Logo Artemidy
Błyszczące Głazy
Uśmiechnęła się delikatnie do Szkarłatnej widząc jak że ta zdecydowała się dołączyć do niej na tym samym kamieniu, zamiast wskakiwać tak wysoko i oczekiwać, że Wiewiórka do niej dołączy. Ruda wiedziała o problemach córki zastępczyni, więc ta czuła, że w końcu do niej zejdzie, jednak pocieszyło ją, że ta nie siedzi na samej górze i liczy, że starsza do niej dołączy, pomimo lęku wysokości. Nie winiłaby kotki, pewnie jest na tyle podekscytowana, by nie łączyć faktów na tyle, żeby pamiętać o tym, że druga wojowniczka ma jakieś problemy z wysokością. Usiadła, owijając ogon wokół przednich łap i z radosnym uśmiechem obserwując jak pręgowana najpierw siada, a potem znów chodzi w kółko z podekscytowania. Oj, nie wątpiła, że ta jeszcze długo się nie uspokoi - była to piękna chwila, gdy zostawało się wojownikiem, otrzymywało nowe imię, obowiązki, a nierzadko nawet terminatora!
- Też tak uważam. Oddaje piękno tego zjawiska - odmiauknęła wesoło, mając na myśli, że imię Szkarłatnej było równie piękne, jak niebo podczas zachodu. Uwielbiała oglądać zachód słońca. Co prawda, bardziej podobał się jej wschód, ale zachód również był cudowny!
- Wyśpij się dobrze przed samym czuwaniem - poradziła po czym uśmiechnęła się nieco złośliwie. - O ile w ogóle dasz radę zasnąć! Może będziesz tak podekscytowana, że całą noc przesiedzisz nawet bez zmrużenia ze zmęczenia oczu!
Widząc, że Szkarłatny Zachód się zbliża kotka odsunęła się nieco unosząc wyżej brwi.
- Wspólnego z czym? - spytała nie do końca pewna do czego świeżo mianowana wojowniczka pije.
[Obrazek: VuBTvl6.png]
LVL 6 235 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jak mogłaby zapomnieć o tak istotnym aspekcie! Polubiła się z Wiewiórczym Skokiem na tyle, że nie mogła pomijać jej upodobań ani lęków, tym samym sprawiając, że ta mogłaby się przy niej gorzej poczuć. A skoro już rudy klon postanowił wyjawić jej swój strach, to ta musiała to uszanować i nie zawieść przyjaciółki.
- Prawda? Będę mogła wieczorem zasiąść i przebyć milczenie, oglądając zachód. - Powiedziała z błyskiem w oku i głosem, jakby ekscytowała się nawet tak małym aspektem. - I nie zasnę... Nie ma mowy. - Przyznała jej ze śmiechem w oczach jak i w głosie, dalej krążąc po skale i spoglądając raz na nią, raz na niebo, a raz na łapy. - A Ty przysypiałaś?
- Z moim imieniem oczywiście! - Wręcz wyskoczyła jak z procy, gdy musiała dokładniej opisać o co chodzi. Fakt, Wiewiórka mogła nie być pewna o co chodzi, dlatego też Szkarłatna wyczekiwała odpowiedzi z uśmiechem. Był to oczywiście mały żart, ale kto wie, czy ruda nie szepnęła słówka Zastępczyni lub Przywódczyni?
Potem na chwilę zatrzymała się wdychając powietrze i przymykając oczy. Powietrze było rześkie, a sama pogoda taka... całkiem neutralna. Zwiastowało to nadchodzące zimno, które jedni kochali a drudzy nienawidzili. Dla niej nie było ono niczym nowym, bo urodziła się kiedy na świecie było nie zielono, a biało. - Lubisz śnieg? Albo w ogóle Porę Nagich Drzew? ja kocham! Uwielbiam ją. Jest taka piękna! - Podskoczyła prawie, pytając o to przyjaciółki. Po chwili usilnie usiadła, by trochę się uspokoić i nabrała znów głębszego oddechu. - Dobra... czas się opanować. - Spojrzała z udawanym zawstydzeniem.
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnęła się radośnie słysząc słowa kotki. No tak, idealnie zjawi się pod obozem na zachód, po czym będzie mogła go sobie oglądać wiedząc, że jej imię brzmi Szkarłatny Zachód, i że to wszystko do siebie pasuje. Machnęła wesoło ogonkiem i rozejrzała się, starając nie patrzeć w dół by po chwili znów zawiesić wzrok na zaczynającej znów krążyć kotce, która skutecznie odsuwała od Wiewióry myśli, że jest nieco wyżej niż gdy ostatnio rozmawiała tu z Burzą.
- Raczej nie. Byłam zbyt podekscytowana i zdenerwowana. Równocześnie się cieszyłam, że skończyłam już życie terminatora, że zostałam wojowniczką, ale równocześnie byłam potwornie zestresowana, tym że nią jestem i że dostałam terminatora, z którym bałam się, że się nie dogadam. I właściwie w pewnym momencie zaczęłam się na tyle stresować, że nawet do dzisiaj nie wiem kiedy mi zleciała cała noc! - wyznała, nieco cofając uszy. - A żeby było śmiesznie, to nawet nie dane mi było odpocząć, bo jakiś czas po czuwaniu byłam już umówiona na trening - z samego rana! Tak się zdenerwowałam opcją posiadania terminatora, że zapomniałam o czuwaniu i umówiłam się z nią na moment, gdy wstaje słońce, rozumiesz? I potem głupio mi było ją znaleźć i się poprawić, więc... - przerwała na nerwowe zachichotanie. - Tym razem to nie moja zasługa - zaprzeczyła kręcąc głową. Nic nie powiedziała ani Ognistopręgiej ani Czerwonej Gwieździe, więc to popielata w całości wymyśliła imię Szkarłatnej. - Widocznie przywódczyni cię posłuchała - dodała puszczając jej oko.
Och, jeśli chodzi o pogodę, to niewątpliwie bardziej kochała zimniejsze pory roku aniżeli cieplejsze. Co prawda była krótkowłosa, więc często bywało jej zimą zimno, aczkolwiek jeśli miałaby wybierać czy woli gdy jest jej gorąco czy zimno to niewątpliwie wybrałaby zimno. Urodziła się pod sam koniec Pory Opadających Liści i właściwie bardzo się z tą porą utożsamiała - lubiła ją. Nie było wcale aż tak ciepło, ani bardzo zimno.
- Pytanie, uwielbiam! - odpowiedziała radośnie. Dobrze wspominała okres, gdy ten biały puch był na ziemi. Świetnie się wtedy bawiła po prostu w nim kopiąc, robiąc bitwy na śnieżki z siostrą, Wrzos, czy po prostu tarzanie się w nim. - W śniegu można się świetnie bawić, no i nie jest specjalnie gorąco! - rzuciła uśmiechając się wesoło.
Gdy Szkarłatny Zachód zapewniła, że to już koniec szaleństw i należy się uspokoić starsza wojowniczka zmierzyła ją niedowierzającym spojrzeniem i zaczęła się śmiać.
- Mhmm!
[Obrazek: VuBTvl6.png]
LVL 6 235 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wsłuchiwała się z blaskiem w jej oliwkowych ślepiach, pochłaniając każde słowo Wiewiórki. Czyli patrząc na to, jej noc mogła przelecieć tak, że nawet tego nie zauważy, ale mogła się też dłużyć przez energiczność i radość Szkarłatnej... no nic. Trzeba będzie poczekać, a potem po prostu wypełnić tradycję oraz punkt Kodeksu Wojownika. Śmiała się po prostu razem z nią, przechodząc potem do dalszych tematów. Nie odpowiedziała już nic na poprzednie, gdyż każdy trzeba kiedyś skończyć, a usłyszała to co chciała wiedzieć.
- Dokładnie! Do tego śnieg jest taaaki przepiękny. Tak ładnie się mieni w słońcu. - Mruknęła z głosem, jakby już zaraz miał z nieba spaść biały puch i pokazać, że faktycznie jest tak jak mówi młodsza Wojowniczka. - Zawsze jak byłam mała to każdą chwilę spędzałam w tym puchu bawiąc się, czy to sama czy to z kimś. - Opowiedziała jej krótko i czekała, aż ta odpowie.
Spojrzała znów na niebo, już teraz siedząc spokojniej i przyglądała się, jeszcze, czysto błękitnej porze dnia. Do wieczoru trochę brakowało, ale w końcu nadejść musiał. Szkarłatnemu Zachodowi do głowy przyszło spytanie o jej braci, których lokalizacji teraz nie znała, a miała nadzieję, że może dowie się czegoś od przyjaciółki. - Wiewiórko... wiesz co się stało z Ważkową Łapą lub Dudkową Łapą? - Jej oczy oraz pyszczek zajęło szczere zmartwienie ale i zaciekawienie.
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niewątpliwie, noc Szkarłatnej będzie bardzo... Emocjonująca. Ciekawe, czy będzie w stanie usiedzieć w miejscu chociaż na chwilę. Wiewiórka uśmiechnęła się radośnie wyobrażając sobie tych wszystkich, stoicko spokojnych nowomianowanych wojowników, a obok nich przebiegającą rudą kotkę, która robi wokół nich już dziesiąte kółko bo nie może się uspokoić i tylko siłą woli powstrzymuje się od piszczenia na całe gardło. O tak, bardzo prawdopodobna opcja biorąc pod uwagę co świeża wojowniczka wyczynia już teraz.
- Oo taak - westchnęła wyobrażając sobie ten miękki, biały puch, który ładnie skrzy w słońcu i jest całkowicie nie ruszony żadną łapą, czekający, żeby tylko porobić na nim jakieś ślady. - Ja również. Uwielbiałam się w nim tarzać, chodzić tak, żeby z moich śladów wyszedł jakiś fajny wzór, czy rzucać się śnieżkami z siostrą. Chociaż, przyznam szczerze, że mega nie mogłam się doczekać, aż stopnieje. Ale to nie dlatego, że go nie lubiłam! Dlatego, teraz już nie mogę się doczekać, aż znów spadnie. Chociaż, sprawia to, że czuję się trochę staro - rzuciła, po czym zachichotała, by pokazać, że wcale nie mówi poważnie. Chociaż, jakby nie patrzeć, już niedługo stuknie jej cały pełen obieg pór. Jak to szybko leci...
Zmierzyła znów wzrokiem Szkarłatny Zachód, która faktycznie chyba się uspokoiła, albowiem mierzyła aktualnie niebo spokojnym wzrokiem, nie ruszając się nawet o milimetr. Dlatego też córka zastępczyni nieco się rozluźniła i ciaśniej przytuliła ogon do łap również rzucając szybkie spojrzenie niebu. Zastrzygła uszkami, zastanawiając się właśnie, czy i ile członków jej rodziny, tej najbliższej, typu rodzeństwo, czy tata, już tam jest i czeka na tych, którzy pozostali, gdy odezwała się jej przyjaciółka, więc Wiewióra szybko zwróciła ku niej spojrzenie, parę razy mrugając.
- Cóż... - zaczęła powoli, nieco cofając uszy na boki i odwracając spojrzenie od lica Szkarłatki by zwrócić je na swoje rude łapki. - Niestety nie wiem... Dudka właściwie... Właściwie nie znam, więc tu w ogóle nie pomogę, aczkolwiek co do Ważki, to wiem tyle co ty... Znaczy, nawet mniej - rzuciła smutno. Sama również przywiązała się nieco do burego kocura - oczywiście, nie na tyle, ile Szkarłatna, albowiem była jego rodzoną siostrą, aczkolwiek, Wiewióra traktowała go po trochu jak przyjaciela. Dlatego zdziwiło ją, gdy pewnego dnia przestał się pojawiać w obozie. Początkowo myślała, że się mijają, ze względu na terminatorskie, a potem jej wojownicze, obowiązki, aczkolwiek... Aczkolwiek po czasie musiała z przykrością stwierdzić, że... Że go po prostu nie ma, odszedł. Właściwie nie wiedziała co powiedzieć przyjaciółce, jak ją pocieszyć, ponieważ sama znała ten ból i nawet nie próbowała się domyślać co stało się z jej rodzeństwem, więc po prostu podpełzła bliżej i zawiesiła swój ogon na grzbiecie rudej przylegając do niej swoim bokiem.
[Obrazek: VuBTvl6.png]
LVL 6 235 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- W sumie to urodziłaś się niedługo przede mną, więc chwilę dłużej mogłaś cieszyć się śniegiem. - Przyznała żałując, że jej dane tego czasu było mniej. Co się jednak wybawiła i wykorzystała to jej. - W tej bieli ciężko się ukryć jak ma się tak kontrastowe futro. - Przyznała, udając, że jest bardzo zniesmaczona tym faktem. Jak tak można! Ona tak bardzo uwielbia śnieg i tą porę, a nie może z niej korzystać w 100%?
Kiedy przyjaciółka uznała, że nie ma pojęcia co stało się z bratem rudej, ta od razu zaczęła obwiniać siebie. Najpierw w duchu, a potem na głos. - A... jeśli to ja coś nie tak zrobiłam? Jeśli to moja wina? Jeśli Dudek odszedł bo bał się patrzeć mi w oczy, a Ważka bał się, że on też skończy z podziurawionym sumieniem przeze mnie? A jeśli się zgadali i razem odeszli bo bali się tu zostać? - Do jej oczu napływały malutkie łzy, nawet jeśli miała bliskość Wiewiórki. Zadała jej jednak tyle pytań, że sama nie sądziła czego oczekuje od rudej kotki. Nie była też pewna, czy Wiewiórka w ogóle wie o co jej chodzi. Czy ktoś opowiadał Wiewiórce co wydarzyło się w dniu, gdy Szkarłatna zyskała swoje dwie blizny? Wątpliwe.


//Taki... trochę krótki, bo mam zmniejszoną aktywność i ciężko mi pisać, a chciałam się czymś odstresować i poodpisywać ludziom trochę, więc sori
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Hm, niby tak, ale właściwie, to ten śnieg i tak spadł dość późno. Przynajmniej dla mnie, wtedy. Widzisz, kiedyś spotkałam się z Czerwoną Gwiazdą, gdy ta była jeszcze zastępczynią, gdy Świetlikowa Gwiazda żył - tu przerwała na chwilę, widząc przed oczami ciało zabitego przez drapieżnika byłego przywódcy - i powiedziała mi, i mojemu bratu, że zostaniemy terminatorami jak śnieg spadnie, a potem stopnieje. I, wydawało mi się wiecznością, zanim ten śnieg spadł. A potem wiecznością nim nie stopniał, heh. Mimo że bardzo cieszyłam się śniegiem i korzystałam z niego jak tylko mogłam, to gdzieś w głębi głowy nie mogłam się doczekać aż ten stopnieje - mruknęła, delikatnie się uśmiechając i wspominając ten piękny czas. Rodzeństwo było jeszcze w komplecie... Bawiła się z Jarzębiną, obserwując całe dnie chmury, by sprawdzić, czy nie leci z nich coś białego, biegała z Wrzoską i rzucała się śnieżkami, ganiała się w śniegu i tuliła się do Szarugi w te mroźniejsze dni, albowiem długowłosy brat był idealnym źródłem ciepła.
- Dlaczego miałabyś coś źle zrobić? - spytała czule, nie do końca rozumiejąc co ruda ma na myśli. - Na pewno nic złego nie zrobiłaś. Może... Może to był wypadek. Może oboje się zgubili, albo znaleźli ich dwunodzy. Na pewno kiedyś wrócą. Nie wolno ci w to wątpić - dodała jeszcze, nie do końca rozumiejąc o co chodziło Szkarłatce z tym podziurawionym sumieniem i w ogóle. Nie wiedziała o tym, że blizny, które kotka ukrywała pod sierścią były dziełem jej brata. Szturchnęła ją delikatnie nosem w policzek, gdy zauważyła, że w jej oczach występują łzy. Nie mogła przestać wątpić w to, że jej bracia powrócą! Kto wie, co się z nimi stało. Nie musieli wcale zginąć na zawsze. O, przykładem był Kałużowa Łapa, który zaginął jako prawie dwuksiężycowy kociak, a wrócił jako już 19 księżycowy!
[Obrazek: VuBTvl6.png]
LVL 6 235 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Czyyyli... Jak ja jeszcze biegałam po obozie, będąc kociakiem, to ty wyczekiwałaś z niecierpliwością na zostanie Terminatorem? Jakbym wiedziała, to bym się z Tobą pomęczyła. - Odmruknęła do kotki, widząc jej błysk w oczach. - Oby teraz też spadł i oby dużo. Choć treningi będą... z lekka trudne. Już prawie na start będę miała utrudnione zadanie. - Przyznała, wiedząc, że wśród śniegu zwierzynę będzie upolować dużo ciężej. Cała się pochowa, niektóre wyginą, a każdy Klan potrzebuje jedzenia. Ta jednak oczywiście nie zawróci z pustym pyskiem i do końca będzie próbować!
- Pewnie tylko sobie wmawiam, ale po prostu się martwię... - Stwierdziła tym razem jasno, nie dając Wiewiórce pola do wątpliwości. Przez głowę przemykały jej różne wizje, nawet nie tylko te, które przed chwilą wypowiedziała ale i takie, które kryły się gdzieś w środku i nie daj Gwiezdni wyszłyby na jaw. Nie warto było o nich wspominać. Lepiej było skupić się na tym, co sugerowała jej przyjaciółka. - Może po prostu będę dobrej myśli, jak zawsze. W końcu... optymizm, to moje drugie imię, nie? - Szkarłatny Optymizm? W tym przypadku przez chwilę bardziej pasowało do niej Zachodzący Optymizm.
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Hah, można tak powiedzieć - rzuciła radośnie, uśmiechając się szeroko. Właściwie, co śmieszniejsze, obie kotki były mianowane tego samego dnia, na tej samej ceremonii - więc właściwie Szkarłatnej nawet chyba na lepiej wyszło to cieszenie się śniegiem i w ogóle. Bo Wiewiórka niby się cieszyła, że jest, niby się świetnie na nim bawiła, ale jednak, gdzieś w głębi, no potwornie czekała, aż stopnieje, no. I nie miała aż takiej frajdy z białego puchu, jak niewątpliwie by miała, gdyby nie modliła się do Gwiezdnych każdego wieczoru, by gdy się obudzi go nie było. No, jak był to korzystała, ale jednak - chciała by go nie było. - Aha. Fajnie by było, jakby spadł w olbrzyymiej ilości! - przytaknęła rudej. - Chcę się wreszcie nim nacieszyć tak... W całości - zażartowała. - Chociaż fakt faktem, na pewno będzie ciężej na treningach. Przedzierać się przez te zaspy, jeszcze ćwiczyć w nich polowanie, czy walkę... Och, i ciężko będzie nauczyć terminatorów łowienia i pływania, bo będzie zwyczajnie zimno. No i nasze futerka nieco się... No wybijają, no - to mówiąc spojrzała na swoje ogniście rude futerko, a potem to samo spojrzenie rzuciła na świeżo mianowaną wojowniczkę.
Spojrzała smutno na wojowniczkę. Nie był to ból łatwy do zniesienia. To jak połączenie poczucia straty, zdrady, pozostawienia na pastwę losu, oraz wieczne zamartwianie się. Gdzie teraz ten kot jest? Czy dalej żyje? Dlaczego odszedł? Czy jest mu dobrze, gdziekolwiek jest? I... Czy nadal pamięta o rodzinie? Czy kiedykolwiek wróci? Niewątpliwie, po łebku Szkarłatnego Zachodu krążyło teraz wiele pytań, wątpliwości, i nic nie dało się na to poradzić. Sama Wiewiórka o tym wiedziała. Nie było słów, które mogłyby zamaskować ten ból. "Będzie dobrze"? "Kiedyś wróci"? A skąd ta pewność? No właśnie, nie było żadnej. Więc po prostu przylgnęła do kotki pocieszając ją poprzez koci uścisk.
- Nie powiem ci, że będzie dobrze, bo tego nikt nie wie, ale masz rację, musisz być dobrej myśli. Powroty się zdarzają - odpowiedziała. Sama tego doświadczyła. I wierzyła, że te cudy powrotów wcale nie zdarzają się tak rzadko. Bo przecież... Koty nieczęsto zostawiały swoje rodziny w tle bez powodu, prawda?
[Obrazek: VuBTvl6.png]
LVL 6 235 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Szkoda, że nie mamy takiej siły jak Gromiacy... zapewne rozbiliby lód jednym uderzeniem łapy. - Mruknęła Szkarłatna, lekko zaciekawiona, czy tak faktycznie mogłoby być. Nie spotkała w ich klanie jeszcze wielkiego, postawnego kota, który na kilka długości drzewa wytaczałby aurę potęgi, siły i niezłomności. A tak właśnie widziała koty z Klanu Gromu! Choć wcale żadnego do tej pory nie miała okazji spotkać, poza Wiśniową Łapą, ale on był akurat... taki jak one. Może dlatego, że był niewiele starszy od nich? - Jeśli dostanę Terminatora, to może jego walkę przećwiczy z jakimś twoim Terminatorem? Jeśli akurat będziesz miała jakiegoś na stanie. - Szeroki uśmiech został posłany do koteczki, ciepło podający jak na tacy miłą propozycję.
Utrata bliskich zawsze jest ciężka i boli, jeśli ma się choć trochę uczuć i serce nie z kamienia. Tym gorzej jeśli to był ktoś naprawdę bliski, a rodzina ale taka... tylko istniejąca, bo i takie się zdarzają. Sama Szkarłatna nie miała już teraz za wiele styczności z rodzeństwem, gdyż i tak za wielu ich nie zostało. Z rodzicami też miała mniejszy kontakt, choć z zimnym ojcem nigdy nie miała go zbyt wielkiego. A Płonący Świt? Dalej była rozgadaną, kochającą matką! Gdy Szkarłatny Zachód przy niej siadała, to od razu szło poznać, że to córka tej konkretnej kotki, a nie żadnej innej. Kiedy natomiast myślała o swoich braciach na jej pysku raz pojawiał się uśmiech, przy wspominaniu dobrych momentów, raz smutek na wspomnienie zaginięcia czy walki, a czasami nic konkretnego i pozostaje to pustą myślą bez echa. I tak powinno chyba zostać już na zawsze. Może i wrócą, ale... nie byłyby to te same koty. Definitywnie nie. Ruda kocica wtuliła delikatnie łepek w futro na klatce Wiewiórki, a potem po prostu wydusiła z siebie duży uśmiech, zmieniając temat, by nadal nie musiały zasmucać się tą samą rzeczą.
- Pooowieeeedz... Jest jakiś kocur, który Cię "interesuje"? - Spytała kotki, przybliżając się z cwańczym uśmieszkiem i spoglądała spode łba na pysk Wiewiórki. Trochę pożartowania lub podzielenia się milszymi uczuciami niż smutek im nie zaszkodzą. Prawda? A jeśli Wiewióra nie miała nikogo na oku to wcale nie powód do przykrości czy spieszenia się. Na każdą z nich przyjdzie czas! Szczególnie na śliczną, ognistą córkę Zastępczyni. Sama Szkarłatna nie poznała raczej nikogo, z kim mogłaby mieć w przyszłości kociaki, ale że jeszcze daleka droga przed nią, to teraz używa z życia!
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnęła się szeroko wyobrażając sobie Rydzową Łapę, czy Zamarzniętą Łapę, których niegdyś poznała razem z Ważką, już jako silnych, mężnych wojowników (co wcale nie było aż tak dalekie od prawdy biorąc pod uwagę, że już wojownikami właściwie byli), którzy skaczą na lód, który zaczyna się łamać, po czym zdzielają go z łapy powodując, że ten rozkrusza się na małe kawałeczki. A zaraz po chwili wyobraziła sobie to samo, tylko z sobą w roli głównej, tylko że prawie łamiąc sobie łapę.
Słysząc propozycję Szkarłatnego Zachodu nadstawiła nieco uszy. Nie był to taki głupi pomysł - terminatorzy na pewno sporo się rozwijali trenując walkę z własnym mistrzem, jednak ten był już przecież wytrenowany. Wiedział o walce więcej, aniżeli przeciętny terminator, który nigdy się nie bił. Więc, walka dwóch terminatorów między sobą byłaby na pewno o wiele bardziej efektywna i możliwe, że nawet więcej by się z takiej nauczyli, prawda? Pokiwała więc szybko główką.
- Jasne, czemu nie! Mam w sumie jeszcze dużo rzeczy do przerobienia z Karaś, więc na pewno zdążysz dostać jakiegoś terminatora, lub dwóch, i mogłybyśmy im zaaranżować wspólną walkę. W sensie, treningową - zapewniła od razu.
Gdy kotka oparła się o jej klatkę piersiową delikatnie wysunęła pyszczek nieco bardziej do przodu, żeby wtulić się delikatnie w kark równie rudej wojowniczki. Teraz właściwie trwały w uścisku, w którym pocieszały się nawzajem - obie znające równie dobrze uczucie pustki, gdy rodzeństwa nie było obok, gdy powinni być. Gdy powinni się budzić razem z nimi w jednym legowisku, dzielić się językami, wspólną zdobyczą...
Nagle Szkarłatka zaczęła nowy temat, którym nieco zbiła z tropu rudą córkę zastępczyni, która nieco cofnęła uszy i zaczęła się rozpaczliwie rozglądać, jakby próbując znaleźć coś innego do rozmowy niż to. Jeśli chodzi o takie tematy, to zawsze panikowała. Nie wiedziała czemu, ot, nie czuła się pewnie o tym rozmawiając - może stąd, że wiedziała podświadomie, jak słabo jest doinformowana, jeśli chodzi o pewne rzeczy. Może też stąd, że czuła dreszcze strachu, gdy pomyślała o sobie w towarzystwie jakiegoś kocura. I może stąd, że zawsze jej się wydawało, że gdy między kotami jest miłość, to i są kocięta - a ona siebie jako matki kompletnie nie widziała.
- N...Nie - odpowiedziała więc niepewnie. - A... ty? - odwróciła pytanie, wpatrując się w kotkę swoimi żółtymi oczami z nieukrywaną ciekawością. Czyżby zaczęła ten temat, bo chciała jej coś powiedzieć, huh?
[Obrazek: VuBTvl6.png]
LVL 6 235 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jej oczy błysnęły, tak jak mają to w zwyczaju świecić się Błyszczące Głazy po deszczu, gdy zaświeci słońce. Ten widok swoją drogą jest wyjątkowy i naprawdę warto po ulewie czy mżawce wyjść na chwilę z obozu, żeby spojrzeć na te wysokie kamienie... tak nawet tylko dla samego widoku! - Super! Jak już dostanę Terminatora i dojdziemy do walki, to na pewno od razu Ci o tym powiem. - Mruknęła do niej zadowolona z chęci Wiewiórki. Czuła, że jej Terminator będzie wyszkolony najlepiej jak tylko Szkarłatny Zachód da radę go wyszkolić! Da mu taki trening, jakiego sama by chciała!
Na reakcję rudej kotki Szkarłatka rozbawiona zachichotała. Pacnęła ją ogonem i odpowiedziała. - Nie ma nikogo? Myślałam, że jak jesteś taka otwarta na wszystkich i miła, to na pewno kogoś znalazłaś albo masz na oku. - Przyznała jej od razu, a potem odpowiedziała na jej zaciekawienie. - Nieee... Nie ma nikogo. Jakoś tak... Nie kleją się do mnie kocury. - Mruknęła, z leciutko zawiedzionym wyrazem pyska. Chciała kogoś, jak najbardziej, ale teraz poza tym, że nie spieszyło jej się do tego, to po prostu nikogo nie interesowała swoją osobą. Ale skoro nawet jej gadatliwa matka i zimny ojciec zdołali być razem, to ona chyba też kogoś znajdzie?
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jasne, będę niecierpliwie czekać - oznajmiła wesoło, uśmiechając się szeroko. Naprawdę cieszyła się z takiej możliwości - nie wiedziała czy sama byłaby w stanie dobrze nauczyć swojego terminatora walczyć, a tak, gdy zmierzy się z innym terminatorem? Mogłoby być ciekawie i pouczająco dla obojga!
Ją samą nieco krępował ten temat. Szczerze, to nie widziała się za bardzo w towarzystwie jakiegoś kocura. Nie wiedziała jak to jest kochać kogoś, tak poważnie, nie jak rodzinę, i... Co się właściwie z tym wiąże. Bo, nie do końca orientowała się w tym jak to z tymi kociętami tak naprawdę jest, jakoś nigdy nie zdarzyło jej się nikogo zapytać, a teraz czuła się po prostu głupio, gdy pomyślała o tym, by z kimś o tym porozmawiać. Z kimś starszym, oczywiście, kto mógłby takie rzeczy wiedzieć - na przykład jakieś matki. Bała się więc, że gdy, jakimś trafem, sobie kogoś znajdzie, to... To po prostu przyjdą i kocięta, o.
I, właściwie, jeszcze ani razu się nie zauroczyła. A przynajmniej, nie czuła po sobie żadnej zmiany, gdy rozmawiała z jakimkolwiek kocurem. No, nic, kompletnie. Nie czuła też nic do kogokolwiek, kogo widywała z widzenia.
- Noo... Nikt mi... Nie wpadł w oko. Może jeszcze, może w ogóle, kto wie - mruknęła delikatnie, wzruszając ramionami. Słysząc, że Szkarłatny Zachód również nie miała nikogo na oku, capnęła ją delikatnie ogonem w bok. - Ale niewątpliwie kogoś sobie niedługo znajdziesz. W najmniej spodziewanym momencie! - powiedziała wesoło, odważając się nawet na szeroki uśmiech, mimo iż jeszcze chwilę temu była nieco skrępowana.
[Obrazek: VuBTvl6.png]
LVL 6 235 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Porzucając w końcu temat Terminatorów, który zresztą przez tą chwilę dał im dużo, zapewne, miłych, przyszłych wyobrażeń trenowania młodziaków, kotka zamruczała radośnie. Kiwnęła jej na potwierdzenie słów, iż tak samo jak ona nie może się doczekać. To będzie cudowne! Poza tym Szkarłatna będzie mogła zasięgać porad u, już trochę bardziej doświadczonej, Wiewióry. Jak dobrze.
Krócej owłosiona ruda nie miała takiego problemu. Kociaki przyjęłaby i teraz i później, choć jak najbardziej wolała mieć jeszcze okazję na wyszkolenie jakiegoś Terminatora. Mimo wszystko teraz nie groziło jej przypadkowe, czy nieprzypadkowe, dorobienie się młodszego pokolenia, więc o to się nie martwiła. Jednakże kiedy już dojdzie, to na pewno będzie je kochać całą sobą. Tak najmocniej na świecie! O! A sam temat miłości aż tak jej nie zawstydzał, a na pewno nie jeśli siedziała z przyjaciółką. Nie była to mama, przy której mogłaby się zawstydzić ani nie był to obcy kot, czy ledwo jej znany. Z nią mogła dzielić się takimi rzeczami. I jedną konkretną, która czasem siedzi jej w głowie... - Wiesz... czasem sobie przypominam, jak kiedyś wyszłam na tereny klanu żeby poćwiczyć polowanie. Wtedy spotkałam jakąś kotkę, spoza klanów. Była Samotniczką i... - Nie wiedziała czy jest w ogóle sens to mówić, ale skoro tak dziwnie się wtedy poczuła to pewnie mogło być niejednorazowe. A co jeśli się powtórzy? Czy to nie jest nic dziwnego? Złego? - I zrobiło mi się tak ciepło! Tak niepewnie i... Dziwnie. Czułam się tak dziwnie przy niej. A była tak ładna! uh... - Poczuła się iście niewygodnie przy tym temacie, a wszystkie słowa jakie rzucała, kierowała w stronę słońca spoglądającego na nie z nieba. - Czy to normalne? - Przecież to była kotka! A Szkarłatna była tak młoda! Może była chora? - Od tamtej pory jej nie widziałam, może kiedyś znów zobaczę.
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiewióra nie czuła się nawet fizycznie dorosła, a co dopiero mówiąc o sprawach, które dotyczyły bardziej dorosłych kotów, niż jakiś podrośniętych kociaków, którym czasami nadal się czuła. Bo, zachowywała się czasami jak strachliwe kocie, które nawet boi się mieć własne zdanie, nakrzyczeć na kogoś, czy coś w tym stylu, a co dopiero wychowywać kociaki, które przecież nie zawsze były grzeczne? Nie wiedziała, czy miałaby serce, żeby w ogóle podnieść głos, gdyby zaszła taka potrzeba.
Nie miała jednak chwili, żeby poważniej się nad tym zastanowić; nad tym czy chciałaby mieć kiedyś partnera i kociaki, jak by to wyglądało i w ogóle, gdy Szkarłatna się odezwała. Córka zastępczyni więc szybko się otrząsnęła i spojrzała na świeżą wojowniczkę nie chcąc, by ta poczuła się tak, jakby ta jej nie słuchała, bo się zamyśliła. Zastrzygła niepewnie uszkami słysząc początek wypowiedzi, albowiem córka Płonącego Świtu zaczęła to tak niepewnie, jakby coś się tam stało. I, właściwie, zupełnie się pogubiła, czy Szkarłatny Zachód mówi dalej o tych niby "zakochaniach", czy jednak podjęła zupełnie nowy temat, więc tym bardziej skupiła się na tym, do czego dąży kotka. Nieco uniosła brwi, prawie niedostrzegalnie, słysząc jak poczuła się, gdy zobaczyła jakąś obcą kotkę. Niepewnie owinęła łapki ogonem, zastanawiając się nad jej słowami - czy to było normalne? Cóż, widocznie wybrała sobie do tej rozmowy złą osobę, albowiem Wiewiórka kompletnie nie wiedziała. Nigdy też nie była zakochana, więc nie wiedziała jak to się objawia. Więc nie wiedziała co powiedzieć kotce - dlaczego tak się poczuła.
- Ja... Nie wiem, naprawdę - powiedziała więc niepewnie, delikatnie cofając uszy. Czy to tak objawiało się zauroczenie? Bo, chyba bez powodu, nie robi ci się ciepło, wręcz gorąco, na widok innego kota? No, bynajmniej u niej tak nie było. - Miałaś już tak kiedyś... Wcześniej? - spytała, próbując jakoś wybadać grunt. Bo, kotki chyba mogły się zauroczyć w innych kotkach, nie? I wtedy to byłoby chyba całkowicie normalne...? Ugh, poplątane to wszystko.
[Obrazek: VuBTvl6.png]
LVL 6 235 / 500
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości