Logo Artemidy
Szare Topole
Pomachał lekko głową. Powiedziałby, że ich strata, ale... on nie chciałby trafić na kogoś takiego, kim był on sam. Może... instynktownie go nie chcieli w swojej okolicy? Jeśli tak - jedynie pogratulować.
Uśmiechnął się mimowolnie, choć nieznacznie, gdy to się ze sobą ciągle zgadzali. James zdecydowanie nie był typem, który tego potrzebował wiecznie, ale było to miłą odmianą od... chociażby, pogonienia go i postraszenia.
- Mówili coś o zwierzynie - wyjaśnił. - I... nadal, pełno jedzenia jest tutaj. Gdybym potrzebował coś zjeść, po prostu złapałbym to... no, tutaj.
Chyba każdy o zdrowym rozsądku myślał podobnie? Może nie... może James myślał swoją miarą, która - bardzo wyjątkowo - była wielce poprawna. Zaraz znów machnął mu głową.
- Jeden kot, taki co mnie pobił, nawet miał zamiar iść polować gdzieś kiedyś... tak, wiesz, na tych terenach niczyich. Jak dobrze pamiętam przynajmniej - więc to ONI okradali biednych samotników. Nie na odwrót!

Na kolejne pytanie chwilę nie odpowiadał. Milczał, mielił we łbie możliwe za i przeciw.
- Nie...ma źle. Jest spokojnie, mimo tych wszystkich akcji. Czasem chłód mnie użre w zadek, ale mogło być o wiele gorzej - skrzywił się pod nosem. Jest tragicznie źle. James pogrąża się w coraz większym poczuciu winy, które konsumuje go każdego dnia. Nie może być gorzej, niż jak jest. - A... ty, tobie jak się tu żyje?
Bo chyba był stąd? A jak nie to... się dowie.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gniewkowi też nie przeszkadzało, że ich rozmowa dosyć mocno polegała na wzajemnym potakiwaniu sobie jakie te Klany nie były złe. No bo... niektóre ich decyzje nie były wcale takie głupie, no ale... niektóre jednak były! A on więcej życia spędził jako samotnik, więc... chyba miał prawo, by obrać tą stronę, która w danej chwili była dla niego wygodniejsza w zależności od rozmówcy, co nie?
— no właśśnie. Bezssenss. Przecież więcej jesst ziemi poza ich granicami, a nie w śśrodku, więc nie ma ssenssu, byśś sspecjalnie ich z czegokolwiek okradał. — ah, te Klany. Za jego czasów tak nie było. A może jednak było, ale nie pamiętał? Mniejsza o to. Wygodniej dla niego było uznać, że nie było. Kropka.
— aahaa… czyli boją ssię, że ich okradniessz, ale jednocześśnie idą polować na terenach, które według ich logiki powinny chyba należeć do ssamotników, więc teoretycznie to okradają nass wsszysstkch? Co za ssprawiedliwośść. — parsknął, ni to zły, ni rozbawiony. Patrzenie na Klany od tej drugiej strony naprawdę mocno zmieniało perspektywę.
— w ssumie to... jesstem tutaj dopiero od niedawna i zasstanawiam ssię czy warto zosstać na dłużej. Ssporo czassu wędrowałem od miejssca do miejsca i tak niedawno wpadłem na taki pomyssł, a ta okolica wydaje się nie być aż taka zła, ale jesszcze nie podjąłem decyzji.
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pokiwał głową w porozumieniu.
- Nawet gdyby był w tym sens, bo jakimś cudem wszystkie piszczki by zniknęły - kto o zdrowych zmysłach wszedłby na teren naszpikowany kotami? Nie...chcę przesadzać, ale gdyby była tam nawet dwójka kotów, są szanse że by mnie zabiły. O jedną piszczkę nie warto ryzykować, pod żadnym pretekstem, nigdy - pomachał łbem na boki. Nie było to raczej dziwne, że podchodził do tego w ten sposób - raczej krytyczny i dość... no, przyziemny. Kto normalny by chciał ryzykować, żeby coś takiego zrobić? Szczególnie teraz - zwierzyny było wszędzie w brud. Jakiś śmiałek musiałby to robić dla zabawy. Po co?
Znów pokiwał głową. Okropnie niesprawiedliwe te Klany były!

- Hm - skomentował w pierwszej chwili. Potem wzruszył barkami. - Jest tu ciszej niż jak na osiedlu. Łatwiej o zwierzynę, bo żaden szczeniak dwunoga ci jej nie spłoszy dla zabawy, nie ma samochodów i psów. Są za to lisy i borsuki, które mogą chcieć zjeść ciebie. I jest...zimniej w nocy. Nie umiem tego opisać, ale w ogóle - las jest znacznie chłodniejszy.
Co dla kota było faktycznie niezrozumiałe. Miejsce jak każde inne, więc jakim cudem tak tu chłodno? Na osiedlu było znacznie duszniej, ale... to akurat minus. Wolał to powietrze tutaj. Chociaż obecność pyłków momentami go przytłaczała.
- Zależy czego w ogóle szukasz na osiedlenie się.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Co jak co, ale James wydawał się naprawdę sensownym rozmówcą! Nawet Gniewek, który podczas swojej nieobecności zdążył podszkolić swoje umiejętności w walce, nie pchałby się tam, gdzie mógłby przegrać. Czasami nawet jeden kot mógł być silniejszym przeciwnikiem, niezależnie od tego czy na takiego faktycznie wyglądał. Ci niepozorni zawsze byli najgorsi. Dlatego właśnie jeśli mógł, starał się unikać konfliktów. Nieważne z kim i nieważne o co. Nie było to tego z reguły warte. Przemieszczał się, więc nie musiał walczyć o teren, a gdy chciał zapolować, nie brakowało mu ofiar dookoła. A jeśli jednak brakowało to szukał dalej.
— Massz całkowitą rację! Dlatego uważam, że to głupota myśśleć, że ot tak byśś ssobie wsszedł na ich tereny, by kraśść... bzdurny pomyssł. Całkowicie. — między innymi dlatego właśnie... zastanawiał się czy aby na pewno chciał wracać do Wichru. Nie mógł przewidzieć czy był w stanie na nowo dostosować się do takiego życia.

— Wiem o potencjalnych borssukach czy lissach, ale wolę raczej lass niż ossiedle. Bywałem już w takich miejsscach, co prawda głównie chwilowo, ale... Więcej czassu mimo wszysstko sspędziłem w lassach czy na otwartej przesstrzeni. Od pssów da ssię uciec, dwunogów unikać, a ssamochody ssą na tyle głośśne i wielkie, że raczej ciężko ich nie zauważyć... ale lass to lass. Nawet jeśśli zimniejsszy. Jakośś... Tak już chyba wolę. Raczej nie mam dobrych wsspomnień z dwunogami. — przyznał, jednak bez wnikania w szczegóły. Mimo wszystko wolał tego uniknąć, bo... historia jak to należał kiedyś do Klanów, ale dwunodzy go zabrali, brzmiałaby raczej... niezbyt dobrze w obliczu całej rozmowy, którą do tej pory przeprowadzili. A kłamać nie lubił, bo zawsze istniało ryzyko, że zostanie na tym przyłapany. Już wystarczająco nakręcił, udając brak wiedzy o tutejszych kotach, co było... półprawdą, na jego aktualny stan wiedzy. Całkowite kłamstwo byłoby gorszą sprawą.
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Najwidoczniej, niektórzy z Cienia nie myśleli tak logicznie jak dwójka samotników. Może dlatego, że Klany nie wiedziały jak myślą samotnicy. James, nie ważne jak bardzo nienawidził siebie, chyba nie poszedłby zupełnie świadom na okrutną śmierć. Bałby się. Po prostu. Nadal był kotem, jedynie kotem. Nie chciał dać się zabić.

Pozostawiając poprzedni temat, pokiwał lekko łebkiem.
- Ja chyba nie mam żadnych z nimi wspomnień, to jest, z pysku w pysk. Ze zdrowego rozsądku wolę ich unikać - wzruszył lekko ramieniem. Byli irytujący. Poza tym, dostatecznie dużo się o nich nasłuchał, żeby nie chcieć sprawdzać na własnej skórze, czy pogłoski o nich są prawdziwe czy nie do końca. - Ale, i tak. Jak mówisz, że w lesie ci lepiej, to tu zostań. Najlepiej tylko nie wchodź w drogę żadnemu Klanowi, bo bez sensu się obijać z nimi.
Tak, jak już o tym wcześniej gadali...
- A miejsca jest tu pełno. Potem możemy się przejść, to ci pokażę gdzie jest spokojnie?
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No tak. Gniewek może i wciąż był młody duchem, ale ciałem już trochę mniej. Miał już swoje księżyce za sobą, a James wydawał mu się sporo młodszy. Miał prawo mieć mniejsze doświadczenie na karku, a pchany tą myślą oriental poczuł się wręcz w obowiązku, by na jego słowa pokiwać gorliwie głową.
— I dobrze robissz. Lepiej ich unikaj to może nie wpadniessz w kłopoty. Nie warto, oj nie. Ssame nieprzyjemności z nimi, wierz mi na ssłowo. — doradził jeszcze. Wygodnie było mu z tym, że nie został zapytany o własne przeżycia. Właściwie to nawet się tak bardzo nie dziwił, bo wypytywanie obcych mogłoby się wydać trochę dziwne... Co oczywiście nie oznaczało, że on sam tego nigdy nie robił, ale nietrudno było zauważyć paru znaczących różnic w charakterze jego, a Jamesa. — Taak, już o tym wiem. Taki mam zamiar. — Chyba. Chyba miał. Jeszcze nie do końca wiedział jak dokładnie ten jego zamiar wyglądał, ale... Jedną z opcji było unikanie Klanów, czyli nie skłamał. Nie do końca. Półprawda to prawie jak nie kłamstwo.
— Oh, sserio? To bardzo miłe z twojej sstrony. Doceniam twoją propozycję i chętnie sskorzysstam. — w końcu... nie znał terenów, gdzie kręcili się samotnicy. Ba, po takim czasie to i wątpił w swoją pamięć co do Wichru. Potrafił zlokalizować granice, ale nie obszedłby ich od środka, zahaczając przy tym o wszystkie punkty, które kiedyś pokazała mu Donośny Krzyk. Nie ma szans. Za to o ziemiach, które do Klanów nie należały, wiedział jeszcze mniej. Jego jedyna wiedza ograniczała się do tego, co zdążył odkryć odkąd się tu przypałętał, dlatego... Naprawdę ucieszyła go propozycja Jamesa. Dobrze, że do niego zagadał.
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnął się lekko na to ostrzeżenie... radę? Nie wiedział sam jak to zinterpretować. Dobre słowa brzmiały wyjątkowo... miło, szczególnie z ust kogoś tak starszego. Miały swój urok, którego nie dało się zbić. Rzecz jasna, wziął też to do serca. Nie wierzył, że mogłoby być coś przyjemnego z nierównej walki. Jakiejkolwiek walki. James nie miał teraz ani powodów, ani sił do pakowania się w głupie kłopoty.

Pokiwał więc głową. Otrzepał futro, zaraz rozglądając się na boki.
- Szedłem tam... - wskazał nosem na uprzedni kierunek drogi. - Ale możemy iść w okolice, gdzie są konie. Czasem tam śpię, jest tam dość... spokojnie. Niedaleko jest Grom, ale nigdy nie miałem tam z nimi problemów. Gdyby nie ich smród, to chyba nawet bym nie wiedział, że tam są!
Zaśmiał się cicho. Nie sądził, że to niemiły żart. Ich granice capiły okrutnie.
- No... chyba, że wolisz iść w ogóle w jakieś inne miejsce. Praktycznie poza tym plackiem, gdzie są Klany, to można się wszędzie przejść.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pamiętał konie. Widywał je na własne oczy wiele razy, a kiedyś próbował nawet obejrzeć z bliska. To akurat nie okazało się najrozsądniejszą decyzją, bo przekonał się, że rozmiar zwierzęcia nie zawsze musiał równać się z jego odwagą... i że taki przestraszony koń podczas ucieczki może próbować bronić się z użyciem kopyt. Co prawda udało mu się uniknąć odczucia tego na własnej skórze, ale było wystarczająco blisko, by serce zabiło mu kilka razy szybciej, gdy tylko kopyto go minęło. Na szczęście wiedział też, że obserwowanie ich z daleka nie było takie groźne. No i widział kiedyś kota, który podchodził do koni bliżej, nie wywołując w nich strachu, ale... mimo wszystko postanowił nie sprawdzać czy wszystkie tak łatwo było przestraszyć, czy po prostu on miał za pierwszym razem pecha.
— hm… sskoro proponujessz, możemy pójśść do tych koni. Nie znam okolicy na tyle, by mieć jakieśś konkretne miejssca w głowie, ani nie mam żadnych sszczególnych życzeń.
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Postanowione. Machnął więc łbem na znak, że ten ma iść za nim. Później się przejdzie gdzie indziej, jeśli jeszcze będzie miał siły i ochotę. A jak nie, to najpewniej po prostu spędzi czas z Gniewkiem, skoro i tak już ze sobą rozmawiali. Albo się prześpi...? Czegokolwiek nie wymyśli, jakoś sobie znajdzie zajęcie na później.

[zt?]
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No, to umówione. Planował się poszwendać na Wichrowej granicy, a skończył z nowym... kolegą? Znajomym? Mniejsza o szczegóły. Liczył się efekt. Gniewek co prawda nie stronił od towarzystwa, ani nie miał zbyt wielkich problemów w sytuacjach towarzyskich, ale i tak cieszył go każdy napotkany osobnik, z którym miło mu się rozmawiało, a Jamesa mógł teraz zaliczyć do tej grupy. Dlatego właśnie bez dalszej dyskusji udał się za młodszym kocurem w ustalonym przez nich kierunku.

[zt]
LVL 4 140 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości