Logo Artemidy
Błyszczące Głazy
Uśmiechnął się na mruknięcie Wiewiórki sugerujące sympatię do połowów. Acz w końcu jak można by tego nie lubić? Byli klanem Rzeki, to była ich specjalna rzecz!
-W sumie to poszedłbym na ryby, jak u zachodu słońca zrobi się chłodniej. Ostatnio na polowaniach na zwykłe piszczki ciągle mam pecha do znajdywania tylko i wyłącznie jakichś ptaszysk... a absurdalnie ciężko je złapać jak cię zauważą... i jeszcze kociaki grymaszą że im nie smakuje! - Miauknął, przewracając oczyma na ostatnie zdanie, mające u źródła nieprzyjemne wspomnienie o burym synu Kukułczego Puchu.
Wzruszył barkami na odpowiedź kotki. Czyli tą informację trzeba wrzucić do mentalnego pudełka niepotwierdzonych, bo on szczerze również pamiętał tamtą ceremonię jak przez mgłę. Ale wciąż, niewykluczone że zapamiętał dobrze. Zawsze słyszał dużo rzeczy, nawet jak próbował nie słuchać... zbyt wrażliwe uszy.
-Moi bracia, gdyby któreś z nich miało być kiedykolwiek douczane przeze mnie, pewnie odebraliby to jako upokorzenie... - Westchnął, wypowiadając te słowa półserio, ale trochę prawdy w tym było. A nawet dużo. Oboje byli dumni i ambitni, pewnie wystarczająco ciężkie do przełknięcia było dla nich to że został wojownikiem przed nimi... a zwłaszcza dla Sokoła. Może nie chciał dać temu wyrazu przed nim, ale Burza widział jaki jego brat miał zepsuty humor w dzień jego ceremonii.
-No to pomódlmy się do Gwiezdnych żeby Czerwona Gwiazda nigdy nie wpadła na taki pomysł jeśli ktoś będzie potrzebował zmiany mistrza! - Zaśmiał się ponownie.
Tymczasem, kiedy czas mijał dwóm kotom na pogawędce, niebo ponad nimi zaczynało robić się czerwone a tarcza słońca zbliżała się do horyzontu...
[Obrazek: Burzu-od-Wa-ki.png]
Aktywne sesje: 3/6
Z Sokołem || Z Kaczorkiem? || Z Hukiem
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uniosła delikatnie brew słysząc, że jakieś kociaki narzekały na ptaki. Co prawda, ona sama nie miała szczęścia do tych zwierząt, raczej znajdowała jakieś myszki, badylarki i tego typu stworzenia, więc może dlatego nie spotkała się nigdy z tym narzekaniem, ale również nie podsłyszała przy okazji urzędowania przy stosie, by ktoś narzekał.
- Czyżby? A co w nich takiego złego? - rzuciła z wyraźnym zaciekawieniem w głosie. - Zgoda, trzeba je obrać z tych przeklętych piór, które są ohydne - tu mówiąc skrzywiła się nieco - ale w gruncie rzeczy nie smakują jakoś źle.
Huh, czyli u Burzy było podobnie. Żołądź, mimo że nie był jakiś pyszałkowaty, ani nic w tym stylu, na pewno niesamowicie źle znosiłby to, że uczy go jego własna siostra. Nie to, żeby mu jakoś specjalnie na tym treningu zależało, czy coś... Co było widać po tym, iż w ogóle nie zjawił się na poprzedniej ceremonii, na której niewątpliwie byłby wywołany do mianowania.
- Koniecznie! - rzuciła ze śmiechem. Niewątpliwie, gdyby dostała takiego terminatora w swoim wieku, to od razu, nie czekając na nic, śmignęłaby pod Mroźną Skałę i pożaliła się przywódczyni że nie jest w stanie wziąć pod opiekę kogoś, kto jest jej rówieśnikiem. Bo i nie czułaby się pewnie mówiąc komuś co ma robić, gdy ten ktoś ma tyle księżyców co ona, bądź tylko trochę mniej. A jakby miał więcej? O ZGROZO.
Spojrzała leniwie na słońce, które zaczęło się już chylić ku zachodowi i westchnęła. Miło się jej tutaj leżało i gawędziło, co pokazała jeszcze bardziej się wyciągając i przewracając delikatnie na bok.
[Obrazek: VuBTvl6.png]
LVL 6 235 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wzruszył barkami, nie za bardzo wiedząc.
-Widać któryś się okazał jakiś marny pod tym całym pierzem... ale i tak jestem pewny że gorsze jadaliśmy w porze nagich drzew. - Miauknął. "ach ta dzisiejsza młodzież" z pyska ledwo 13 księżycowego kocura brzmiałoby co najmniej śmiesznie, ale chyba do tego się sprowadzało! Ale widać to był tylko taki jeden typek, skądkolwiek mu się takie nastawienie wzięło... nie chciał myśleć że to możliwie przez geny ojca, ale tylko takie mógł znaleźć wyjaśnienie bo nawet jeśli Lodowy Kieł był gburem, to miał szacunek do kodeksu i młodym by tego nie wpajał, jeśli już takiego Kaczorka na tyle polubił.
Zaśmiał się razem z Wiewiórką, i miał nadzieję że Gwiezdni usłyszeli ich prośbę, również zerkając na ciemniejące w miarę zachodu słońca niebo. Ziewnął szeroko otwierając pysk, co przerwało mu śmianie się, po czym wstał na równe łapy.
-Ja chyba jednak przejdę się rozruszać na wieczornym patrolu, cobym za wcześnie nie usnął! - Wspomniał wesoło odwracając wzrok na rudą wojowniczkę, która właśnie wyciągnęła się na chłodnej skale jak on wcześniej.
-Do zobaczenia! - Miauknął wesoło na pożegnanie, zanim zabrał się za schodzenie z nasypu błyszczących głazów, uprzednio przeciągając się. Miał nadzieję że przyjdzie mu jeszcze kiedyś spędzić trochę czasu z rówieśniczką, w końcu przyjemnie im się rozmawiało!


// zt c: Dziękuję za sesję ^^
[Obrazek: Burzu-od-Wa-ki.png]
Aktywne sesje: 3/6
Z Sokołem || Z Kaczorkiem? || Z Hukiem
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przekrzywiła delikatnie głowę. Fakt, kociaki, które aktualnie mogły już być mianowane na terminatora urodziły się już w Porze Nowych Liści, więc żadne z nowych miotów nie znało jeszcze trudnych momentów Pory Nagich Drzew. Nie chciała być niemiła, w żadnym wypadku, ale z jej pyszczka wyszło prychnięcie.
- Porozmawiamy, jak będzie musiał jeść tyko takie - burknęła, przewracając oczami. W JEJ CZASACH to było nie do pomyślenia, duh! Chociaż, nie były to odległe czasy... No i nie była aż tak stara, żeby tak mówić. A raczej myśleć.
- Chce ci się? - wyjęczała tylko. Co prawda, zabrzmiało to jak pytanie, ale koteczka nie oczekiwała odpowiedzi, po prostu leniwie uniosła łebek, ale nawet nie pofatygowała się by wstać, ani nic, po prostu leżała i wpatrywała się w niebieskiego, który postanowił wstać. Jęknęła ponownie, powoli wstając chociażby do siadu, coby nie było, że jest taka leniwa, czy coś. No i kultura nakazywała jej żeby chociaż trochę się podnieść, a nie leżeć jak długa.
- Do zobaczenia! -wymruczała uśmiechając się radośnie. Odprowadziła kocura wzrokiem, dopóki nie zniknął jej z pola widzenia po czym ziewnęła potężnie i również zeskoczyła ze skał. Co prawda, nie widział jej się żaden spacer poza obóz, szczególnie o tej porze, samej, aczkolwiek postanowiła się trochę przejść po obozie, a i może zahaczyć o stos ze zwierzyną. Od rana w sumie nic nie jadła...

/zt, również dziękuję za sesję :3
[Obrazek: VuBTvl6.png]
LVL 6 235 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Po wyjściu z obozu razem z Czarnym, skierowała swoje kroki w kierunku Błyszczących Głazów, które leżały nad brzegiem Grzmiącej Rzeki. Pomimo że nie było to daleko od obozu, miejsce miało swój urok, a jak raz wspięła się na wyższy punkt to mogła widzieć większość terenów należących do Klanu Rzeki. Słońce powoli zachodziło, rozmawiali widocznie na tyle długo, że zaczęła zapadać noc, co Wysokiej nie przeszkadzało. Dużo bardziej wolała, jak tereny wokół spowija mrok, a nad jej głową niebo rozjaśnia Srebrna Skórka. Daje jej to poczucie bycia blisko z jej ostatnim mistrzem oraz wszystkimi, którzy odeszli z jej życia. Od czasu do czasu spoglądała na kocura, który zdecydował się jej towarzyszyć podczas wyjścia z obozu, czując przyjemne ciepło rozchodzące się wewnątrz jej ciała. Cieszyła się, że u swojego boku może mieć kogoś takiego, jak Czarny Bez. Jeśli nie zaczynał żadnego tematu, ona również go nie zaczęła, pozwalając zapaść swobodnej ciszy, która dla córki Paprociowego Kwiatu była komfortowa, nie wiedziała tylko, jak wojownik się na nią zapatruje. Weszła na parę pierwszych głazów, chcąc początkowo wejść jak najwyżej, jednak niedożywiony organizm zniweczył te próby, męcząc się już po tych paru podciągnięciach. Ruda oddychała szybciej, nie będąc w ogóle w formie przez ostatnie... Wschody słońca? Cały księżyc? Sama nie pamiętała, kiedy to się zaczęło. Spojrzała na górę, a następnie na płynącą w dole rzekę obmywającą niektóre z głazów, które lśniły w promieniach zachodzącego słońca.
[Obrazek: 67indML.png]
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Noc ogarnęła las, a mimo to wojownik nie odczuwał potrzeby powrotu do obozu. Byli blisko, więc w razie czego powrót nie zajmie im długo. Noc jednak prowadziła ze sobą to, że ciężej wypatrzeć zagrożenie. Choć owy fakt nie zaprzątał głowy syna Gilowego Gardła, właściwie to wydawało się jakby wszystkie zmartwienia pozostawił w obozie, a została z nim ta bardziej... neutralna natura.
Zatrzymał się na chwilę, obserwując jak wojowniczka podejmuje wyzwanie i wspina się ku górze, po skałkach. Nie od razu ruszył jej śladem, właściwie to wydawało się jakby się wahał. Jednak wykonał pierwszy krok, a kolejne przyszły same, a on z każdą chwilą był coraz to wyżej, a tym samym bliżej wojowniczki.
- Nigdy nie p-p-p-przepadałem za wodą - odezwał się, jak tylko dostrzegł, że Wysoka spogląda ku płynącej rzece. Stanął tuż obok kotki, by po chwili wskoczyć na skałkę, ułożoną nieco wyżej. Łowienie ryb jest o wiele mniej wymagające niż gonitwa za lądową zwierzyną, wymaga jedynie cierpliwości i refleksu, kiedy już ryba złapie haczyk. Mimo wszystko woda jakoś nie podpasowała wojownikowi, który co prawda ją toleruje, ale nigdy nie czerpał przyjemności gdy przyszło mu zanurzyć którąkolwiek część ciała. Pływać nauczył się będąc już wojownikiem, a i tak umiejętność ta nie przysłużyła mu się w żadnym calu. Czy jest to dziwne, że należąc do klanu rzeki woli nie mieć z wodą większego kontaktu, niż wymaga tego nawodnienie się?
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy Czarny Bez się odezwał, skierowała na niego swoj wzrok, rezygnując z dalszej wędrówki na szczyt. Stąd też roztaczał się ładny widok, a ona nie miała siły, aby gdzieś dalej chodzić. Nawet nie mogła wskoczyć na wyższy poziom, a co dopiero chodzić na spacery wzdłuż Grzmiącej Rzeki.
- J-Ja też n-nie lubię m-moczyc futra cz-czesciej, n-niz potrzeba - odpowiedziała na jego słowa, poruszając delikatnie wąsami, po czym przeniosła wzrok na roztaczający się pod nimi obraz rzeki, Błotnistej Wysepki i dalszego brzegu, gdzie już później nic nie można było dostrzec. Wzięła głębszy oddech, smakując nocne powietrze, a w rzece zaczął odbijać się księżyc, rozświetlając okoliczne tereny białym blaskiem. Przez chwilę ponownie pozwoliła trwać ciszy, jednocześnie zastanawiając się, czy wypada jej zacząć temat terminatorów wojownika, a w szczególności Zachodzącej Łapy, która od dawna powinna być wojowniczka, ale przez swoje zachowanie praktycznie przekreśliła swoje szanse na awans.
- Cz-Czy... R-Rozmawiales z Z-Zachodzaca Łapą o t-tym, co z-zrobila n-na pogrzebie...? - zadała ciche pytanie, przenosząc wzrok na pysk wojownika, przymykając lekko pomarańczowe ślepia. Prawdopodobnie ciężko mu było ze świadomością, że to jego terminatorka robiła takie rzeczy, ale zdaniem Wysokiej, kara czekoladowej trwa już dość długo. Może czas z nią porozmawiać, wypytać, dlaczego tak robi i w razie czego pomóc jej zrozumieć? Potem mogłaby sama pójść do Czerwonej Gwiazdy, jednak trzeba było mieć pewność, że nie napluje niebieskiej kocicy w pysk jak tylko przed nią stanie.
[Obrazek: 67indML.png]
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nocą tereny rzeki prezentują się znacznie inaczej niż za dnia. Nie widać tak dużo, a jednak wystarczająco wiele, by stwierdzić, że miejsca bywają piękne. Gdy wojowniczka się odezwała, ten spojrzał ku niej, a prawy kącik ust wojownika drgnął nieznacznie. Czyżby spróbował się uśmiechnąć? Najwyraźniej, jednak nawet taki drobny gest kosztował go wiele, gdyż było to na swój sposób z nim sprzeczne.
Jego ogon do tej pory nie pozostawał w bezruchu. Poruszał się co jakiś czas, dość swobodnie i naturalnie. Jednak znieruchomiał gwałtownie, jak tylko padło to pytanie ze strony Wysokiej
- Ni...nie - odparł po chwili, odwracając głowę w przeciwną stronę - nie rozmawiamy - a może to błąd? I znów z jego winy terminator, który ukończył trening, nie doczeka się rangi wojownika? Pewnie powinien o rozmowie z Zachodzącą pomyśleć sam i na dodatek wcześniej... Jednak co by to wniosło? Zachodząca jest mocna z charakteru, nie wydaje się by posłuchała kogoś, kogo można opisać jednym słowem – słabość.
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Również wtedy na niego spojrzała, posyłając mu naprawdę delikatny uśmiech w odpowiedzi na jego starania. Doceniała wojownika za to, że nie kazał jej się wziąć w garść, bo inni mieli gorzej, a po prostu ją wspierał. Jak przyjaciel.
- T-To może... J-Już cz-czas...? M-może przy t-tym s-się lepiej p-poznacie...? W k-końcu... Z-Zachodząca Ł-Łapa nie jest t-taka b-bez powodu... W j-jej ż-życiu m-musiało s-się coś stać... P-Przed tym, j-jak zostałeś jej m-mistrzem - powiedziała cicho i to nawet tworząc dłuższą wypowiedź niż zazwyczaj. Patrzyła łagodnym wzrokiem na jego pysk, próbując odepchnąć od siebie część problemów, łącznie z obawami, że Czerwona Gwiazda uważa ją za zwykłego śmiecia, który nie zdechł, a nie ma powodu, żeby go wyrzucić. Poruszyła nerwowo ogonem, opuszczając lekko głowę, wpatrując się w chwili obecnej w szarą skałę oraz błyskającą w świetle wschodzącego księżyca wodę pod nią. Dzisiejsza noc zapowiadała się na chłodniejszą, jednak Wysokiej to nie przeszkadzało. Przyzwyczaiła się do chłodu nocy już wcześniej, dodatkowo grube futro chroniło ją od wyziębnięcia.
[Obrazek: 67indML.png]
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jednak on pierwszy odwrócił wzrok, nawet jak Wysoka się uśmiechnęła. Wojowniczka trafiła na kota, który zamiast na siłę kazać jej wziąć się w garść, robiłby to o wiele powolniej, bardziej delikatniej i już na pewno nie tak dobitnie. Choć w jego przypadku takie coś zadziałało, jednak wtedy on był w kompletnie innej sytuacja. Wtedy stał na granicy z ziemiami niczyimi, a Sówka przemówiła mu do rozsądku.
- Ona potrzebuje a-a-a-autorytetu... - odparł jedynie, siadając na skale. Spuścił głowę, jednak wzrok miał wciąż wbity w rzekę. Bez był typek kota, który prowadził się wraz z takim nurtem, natomiast Zachód charakter miała znacznie silniejszy i bez problemu potrafiła podążać naprzeciw nurtowi. Zresztą, gdy Bez zagroził jej, że zadba o to by nie została wojownikiem a najbliższym czasie, nie miał odwagi – jeśli kiedykolwiek takową miał – by się do niej udać. Zachód go nie potrzebowała, ona potrzebowała kogoś silnego, kogoś kogo mogłaby podziwiać - ...a nie mnie - dokończył po chwili, nie odrywając wzroku ani na chwilę od wody.
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Również usiadła na skale, spuszczając wzrok na płynącą w dole rzekę. Wieczór robił się chłodny, jednak jej to nie przeszkadzało, pomimo że długa sierść nie chroniła przed zimniejszymi powiewami wiatru i chłodniejszą aurą.
- P-Potrzebuje cię, b-bo to ty j-jesteś j-jej mistrzem. T-Ty możesz j-ją przekonać, ż-że cz-czasem... Warto n-nie m-mówić wszystkiego n-na g-głos... Lub s-spojrzeć na s-aytuację z i-innej s-strony... - powiedziała cicho, chcąc jakoś podbudować Czarnego na duchu. Był dużo silniejszy psychicznie i ogólnie lepszy od Wysokiej Fali, która staczała się coraz niżej, nie będąc w stanie się zatrzymać. Myślenie o kocurze zdecydowanie poprawiało jej samopoczucie, jej chęć pomocy bliskiej osobie okazywała się silniejsza niż jej słabości w obecnym momencie. Pomimo przyćmionego ogarniającą ją ciemnością umysłu, nie potrafiła odwrócić się od potrzebującego, chcąc pomóc mu najlepie, jak umiała. A nie umiała tego robić zbyt dobrze.
- I... T-To Cz-Czerwona G-Gwiazda m-mogłabyć a-autorytetem.. A-A nim nie j-jest... J-Jak nie ona, t-to kto p-powienien nim być...? M-Myślę, ż-że po p-prostu... S-Się zagubiła. I... N-Na pewno p-potrzebuje p-pomocy w o-odnalezieniu się... - dodała nieco ciszej słowa, podnosząc głowę w górę na ciemne niebo, które zaczęło pokrywać się coraz większą ilością gwiazd. Nie zdecydowała się teraz na kontakt fizyczny, nie czując, że to była odpowiednia chwila. A może wręcz przeciwnie, powinna wspomóc go swoim dotykiem? W końcu czasami przynosi on ulgę... Ale zazwyczaj wywołuje tylko dyskomfort.
[Obrazek: 67indML.png]
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przymrużył na chwilę oczy, wsłuchując się w ciszę, a dokładniej w dźwięki otoczenia, które w chwili milczenia stają się głośniejsze i bardziej wyraziste. To słychać nurt w rzece, to jakieś szmery wiatru, a nawet buszującą zwierzynę gdzieś w tej ciemności. Otworzył oczy dopiero jak wojowniczka się odezwała, a tym samym końcówka jego ogona poruszyła się, by następnie ogonem mógł opleść swe łapy.
- Na pogrzebie U-u-u-ulewnej... - zaczął, powracając myślami do tej chwili, kiedy jego strachliwość została odłożona na bok, a on stanął na przedzie, głośno – i jak na niego – wyraźnie się odezwać i sprzeciwić słowom Zachód i tym, którzy ją poparli – a byli nieliczni - ...sprawiłem, że... - urwał na moment, uświadamiając sobie, że w tamtym momencie miał wybór. Albo zniechęcić Zachód do siebie, narażając się na jej pewną nienawiść, albo dołączyć do tego jej ruchu oporu - ...mnie z-z-z-znienawidziła. Powiedziałem, że nie z-zo-zos-zostanie wojownikiem - a wszyscy dobrze wiemy jak jego młodsza ciotka do tego dąży.
- C-c-c-córka Czerwonej Gwiazdy się blisko niej k-kr-kręci - odparł na słowa wojowniczki. Czasami zdarzało mu się obserwować swą byłą podopieczną, bo mimo wszystko, za jej wybryki czułby się odpowiedzialny, a przynajmniej dopóki Zachód nosi imię łapy. Dopiero teraz zdecydował się odwrócić głowę, przenosząc wzrok wprost na Wysoką. Nawet jakby zdecydowała się go przytulić, nie odepchnął by jej. Pomińmy już fakt, że nie miałby siły – psychicznej - na takie przepychanki, a skupmy się na tym, że może i by... nie chciał jej odpychać?
mieć złamane serce
i wierzyć w miłość?


to największa odwaga







LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Po zakończonej ceremonii Szkarłatna wybiegła wraz z uśmiechem na pysku i gorącem z wrażeń i radości, mając u boku Wiewiórczy Skok. - Szkarłatny Zachód! Jestem Wojowniczkąąąą! - Jak zwykle dobra energia jej nie opuszczała, a po obecnym wydarzeniu jakby wręcz powiększono jej limit i mogła mieć jej jeszcze więcej. Wspięła się, raz podciągając, raz doskakując na wysokie głazy, po czym przycupnęła na szczycie. Doglądała terenów ich klanu oraz oddalonych od nich innych terenów. Teraz mogła wybyć z obozu oraz terenów klanu kiedy tylko chciała i to bez obawy o to, że ktoś przywoła ją do porządku, bo przecież jest Terminatorką. Poczekała aż zobaczy Wiewiórczy Skok przy sobie, jednakże po chwili doszło do niej, że przyjaciółka ma przecież lęk wysokości. Nie była zatem pewna, czy Błyszczące Głazy będą stanowić dla niej problem, czy może na spokojnie również pokona wysokość i zasiądzie na szczycie. Wyjrzała zatem zza krańca kamienia, doszukując się jej sylwetki.


//Wiewiórson ♥
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiewiórka wyszła z ceremonii zaraz za Szkarłatnym Zachodem radośnie truchtając obok jej boku. Widząc, jak kotka zmierza w stronę Błyszczących Głazów nieco się zawahała. Nie raz i nie dwa na nie wskakiwała, jednak raczej nie wspinała się na te jedne z najwyższych, a te bliżej ziemi. Ostatnio miała dość nieciekawy incydent z próbą takiej wspinaczki na której przyłapała ją Ostra Łapa, która akurat siedziała na szczycie tych głazów. Przełknęła ciężko ślinę, ale powoli, stopniowo, zaczęła wskakiwać na kamienie, zatrzymując się gdzieś w połowie i usilnie starając się nie patrzeć w dół. Nie miała zamiaru wskakiwać na samą górę, tutaj jej wystarczy.
- Gratulacje, Szkarłatny Zachodzie! Szkoda, że nie Niebo, ale wydaje mi się, że to miano jest równie fajne! - odmiauknęła najpewniejszym głosem na jaki było ją stać. - Chociaż, jeszcze nie ma co się cieszyć! Czeka cię jeszcze nocne czuwanie i w ogóle! - dodała ze złośliwym uśmieszkiem. Sama nie wspominała tego za miło, ponieważ nie dosyć, że musiała całą noc siedzieć, bez możliwości odezwania się do kogokolwiek, to potem była niezwykle zmęczona, a jeszcze na rano skombinowała sobie trening z Żądlącą Łapą. Chociaż ta to potrafiła rozbudzić, oj potrafiła.
[Obrazek: VuBTvl6.png]
LVL 6 235 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spoglądając w dół zauważyła, że druga ruda zdołała wspiąć się na głazy bez większych problemów, jednak nie kipiała zapałem, by wejść jeszcze wyżej. Szkarłatna rozumiała ten wybór, toteż zeskoczyła na trochę niższą wysokość by być z nią na jednym kamieniu. Machnęła raz ogonem po ziemi by zniwelować tamtejsze kamyki i piach, a potem usiadła. Usiadła... by zaraz znów powstać i chodzić w kółko po głazie. Ekscytowała się i nie mogła wytrzymać w miejscu. - Piękne! Niebo byłoby równie dobrze, ale to? Jest... Pasuje idealnie! - Jej łapy plątały się między sobą, a kolejne kamyczki spadały ze skały. - Nocne czuwanie... Nie wiem jak wytrzymam. Naprawdę. - Zaśmiała się głośno, w środku czując lekki stres czy aby na pewno wytrzyma tą tradycję. Na chwilę jednak zatrzymała się, by po chwili przybliżyć do pyska Wiewiórki i z zaciekawionym wzrokiem wpatrywała się w jej ślepia. - Nie miałaś z tym chyba nic wspólnego?
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości