Jak widać jej nowy znajomy z innego Klanu nie był tak wypełniony energią jak ona, co leciuteńko ją dotknęło, ale nie mocno. W końcu zawsze lepiej znaleźć kogoś podobnego sobie, prawda? Choć kto wie - może właśnie Węglowy Pył będzie kimś z kim się dogada, mimo że tak to nie wygląda na pierwszy rzut oka.
- Hm. Nie sądziłam, że wszystko. Ja zazwyczaj łączę dwie rzeczy - czy to spacer z polowaniem, czy to polowanie z patrolem i tak dalej... Potem nie mam często czasu czy chęci już na inne rzeczy, bo czuję się z lekka zmęczona. - Rozpoczęła opisywanie własnej sytuacji, jakby Węgiel stanowczo nalegał na taki krok. Nigdy nie myślała, że swoje rozgadanie mogłoby komuś szkodzić, przeszkadzać, wzbudzać niechęć. Przecież wtedy po prostu kontynuuje się temat, wtrąca myśli, analizuje - prawda? - A! - Obudziła się po chwilowych przemyśleniach, gdy dosłownie przez kilka uderzeń serca panowała krótka cisza. - A ja... ja wyszłam na patrol. W końcu kiedyś trzeba, a że nie chciałam męczyć innych późną porą to poszłam sama. Niektórzy mają treningi, inni odpoczywają... Ale to nic! Skoro spotkałam Ciebie, to może lepiej? Bo będę mogła lepiej Cię poznać! - Zakończyła uszczęśliwiona sytuacją i z iskrami w oczach machała ogonem z prawej do lewej.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Czasem się mówi, że przeciwieństwa się przyciągają, więc kto tam wie, jak będzie wyglądać rozmowa Węglowego Pyłu i Szkarłatnego Zachodu. Węgielek również wolał rozmawiać z kotami podobnymi sobie, ale to jeszcze nic nie znaczy! Lubił słuchać, więc nawet jeśli wojowniczka będzie dużo gadać, to on nie ma nic przeciwko.
- Tak też można - skinął głową, zdobywając się również na lekki uśmiech. W nim ostatnio aż buzowała energia. Czasem zdarzało się, że faktycznie nie miał siły na tyle rzeczy na raz, ale raczej miał siłę, by robić coś dobrego dla klanu. - -N-nie spodziewałem się za bardzo, by kogoś tu spotkać, a jednak. - odpowiedział. W zasadzie to.. nie miał nic przeciwko, by poznać lepiej rzeczną wojowniczkę. Tylko co właściwie powinien powiedzieć? Może o coś zapytać? A może jeszcze inaczej - poczekać, aż Szkarłatny Zachód sama zacznie mówić? Chyba tak byłoby najlepiej, chociaż jeszcze zobaczy, co wojowniczka odpowie.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Szkarłatna w zasadzie była naprawdę odpowiednią osobą, jeżeli chciało się kogoś poznać i polubić, ALE TYLKO jeśli znosi się gaduły i wiecznie radosne kocice. Ona sama nie umiała za bardzo zmienić nastawienia, aczkolwiek jeśli musiała to dawała radę w wyjątkowych sytuacjach pozostać stonowana i spokojna. Tak jak na pogrzebach - nie pałała radością. Ba, nawet płakała, więc nie jest aż tak wiecznie szczęśliwa, no ale poza pogrzebami to kłębek dokładnie zwiniętej radości, której nie sposób rozwiązać i przeciąć.
Uradowała się lekko, gdy zauważyła, że na pysku kocura pojawił się uśmiech. Liczyła na to, że nie wymuszony, ale skoro dał radę rzucić jej miły wyraz pyska, to już szło w dobrym kierunku! - Ja też nie. O tej porze w sumie nie byłoby to niczym dziwnym, ale wieczory są coraz zimniejsze. Ja na przykład zaczynam powoli marznąć, ale jak wejdę w jakąś gęstszą trawę to zapewne od razu się ogrzeję. - Rzuciła, po czym zaczęła szukać jakiejś trawy, o której własnie mówiła. I zauważyła jeden taki obszar. Na terenie Klanu Wichru, blisko granicy, ale wciąż nie po jej stronie. Na pewno Węgiel też to zauważył, szczególnie po jej na chwilę zrezygnowanej minie. Nie prosiła jednak o wpuszczenie, tylko patrzyła na niego znów z uśmiechem i czekała co jej odpowie.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
- A jak z pływaniem w taką pogodę? - zapytał. Już kiedyś, jak spotkał Świetlikową Łap,ę zadał takie samo pytanie, ale koty przecież się różnią i nawet w klanie Rzeki może być ktoś, kto nie lubi pływać, kiedy jest zimno i na odwrót. On osobiście nigdy w życiu nawet łapy by nie wsadził do takiej lodowatej łapy, no ale on nie miał styczności z wodą w taki sposób jak koty z klanu Rzeki.
Węgielek spostrzegł, że wojowniczka, mówiąc o trawie, odruchowo jakby spojrzała na kępę po stronie klanu Wichru, jednak i tak nie mógł nic na to poradzić. Niestety, granice to granice i nawet jakby kogoś z innego klanu bardzo lubił - nie wpuściłby go. Zresztą, on nawet nie myśli o tym w ten sposób. Zamiast tego wolałby powiedzieć, że Szkarłatny Zachód może znajdzie gdzieś obok podobny kawałek ziemi porośnięty trawą. Siedział jednak cicho, na razie się wstrzymując, ciekawy odpowiedzi na zadane pytanie. Odwzajemnił więc zrezygnowane spojrzenie, nie oglądając się już dłużej na własne tereny.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
- Nie przepadam za pływaniem. - Odpowiedziała mu szczerze. - Moczy się futro, potem trzeba czekać aż wyschniesz... przy okazji może Ci być zimno. Nie, nie, nie - definitywnie żadnego pływania w taką pogodę. W taką... jest jeszcze dużo, dużo gorzej. - Pokręciła głową i wysunęła język na znak, że naprawdę ją to odrzuca. W końcu kto chciałby zamarznąć na kostkę lodu? Choć jeśli Węglowy Pył nie wiedział jak to jest, toteż nie mógł sam stwierdzić jak dokładnie to wygląda. W innych klanach zapewne nie ma takich rzek, jaką posiada jej własny, ale za to zapewne mają inne plusy swoich terenów. - Ale za to ryby są pyszne. Jadłeś kiedyś?
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Nie zdziwił się, słysząc, że rzeczniaczka nie przepada za pływaniem. To, że była akurat w takim klanie, a nie innym o niczym nie świadczy i Węgielek wiedział, że to wszystko zależy od kota. Ktoś w klanie Rzeki może nie lubić pływać, a ktoś w klanie Wichru biegać za królikami.
- Ja jeszcze nie miałem okazji.. chciałem kiedyś spróbować, ale ostatecznie odpuściłem.. Jakoś mnie to nie zachęca - dokładnie to, o czym mówi Szkarłatny Zachód. Przemoczone futro, zimno, nieprzyjemne uczucie. Brr. Aż go ciarki przeszły na tą myśl, a w takie zimno to by za żadne skarby nie wszedł do wody.
- Nie, nie miałem okazji. Nie wiem, może kiedyś widziałem u nas rybę na stosie, ale chyba nie za bardzo ktokolwiek to potrafi. - no i jedyną opcją, gdzie można łowić te ryby, jest chyba małe oczko wodne w lesie. W Czarnym Ogonie raczej nie, chociaż co tam wie. Nigdy nie przyglądał się za bardzo strumieniowi. W Klanie Rzeki mają obszerną i szeroką rzekę, więc mają gdzie je łowić.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
- Wy jako klan niemający za wiele do czynienia z wodą chyba nie powinniście zaczynać nagle pływać. - Uznała na głos, wygłaszając swoją myśl. Nie, żeby to było zarezerwowane tylko dla rzeczniaków, ale tak chyba było najbezpieczniej? Bo w końcu to w tym klanie są przekazywane zasady pływania, a inne klany? Zapewne sobie to odpuszczają i jeśli już ktoś próbuje pływać, nie znając zasad, to idzie na żywioł. A to się może źle skończyć. - Gdybyś miał kiedyś chęci, to mogłabym się z Tobą przejść i nauczyć Cię łowić. Gdzieś na terenach niczyich. To nie problem! - Mruknęła, składając mu propozycję. Dopiero się poznali, to prawda. Nie było więc do końca miejscu mu to oferować, ale co poradzić. Cała Szkarłatna.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
- N-nie wiem.. - odpowiedział niepewnie, zaskoczony nagła odpowiedzią wojowniczki, którą odebrał w ten sposób, że tylko Klan Rzeki może pływać, a on nawet nie powinien próbować, bo po co. A może faktycznie? Może to jest głupi pomysł i rzeczniaczka ma rację?
I znowu zaskoczenie! Tym razem zdecydowanie pozytywne, ponieważ Szkarłatny Zachód go w pewien sposób wyręczyła. Cóż, chciałby nauczyć się łowić ryby, choćby z czystej ciekawości. Lubił zdobywać wiedzę i nie wiadomo, czy ta by mu się kiedyś nie przydała. Problem w tym, że.raczej nie miałby wystarczająco dużo odwagi, by i to zapytać jakiegoś kota w Klanu Rzeki.
- B-bardzo chętnie, d-dziękuję..! Myślę że znalezienie jakiegoś zbiornika wodnego to nie będzie problem - w podziękowaniu nawet sam mógłby iść i poszukać takiego, by wojowniczka nie musiała się martwić i miejsce. Może wystarczyłoby iść wzdłuż Czarnego Ogona? To dosyć niedaleko od ziem Klanu Wichru, ale obok Klanu Rzeki też może czegoś poszukać. Jak on się odwdzięczy za to..
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
- Oh, wybacz. Dziwnie zabrzmiało? Chodziło mi o to, że macie niewiele wspólnego z wodą. Komuś z was mogłoby się coś stać. Oczywiście to nie znaczy, że my jesteśmy odporni na cokolwiek związanego z wodą. Nie! Tylko uczymy się tego na treningach, często łowimy... mamy większe doświadczenie. - Wyjaśniła szybko, widząc zmieszanie kocura. Nie chciała, by ten zrozumiał ją źle, bo nie przyszła tu przecież po to, żeby obrażać koty z innych klanów.
Ucieszyła się na pozytywną odpowiedź Węglowego Pyłu, która naprawdę przyniosła spory uśmiech na jej pysk. Tak jakby wcześniej nie miała już takiego... - Też tak myślę, w końcu rzeka musi płynąć też poza klanami. A może gdzieś jest jezioro? - Wymruczała, radośnie strzepując ogonem. Gdyby nie pora dnia to zapewne już dziś mogliby sobie pozwolić na poszukiwania odpowiedniego miejsca, ale niestety mogli póki co tylko planować i spekulować. - Może przypomina Ci się jakieś miejsce obok waszych terenów? Mi tylko... Dzika Plaża... ale nie byłam tam, widziałam jedynie z daleka i słyszałam o niej kilka słów. W każdym razie jest za Grzmiącą Ścieżką iii... to średni pomysł. - Rzuciła z trochę lżejszą, nie tak radosną miną, ale liczyła, że Węglowi uda znaleźć się w głowie jakiś zakątek.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
- Aa.. rozumiem - teraz już wiedział, co wojowniczka miała na myśli. Nie miał jej tego za złe, ponieważ mogła po prostu w zły sposób się wyrazić. A to się przecież zdarza, prawda? Nie jest to powód, by od razu kogoś inaczej odbierać. No chyba, że robiłby to ciągle, ale wojowniczka wytłumaczyła, o co jej chodziło. W pewnym sensie się zgadzał - w klanie Rzeki ta wiedza jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, a w takim Wichrze to raczej pojedyncze koty to mogą umieć, a nie wszyscy.
- Możliwe.. a może wasza rzeka wypływa gdzieś dalej, na tereny niczyje i tam można by łowić? - trochę drogi pewnie by było, ale Węgielek jest gotów tyle przejść. Jakoś by przecież trafił, nie? Już aż tak się nie boi wychodzić pora tereny własnego klanu, jak kiedyś.
- Tak.. wolałbym nie przechodzić przez Grzmiącą Ścieżkę.. wzdłuż naszej granicy płynie Czarny Ogon. Być może on także prowadzi do jakiegoś jeziora. Musiałbym sprawdzić - i pewnie to zrobi, gdy znajdzie wolną chwilę. Cóż, choć starał się tego aż tak nie okazywać, to czuł podekscytowanie na myślk o nauce łowienia ryb.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
- T-tak... - Zaczęła niepewnie, rozmyślając przy tym nad miejscem, o które spytał Węglowy Pył. - Jest takie jedno, ale ono jest przy Króliczych Norach... A Królicze Nory są po drugiej stronie granic Klanu Rzeki. - Wydukała, a miejsce to zapewne nie było zbyt dobrym. Czy czarny byłby w stanie w ogóle tyle przejść? Tylko po to, żeby usłyszeć kilka słów o pływaniu czy łowieniu? - Możemy spotkać się tutaj za dwa wschody księżyca i wtedy wybierzemy miejsce. Co ty na to? - Zapytała radośnie, unosząc zad w górę. Po tym jak Węgiel podał jej pozytywną odpowiedź, ta pożegnała się z nim i ruszyła do obozu, by móc wyspać się na poranny trening z Rudą Łapą.
***
O ustalonym czasie ruszyła z powrotem do Miękkiej Ściółki, mając nadzieję, że jej nowy, czarny kompan nie zapomniał o umowie. Krocząc dumnie przez trawę wypatrywała jego ciemnej postury, chcąc jak najszybciej dobiec do niego i moc wyruszać przed siebie. Uprzednio sprawdziła czy tak jak mówiła, Królicze Nory są faktycznie tam gdzie się tego spodziewała - i nie myliła się. Nadal jednak uważała, że są za daleko i Wichrzak zdecydowanie znajdzie coś lepszego.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
- To trochę daleko.. ale da się przejść! - Węgielek akurat dzięki patrolom wyrobił sobie dobrą kondycję, dzięki czemu nawet i za rzeczne tereny dojdzie. Jest przecież wojownikiem, a na dodatek sprawnym i szybkim. Silny nie jest, ale z bieganiem czy długim chodzeniem nie ma problemu. Zresztą, skoro nie tam, to gdzie indziej?
- Dobry pomysł. Do zobaczenia! - pożegnał się z rzeczną wojowniczką, po czym po chwili sam udał się wzdłuż rzecznej granicy. Jeszcze kawałek może przejść, czyż nie? Posłał jej jeszcze lekki i nieśmiały uśmiech, jako że dobrze mu się z nią rozmawiało.
***
W końcu i nadszedł czas, kiedy wojownik miał się zobaczyć z rzeczną wojowniczką i udać na naukę łowienia ryb. Oczywiście, że nie zapomniał, a jaki był podekscytowany! Ciekawe, jak będzie łowić, kiedy jest tak zimno.. No trudno, wytrzyma przecież. I tak jest dozgonnie wdzięczny, że wojowniczka podzieli się z nim tą umiejętnością. Jak też myślał, tak też zrobił i sprawdził, czy w okolicy nie ma jakiegoś zbiornika wodnego, w którym mógłby łowić ryby. Udał się wzdłuż Czarnego Ogona i choć szedł bardzo niepewnie (ponieważ nie wiedział, jak daleko będzie musiał iść), to w końcu dotarł do jakiegoś stawu czy jeziorka. Od wichrowych terenów to było w sumie dosyć blisko, ale dla Szkarłatnego Zachodu to będzie kawałek do przejścia. Postanowił więc, że wolałby sam udać się do miejsca, gdzie ona ma bliżej.
- Sz-szkarłatny Zachodzie! Cześć. - przywitał się najpierw i podszedł do granicy (wciąż pozostając na swoich terenach), kiedy wypatrzył jej rude futerko. Od razu przeszedł do rzeczy, ponieważ nie wiedział, ile będą musieli iść.
- Znalazłem jakieś jeziorko niedaleko ziem klanu Wichru, ale jest kawałek drogi do przejścia.. Myślę, że lepiej byłoby iść gdzieś bliżej twoich terenów, ja mogę się przejść, nie mam nic przeciwko.. Udało się coś znaleźć? - zapytał.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Zauważając Wojownika prawie podskoczyła i podeszłą bliżej do niego, będąc jeszcze bliżej niż wczoraj. Oczywiście wciąż będąc na swojej granicy. - Dzień Dobry, Węglowy Pyle! - Mruknęła radośnie i wysłuchała co ten miał do powiedzenia. - Oj uwierz, ja też mogę iść spory kawał. Mam duuużo sił. - Dodała pewna siebie i za chwilę podsunęła swoją propozycję. - Królicze Nory, obok nich jest woda no i... jest to na ziemiach niczyich, ale to aż dwie rzeczne granice do przejścia. Mogę spokojnie iść z tobą tam, gdzie jest to jeziorko. - Uznała, patrząc wesoło w jego oczy.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
W ten sposób to mogliby razem siebie prosić i prosić, Nawzajem namawiając się, by iść w to miejsce, do którego drugi ma bliżej. Dla Węglowego Pyłu była to dosyć niekomfortowa sytuacja. Naprawdę nie chciałby robić rzeczniaczce problemu i zamiast tego po prostu iść tam, gdzie ona ma bliżej.
- Nie wątpię. Do tego jeziorka to.. wolałbym iść do tych Króliczych Nor.. Gdzieś w tamtych rejonach.. N-nalegam.. - powiedział. Oj, niech da się przekonać! To przecież naprawdę żaden problem. - Ch-chodźmy - rzucił jeszcze do Szkarłatnego Zachodu. No nie będą tutaj cały dzień stać i się zastanawiać! Węgiel ruszył wzdłuż swojej Wichrowej granicy jak odpowiedź wojowniczki była twierdząca, choć mogło to wyglądać nieco dziwnie, kiedy idą tak po swoich stronach granicy. No ale po to one są, kiedy przejdą na Tereny Niczyje, to nie będzie tego typu problemu. Węgiel potem polegał tylko i wyłącznie na wojowniczce, jako że nie znał tych terenów. Nieźle sobie rozrusza łapy!
- A.. co u ciebie, Szkarłatny Zachodzie? - zapytał w międzyczasie, co by nie iść w tej niezręcznej ciszy. Może akurat znajdą jakiś dobry temat i umilą sobie całą drogę do przejścia?
[zt] i przenosimy się do Śliskich Skałek
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Mistrz: Słonecznikowa Pestka Płeć: Kotka Matka: Lniane Fute'ko Ojciec: Zółtooki Partner: Trzeba by pomyśleć
Smukła, wysoka o czarnej, krótkiej sierści. Ma oliwkowe oczy.
Zmieniła się, nie łatwo rzec czy na dobre, czy na złe.spontaniczność całkiem z niej uszła, improwizuje tylko gdy jest do tego zmuszona. Większość czasu poświęca na obserwacje kotów, wychwytywanie ich zalet, słabych stron, kompleksów, czy też wstydliwych zdarzeń, ze świadomością że może kiedyś się jej przydadzą. Jest niepokojąco? To dopiero początek. Jedyna osoba która budzi w niej cokolwiek, nie szczęście, nie smutek- to brat, Czermień. Tylko przy nim ma w sobie jakiś płomyczek, promień, iskrę. Jej największą zaletą jest uroda- oraz to że jest inteligentna na tyle by umieć czerpać z niej zyski.
Larwa była cóż.. osobliwa. Nie dawała tego po sobie poznać, jednak to samo w sobie było lekko przerażające. Gdyby zebrała się grupa kotów, każdy opisałby robakównę inaczej- Dla jednego byłaby uprzejmą panienką, dla drugiego pomocnikiem w napadzie. Wszyscy zgodziliby się jednak że podpadła im do gustu. Jak?
Modliszka z każdą kolejną rozmową przybierała nową twarz i całkowicie inny charakter. Najpewniej nie istnieją dwa koty które opisały by ją w ten sam sposób.
Wielu na miejscu czarnej by się załamało- nikt normalny nie umie udawać kogoś innego przez całe życie, i na dodatek logicznie przy tym myśleć, dobierając coraz to nowsze osobowości.
Co innego go w środku jesteś zupełnie pustą kartką, niekończącym się notesem który wręcz prosi by w nim pisać.
Larwa po prostu nie miała charakteru. Miała w sobie zamiast tego dziurę, która chłonęła i chłonęła, nigdy jednak nie miała wystarczająco dużo by ją zatkać.
Przechadzała się po klanowych granicach, rozmyślając nad niczym innym jak przyszłością, chęci przyśpieszenia treningu i dalszym rozwoju.
Słonecznik była głupia. Ba, zdecydowana większość taka była. Nie zwracała na to jednak uwagi. Była neutralna do szpiku kości.
//ktokolwiek