Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Widząc sierść unoszącą się na jego karku była gotowa na najgorsze. Myślała, że kocur odsunie się fuknie na nią i sobie pójdzie. Na szczęście Zawierucha został. Spojrzała zmartwiona, gdy ukazał zęby. Był aż tak zły na Topniejącego Loda. Podniósła łapę, ale przyciągnęła ją do siebie z powrotem. Nie chciała by się aż tak denerwował. Wolała gdy Mknąca Łapa się uśmiechał. Był wtedy taki kochany. Jego spojrzenie było nadal takie samo, ale jego wyraz pyska i słowa były no nie przyjemne. Dobrze, że byli przyjaciółmi, ale na tym się sprawa nie kończyła... To nie tylko jej brat się mieszał w ich sprawy uczuciowe. - Cieszę się, ale jeszcze coś chce ci powiedzieć. Rozmawiałam też z Oszronioną Łapą... twoim bratem. Też pytał się co nas łączy...- powiedziała nadal bardzo zmieszana - Nie wiem czy my tak wyglądamy? Jak... jak para? - zadała pytanie retoryczne sama do siebie. Jej oczy były pełne różnych emocji. Smutku, stresu i ciepła jednocześnie. Oparła swoją głowę o jego kryze. Nie wie co robić. Co czuje, co się dzieje. Musiała powiedzieć o Szornie bo to też było ważne w tej sprawie.
Oczywiście, że zostałem. Widziałem, że Jasnej Kropli nie do końca podoba się moje zachowanie, ale nie zamierzałem kryć mojej złości na Topniejącego Loda. Nie polubiłem go podczas naszego pierwszego spotkania, a ostatnio to się wyłącznie pogłębiło. Uspokoiłem się jednak przecież, i odsunąłem od siebie myśli o nieprzyjemnym kocurze.
Moje ucho drgnęło, kiedy usłyszałem dość interesujące wieści. Dlaczego Szron interesował się moją relacją z Jasną Kroplą? Cóż, może po prostu chciał poznać moją przyjaciółkę, przecież nie ukrywaliśmy się po kątach. A że cóż, wydedukował swoje... Ta sprawa robiła się coraz bardziej pogmatwana.
Nie odpowiedziałem od razu na pytanie kocicy. Czy my naprawdę wyglądaliśmy jak para? To było ciężkie, bo do tej pory nie miałem pojęcia, co właściwie musi się zadziać, by dany kocur i kotka zostali parą. Jakie się z tym łączą uczucia, zachowania, od czego to zależało? Poczułem naraz, że stąpam po grząskim gruncie. Moje jedno słowo, jedna reakcja może wszystko zawalić. Choć mam wrażenie, że Topniejący Lód wystarczająco namieszał.
- Nie wiem. - mruknąłem w końcu, o wiele ostrożniej, niż wcześniej. Przypatrywałem się przy tym kotce badawczo. Atmosfera wokół nagle zrobiła się jakoś bardziej napięta. Zrobiłem mały kroczek do przodu, dość niepewny, jednak chciałem się znaleźć bliżej niebieskiej kotki. Może długość ogona myszy dzieliła nasze pyski. Miałem jej jednak do zadania pewne pytanie, na które jednak chciałem usłyszeć odpowiedź. - Przeszkadza ci to? Że możemy... Tak wyglądać? - zapytałem, chyba pierwszy raz w swoim życiu tak zjedzony przez niepewność, że w połowie krótkiego pytania zabrakło mi tchu.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
No bo mimo iż była obca z bratem no to... Jednak był jej rodziną. Wiedziała, że jego zachowania było okropne, ale mimo wszystko. Owszem może i był idiotą, ale nie chciała, żeby przyjaciel był taki zły...
Ta sprawa była pogmatwana i baaardzo nie przyjemna. Czuła się obserwowana i jakby robiła coś źle siedząc obok terminatora. Taka osaczona tym. Jakby wszyscy na około nie chcieli widzieć jej w towarzystwie Mknącej Łapy. Jakby im wadziła.
A bo to Jasna Kropla wiedziała! Nie miała o tym zielonego pojęcia. Owszem chciał mieć partera, ale gdzie i jak to już nie. Wiedziała jak to jest kogoś kochać. W końcu kochała na przykład mamę i przyjaciół. Ale tak romantycznie? Nie miała pojęcia jak to działa. Słowa ,,nie wiem'' nie wiele jej dały. Latały jej po głowie od tych spotkań z Topniejącym Lodem i Szronem. Powietrze było gęste. Czuła się dziwnie. Niezręcznie. Patrzyła w jego ciepłe oczy, te które tak w nim kochała, gdy ten przybliżył pysk. Gdy usłyszała pytanie, była zestresowana, ale dotknęła go nosem w nos, po czym odsunął pysk, żeby odpowiedzieć. - Chyba.. Chyba nie... Myślałam, że tobie będzie to przeszkadzać...- jak to Mknąca Łapa powiedział. Niech myślą co chcą. Uśmiechnęła się lekko do niego zawstydzona obrotem sytuacji. Kropelka nie była ważna, tylko to Zawierucha.
Chyba nie. Te niepewne słowa, poprzedzone delikatnym zetknięciem naszych nosów spowodowały, że poczułem się nieco lepiej. Tak bardziej lekko. Nadmierne zainteresowanie Topniejącego Loda i Oszronionej Łapy nie było problemem tylko moim, ani tylko Jasnej Kropli. To był problem nasz, wspólny, bo dotyczył nas obojga.
Uśmiechnąłem się delikatnie, właściwie po prostu nieco podniosłem kąciki pyska, by dodać kotce w ten sposób otuchy. Była nieco zdenerwowana, ale nie dziwiłem się, bo przecież sam przed chwilą pozwoliłem gniewowi siebie opanować. Teraz nadal bulgotał gdzieś we wnętrzu mnie, i nadal dotyczył Topniejącego, jednak mój pysk ani moje myśli się na tym nie skupiały.
- Nie przeszkadza. - mruknąłem, potwierdzając to, czego Kropelka mogła się domyślić wcześniej, gdy zapytałem czy jej to przeszkadza. Moje stanowisko było jasne w tej kwestii, nasze relacje nie były sprawą klanu. Co sobie inni pomyślą, niezbyt mnie obchodziło, dopóki nie obrażali mnie prosto w pysk.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Kropelce samej w sobie bardzo to nie przeszkadzało. O niej sobie mogą plotkować, ale nie o Zawieruszku. Nie chciała mu robić wszystydu czy coś takiego... W końcu Mknąca Łapa nadaje się na kogoś ważnego, a niebieska kotka widziała siebie jako kogoś, kogo można porównać do błota. Nic ciekawego. Nic ważnego. Jasna Kropla zrzucała zawsze winę na siebie. Nic na to nie poradzi. Problem był wspólny, ale nie wina. Zawstydziła się przez pytanie brata przez co jeszcze bardziej pogorszyła ich sytuację.
Uśmiech Zawieruchy przekreślał jej obawy zanim kocurek cokolwiek powiedział. Była nadal zawstydzona i lekko zestresowana. W końcu nadal nie wie co czuje. Wie, że nie musi się martwić o to, że Mknąca Łapa będzie zły... ale nadal. Przyjaźń czy co? Nie pozna chyba tej odpowiedzi. Nikt za nią nie zadecyduje co czuje. Kiedyś do tego dojdzie. Nie wie kiedy, ale może nie tam niedługo. Gwiezdny Klan wie. Ona nie czuła w sobie złości. Coś w rodzaju świdrujących uczyć. Wstydu, stresu, szczęścia i czegoś jeszcze... - To Dobrze.- stwierdziła.
Zgadzała się, że to ich sprawa. Od początku tak twierdziła. W końcu sprawy takie kto kim dla kogo jest to sprawa tej konkretnej osoby. Zapytać się czy ktoś jest twoim przyjacielem lub kim dla ciebie jest, jak to zrobił Szron, jeszcze było okej. Ale partnerem..? To niemiłe i wręcz chamskie... Nie wiedziała co więcej mówić... bo sytuacja była dziwna, ale siedziałam z lekkim uśmiechem. Nie patrzyła się na niego, bo wstyd jej nadal mimo wszystko. W ciszy przynajmniej czuje się dziwnie an kogoś się patrząc.
Atmosfera między nami była nadal napięta. Coś wisiało w powietrzu, i mimo tego, że byłem zły na niebieskiego kocura, potrafiłem i to wyczuć. W naszą relację mimo wszystko wkradło się coś nowego, jakaś dziwna niepewność. Mimowolnie zacząłem się zastanawiać, czy to, że inne koty widzą w nas kogoś więcej niż tylko przyjaciół coś może oznaczać? Może faktycznie moglibyśmy jakoś zmienić ten stan rzeczy...? Nie wiedziałem, i ta myśl zaczęła mnie kłuć niczym nieprzyjemny kolec zaplątany w futro. Wiedziałem jednak, że w obecnej chwili nic nie rozwiążę, więc nie zaczynałem nawet tego tematu. Jasna Kropla wystarczająco się wszystkim zestresowała.
Podszedłem jeszcze i odwróciłem się, by delikatnie przycisnąć się do boku kotki.
- Między nami zostaje bez zmian. Wracamy? - zamruczałem swoim zwyczajowym, pewnym tonem, jednak moje oczy spoglądały na niebieską kotkę z pewną dozą łagodności.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Było tak cicho i ciepło wręcz. Jakby w środku Pory Nagich Drzew zaczęło prażyć słońce i nie było już orzeźwiającego powietrza. Było to na prawdę niezręczne. Czy to były właśnie te uczucia? Takie inne? Czy w powietrzu unosiła się ta niepewność? Tak jej się zdawało. Przynajmniej ona tak to widziała. Było tak... niezręcznie. A to wszystko przez brata... A może właśnie nie? Może do tego i tak miało dojść? Jasna Kropla była w tym momencie tak zagubiona, że już nie wiedziała co robić. Cieszyła się z kompanii Zawieruchy, ale dzisiaj było tak dziwnie... Niebieska wojowniczka odwzajemniła jednak przycisk kocura. Była aktualnie bardzo zamyślona,ale chyba nadal szczęśliwa? Nie ma pojęcia. Nie wie dlaczego nie mogłaby być, ale tak było. Tak dziwnie i już. - Dobrze.- Przystanęła na propozycje terminatora.
Może porozmawiają jeszcze kiedyś teraz nie za bardzo tego czuje. W gruncie rzeczy sprawy były wyjaśnione. Ruszyła więc z burym u boku do obozu. Co się działo..?
Niezależnie od tego, co się wydarzyło na ceremonii, zaraz po niej zabrałem Jasną Kroplę z obozu. Po chwili rozmyślania ruszyłem w stronę Łabędziego Gniazda, w zupełnie inną stronę niż treningowe tereny, co mogło dać nam prywatność, której podczas tej rozmowy oczekiwałem. Szedłem obok kocicy lekkim krokiem oraz z sercem kołaczącym w piersi. Dzisiejszy dzień był moim wymarzonym dniem, zostałem wojownikiem, otrzymałem terminatorkę, a teraz zamierzałem zrobić coś jeszcze. Po raz pierwszy w życiu jednak nie byłem wszystkiego tak bardzo pewien. Cóż, w końcu w całą grę wchodziły uczucia drugiej strony.
Nie mówiłem wiele, dopóki nie oddaliliśmy się od obozu, a ja nie upewniłem się, że dookoła nie ma nikogo, kto by nas mógł podsłuchać. Zresztą, droga do gniazda nie była zbyt długa, więc dość szybko znaleźliśmy się obok niego. Po raz pierwszy w życiu pomyślałem, że być może zbyt szybko.
- Więc... Chciałem porozmawiać. - powiedziałem, przystając w pewnym momencie i odwracając się pyskiem ku Jasnej Kropli. Swoimi zielonymi oczami spojrzałem w jej oliwkowe oczy, i naprawdę walczyłem, by nie odwrócić wzroku. Mój ogon drgał nieco nerwowo i poruszał się delikatnie na boki, niczym muskany wiatrem, którego nie było. Dlaczego się tak denerwowałem?
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Niebieska kotka ruszyła za nim z obozu. Jasnej Kropli towarzyszyła w głównej mierze bardzo duża radość z powodu awansu Zawieruchy. Był teraz wojownikiem. Niby nie było to nic dziwnego po kocurze, bo nadawał się na naprawę porządnego, broniącego Klanu, pełnoprawnego członka Klanu Cienia. Córka Kukułki nawet sądzi, że bury może stać się kimś jeszcze większym. Zaskoczyło ją to, że Mknąca Zawierucha zaraz po ceremoni chciał z nią porozmawiać. Jasna Kropla patrzyła się na pysk towarzysza zastanawiając się o co może chodzić. Ich ostatnia rozmowa... nie należała do przyjemnych i z kroku na krok niebieska pręguska coraz bardziej mieszała się w myślach. Czy może chodzić znowu o coś takiego? Czy kocur przemyślał to i jednak nie che się znać z powodu plotek? A może chodzi o coś innego... Tego co chodzi jej po głowie.
Gdy dotarli na miejsce jej serducho znalazło się w szyi. Więc.. O co chodzi? Mknąca Zawierucha też czuł presję tego spotkania. Jasna Kropla patrzyła się i w jego oczy nadal trzymając jakoś uśmiech. Chciał porozmawiać... Czy..? Czy coś trzeba odpowiedzieć? Chyba... - O co chodzi Zawierucho? - spytała niemal ją zatykając.
Czuła presję tego spotkania i kłębiące się w niej uczucia. Czy można teraz mruczeć? Czy nie można? Bo ona czuła... że jej się chce mruczeć...
Oboje się stresowaliśmy, wiedziałem to. Jednak, choć nie byłem pewien decyzji ani tego, czym się to wszystko zakończy, to wiedziałem, że chcę to zrobić właśnie dzisiaj, właśnie tego dnia, gdy stałem się pełnoprawnym wojownikiem. Nie byłem już byle terminatorem, dowiodłem swojej wartości dla Klanu Cienia i przysiągłem przed członkami dbanie o niego. Poza tym miałem wspaniałą rodzinę i niczego mi nie brakowało. No... Prawie.
- Ostatnio rozmawialiśmy o tym, że możemy wyglądać jak para. W oczach innych. - zacząłem, nie bardzo wiedząc właściwie, co powiedzieć. To mi się nasunęło jako pierwsze, właśnie przez to, że rozmawialiśmy o tym dokładnie przy tym samym gnieździe. Wtedy oboje uznaliśmy, że nam to nie przeszkadza, ale może... Może wypadałoby coś z tym zrobić?
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Tak. Napięcie było w powietrzu. Podobnie jak wtedy, ale tym razem o co mogło chodzić? Przecież sytuacja wydawała się zamknięta. Wydawała. Oh nie oszukujmy się. Jasna Kropla wiedziała, że ta sprawa będzie za nimi chodzić. Nie będzie zakończona. Niebieska kotka nie czuła się inaczej od tamtej rozmowy. Córka Kukułki nie spodziewała się jednak powrotu do tematu akurat dzisiaj. Ale jak widać Mknąca Zawierucha postanowił inaczej. Uważał właśnie ten dzień za odpowiedni na rozmowę.
Patrzyła w jego oczy gdy bury ciągnął temat. Co wyniknie z jego słów. Jasna Kropla aktualnie nie wiedziała co mówić. Nie wiedziała jak reagować. Po prostu słuchała i patrzyła. Też myśli, że nie powinno tak być, że mniemanie innych o nich jest inne od prawdy. Ale co zrobić? Wojowniczka dopiero co doszła do swoich uczuć. Po woli. Ale co czuje i myśli Zawierucha pozostawało dla niej zagadką...
Nie przerwała mi. Mogłem to uznać zarówno za dobre rozwiązanie, jak i złe. W sumie stąpałem po niezwykle grząskim gruncie, jakby po cienkim lodzie, który lada moment może popękać. Musiałem więc ostrożnie, dobrze dobierać słowa, tak jak wtedy musiałbym kłaść delikatnie łapy. To nie była zabawa, podczas tego spotkania zapadnie decyzja, która zmieni nasze życia, i już nie ma odwrotu. Zastanawiałem się jednak, w jaki sposób, czy zmiana będzie pozytywna, czy wręcz przeciwnie. Dość już jednak czekania, musiałem się dowiedzieć. Musiałem zapytać.
- I tak się zastanawiałem... - pod koniec słowa uciekł mi głos, przerwałem więc mówienie i chrząknąłem cicho, w ten sposób jeszcze przez chwilę zdobywając czas, w którym mogłem szczerze nazywać Jasną Kroplę najlepszą przyjaciółką, po prostu. - Myślałem, czy może moglibyśmy spróbować być parą? Tak... Naprawdę. - zapytałem, po czym wciągnąłem powietrze i przytrzymałem je w płucach. Teraz wszystko zależało od odpowiedzi Jasnej Kropli.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Wolała nie odpowiadać. Jeszcze by coś palnęła, zrobiłoby im się głupio i ich spotkanie zakończyłoby się klapą. A tego nie chciała. Wolała, żeby Mknąca Zawierucha doszedł do tego co chciał powiedzieć. Bury kocur dobrze myślał. W końcu takie rzeczy nie są łatwą sprawą. Są dla niej najtrudniejsze. Jasna Kropla na prawdę nie myślała, że nastąpi taki dzień jak dzisiaj. To wszystko tak się pomieszało. Wszystko. Jeszcze 10 księżycy temu nie znała nawet terminatora, a stał się on dużą częścią jej życia.
Jej serce waliło z każdym jego słowem. Wiedziała już co czuję. Myślała o tym długo i doszła do odpowiedzi. Zawierucha jest kotem najważniejszym w jej życiu i może z nim spędzić je do końca. Ona go kocha. Odpowiedź była więc tak. - Możemy spróbować być parą Zawieruszku.-powiedziała po chwili i uśmiechnęła się lekko zawstydzona.
Czy się to podoba Topniejącemu Lodowi, czy nie, Jasna Kropla chciałby spróbować być parą z Mknąca Zawieruchą. Uczucia jej tak mówiły. Nie wiedziała czy od razu do niego podchodzić, ale zdecydowała, że lekko się do niego przybliży. Atmosfera nadal była napięta, ale niebieska kotka była teraz bardziej szczęśliwa. Było dziwnie tak teraz wiedząc, że nie są przyjaciółmi, bo córka Kukułki czuła się prawie, że identycznie jak wcześniej. Miłość wcale nie różniła się od tej przyjacielskiej. Bo w końcu czy uczucie nie powstaje gdy jest się sobie blisko? Chyba tak...
Nie odpowiedziała, i być może to sprawiło, że nie wahałem się dodać kolejnej części. Ważnej propozycji. To była przełomowa chwila w naszej relacji, i niewątpliwie pamiętne spotkanie dla nas obojga. Może i nie znaliśmy się długo, ale miałem wrażenie, że znam Jasną niemal całe swoje życie. Cóż, tak przecież było, bo poznałem ją, gdy byłem jeszcze kocięciem, a ona terminatorką. A teraz doszliśmy do chwili, gdy oboje byliśmy wojownikami, po raz pierwszy więc byliśmy równi rangą. To było coś abstrakcyjnego.
Odetchnąłem, a na moim pysku pojawił się delikatny uśmiech. Możemy spróbować. Niczego więcej nie oczekiwałem. Nie byłem jeszcze pewien swoich uczuć, bo nawet nie wiedziałem, co to znaczy kochać kogoś innego w sposób romantyczny, a raczej nie wiedziałem, jak to rozpoznać. Wiedziałem jednak, że Kropelka była dla mnie niewątpliwie ważną personą, a chwile w jej towarzystwie leciały mi stanowczo zbyt szybko. Chciałem, by była szczęśliwa, a jeśli będzie taka u mojego boku, to było to dla mnie podwójne zwycięstwo.
- Cieszę się, parrtnerko. - zamruczałem, pokonując dzielący nas dystans, by delikatnie zetknąć się z nią nosami, a po uderzeniu serca namysłu jeszcze zdecydowałem się liznąć ją w policzek, niezbyt szybko, w ten sposób pokazując, że jest dla mnie ważna, a moja propozycja była pełna powagi.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Był to na prawdę ważny dzień w naszym życiu. Nasza znajomość można by rzec przeszła na nowy poziom. Coś nowego. Ale na pewno w dobrym znaczeniu. Jasna Kropla nie zapomni tego dnia. W końcu nie codziennie zapadają decyzje, które tak dużo zmieniają. W sumie to szara kocica też czuła się jakby przyjaźniła się z burym od samego początku. Jej jedyna pozostała przyjaciółka jest jakaś nieobecna. Nie ma jej. Nie udało jej się nawiązać żadnej nowej znajomości to też większość wolnych chwil spędza z Mknącą Zawieruchą. Bardzo się z nim zżyła. Kocur był już wojownikiem, ale dla niej nie robiło to większej różnicy. W wieku terminatorskim już wyglądał na opanowanego i gotowego do tej funkcji. Owszem może jeszcze do końca nie jest dojrzały, ale Kropelka raczej też mimo tylu księżycy. Zdążą. Mają czas. Całe życie przed nimi.
Jasna Kropla też nie była doświadczona w takim temacie. Po prostu tak czuje. Mknąca Zawierucha to aktualnie najważniejszy dla niej kot i chce być u jego boku. Widzieć jego uroczą, pogodną minę i to jak stara się być dobrym wojownikiem. Po prostu spędzać z nim chwile swojego życia. Wymieniać z nim zdania, nawet i krótkie, a nawet siedzieć razem w ciszy.
Niebieska pręguska zaczęła mruczeć. Zetknęła się nosem z Zawieruchą i lekko przymknęła oczy w uśmiechu. Wojownik jeszcze zdecydował się ją polizać z czułością co było bardzo miłe. Sama też chwilę później polizała go za uchem dokładnie tak jak on i otarła się głową o jego kryzę. - Też jestem szczęśliwa partnerze.- odpowiedziała mrucząc.