwie istniało ryzyko, że inny kot natrafi na drapieżnika, a do tego nie chciała dopuścić. Zacisnęła zęby, wpatrując się w rudą kocicę i wyczekując jej reakcji. Kołysząca się niespokojnie nad ziemią końcówka ogona kotki jako jedyna w widoczny gołym okiem sposób zdradzała jej zdenerwowanie.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Ognistopręga skończyła właśnie ukrywać zwierzynę, gdy podeszła do niej Pomocnica Medyka. Na początku wojowniczka nie spodziewała się, że kotka ma jej do przekazania jakieś niepokojące wieści. Owszem, nie miała zbyt wesołego wyrazu pyszczka, ale Księżyc w odczuciu Ognik była ogółem dość... neutralna. Gdy tylko dowiedziała się, jakie zagrożenie zjawiło się na ziemiach Klanu Rzeki, adrenalina podskoczyła jej w jednej sekundzie. Bicie jej serca przyspieszyło tak, że miała wrażenie, że słychać je w promieniu dwóch lisich ogonów. Doświadczenie pozwoliło jej jednak na to, żeby jej umysł pozostał przejrzysty.
- Ćmia Łapa niech wraca do Obozu. Ty zawiadom wszystkich wojowników jakich znajdziesz, niech przybiegną mi pomóc. Ja zajmę się psem - jej zwykle naturalnie łagodny głos zabrzmiał wyjątkowo stanowczo. Nie czekała na odpowiedź Księżyc. Za bardzo bała się, że pręgowana będzie próbowała ją zatrzymać albo coś takiego. Nie było na to czasu. Musiała zmierzyć się z niebezpieczeństwem. Nie mogła pozwolić, by pies zrobił krzywdę jakiemuś zbłąkanemu terminatorowi lub niedoświadczonemu wojownikowi. Ruszyła więc ostrożnie we wskazane przez Pomocnicę Medyka miejsce. Szła szybko, ale utrzymując pozycję łowiecką i patrząc pod łapy. Chciała póki co pozostać niezauważona. Chowała się co jakiś czas za krzakami. Spłyciła oddech. Gdy dostrzegła psa, zastygła w bezruchu w pewnej odległości, chowając się za sporym głazem. Miała nadzieję, że jej nie zauważy. Jeszcze nie teraz. Atak musiał nastąpić, ale jeszcze nie teraz - nie kiedy była sama. Planowała poczekać aż zjawi się choć jeden dodatkowy wojownik - walka dwa na jednego zawsze była bezpieczniejsza. W razie gdyby jednak pies ją dostrzegł, planowała odskoczyć przed jego pierwszym atakiem i tym samym kupić sobie trochę czasu.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Pomocnica medyka polegała w tej chwili na opinii doświadczonej wojowniczki, bo sama nie była pewna co powinna zrobić, zdenerwowana nagłym pojawieniem się psa. Zmarszczyła lekko brwi, jednak kiwnęła głową, mając świadomość, że stawanie okoniem nie było mądre w sytuacji, która wymagała szybkiego działania. Skinęła głową na Ćmią Łapę, gestem nakazując jej ruszyć w kierunku obozu. Sama się tam udała—w ten sposób miała największe szanse, że szybko natrafi na wojowników, którzy mogliby pomóc rudej kocicy. Nie miała najmniejszego zamiaru bezsensownie błądzić, a obóz był niedaleko. Dodatkowo istniała szansa, że już po drodze znajdzie koty, które będzie mogła powiadomić. Pies nie był zbyt duży, ale wciąż był zagrożeniem. Drapieżnikiem, który mógł zranić inne koty. Powinna w razie czego przygotować odpowiednie medykamenty i powiadomić Łososiową Łuskę, że mogli się pojawić ranni. Ruszyła więc biegiem, ponaglając towarzyszącą jej terminatorkę, której nie chciała zostawiać w tyle, w razie gdyby pojawiło się jakieś jeszcze zagrożenie. Mimo wszystko była za nią odpowiedzialna.
zt. x2 za zgodą ćmy.
Powodzenia zakradnięcia się Ognistopręgiej: 2, 4, 6 - powodzenie; 1, 3, 5 - niepowodzenie. Wypada 6 -> pies nie zauważa Ognistopręgiej.
Wojowniczka była ostrożna w swoich podchodach, nie alarmując w żaden sposób drapieżnika, który właśnie skończył gasić pragnienie i podniósł głowę, rozglądając się po otoczeniu. Po krótkiej chwili ruszył niespiesznie wzdłuż rzeki, w kierunku Błyszczących Głazów. Wyraźnie nie spieszyło mu się do opuszczenia kocich terytoriów.
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Bardzo niski, lecz całkiem dobrze zbudowany kocur. Podczas swojego życia jako na wpół oswojony kocur, jedzenie dostawał dosłownie na talerzu, co eliminowało potrzebę polowania, ale Dreszcz bynajmniej nie próżnował i zachował swoją formę. Oczywiście nie zmienił się również kształt jego łba - krótki, kanciasty, z dużymi, okrągłymi oczami o złotym kolorze - i jego futro - wciąż krótkie, wciąż czarne, wciąż rzadkie. W niektórych miejscach widać było prześwity jego jasnej skóry, chociaż jest ich już mniej niż za kociaka. Jedyną rzeczą, która mogłaby zaskoczyć jego starych znajomych, była nowa blizna. Ślady czyichś pazurów ciągnęły się od czubka jego głowy do czoła.
Nowy Dreszcz różni się od starego przede wszystkim tym, że nauczył się uciekać przed swoimi problemami zamiast je ignorować. Poza klanem nie mógł już egzystować i czekać aż wszystko się naprawi. Wciąż preferuje kroczyć po linii najmniejszego oporu, jednak zdarza się, że zdecyduje się na drogę okrężną, gdy uzna, że dodatkowy wysiłek się opłaca. Stara się stale zapewniać sobie zajęcia, bo nauczył się, że bezczynność potrafi być zabójcza dla jego woli życia. Zmusza się do pozytywnego myślenia i powtarza sobie, że nie ma czego żałować. Udało mu się nawet w to uwierzyć. No, do pewnego czasu. Inaczej pewnie nigdy by nie wrócił. Stał się również nieco bardziej pewny siebie.
...W drodze do obozu Księżyc napotkała drobnego wojownika. Powiadomiła go o zagrożeniu, a kocurowi przewróciło się w żołądku na samą myśl o spotkaniu, a co do dopiero walce z czymś takim jak pies. Co prawda ten, na którego natrafiła Ognistopręga był dość mały, ale Dreszcz wciąż pamiętał monstrum, które zabiło Biedronkowy Nos. A następnie potulnie odeszło ze swoim Dwunogiem. Początkowo chciał odmówić, ale... czy mógł? Czy miał prawo? Był wojownikiem, więc musiał walczyć i chronić klanu. Dlatego pobiegł we wskazane przez Księżyc miejsce. Pocieszał się myślą, że w obecnej sytuacji śmierć nie byłaby wcale taka zła. Co robił pies tak blisko obozu? Nie wiedział, ale jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to już niedługo go tam nie będzie. ...Zwolnił biegu, gdy w jego nozdrza uderzył zapach psa. Po jego plecach przeszedł Dreszcz, ale otrząsnął się szybko z niego i zaczął skradać. Wyglądało na to, że walka się jeszcze nie rozpoczęła, nie zamierzał jednak czekać aż pies wykona pierwszy ruch. Na szczęście podchodził pod wiatr, dlatego miał nawet szansę zaskoczenia go. Ugiął łapy, cofnął uszy, wyrównał poziom grzbietu, łba i ogona. Oczywiście patrzył pod łapy i starał się nie robić hałasu oraz pozostać niewidocznym. To było prawie jak polowanie, tylko, że na psa nie wymyślono jeszcze żadnej zmyślnej reguły. Dlatego skradał się całkiem zwyczajnie, tak jak to robił codziennie. A gdy znalazł się na odpowiedniej odległości... no cóż, skoczył. Wyciągnął pazury i postarał się zaczepić nimi o grzbiet futrzaka.
Sweetheart,youlookalittletired W he ndidyoulasteat? Comeinandmakeyourselfathome Stayaslongasyouneed Tellme,issomethingwrong?
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
A co, myślicie, że tylko wojownicy mogą się bawić? Co to, to nie, bo ona Zachodząca-jeszcze-Łapa, miała zamiar również stoczyć walkę. Gdy do obozu wkroczył Księżycowy Pył, wtedy też no... Nieco podsłuchała rozmowę. No i hej, na dobre jej to wyjdzie, skoro partnerka jej brata jest w tarapatach. Może WRESZCIE uda jej się pokazać, że wojownikiem może zostać tu i teraz. Tak więc wyszła z obozu, tak szybko, jak tylko mogła. I tak chciała wyjść, na granice z Wichrem, a tak to sobie chwile pospaceruje. Szczerze to była spokojna. Po prostu zmiecie tego psa z ich terenów. Nie ma samowolki no przepraszam bardzo. Już jeden terminator próbował i skończył z oderwanym płatem skóry. Tak więc drapieżnika, nie będzie miała zamiaru oszczędzać.
Do jej nozdrzy, dotarł zapach kundelka. Wtedy też ugięła łapy, ale na tyle aby brzuch nie szurał po ziemi. Oddech ściszyła, jak tylko najbardziej mogła. Ciężar ciała przeniosła na tylne kończyny, równając ogon i głowę z linią grzbietu. Poruszała się pod wiatr, zerkając co jakiś czas, co ma pod łapami. Gdy już była wystarczająco blisko, postanowiła zaatakować. Wtedy też skoczyła z zamiarem wgryzienia się w jedną z tylnych łap psa.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Pies jej nie zauważył, czym zyskała chwilę cennego czasu. Wystarczającą, żeby na miejscu zjawiły się dwa inne koty. Jednym był Drżący Płomień, a drugim... rudopręgowana poczuła ucisk w żołądku rozpoznając w atakujacej kotce Zachodzącą Łapę. Była jedynie terminatorką, a pies nie należał do najłatwiejszych przeciwników - nawet, jeśli był zdecydowanie mniejszy niż ten, którego uśmierciła wraz ze Świetlikiem i kilkoma innymi kotami.
Na wyjaśnienia i ochrzan dla młodej przyjdzie jednak czas później, teraz były inne priorytety. Skoro tamta dwójka zaatakowała, to nie było sensu siedzieć w ukryciu. Bursztynowooka nagle wybiegła zza krzaków i rozpędu skoczyła, celując w szyję przeciwnika. Planowała wbić się w nią mocno pazurami a potem mocno ugryźć, starając się jak najmocniej uszkodzić zwierzę.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Drżący Płomień zjawił się jako pierwszy ze zwołanych przez Księżycowy Pył wojowników i, słusznie zresztą, zaczął skradać się do psiny. Niestety, coś poszło nie tak i pies go zauważył, toteż cały element zaskoczenia prysnął jak bańka mydlana, ale nadal kocurowi udało się trafić przeciwnika. Udało mu się zahaczyć pazurami o jego grzbiet, zostawiają na nim płytkie, aczkolwiek krwawiące ślady. Jako druga zjawiła się Zachodząca Łapa, której podobnie jak czarnemu wojownikowi, skradanie nie wyszło. Nie zmieniało to jednak faktu, że udało jej się trafić czworonoga, pozostawiając płytkie, słabo krwawiące ślady po zębach na jednej z łap. Na końcu dołączyła się Ognistopręga, która rozpędziła się zza krzaków, by mocno wgryźć się w szyję kundelka, odrywając spory kawałek skóry, powodując tym bardzo intensywne krwawienie - krew zaczęła lecieć z rany na tyle intensywnie, że pobrudziła cały pysk ognistorudej. Na szczęście jej to nie oślepiło, ale było blisko. Na końcu zaatakował pies, mocno zszokowany tym, co właśnie tutaj zaszło. Rzucił się z zębami na Drżący Płomień, łapiąc w szczęki jego przednią łapę. Nie udało mu się jednak zrobić mu większej krzywdy. Ot, zostawił płytkie ślady zębów. Żadnego skręcenia, ani złamania.
Mały kundelek: S: 10 | Zr: 3(6) | Sz: 3(6) | HP: 65-10-7-32=16/65 | W: 35-3=32/35
○ Zr i Sz obniżone z powodu walki 1:3
○ od następnej tury statystki obniżone do 1/4 z powodu spadku HP
• rana 1. stopnia: płytki ślad po pazurach na grzbiecie; krwawi (-1HP do końca walki)
• rana 1. stopnia: płytki ślad po zębach łapie; krwawi (-1HP do końca walki)
• rana 3. stopnia: wyrwany duży kawałek skóry na szyi; krwawi (w pierwszej kolejce -5HP, w kolejnych -3HP aż do końca walki)
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Bardzo niski, lecz całkiem dobrze zbudowany kocur. Podczas swojego życia jako na wpół oswojony kocur, jedzenie dostawał dosłownie na talerzu, co eliminowało potrzebę polowania, ale Dreszcz bynajmniej nie próżnował i zachował swoją formę. Oczywiście nie zmienił się również kształt jego łba - krótki, kanciasty, z dużymi, okrągłymi oczami o złotym kolorze - i jego futro - wciąż krótkie, wciąż czarne, wciąż rzadkie. W niektórych miejscach widać było prześwity jego jasnej skóry, chociaż jest ich już mniej niż za kociaka. Jedyną rzeczą, która mogłaby zaskoczyć jego starych znajomych, była nowa blizna. Ślady czyichś pazurów ciągnęły się od czubka jego głowy do czoła.
Nowy Dreszcz różni się od starego przede wszystkim tym, że nauczył się uciekać przed swoimi problemami zamiast je ignorować. Poza klanem nie mógł już egzystować i czekać aż wszystko się naprawi. Wciąż preferuje kroczyć po linii najmniejszego oporu, jednak zdarza się, że zdecyduje się na drogę okrężną, gdy uzna, że dodatkowy wysiłek się opłaca. Stara się stale zapewniać sobie zajęcia, bo nauczył się, że bezczynność potrafi być zabójcza dla jego woli życia. Zmusza się do pozytywnego myślenia i powtarza sobie, że nie ma czego żałować. Udało mu się nawet w to uwierzyć. No, do pewnego czasu. Inaczej pewnie nigdy by nie wrócił. Stał się również nieco bardziej pewny siebie.
...Z ulgą przyjął wsparcie. Nie zdążył jednak przyjrzeć się czekoladowej kotce, która podobnie jak on przybyła na pomoc, gdyż był w tamtej chwili dość zajęty. Być może przez to, że Zachodząca Łapa go rozproszyła, może zwyczajnie miał pecha, ale pies go zauważył. O nie. Atak Dreszcza co prawda dosięgnął celu, ale i cel dosięgnął jego. Kocur miauknął głośno, gdy kły zacisnęły się na jego łapie. Od razu spróbował ją uwolnić, wychodząc z założenia, że lepiej jest mieć wolną łapę niż zamkniętą w psim pysku i gdy odkrył, że mimo bólu kończyna jest sprawna, dla oszczędzenia czasu zamachnął się właśnie nią. Celował w pysk, może przy odrobinie szczęścia uda mu się trafić oczy czy nos.
Sweetheart,youlookalittletired W he ndidyoulasteat? Comeinandmakeyourselfathome Stayaslongasyouneed Tellme,issomethingwrong?
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Wyszło jak wyszło. Co prawda skradanie jej się nie udało, pewnie przed Drżącego, którego to pies zauważył pierwszego. Za to jej atak, udał jej się, może nie perfekcyjnie, ale na tyle, żeby zostawić psu ślady zębów na jego łapie. I bardzo dobrze! W mordce poczuł delikatny posmak krwi, który tylko pobudził ją do działania. Tak, tak. Widziała, jak kundel rzuca się na łapę syna Kolczastej Mordki, co mu się udało. Za to Ognistopręga zadała mu prawdziwą ranę, którą chciałaby zadać również i Zachodząca Wiedźma. Tak więc zaraz potem, rzuciła się na kark zwierzęcia, aby zrobić mu jak największą szkodę. Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba... Tylko w tym przypadku, dobrze by było, jakby była korzystna dla córki Śliwkowej Gałązki.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
Wypluła kawałek szyi, który odgryzła przeciwnikowi. Było sporo krwi i cały jej pysk był brudny, na szczęście w odpowiednim momencie przymknęła oczy i nie straciła orientacji w akcji nawet na chwilę. Gdy dostrzegła, że pies rusza w stronę Drżącego Płomienia, natychmiast ponowiła atak. Teraz również celowała w szyję, w nieco inne miejsce. Plan był podobny - wyskoczyć, wbić się pazurami i zębami w skórę drapieżnika i próbować go jak najbardziej uszkodzić.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Księżyce: 102 Mistrz: Łani Krok Płeć: kotka Matka: Łani Krok Partner: uciekł Trwałe urazy: Tylko na psychice
Drobna, czarno-biała kotka z białymi znaczeniami na pyszczku, piersi i ogonie. Ma również białe skarpetki na przednich łapach - tylko palce i na tylnych do połowy. Oczy ma błękitne.
Po śmierci ojca ciężko było jej się pozbierać, jednak teraz powoli wraca do życia. Radosna, sympatyczna kotka, uwielbiająca spędzać czas z najmłodszymi.
Lśniąca Sadzawka [KW] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Atak Drżącego Płomienia - 150% (krytyczny!) → [(14+10)-(9+2)]*1½=20
Czarny kocur wyswobodził się z uścisku psa, po czym zamachnął się w celu zranienia czworonoga. Trzeba przyznać, że szczęście mu dopisywało. Trafił wręcz idealnie, a po jego ciosie psina padła trupem. I to by było na tyle, jeśli chodzi o zagrożenie. Kocice zatem wykonały swoje ataki tak jak należy, tylko przeciwnik był już martwy.
Mały kundelek: S: 3(10) | Zr: 2(6) | Sz: 2(6) | HP: 65-10-7-32=16-20-1-1=ŚMIERĆ | W: 35-3=32/35
Zr i Sz obniżone z powodu walki 1:3
od następnej tury statystki obniżone do 1/4 z powodu spadku HP
rana 1. stopnia: płytki ślad po pazurach na grzbiecie; krwawi (-1HP do końca walki)
rana 1. stopnia: płytki ślad po zębach łapie; krwawi (-1HP do końca walki)
rana 3. stopnia: wyrwany duży kawałek skóry na szyi; krwawi (w pierwszej kolejce -5HP, w kolejnych -3HP aż do końca walki)
<span class="plm3">jedna chwila wystarczy, by bez końca biec pod wiatr</span>
<div class="plm">
<div class="plm2">☆choćbylos sypałw oczy piach choćby czas nie chciał <span class="plm1">leczyć ran</span> nawet tęczyjest potrzebnydeszcz więc <span class="plm1">nie możesz</span> terazpoddać się</div></div>