Logo Artemidy
Czarny Ogon - wschód
xxxSłysząc, jak Fiołkowy Świt sam wątpi w prawdziwość opowieści o dawnych czasach i powstaniu klanów, Żaba, nieco zrezygnowany, zwinął usta w ciup. Prawdę powiedziawszy, trochę liczył ze strony ojca na piękną balladę, w której to okaże się, że sam praprapra... prapradziadek rudego Królewicza stworzył Klan Wichru. Wtedy to już naprawdę miałby czym szpanować!
xxx- To doprawdy rozczarowujące, ojcze. Z tego, co mówisz nasza historia i tradycje mogą być oparte na czyichś mżonkach - zauważył dość smętnie, nie odwracając przy tym wzroku od strumyka, który tracił powoli barwy różu i pomarańczy, którymi wschód wybarwiał niebo. Słońce zaczynało powoli grzać ich grzbiety... co jeżeli, o zgrozo!, wybarwi mu jaśniejsze pasemka na futrze? Już na samą tę myśl najchętniej ruszyłby natychmiast do Obozu, jednak nie chciał przerywać ojcu, którego opowieści tak bardzo był ciekawy.
xxx- Gwiezdni wypełniają całą Srebrną Skórkę - zauważył, podnosząc się z siadu. - Jest ich więcej niż nas w Klanie... dużo więcej, tak więc sądzę, że możesz mieć rację ojcze. W końcu wierzą w nich również koty, które żyją nie zawsze z własnej woli, w innych miejscach - skinął elegancko łbem, nie wiedzieć, czy przytakując sobie samemu, Fiołkowi, czy też myślom, które na chwilę odpłynęły ponownie w kierunku zaginionego Rybiej Łapy. - Powinienem już wracać - dodał po chwili. - Może chciałbyś mi towarzyszyć, ojcze? Mógłbym pokazać ci, gdzie na naszych Terenach znajdziesz najpiękniejsze kwiaty - zaproponował z nadzieją w głosie, niezależnie jednak od odpowiedzi Fiołka, skierował kroki w stronę Obozu.

z/t dziękuję za sesję :*
[Obrazek: tJxmtKK.png]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Czy aż tak ważne jest to komu zawdzięczamy naszą historię i tradycje? - zamruczał przymykając powieki. - Minęło tak wiele pór, że nie ma kota, który pamiętałby to wszystko, a pewnie nawet i Gwiezdni nie są w stanie spamiętać całej wieczności - uśmiechnął się do syna, na którego spojrzał spod na wpół przymkniętych powiek. Być może dla Żabiej Łapy miało to znaczenie, nawet jeżeli go nie rozumiał - prawdę mówiąc w wielu sprawach nie rozumiał syna, który był tak skrajnie od niego różny.
- Historię tworzą koty, wiesz. To, co mówimy i to, co robimy ma zawsze wpływ na przyszłe pokolenia i kształtowanie się przyszłego Klanu Wichru - powiedział po chwili zastanowienia i pochylił się spoglądając w dół na taflę Czarnego Ogona, która traciła swoje barwy. Zastrzygł uchem i podniósł głowę gdy Żabia Łapa się odezwał; skinął mu głową na zgodę, bo w istocie w tym wypadku ich poglądy się zgadzały.
- Hm? Czemu nie - uśmiechnął się podnosząc się z siadu; rozciągnął leniwie swoje szczupłe i wciąż silne pomimo wieku ciało i chwilę później już był gotowy do drogi. Nawet jeżeli uważał, że znał tereny swojego klanu równie dobrze co własne legowisko to nie zamierzał odmawiać czasu spędzonego z synem.

zt
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي
they asked: "do you love her to death?"
I said "speak
of her over my grave and
watch
how she brings me back to l i f e"
LVL 8 530 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Potrzebowałam... odpoczynku. Musiałam przejść się gdzieś daleko, z dala od klanu i zająć się czymś innym. Nie chciałam teraz myśleć o tym wszystkim, co wydarzyło się w ostatnim czasie. O ciąży, o porodzie, o Szałwii, o odebraniu kociąt, o tym, że nawet nie wiedziałam, kto się ostatecznie nimi zajmuje, choć raczej na pewna była to Zaśnieżona Ścieżka.
Musiałam skupić myśli na czymś innym. Musiałam wyprzeć ze świadomości fakt, że kiedykolwiek do czegoś takiego doszło, że kiedykolwiek wydałam na świat jakiekolwiek nowe istnienie. Biorąc pod uwagę fakt, jak traumatycznym przeżyciem był dla mnie poród, wiedziałam że nie będzie to łatwe, ale nie miałam innego wyjścia.
Zdecydowałam się więc udać po medykamenty. To z pewnością pozwoli mi zapomnieć o tym wszystkim przynajmniej na chwilę. Ruszyłam w stronę wschodniej części Czarnego Ogona, jednak nie wyszłam tak daleko, by znaleźć się blisko rzeki. Nie wyszłam z lasu, bo to właśnie tutaj rosły rośliny, których potrzebowałam najbardziej - przede wszystkim jagód jałowca. To był mój główny cel wyprawy i nie mogłam wrócić do obozu bez tego. Nie zamierzałam zapożyczać się u innych klanów, dlatego tak ważne było dla mnie znalezienie ów medykamentów. Rozglądałam się uważnie, nie zamierzając rzecz jasna gardzić innymi potencjalnymi zdobyczami.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zdecydowanie wyprawa po zioła pozwalała na oderwanie się od innych zmartwień… a przy okazji była bardzo produktywnym spędzaniem czasu, pomijając już oczywistą kwestię, że był to po prostu zakichany obowiązek medyka. W każdym razie Lśniąca Sadzawka zaczęła szukać, ale nie znalazła ani jagód, których tak pożądała, ani… nic innego, na dobrą sprawę – ot, same niewiele warte chwasty.

Lśniąca Sadzawka: S: 11 | Zr: 16 | Sz: 10 | Zm: 15 | HP: 75/75 | W: 65/65
» wykorzystane przerzuty na kwiatki: 0/3
LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cóż, tak jak często bywa, nie byłam w stanie niczego znaleźć na samym początku, ale cóż się dziwić - ledwie wkroczyłam do lasu, co oznaczało że wszystkie rośliny dopiero przede mną. Szłam więc nieco w głębiej w las, rozglądając się za medykamentami, w szczególności szukając jagód jałowca. Nie mogłam ich znaleźć od długiego czasu, dlatego tym razem nie mogłam wrócić bez nich do obozu. Taki był cel na dziś.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jałowca wciąż nie było widać, ale kocica natknęła się na wysoki, dość bujny krzew z łukowato odginającymi się odgałęzieniami i szarą, spękaną korą. Co prawda większość liści zeschła i opadła, ale nieliczne, które pozostały na drzewie, były jajowate i jasne od spodu.

Lśniąca Sadzawka: S: 11 | Zr: 16 | Sz: 10 | Zm: 15 | HP: 75/75 | W: 65/65
» wykorzystane przerzuty na kwiatki: 3/3
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szukałam jałowca, a natrafiłam na... bez. Nie był to najpotrzebniejszy medykament, nie korzystałam z niego bardzo często, ale nie zamierzałam zmarnować danej mi szansy. Nietrudno było o jakiś liść, na ziemi leżało ich aż nadto. Zebrałam więc takie, który nie mógł być liściem bzu i zaczęłam przez niego ostrożnie zrywać liście. Oczywiście starałam się ich nie uszkodzić, bo krzew zdecydowanie nie miał do zaoferowania zbyt dużo, a ja chciałam skorzystać jak najbardziej.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Krzew był dosyć spory, ale liści pozostawało na nim już niewiele, a niektóre kruszyły się pod wpływem najdrobniejszego dotyku. W efekcie tego Lśniąca Sadzawka zebrała 8 liści bzu i ani jednego więcej.

Lśniąca Sadzawka: S: 11 | Zr: 16 | Sz: 10 | Zm: 15 | HP: 75/75 | W: 65/65
» wykorzystane przerzuty na kwiatki: 3/3

+48 MedExp
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zbiory były dość przyzwoite, bo udało mi się zebrać aż osiem liści bzu, co jak na tę porę roku było zadziwiającym wynikiem. Schowałam je i oznaczyłam tak, bym była w stanie je później zabrać i ruszyłam na dalsze poszukiwania, licząc na odnalezienie tego nieszczęsnego jałowca, którego od tak dawna mi brakowało.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ogołocony z liści bez został już za medyczką, ta za to zauważyła w dość sporej odległości od siebie niskie zwierzę o smukłym, wydłużonym ciele, z brązowawą sierścią, której towarzyszył rozjaśniony do bieli brzuch. Łasica. Podążała przed siebie, nie zwracając uwagi na kocicę.

Lśniąca Sadzawka: S: 11 | Zr: 16 | Sz: 10 | Zm: 15 | HP: 75/75 | W: 65/65
» wykorzystane przerzuty na kwiatki: 3/3

Łasica: S: 5 | Zr: 9 | Sz: 5 | HP: 40 | W: 35
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szukałam medykamentów, a zamiast tego znalazłam... łasicę. Początkowo zamierzałam iść dalej, udając że jej nie widzę, skoro zdawała się nie zdawać sprawy z mojej obecności, ale... potrzebowałam jakoś odreagować. Poza tym, nawet takie stworzenie byłoby w stanie zranić jakiegoś nieudolnego terminatora, a klan nie mógł sobie na to pozwolić. Spróbowałam więc się do niej zakraść, skradając się pod wiatr na ugiętych łapach, by wtem zaatakować z zaskoczenia, wbijając kły w jej szyję i mocno szarpiąc.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skradanie się Lśniącej: wypada 2, powodzenie.

Atak Lśniącej: krytyczny! (150%) → (10+11)-(12+9)=0

Lśniąca Sadzawka postanowiła zakraść się do drapieżnika, który, choć może i niewielki, to jednak mógł sprawiać zagrożenie. I o ile łasica nie zorientowała się o obecności białej medyczki, idąc sobie spokojnie dalej i zapewne szukając zwierzyny do upolowania, to… ta nie trafiła. Córka Zawilcowej Skórki przeleciała jedynie obok łasicy, lądując naprzeciwko niej; prawie drasnęła ją podczas skoku zębami, ale nie udało się jej sięgnąć zwierzęcia.

Lśniąca Sadzawka: S: 11 | Zr: 16 | Sz: 10 | Zm: 15 | HP: 75/75 | W: 65-4=61/65
» wykorzystane przerzuty na kwiatki: 3/3

Łasica: S: 5 | Zr: 9 | Sz: 5 | HP: 40 | W: 35
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cóż... nie wyszło tak, jak planowałam, bo łasicy nie udało mi się trafić, pomimo tego że udało mi się do niej zakraść niespodziewanie, ale nie oznaczało to, że zamierzałam się poddawać, co to, to nie. Zdecydowałam, że pozbędę się tego szkodnika, to to zrobię. Spróbowałam więc ponowić mój atak - chciałam ugryźć drapieżnika z całej siły w szyję i mocno poszarpać, by zadać mu jak największe rany. Może tym razem się uda.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Atak Lśniącej: udany (100%) → (11+11)-(11+9)=2
Atak łasicy: krytyczny! (150%) → (10+5)-(13+16)=-14

Z całej siły, hmm? No, powiedzmy. Łasica się wiła jak wąż, a i medyczka źle wymierzyła i tylko wyrwała kępkę sierści z jej szyi, co, szczerze mówiąc, praktycznie nie zabolało. Jednocześnie jednak niewielki drapieżnik, choć starał się sięgnąć do łapy kocicy, nie zdołał nic jej zrobić.

Lśniąca Sadzawka: S: 11 | Zr: 16 | Sz: 10 | Zm: 15 | HP: 75/75 | W: 61-3=58/65
» wykorzystane przerzuty na kwiatki: 3/3
» wykorzystane przerzuty: 0/4

Łasica: S: 5 | Zr: 9 | Sz: 5 | HP: 40-2=38/40 | W: 35-3=32/35
» rana 0. Stopnia: wyrwana sierść z szyi
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Walka zdecydowanie nie była moją mocną stroną, o czym przekonywałam się na nowo za każdym razem, kiedy się jej podejmowałam. Źle wycelowałam atak, przez co jedyne co udało mi się zrobić, to wyrwać łasicy sierść na szyi, natomiast ona nie była mnie w stanie nawet tknąć. Nie był to oczywiście koniec, skądże. Spróbowałam po raz kolejny ponowić atak - wbić kły w jej szyję i mocno poszarpać, licząc na to, że tym razem się uda. Do trzech razy sztuka. Jeżeli nie, będę musiała obrać taktykę.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości