Logo Artemidy
Szare Topole
Damy miały to do siebie, iż w ich planie dnia musiała znaleźć się chwila na... spacer.
Ale to nie byle spacer! Miał to wszak być spacer - taki pełen pięknych widoków, promieni słońca muskających jej srebrzysty, połyskujący grzbiet i najlepiej - równie wyśmienitego towarzystwa. W takim celu można było zaszyć się nawet poza osiedle. Grunt, by włos jej z głowy nie spadł i żeby wróciła przed dziesiątą!
Gdziekolwiek się znalazła - miejsce to jawiło się jej na wystarczająco atrakcyjne, ba, nawet rozmówców nie musiała szukać długo! Z grzeczności, gdy znalazła się tuż obok dwóch nieznajomych, zagaiła:
- Ach, jaka piękna dziś pogoda, nie sądzą panowie? I cóż za miejsce! Panowie tutejsi?
O czymkolwiek tamci dwoje dyskutowali wcześniej, srebrna bengalska wtrąciła:
- Ależ gdzie moje maniery! Mgławica, jakże miło jegomościów poznać...!
Sprawiali wrażenie takich... spoza osiedla. Ale cóż za problem? Nie oceniało się książki po okładce... przynajmniej nie do tego stopnia, by w popłochu zabrudzić sobie futerko.
[Obrazek: zOdZB30.png]
LVL 6 55 / 500
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxMoje mięśnie były spięte, jednak rozglądałem się z zaciekawieniem dookoła. Nie czułem tak intensywnego zapachu rzeki jak zawsze, stąd ten niepokój, no ale... nic chyba nie wyskoczy żeby mnie zabić, prawda? Prawda?
xxxxNagle przede mną pojawiło się brązowo-białe futro, a ja od razu odskoczyłem w tył będąc pewny, że to jakieś zwierzę!! Ten ktoś chyba wziął mnie za to samo, bo od razu ostrzegł... mnie przed atakowaniem go. Patrzyłem na niego w napięciu. Uh... co teraz?? Rozmawiałem już z kimś spoza klanu rzeki, z Migoczącą Łapą, ale to był cień. Przed sobą miałem kogoś z Klanu Wichru i nie miałem pojęcia czego się spodziewać, nie znałem ich ani trochę.
xxxx- Eee... yyy, ttak. Klan Rzeki, właśnie - mruknąłem tylko. I co, co dalej?? Nie potrafiłem rozmawiać, totalnie i wcale! I otworzyłem pysk znowu, żeby rzucić czymś maksymalnie niezręcznym, kiedy nagle usłyszałem jeszcze jeden głos. Uniosłem szeroko brwi - tak często koty chodziły po... tym lesie? Zaraz obok nas? - Um... Dzień dobry, tobie też - posłałem nieśmiały uśmiech kotce, która pojawiła się z... nie wiadomo skąd. - Tutejsi, no... tak. A ty... nie? - zapytałem.
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ucieszył się, że spotkał kogoś z innego Klanu. Śmierdział jak nie wiadomo co, ale był w stanie to przeboleć. Najważniejsze, że czuł się potencjalnie bezpieczny. A nuż będzie kto miał go bronić przed niebezpieczeństwem? Problem był w tym, że był jakiś taki niemrawy. Jelonek chętnie by pociągnął temat, problem w tym, że temat nigdy się nie zaczął. Zawsze można było spytać o pogodę...Albo i nie, skoro rozrywka sama się przypałętała.
- A! - krzyknął z zaskoczeniem i podskoczył, gdy stąd ni zowąd pojawiła się w pobliżu samotniczka. - Haha! Fuuu. Czym ty jesteś? - zapytał, lustrując ją uważnie i roześmiał się ponownie. - Matko jaka ty jesteś brzydka - dodał. Czy była? Nie do końca, sam w sumie nie wiedział. Wiedział na pewno, że rudy ma ładniejsze dla wzroku futerko, a ona była spoza Klanów. Więc była gorsza, nie?



LVL 2 95 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
12
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kłopot nie zaczął się nagle martwić. Co to to nie! Wiedział dobrze, że z Psotem było wszystko w porządku. Czułby gdzieś w kościach, gdyby było inaczej. Mimo to jednak, przedłużająca się już mocno poza te, pierwotnie przez rudzielca planowane, dwa wschody słońca nieobecność brata, sprawiła że postanowił przejść się w miejsce gdzie go stracił. Bo kto wie, może idiota siedzi tam i beczy od kilku księżyców? To by było niedobrze. Jeszcze zasoli rzekę, a takiej wody podobno nie powinno się pić.
- W tym lesie tak ponuro, że aż przeraża mnie... - podśpiewywał przemierzając wąski lasek, który spowijał Wichrowe granice od wschodu. Tak w końcu ostatnio tam z białym bratem ostatnio wylądowali. Od Jasnych Skał ruszyli przed siebie, a potem wzdłuż Grzmiącej Ścieżki aż nie znaleźli rzeki. Więc logicznym było, że Kłopot musiał jedynie jeszcze raz przejść tą samą drogę i dojdzie do celu!
- Ptaszęta za wysoko, a mnie samotnej źle... Nanana coś tam coś tam... - kontynuował zapominając tekstu i przeskakując kałużę, po czym zaczął rozglądać się wokół siebie.
Miał dziwne wrażenie, że tej łączki to chyba tu ostatnio nie było...

\\ Bonawentura <33





My snails got humor
They’re the sniggle at a funeral
Knows everybody's disapproval
I should've worshiped snails sooner!
[Obrazek: lGCg0bd.gif]
If the snails ever did speak
She's the last true snailpiece
Every Snailday's getting more bleak
A fresh snoison each week
"We were born snick"
You heard them say it
Obrazek
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 12 / 100
6
Siła
S
17
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Daleko daleko, za morzem daleko... - śpiewał pod nosem, żwawym krokiem przemierzając lasek. Przeciągał nuty i dopowiadał słowa w myślach, by po chwili ponownie je wypowiadać, nadganiając tempa rytmu.
Lasy były nieznośnie ciche, toteż większość czasu szumiał sam do siebie, imitując wodę lub bieganinę ludzi w porcie. Nawet nocami szurał ogonem po powoli więdniejącej trawie, by dodać sobie otuchy. Nie lubił ciszy. Bolała go w uszy, drażniła, nie mógł się w niej skupić, a do tego czuł się jak dzikie zwierzę, które miał zaraz spłoszyć byle szelest. Lubił mieć kontrolę nad sobą.
Śpiew był natomiast czymś, czego jeszcze na obcych terenach nie słyszał.
- ...przepiękna kraina, kraj rodzinny, matki mej - dośpiewał swoją piosenkę, znajdując rudo-białego jegomościa. - Ahoj. Zgubiła się panienka?
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rude ucho drgnęło, kiedy dotarł do niego nieco oddalony i niespodziewany dźwięk. Ktoś... śpiewał? Kłopot zmarszczył brwi w zdziwieniu, ale jego pysk ozdobił lekki uśmieszek. Cóż, niezależnie do kogo należał, jednego był pewien: brzmiał na pewno lepiej niż jego własny, wiecznie zachrypnięty głos. Mimo to postanowił pociągnąć jeszcze jedną strofę, tę w której wojownik spotyka stokrotkę, przerywając wspólny koncert z nieznajomym dopiero, kiedy pomiędzy melodycznymi słowami był w stanie dosłyszeć również szelest uginających się pod kocim ogonem i łapami suchych liści, a pomiędzy szarymi drzewami dojrzał zbliżającą się w jego kierunku rudą sylwetkę.
- Hm... - kliknął językiem o podniebienie, nieco strącony z pantałyku pytaniem. Panienka? To ktoś tu jeszcze był? Rozejrzał się w lewo, a potem w prawo i za siebie, aż w końcu ponownie zawiesił spojrzenie na obcym pyszczku. O Kłopocie mówił?! - Keke… - dolna powieka lewego oka zmrużyła się, a jej właściciel nie mógł powstrzymać cichego i krótkiego chichotu rozbawienia. Znalazł idiotę! Co prawda nie tego, którego szukał, ale fakt pozostawał faktem. - Och nie. Ja się nie zgubiłam, wcale. To rzeka mi się zgubiła. Nie wie... em... - na moment wypadł z roli mówienia nieco piskliwym głosem, wpadając w swoją typową, chłopięcą barwę. - Panicz...? Ne wiesz, gdzie ją znajdę? - Zakończył trzepocząc rzęsami.





My snails got humor
They’re the sniggle at a funeral
Knows everybody's disapproval
I should've worshiped snails sooner!
[Obrazek: lGCg0bd.gif]
If the snails ever did speak
She's the last true snailpiece
Every Snailday's getting more bleak
A fresh snoison each week
"We were born snick"
You heard them say it
Obrazek
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 12 / 100
6
Siła
S
17
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uniósł brew, z rozbawieniem słuchając nieznajomego. Gdyby wiedział, że w lesie jest taka chmara śmiesznych kotków, to już dawno by go odwiedził. Do tego były zadziwiająco barwne, szczególnie Chrabąszcz, którego umaszczenie widział pierwszy raz w życiu. Przez krótki moment był przekonany, że to zmutowany pies. Płaskomorde pieski torebkowe widział nie raz na statkach, których właściciele traktowali je jakby były w sanatorium, gdzie słona morska bryza pozwoli im swobodnie oddychać. W rzeczywistości dusiły się równie mocno co wcześniej, częściej jednak zlizując z pyska słony posmak.
- Rzeka? Trzeba było tak od razu - pokręcił ogonem w powietrzu i szarpnął głową w stronę, w którą powinni zacząć się kierować. - Często tam bywam, myślę, że to prostszy sposób do porozumienia się z ukochaną. Kałuże też są niczego sobie, ale zanim wyschną to trochę minie. A rzeka płynie cały czas. Czyż nie?
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Już niedługo mieli dotrzeć na tereny Klanu Wichru - w zasadzie znajdowali się już prawie na wyciągnięcie łapy... Ale Źdźbło musiała pamiętać, że stan kociaków jest najważniejszy. Ich wszystkich wymęczyła wyprawa przez Grzmiącą Ścieżkę, nie mogła pozwolić na to, aby wszyscy słaniali się na łapach. Wierzyła w to, że ona i kociaki zostaną przyjęci, wierzyła, że wreszcie Pszczółka, Ważka, Śpiew otrzymają odpowiednią opiekę. Jednak marudne maluchy zdecydowanie nie zwiększały ich szans. A przecież mogły się jeszcze pochorować ze zmęczenia.
Więc odpoczywali. I postanowiła wykorzystać ten czas.
- Pszczółko, Śpiewie, Ważko. Już niedługo będziemy na miejscu. Opowiem wam trochę więcej o tym, jak będziemy żyć w Klanie Wichru, dobrze? O czym chcecie wiedzieć? O tym, jakie są tam rangi, a może jak wyglądał obóz... A może czego będziecie się uczyć na treningach? Albo opowiem wam o Gwiezdnych lub o tym, jak powstały Cztery Klany. - zaproponowała cicho, spokojnie.
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pajęczyna, rzecz jasna, nie był zbytnio zainteresowany naukami. Wiedział już wystarczająco o Klanach, nawet więcej od samej Źdźbło, która chciała teraz uczyć swoje kociaki. Nie zamierzał jej przeszkadzać... ale dobra przyszłość tych trzech pchełek była dla niego czymś ważnym. Zamierzał trzymać się blisko, żeby w razie potrzeby dopowiedzieć istotne informacje, lub chociaż zapamiętać, by zrobić to gdy Źdźbła nie będzie w zasięgu słuchu. Niektóre części nauki musiał wziąć we własne łapy, bo jego dawna przyjaciółka była zbyt... delikatna. Taka była prawda.
Kocur ziewnął i wyciągnął się na ziemi jakieś dwie długości ogona od Biedronki i trójki kociąt. Przez półprzymknięte oczy przyglądał się im i nastawiał ucho, choć jego oddech stopniowo się wyrównywał i sugerował, że Pająk może niedługo zapaść w drzemkę.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ważka możliwość dowiedzenia się nieco więcej o celu ich podróży zawsze przyjmował z cichym entuzjazmem - nie inaczej było i tym razem. Grzecznie usiadł naprzeciwko rodzicielki, zerkając tylko na chwilę na Pajęczynę, który...spał? Przysypiał. Ważka poruszył ogonem. Wujek raczej nie potrzebował tłumaczenia, jak wyglądało życie w klanie.
Prędko przeskoczył w myślach przez wszystkie wymienione przez mamę rzeczy, zastanawiając się, które z nich są najciekawsze. I potencjalnie najbardziej przydatne, w końcu wszystkiego tego dowiadywał się po coś.
– Opowiesz, o czym będziemy się uczyć na trreningach? – zdecydował się spytać. Wybadanie gruntu w tej kwestii wydawało się szczególnie istotne...chociaż równie chętnie posłuchałby o czymkolwiek innym z wymienionych, tak naprawdę. Dla ułatwienia sobie życia decyzję odnośnie innych rzeczy o których opowie im Źdźbło mógł jednak zrzucić na rodzeństwo. Z pewnością któraś z sióstr będzie miała konkretną rzecz, której chciałaby się dowiedzieć...
LVL 5 85 / 400
MedLVL 7 340 / 1100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Śpiew, choć w życiu by się nie przyznała, przyjęła krótki postój z niemałą ulgą. Droga była naprawdę, naprawdę długa, a dzisiejszy dzień obfitował również w inne wrażenia - konkretniej, w przekroczenie Grzmiącej Ścieżki, którą zdecydowanie szylkretka mogła określić jako przerażającą, choć ponownie, w życiu by się nie przyznała. W końcu prawdziwy wojownik (przynajmniej jej dziecięcym zdaniem) nie boi się absolutnie niczego.

Postój oraz nauka? To była sytuacja wręcz idealna i zapewne gdyby nie lekkie spięcie, wciąż spowodowane Grzmiącą Ścieżką i dziwnym wrażeniem, że za następnym drzewem czy innym pagórkiem pojawi się następna śmierdząca droga z głośnymi potworami, zapewne uśmiechnęłaby się. No, ale jest jak jest, kotka więc usiadła przed mamą, wypinając do przodu pierś.
- O rangach też opowiesz? - Zawtórowała za Ważką. W zasadzie chciałaby dowiedzieć się wszystkiego naraz, na razie jednak powstrzymała się do jednego, dość ogólnego, pytania.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przez chwilę poczuła się, jakby była na właściwym miejscu - oczywiście, najwłaściwszym miejscem pozostawał Klan Wichru, ale sprawnie do niego zmierzała, a tym czasem zajmowała się nauczaniem swoich kociąt, takich, które nie będą kwestionować tego, czego sama Źdźbło została nauczona. Co potrzebowała im przekazać, aby sprawowały się jak najlepiej. Może jednak potrafiła postawić jakiekolwiek dobre podwaliny, które potem wykorzystają mądrzejsze od niej koty i dobrze wychowają, wyuczą, maluchy?
- Opowiem i o treningach, i o rangach. Więc tak, treningi... Na treningach będziecie się uczyć, jak być jak najlepszymi wojownikami. Więc jak walczyć, żeby bronić klanu, no i polować, i poznacie na pewno całe tereny klanu. I pouczycie się też o innych klanach, no i najważniejsze, nauczycie się Kodeksu Wojownika. - tak przynajmniej pamiętała swoje pojęcie o treningu sprzed tak wielu księżyców. Zapytana, prawdopodobnie nie byłaby w stanie przytoczyć wszystkich punktów Kodeksu, a terenów nigdy nie poznała w całości... Poniekąd miała więc uczyć się wraz ze swoimi dziećmi. I prawdopodobnie zaczną one polować szybciej, niż ona, przynajmniej w to wierzyła. Sama za bardzo się bała, je chciała od tego uchronić. - Rangi... Jest przywódca, którego trzeba się słuchać, bo dba o wszystkich. - zerknęła na chyba drzemiącego Pająka, gotowa próbować uciąć jakikolwiek opór. - I jest jego zastępca... I są medycy, którzy leczą rany i choroby. I są matki, które opiekują się kociakami. I terminatorzy, którzy uczą się, jak być wojownikiem. No, niektórzy chcą być medykami. No i oczywiście wojownicy, oni bronią klanu i polują dla niego, i uczą innych. - wymieniła pokrótce, częściowo ze względu na to, jak niepewnie się czuła, częściowo - bo nie wiedziała, czy maluchy załapią wszystko od razu. Dopiero własne dzieci nauczyły ją, że nauka kociąt musiała przebiegać stopniowo.
I know it's my fault that I'm here all alone
LVL 3 75 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Piórko nie lubiła wychodzić po tereny Klanu Rzeki. Było to dla niej po prostu stresujące - zwłaszcza po tym, jak zaginęła... Dwukrotnie. Cóż. Czuła się jednak w obozie dosyć samotna, a dwa najbliższe jej koty były zajęte i nie chciała ich aż tak bardzo męczyć. Potrzebowała nieco odpocząć - i tak jakoś szła przy Grzmiącej Rzece, aż nie zorientowała się, iż wyszła poza tereny zapachowe. Nastąpiło to dość szybko, ale i tak było to dość nieprzyjemne uczucie.
Opanowała stres na tyle, aby się nie trząść. Potrzebowała nieco odpocząć, ze względu na swój wiek oraz brak jednej kończyny, które potrzebowały tego, aby na chwilę sobie usiadła. Przeskoczyła na drugą stronę rzeczki, usadawiając się przy niej - i jednocześnie wyczuwała zapach Klanu Wichru, którego granica znajdowała się dość niedaleko.

[Orion]
Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on

[Obrazek: dcar0ad-49bc59a6-3143-4093-af7a-3164ce60...0ssmG2DjXE]
LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
255
Zręczność
Zr
79
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wreszcie – po raz drugi – mogła opuścić lecznicę. Jak na to, że ich granice były codziennie patrolowane, na terenach znajdowało się wyjątkowo dużo drapieżników, z którymi ona, między innymi, musiała się mierzyć. A może to Gwiezdny Klan zsyłał je akurat na nią? Z jakiegoś nieoczywistego dla niej powodu… wszak nie czuła, by zrobiła kiedykolwiek cokolwiek złego, przynajmniej otwarcie.
Ale mogła wyjść. I pamiętała dobrze, na co umówiła się z Jaskiniową Łapą. Zobaczenie tego, co nieznane. Zobaczenie potworów. Wybrała do tego późną porę, gdy było już ciemno; słyszała, że ich oczy oślepiały swym blaskiem… Liczyła na jakieś niezapomniane przeżycie. Na coś, co choć na chwilę pozwoli im zapomnieć o tym, co dzieje się w klanie.
– To co, siadamy i czekamy? – spytała.
LVL 7 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyrwanie się z obozu było... miłe. Im dłużej był zamknięty w przestrzeni, która wydawała mu się coraz ciaśniejsza, tym gorsze myśli przychodziły mu do głowy. Nie był zadowolony, nie był szczęśliwy, nic nie wyglądało tak jak powinno. Wycieczka nad grzmiącą ścieżkę jawiła mu się niczym wybawienie od mroków codzienności i chętnie podążył za kocicą. Nieufność wobec własnego klanu narastała w nim z każdym dniem, lecz Złocisty Nektar była wyjątkiem, lubił ją i szanował szczególnie po tym jak pomogła jego bratu. Drugim takim wyjątkiem był, o ironio, Zimna Krew, a Jaskinia nie wiedział, że to właśnie serce Złocistego Nektaru tamten chce zdobyć.
Syn Aroniowego Krzewu miał całkowitą pewność, że potwory nie mogą być tak straszne jak widok zatrutego, umierającego i walczącego ze sobą klanu, dlatego podszedl do tego wszystkiego wręcz z lekkim lekceważeniem - przecież najgorsze już widział.
- Taaak... hmmm, ziemia zawsze tak śmiesznie drży w tych stronach? - mruknął pytająco. Wyczuwał pod łapami delikatnie wibracje, a w oddali pojawiło się świetliste koło, nawet dwa. Wyglądały trochę jak oczy, lecz zbyt jasne by należały do zwierząt. Jaskinia instynktownie zmrużył oczy oślepione przez otaczający go mrok i potrząsnął głową.
- Chyba któryś tu biegnie!
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości