Logo Artemidy
Rów
#46
Zapadał zmrok. Kolory dnia wygasały, świerszcze naprędce szykowały się do nocnych koncertów, chociaż do zapanowania ciemności pozostawały, w przeliczeniu na ludzkie, około dwie godziny. Słońce, dociskane do dołu przez ciężki horyzont, krwawiło pomarańczą i czerwienią. Futerko przechodzącej Złotko mieniło się pięknie na tym tle, przypominając coś na wzór powłóczystej, bardzo uroczystej, jak również obszytej miniaturowymi klejnocikami szaty. Mimo iście królewskiej oprawy, sama córka Kukułki nie robiła aż takiego wrażenia; jej ruchy były sztywne, wycyrklowane, zupełnie pozbawione gracji, którą zazwyczaj epatowały te wszystkie wąsate boginie... Złocisty Kłos bynajmniej nie postrzegała się w tego typu kategoriach, zwłaszcza, że sama miała o sobie raczej złe mniemanie; odkąd sięgnąć pamięcią źle czuła się we własnej skórze, na czym cierpiała jakakolwiek spontaniczność reakcji, czy ogólna życiowa swoboda. Wiecznie coś ją hamowało, uziemiało, krępowało. Co więcej, to coś zawsze przybierało kształt długowłosej, kremowej istotki średniego wzrostu... Jedyną różnicą między sześćdziesięcio-, a dwudziestoksiężycową Złotko była, zdaje się, pewność siebie, wyraźnie rozwinięta u tej pierwszej, a znajdująca się w zaniku u młodocianej. Teraz Samotniczka akceptowała swoje przywary i nawet potrafiła je lubić... Od czasu do czasu. Żeby jednak dojść do satysfakcji ze swojego ja potrzebowała wielu, doprawdy wielu księżyców. Wielu zdarzeń otwierających jej oczy na fakt, że świat nosił przeróżnych dziwolągów, wyrzutków, klanowych odszczepieńców, a ci, cóż, wpadali na siebie od czasu do czasu...

l Ssasanka.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Koczując nad brzegiem rowu, Sasanka cały dzień spędziła na obserwowaniu przemykających z zawrotną prędkością Potworów. Nigdy wcześniej nie widziała tych śmiercionośnych maszyn, a nawet struta gniewną znieczulicą, nie potrafiła stłumić podziwu wobec ich przewyższającej cały świat ożywiony mocy. Nie mogła również pozbyć się wizji rozpędzonego Potwora wjeżdżającego prosto w serce Obozu Klanu Gromu, tratując wszystko na swojej drodze w chmurze krwi, kurzu, fruwających kotów i spalin. Rozmarzona, nieumyślnie uśmiechnęła się pod nosem, podczas gdy odbicie świateł pojazdów migotało wewnątrz toni mosiądzowych oczu.
Przynajmniej tak było wczesnym rankiem. Od chwili wygnania bardzo szybko traciła poczucie czasu i rzeczywistości, a nawet licząc auta zdołała stracić rachubę. Kiedyś... kiedyś funkcjonowała w sztywnych ramach czasowych, mając wszystko zaplanowane z góry, przez kogoś. Grom istniał od Ceremonii do Ceremonii, informując o stuknięciu sześciu księżycy jakiegoś mało imponującego miotu, i tak w kółko. Dzień zaczynał patrol o świcie, przerywał trening podczas szczytowania słońca, a kończyło późnowieczorne polowanie. Zdobyta wolność, niezależnie od słodkiego smaku, nadal przytłaczała Sasankę, osaczając ze wszystkich stron. Nadmiar dróg rodził niezdecydowanie. Samotność - pustkę. Nie miała wystarczająco dyscypliny, by wyrobić skuteczną rutynę, wówczas czas przesiąkał jej między pazurami, a skubane masochistycznie rany za nic nie chciały się goić.
Zgarbiona, przesunęła przekrwione, nieco podkrążone oczy na przemykający nieopodal kształt. Musiała zamrugać, by upewnić się, że jest realny, a przez wytresowaną formę reakcji wstała na równe łapy. Samotniczka? Pewnie tak. Tylko po co to alarmowe uniesienie? Ja też jestem samotniczką.
- Jak przejedzie wielki Potwór to zdmuchnie cię prosto do rowu, ślicznotko. - wytknęła szczebiotliwie, bo mimo nienawiści pompowanej każdym uderzeniem serca, w dalszym ciągu pozostawała tą małą, pyskatą Terminatorką, która rzekomo zamordowała Medyka swoim językiem. Prawdziwi Potępieńcy pewnie wybuchliby śmiechem na ten widok.
- Albo ja to zrobię, jeśli źle odpowiesz na moje pytanie. Jesteś pieszczochem?
<table><td>[Obrazek: HOz3QDY.png]</td>
<td>so much i have lost
and so much i resent
my spite became the steps
upon the stairway of descent
</td>
</table>
LVL 5 30 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
Ostatni blask słońca padł niczym słaby reflektor na aktorkę, która z małym opóźnieniem zdała sobie sprawę, że nadeszła jej kolej, jej kwestia, więc wstała gwałtownie. Złocisty Kłos niemal natychmiast po tym przeniosła wzrok z lśniącego, ciemnoszarego deptaku rozciągającego się przed nią na bok - na przyczajoną tam koteczkę wykonującą ruch. Czyżby polowała tu żaby? Była Cienista miała tylko kilka uderzeń jakże teraz zrywnego serca na to, by potwierdzić lub zaprzeczyć wysuniętej hipotezie. Zaraz potem rozległ się wysoki, nieco podobny do ptasiej mowy miauk, któremu Złotko chcąc nie chcąc musiała sprostać. Zatrzymała się na poboczu; jej łuki brwiowe spotkały się zaś mniej więcej pośrodku czoła, wyrażając dezaprobatę z określania jej per ślicznotką. - Proszę nie nazywać mnie ślicznotką - powiedziała, łącząc w jedno bezosobową uprzejmość ze stanowczością. Szyję miała teraz lekko odchyloną do tyłu, podobnie jak mocno zarośnięte drobne uszka, jakby w ten sposób mogła dodatkowo zdystansować się od młodej dzikuski. Bo kto inny, jeśli nie dzikuska, wyrzutek, porzucone pisklę, miałby czelność tak zwracać się do obcych? Ona w wieku tej tutaj przenigdy nie narzucała starszym swoich warunków, korząc się przed nimi z szacunkiem. To tutaj, ta doza grubiaństwa, wykraczała poza zdolności pojmowania Kłos. Tym bardziej, że młodociana najwyraźniej tylko wzbierała we własnej niepoprawności, niczym odległa fala, która pieniąc się, za jakiś czas uderzy w stabilny brzeg.
- Ale DLACZEGO Cię to w ogóle interesuje, młoda damo? Czy mama nigdy Ci nie mówiła, że to nieładnie być wścibskim? - zapytała spokojnie, tylko z początku nieco obryzgując buro-białą swoim oburzeniem, a potem już może nawet delikatnie martwiąc się losem tej tu sierotki, wychowanki ulicy i buszu. Dwa bursztyny wdzięcznie służące kocicy za oczy obmuskiwały teraz ostrożnie pyszczek napastliwego chochlika. Dlaczego matki porzucają swoje kocięta? Chowają się takie później same dziko, bez etosu, manier, przynależności i najwyraźniej celu - zaczepiając kogo popadnie. Złotko czekała na odpowiedź, a w międzyczasie przystawiła do siebie przednie łapy, by zachowana między nimi przerwa była ciasna i równomierna.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Uzyskana reakcja nie należała do repertuaru przewidywań, co nie tyle rozsierdziło, a ubodło Sasankę gdzieś w pociemniałym mrokiem sercu. Zamiast pierzchnąć galopem przez Grzmiącą Ścieżkę, obca kocica napuszyła się niczym paw, traktując ją karcącym przymrużeniem oka, jakby miała przed sobą zdziczałe kocię. Wzrok, który doskonale pamiętała za czasów Klanu Gromu, wzrok, którego nie mogła się pozbyć nawet teraz - jako wyrwana spod Kodeksu banitka całokształtem spadająca prosto w otchłań Ciemnego Lasu. Miała na łapach czyjąś krew, a przynajmniej tak jej powiedziano. Własna rodzina wyparła jej się tak mocno, że woleli opluć ją i porzucić na pastwę losu. A byle wypindrzona turystka na Topiołkach miała czelność ją umoralniać?
- Bo co? Jesteś tak naprawdę brzydka pod tym futrem? Pewnie tak. - odpyskowała infantylnie, akcentując szczeniacki pokaz zgrzytnięciem zębów. W swojej gamie przekleństw miała naprawdę SPORO kreatywnych przytyków, zatem "ślicznotka" zakrawało niemal pod najlepszy, choć odrzucony, komplement.
Z trudem powstrzymała wydęcie policzków, próbując zachować pozór groźnej i niewzruszonej. Rozmiar to nie wszystko, skoro nawet dorośli Wojownicy zwykli się jej bać... z innych powodów niż te widziane gołym okiem: szczupła, drobna budowa, błyszczące figlarnym blaskiem oczka oraz zatrważający deficyt powagi. Co musiała zrobić, żeby wzbudzić postrach również poza granicami śmiesznego Klanu Gromu? Przeskoczyć przez rów błyskawicznym susem, aby utopić Złocisty Kłos w cuchnącej mułem kałuży? Gdyby jeszcze miała ku temu świadków lub przyświecające korzyści.
- Nie jestem młoda. - obruszyła się, jestem morderczynią. - I wcale mnie to nie interesuje. A moja matka mówiła wiele rzeczy i... nie mam z nich żadnego pożytku. Kłamała. - kocha ją? Nie popełni więcej tego samego błędu? Zrobi z niej Wojowniczkę? To wszystko iluzja pryskająca w momencie ujrzenia zarzyganych zwłok Ognistego Żalu, chociaż trucizna sączyła się do jej uszu odkąd objęła władzę. Ale nie oszalała, nie. Zrobiła to specjalnie. Była tego pewna.
- Nie wyglądasz na włóczęgę ani nie śmierdzisz Klanem. I nie masz obroży. Więc po co tutaj łazisz? Szukasz guza? - żachnęła, jeżąc skórę na karku, by dodać sobie kilka punktów onieśmielającej grozy. Znacznie lepiej wychodziło jej granie słodkiego do granic wytrzymałości dziecka, niż wrogiej samotniczki z Miejsca, Gdzie Brak Gwiazd, lecz warto próbować. A nuż dopnie swego? Tak samo jak Cztery Klany, tak półświatek okolicznych ziem usłyszy wkrótce o jej dokonaniach? Miała czas.
<table><td>[Obrazek: HOz3QDY.png]</td>
<td>so much i have lost
and so much i resent
my spite became the steps
upon the stairway of descent
</td>
</table>
LVL 5 30 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Było dokładnie tak, jak gdyby niesforny wietrzyk uderzył w skałę - na pozór bardzo efektownie, lecz z miernym skutkiem. Za młodu przytyk o wyglądzie, jakkolwiek infantylny, na pewno precyzyjnie utknąłby w Złotku, zwłaszcza że z łapą na sercu przyznałaby rację nieznośnej krytykantce. Tak, jestem brzydka, odpowiedziałaby ze zwieszonym smutno pyszczkiem, poddając się nużącej stagnacji. Jako dojrzała kocica, z mniej plastyczną niż przed laty emocjonalnością, była jednak poza pułapem, do którego potrafiła doskoczyć Sasanka, przynajmniej póki nie rozgrzała się w sztuce pyskowania.
- Nikt nie wybiera sobie wyglądu, młoda damo - zbeształa uciekinierkę, a tamtej mogło zdać się, że w kącikach pięknych miodowych oczu czai się melancholijny uśmiech, ale zbyt słaby, by starczyło go także na kremową mordkę. O, niemożliwym było wyprowadzić teraz Złocistego Kłosa z równowagi, może dlatego stała w tak znakomitej opozycji do całego klanu Gromu, to jest zbiorowiska kłapiących co im ślina na język przyniesie paszcz i niczego więcej. Wywodząc się z klanu Cienia, wsławionego w całym lesie przebiegłością, intelektem, ale też powściągliwym usposobieniem, naturalnie dziedziczyła z tej puli, tak jak buro-biała z racji swojego pochodzenia była skazana w pierwszej kolejności na czynienie, zaś potem, mocno ewentualnie, myślenie. Potencjały obu kocic znosiły się więc tak, jakby wodzie przedstawić ogień. Może to i lepiej.
Rozmówczyni, czy raczej adwersarka była drobna, co w połączeniu ze stylem i treścią jej wypowiedzi mylnie podszeptywały cały czas Złocistemu Kłosowi, że ma do czynienia najwyżej z wyrośniętym kociakiem. Stąd, jak również z powodu nigdy nieziszczonego potencjału macierzyńskiego, w Samotniczce z uderzenia serca na uderzenie odżywał jakiś opiekuńczy zew. Zaprzeczenie młodego wieku Złotko wzięła zatem za najzwyklejszą w świecie dziecięcą przekorę, którą z grzeczności postanowiła utrzymać przy życiu. Zwróciła za to wzmożoną uwagę na czas przeszły, którego użyła koteczka, gdy wspominała o matce. - A gdzie jest teraz Twoja mama? Dlaczego Cię nie pilnuje? - poruszyła wąsami niespokojnie - Młoda damo, nie zawsze ma się ze wszystkiego pożytek, zwłaszcza ze słów! Na przykład ja, jaki mam pożytek z tego, że uważasz, że jestem BRZYDKA pod tym futrem? Pożytek mamy tak naprawdę tylko z kilku rzeczy w życiu, z polowania i snu przede wszystkim - zauważyła łagodnie, jakoś jednak smutniejąc im bliżej było końca wypowiedzi. Pożytek niosła za sobą także obecność innych kotów, ale Samotnicy musieli o tym zapomnieć, zadowalając się przypadkowymi znajomościami i ocenzurowanymi przez brak zaufania konwersacjami... - Nie łażę - ledwo przecisnęła za zszyte ze sobą wstrętem wargi kolokwializm - co najwyżej spaceruję. Po co? Bo mogę i lubię.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Znała już kilka takich dziuń... lub przynajmniej do podobnej kategorii wcisnęła Złotko, sądząc po atrybutach obserwowanych gołym okiem. Tutaj trzepocząca rzęska, tam obsesyjnie ułożone loki, a na dobitkę słowiczy język pełen wyuzdanych frazesów przyprawiających Sasankę o mdłości. Takim nie trzeba było długo szukać wrażliwych punktów - zwykła groźba albo krytyka czegoś równie trywialnego co wygląd zakrawały o złamane serce. Bo co innego mogła eleganckiej samotniczce wygarnąć? Że jest leniwym tchórzem? Że szlachetnym Wojownikom do pięt nie dorasta? Że rozłożyłaby ją na łopatki podczas zapasów w błocie, nawet z zamkniętymi oczami?
Ściśniętym wargom zawtórowały tężejące irytacją łopatki, kiedy przeszyła ją spojrzeniem bez mrugnięcia. Jakby goryczy było mało, obca uważała ją nie tylko za podlotka, ale najwidoczniej za półgłówka. I wcale się, z jakiegoś niezrozumiałego powodu, nie obraziła. A może głęboko skrywała urazę? Tak, że trzeba ją wydłubać na wierzch? Zobaczymy.
- Rodziny i pochodzenia też się podobno nie wybiera. Więc dlaczego najlepsze obelgi zawsze dotyczą właśnie tego? Czegoś, na co nie masz wpływu. - jeśli Klan Gromu nauczył ją czegokolwiek... to repertuaru szykanowań. Plując na samotniczą krew do tego stopnia, że marnowali siły patrolując ziemie niczyje, a wewnątrz Obozu plując na rodzinę władzy w oparciu o trzy pokolenia. Sasanka nie zdziwi się, jeśli po tym wszystkim jej przygłupi brat, Kamień, otrzyma posadę Medyka, żeby nepotyzmu stało się finalnie zadość. Obie strony wewnętrznego konfliktu miały rację, ale buro-biała kotka nigdy nie chciała mieć z ułańskimi fantazjami dziadziusia nic wspólnego, ani nie zamierzała obarczać Łani odpowiedzialnością za własne przewinienia, szczególnie długie księżyce po opuszczeniu kociarni.
- Ona... Co mnie to obchodzi? Nie wiem! - warknęła, bezwolnie ujawniając więcej agresji, niż początkowo planowała. Łani Krok to zbyt świeża rana, paskudna, zaropiała i wyjątkowo drażliwa. Podjęcie tego tematu poza dręczącymi ją snami zawsze skutkowało gniewną przeczulicą. - Pewnie nawet nie chce, bym ją tak dalej nazywała. Czego się nie robi dla reputacji, prawda? Zresztą! - próbując okiełznać nerwy gorzkim uśmiechem, klapnęła zadkiem o trawę, energicznie potrząsając głową. Złe wspomnienia. Zbyt porywcze. Zbyt żywe. Miną lata, nim ochłonie na tyle, by wspominać matkę z zahartowaną zimnem nienawiścią.
- Jestem już d o r o s ł a. - przeliterowała dobitnie, zadzierając nosek. - A pożytek powinno się mieć ze wszystkiego, zamiast mielić jęzorem i owijać w pajęczynę co popadnie. To ty nie wiesz, że słowami można podobno kogoś ZABIĆ? - wówczas nie mogła powstrzymać wypełniającego pauzę, podszytego ironią chichotu. Dziecko o sile i możliwościach dorosłego bywa zwykle wyjątkowo destrukcyjne. A porzucone na pastwę losu, kroczy pokrętną, niepokojąco zdziczałą ścieżką.
- Taak? A niby dokąd? I smród Potworów też wdychasz sobie dla przyjemności?
<table><td>[Obrazek: HOz3QDY.png]</td>
<td>so much i have lost
and so much i resent
my spite became the steps
upon the stairway of descent
</td>
</table>
LVL 5 30 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
***

Patrol.
Obowiązek każdego wojownika. Zachodzące Światło również stała się wojowniczką. Wreszcie. Po tylu próbach, wreszcie otrzymała dorosłą rangę. Mogła teraz sprać każdego legalnie. Zdawała sobie również sprawę z niektórych rzeczy trochę bardziej, jak na przykład to, że nie może już łamać kodeksu. Kary wobec niej również będą surowsze.
Machnęła ogonem, kiedy szła obok Lisiego Ogona i Leśnej Jagody. Mieli już wracać, kiedy to… na Gwiezdny Klan….
Ogromny pies nagle wyskoczył zza krzaka, warcząc wściekle na klanowe koty. Czekoladowa kocica syknęła ostro, pierwsza rzucając się w wir walki. Zaraz za nią ruszyli pozostali wojownicy. Złapała psa za kark, jednakże ten szybko złapał ją za łapę, rzucając na ziemię. Dwa kocury atakowały samca w czułe miejsca. Lisi Ogon przejechał mu pazurami po nosie, z którego zaczęła ciec krew. Pies zawarczał, po czym kłapnął Leśnej Jagodzie zębami przez uchem.
Wtedy też pojawili się Dwunożni… Dwójka potworów pojawiła się zza drzew. Córka Śliwkowej Gałązki wydała jasny rozkaz. „Uciekać”
Jeden z dwunożnych istot, złapał psa za to dziwne coś, przy jego szyi. Drugi ruszył za trzema kotami. Czekoladowa miała niestety tego pecha, że biegła ostatnia, a podczas upadku, skręciła sobie łapę. Została złapana przez człowieka za kark. Kocica zaczęła się wyrywać, chcąc wydostać się z uścisku. Ten jednak trzymał mocno.
Wrócili do tego kudłatego z psem, po czym zaczęli kierować się w kierunku potwora. Dwa kocury mogły teraz tylko słyszeć jej syki złości. I chodź była przerażona, wolała tego nie pokazywać…
Odjechali.
Zostawili wszystko za sobą… Klan Rzeki, znajome jej tereny i… i Ćmę…
//zt
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
********

W pobliżu Drogi ludzi znajdował się rów. Młody samotnik miał nadzieję, że znajdzie tu jakieś jedzenie. Musiał wychodzić z nory, pomimo, że nie chciał. Chciał pomóc, pomimo strachu przed światem zewnętrznym.
Próbował już złapać dwie myszy, te jednak uciekły. Połował od południa, zdołał złapać dopiero jedne, nieokreślone dla Meszka zwierzę. Wyglądało jak mysz ale było trochę większe.
Skradał się nie poradnie, szukając czegoś do jedzenia.

//ktoś :thinkinggburek:
[Obrazek: Meh.png]
<center>maybe.. I'ma... get... a.. little.. anxious
maybe.... I'ma.... get... a ....little ....shy
cause everybody's. trying .to be famous
and I'm just trying to find a place to hide
</center>
LVL 1 65 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
Bogatka już wróciła ze swej wycieczki. Jak mogła zapomnieć, że właśnie tu spędzała swojej dzieciństwo. Na Topiołkach. Właśnie w tych okolicach. A ona jak głupia łaziła po całych terytoriach. Bogatka już niby dorosła szła z głową w dół. Była wykończona. Bała się i z całych sił wracała tu aż z Siedliska Dwónożnych, bo taka głupota jej przyszła do głowy, żeby w ogóle tam iść. Jej mała, wychodzona sylwetka w spore już rozety sunęła niczym skóra z kośćmi. Dawno nie jadła. Nadal nie nauczyła się polować. Ostanie kilka księżycy minęło jej na jedzeniu wroniej karmy i odpadów, ewentualnie jaszczurek. Jest bezradna. Próbowała coś złapać, ale nic jej nie wychodziło. Bogatka usiadła sobie na chwilę odpocząć, ale nagle poczuła coś co zabrało jej dech w piersiach. To... TO ONI. Jej rodzina!!! Wybiegła ze swoimi worami pod oczami rozglądając się na wszystkie strony i zauważyła!
- MECH!- pobiegła do brata.
<table>
<tr>
<td>

» E v e r y o n e' s pushing «
Everyone's fighting
STORMS are approaching

There's n o w h e r e to hide

If I s a y the WRONG thing
OR I wear the wrong outfit
They'll t h r o w me right over the side
</td><td>[Obrazek: 17d435Y.png]</td>
</tr>
</table>
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Mech nawet nie prosił mamy, aby nauczyła go polować. Nie miało to sensu, sam się nauczy. Przecież.... Ona też musiała. Wszystkiego uczyć się musiał sam. Ale to dobrze, usamodzielniał się.
Wyczuł zapach kota pomimo tego smrodu ludzi. Tak szczerze, to już się do niego przyzwyczaił. A więc gdy poczuł zagrożenie, przypał do ziemi i stał w bezruchu. Potem jednak zauważył znajomą sylwetkę. BOGATKA?!
Podbiegł do niej tak szybko, że prawie się parę razy przewrócił. Skoczył na siostrę, która tak jak on, zaczęła biec w jego stronę. Prawie się zderzyli!
- Oatka!! Dzie y byaś! - zawołał, siadając przed nią i uśmiechając się, zapominając jakie niebezpieczeństwa mogą czychać na niego i odnalesioną siostrę.
[Obrazek: Meh.png]
<center>maybe.. I'ma... get... a.. little.. anxious
maybe.... I'ma.... get... a ....little ....shy
cause everybody's. trying .to be famous
and I'm just trying to find a place to hide
</center>
LVL 1 65 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Bogatka też. Jak widać nie wyszło jej to na dobrze. Nutka zazdrości rozbłysła gdzieś głęboko w niej na widok brata który poluje. Czy to znaczy, że go nauczyła? Takie pytania chodziły jej po głowie. Tak dawno nie jadła. Zaszła tutaj nawet wcześniej, ale przypomniała sobie, że kiedyś mieszkali w Siedlisku Koni i może nadal tam była jej rodzina, ale kiedy ich tam nadal nie było poszła dalej.Kiedy brat na nią skoczył mimowolnie nastroszyła sierść. Zbyt wiele przeżyła do tej pory, żeby po prostu być radosna. Polizała go po nosie za nim z niej zszedł i spróbowała się uśmiechnąć. Jedyne co jednak z tego wyszło to jej łzy. Czy szczęścia czy czego to kto wie. Zaczęła szlochać patrząc na niego z jej uśmiechem pełnym bólu. Po co poszła do Siedliska Koni? Żeby teraz siedzieć tu pełna sumienia. Na pewno się o nią martwili.
- Po.. Porwali mnie! - wykrzyknęła otwierając szerzej oczy. Te wspomnienia... I po co ona tam jeszcze wracała za nim tu przyszła?
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
//pst. Oni nigdy wcześniej nie byli na topiołkach xD, nawet nie wiedzieli o ich istnieniu. Urodzili się na siedlisku koni
Tutaj niestety Bogatka się pomyliła. Jego... próby... trudno można było nazwać polowaniem. Nie umiał polować, mama też go nie nauczyła. Próbował po prostu kalkować to, co robiła jego mama. Obserwował ją, ale na tyle mało, że szło mu to dość pokracznie. Temu dopiero złapał jedno zwierzątko.
- K-ko! Ogatka ko sie pofał!? - zapytał z przerażeniem. Jaki potwór mógł porwać jego siostrę? I co najważniejsze: czy może to zrobić znowu? Tylko że z nim?
Widział, że siostra jest wychudzona i pewnie głodna. Wtedy też przypomniał sobie, że przecież już upolował... to coś. Podbiegł po to, wziął do pyszczka i wrócił, upuszczając to przed łapy Bogatki.
- Ne zuapaem nic więcej, a-ale mas - powiedział, spoglądając na jedyną złapaną dziś zwierzynę.
[Obrazek: Meh.png]
<center>maybe.. I'ma... get... a.. little.. anxious
maybe.... I'ma.... get... a ....little ....shy
cause everybody's. trying .to be famous
and I'm just trying to find a place to hide
</center>
LVL 1 65 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Bogatka musi się nauczyć. Ra cała okropna przygoda nauczyła ją, że bez tego nie przeżyje. A matka sama ich nie wykarmi. Są już dorośli w sumie i muszą umieć polować.
- Ta.. Takie wielkie łyse potwory. W.. W miejscu gdzie żyją nazywa..ją ich dwó..dwónodzy. Za.. Zamknęli mnie w w takim wie..wielkim legowisku z.. psem!I... I w dodatku porwali mnie... niedaleko miejsca gdzie się urodziliśmy!- powiedziała z przerażeniem i szokiem z wypływającymi łzami strachu. To było na prawdę złe przeżycie.
Kiedy podał jej zwierzynę zrobiła nie pewną minę i lekko uśmiechnęła się w swoim strachu.
- Na... Na pewno Wróblek i Modrzew też są głodni...
<table>
<tr>
<td>

» E v e r y o n e' s pushing «
Everyone's fighting
STORMS are approaching

There's n o w h e r e to hide

If I s a y the WRONG thing
OR I wear the wrong outfit
They'll t h r o w me right over the side
</td><td>[Obrazek: 17d435Y.png]</td>
</tr>
</table>
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
W takim razie będą mogli razem się nauczyć polować. Chyba że Wróbelek też się do nich dołączy. Właśnie. Bogatka nie wiedziała, że.... Modrze- nie. Nawet nie chciał o tym myśleć. Znowu by zanurzył się w czarnych myślach i tym razem druga siostra musiałaby go ciągnąć do legowiska.
- U-udzie cie ofali? Byaś eszczoem? Ak am byo? - zapytał się, chcąc się dowiedzieć, co mogło zaważyć na tym, że ich mama uciekła stamtąd. I chciał się dowiedzieć, jacy są ludzie.
Potem siostra wspomniała... o ich bracie. Martwym bracie. Przełknął ślinę i upadł na ziemię. Szlochając, wyjaśnił Bogatce, co się stało.
- Odrzew! O-on e ma go... akić samotik go uerzył i... - nie dokończył, kuląc się jeszcze bardziej przed siostrą.
[Obrazek: Meh.png]
<center>maybe.. I'ma... get... a.. little.. anxious
maybe.... I'ma.... get... a ....little ....shy
cause everybody's. trying .to be famous
and I'm just trying to find a place to hide
</center>
LVL 1 65 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
W sumie w grupie siła. Zawsze lepiej będzie uczyć się razem niż samemu. W szczególności, że boi się zgubić znowu. Nie ma mowy, żeby znowu się szwędała. Teraz kiedy ich odnalazła nie zamierza oddalać się na krok.
- Ta...tak tro..trochę da..dalej od mie...miejsca gdzie są
.są ko..konie. Mo..można powiedzieć, że..że by..byłam pie..pieszczochem. Ale nie..nie przyznaje się do tego. To..to było straszne. Nie.. Nie chcę o tym mówić.
- chyba jej przerażone spojrzwnie mówi wystarczająco dużo.
Patrzyła na niego z przerażeniem i szokiem. Była jak słup. Z wytrzeszczonymi oczami. Modrzew. NIE ŻYJE. Krzyknęła przerażona w bólu jakim była ta wiadomość. Upadła na ziemię jakby przed chwilą widziała kota rozerwanego na pół. Jej ukochany i wspaniały braciszek nie należał już do tego świata. Nie zdążyła się z nim pożegnać, a on z nią. To było najgorsze co mogło się stać podczas jej nieobecności.
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości