Płeć: kocur Trwałe urazy: drobne blizny na całym ciele
Jest to mlecznobiały orientalny kocur o pysku, uszach, ogonie i łapach pokrytych ciepłą szarością, która rozlewa się również na boki w okolicy ud. Sierść pokrywająca ciało jest krótka i gładka, a pod nią liczne stare i nowe blizny, które sprawiają, że miejscami nie przylega tak idealnie jak powinna. Kazo jest bardzo wysoki, niewiele brakuje mu do osiągnięcia limitu kociego wzrostu. Przy tym jego sylwetka jest bardzo smukła, choć wiszący na podbrzuszu luźny fałd skóry nieco ową smukłość zaburza. Jego łapy, choć chude, nie sprawiają wrażenia delikatnych dzięki mocnemu, wyraźnemu umięśnieniu, które pokrywa również resztę kota. Pysk oprószony siwizną, przyozdobiony jest długimi, białymi wąsami oraz ciemnym, lawendowo-różowym nosem; wyżej znajdują się wąskie, skośne kobaltowe ślepia o bystrym wyrazie. Profil twarzy ma prosty, zaś jego ogon jest bardzo długi i biczowaty.
Stanowczy, wymagający kocur o stoickim usposobieniu. Nigdy nie unosi się gniewem bez poważnego powodu. Najczęściej robi za cień Rojsta, wypełniając jego polecenia. Wobec swoich podwładnych jest zdecydowanie mniej surowy niż ryży przywódca, brak też w jego postawie przejmującego chłodu. Trudno powiedzieć o nim więcej, gdyż nawet w obrębie klanu trzyma się na uboczu, skupiony na swojej misji. Tylko czasem, gdy nikt nie patrzy, na szare oblicze wstępuje tęsknota, którą kieruje ku gwiazdom. Wykorzystuje ją jako motywację do działania, by osiągnąć swój cel i - wreszcie - móc spocząć ze spokojem i świadomością, że dokonał wspaniałej rzeczy.
Złoty Język[KP]; Mak[KRz]; Księżycowy Pył[GK]
Podtrzymał harde spojrzenie kotki; kącik jego ust uniósł się nieznacznie w górę. Podejrzewał, że takich kotów właśnie potrzebowali. Kiwnął głową z powagą, choć w środku bardziej odetchnął z ulgą, że chociaż nowicjuszami i najmłodszymi nie będzie musiał się bezpośrednio przejmować. I bez tego podejrzewał, że będzie miał łapy pełne roboty.
- Wyśmienicie - mruknął pod nosem, kierując wzrok na powrót przed siebie.
Podróż trwałaby krócej, gdyby nie jej tempo. Nie chciał jednak nadmiernie przemęczać kotki, po której widać było, że zarywała posiłki, byle dotrzeć do nich jak najszybciej. Przez resztę drogi milczał, a gdy wreszcie dotarli na skraj obozu, ponownie zerknął na swoją towarzyszkę i uśmiechnął się pod wąsem.
- Witaj w domu.
zt.
<br><center><div class="calosc"><img src="https://i.imgur.com/3gRXngj.png"><div class="teksttlo"><span class="linia1">soldier keep on marching on</span>
head down till the work is done
<span class="linia3">waiting on the morning sun</span>
<font class="linia4">soldier keep on marching on</font></div></div></center>
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Uśmiechnęła się lekko na dźwięk jego odpowiedzi.
Brała uwagę możliwość, że Kazo jej odmówi, wyjaśni że mają bardziej zaufanego kota na to zadanie, a jednak nie zmieniła zdanie i trzymała się swojej propozycji. Kto nie ryzykuje, ten je wcina myszy, prawda? Otrzymała jednak odpowiedź pozytywną, na co kiwnęła głową w podziękowaniu. Czy się wykaże, to prawdopodobnie zostanie sprawdzone z biegiem nadchodzących księżyców. W końcu nie mieli zbyt wielu kandydatów do wyboru, a prezentująca się dobrze i robiąca pozytywne wrażenie całkiem zaufana kocica nie była prawdopodobnie najgorszą możliwą opcją.
Dreptała u jego boku zadowolona z przebiegu wydarzeń. Musiała przyznać przed samą sobą, że nie może się doczekać zobaczenia swojego nowego miejsca zamieszkania. Nowych kotów, nowych zadań i generalnie: nowego życia. Była pełna zapału i pewności co do swoich umiejętności. Podczas wędrówki co kilka kroków zerkała z ukosa na Kazo, żeby upewnić się, że ten nie zmienił kierunku marszu. W końcu nie była pewna, w którą stronę idą.
- Witaj, Pożogo. Żegnaj, życie w samotności. - Na zawsze.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
Klan Pożogi. Jedna malutka iskierka, która mogła równie szybko zgasnąć, co rozpłonęła. Pokrzywa chciała tam być, zobaczyć na własne oczy jak sprawy się potoczą. Pod skórą czuła, że to jedynie wróżyło kolejnym nieszczęściem. Nie trzeba bogatego doświadczenia, żeby domyślić się, że Cztery Klany nie przyjmą piątego z szeroko otwartymi ramionami. Ta obawa zatrzymała ją jeszcze na pewien czas na dawnych terenach. Stanie w miejscu nie leżało jednak w naturze szylkretki a nawarstwiające się w głowie pytania wymagały odpowiedzi. Dodatkowo ojciec zdawał się wierzyć w ideę Rojsta i pokładać nadzieję w tym kocurze.
Podążenie za zwietrzałymi zapachami oraz wytycznymi ich przywódcy, nie należało do łatwych zadań. Klan nie szedł jednak przez pustkowia, więc wszędzie po drodze znalazły się ciekawskie ślepia, które za marną mysz ujawniły Pokrzywie, co widziały. Grupa po drodze, zdaje się, nabrała na liczebności.
Kocica dotarła do Leśnych Ostępów, gdzie zapachy były zupełnie świeże. Była blisko, ale jak bardzo? Podobno już za cienkim pasmem wody rozciągały się tereny Klanów. Pożoga nie mogła być daleko. Wciągnęła powietrze nosem, próbując ustalić, w którą stronę teraz powinna się kierować.
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Była pełnoprawnym członkiem klanu Pożogi od może kilku wschodów słońca. Te dni minęły jej na polowaniu i poznawaniu okolicznych ziem, nie zdążyła za to jeszcze porozmawiać z każdym jego członkiem, co obiecała sobie jeszcze przed tym, jak Kazo zaprowadził ją do obozu. Maszerowała właśnie żwawo po Leśnych Ostępach, kiedy poczuła zapach obcego kota. Zastrzygła krótko uszami i skierowała się w tę stronę. Zapach był świeży, zdecydowała się więc na zaczepienie tego kota. Brzuch miała pełny, a w pobliżu zakopane jeszcze dwa wróble na kolejny posiłek. Ze zwierzyną nie było w tych okolicach problemu; korzystała najwyraźniej z pierwszych w tych sezonie cieplejszych dni, żeby napełnić burczące żołądki. Tundra mogła więc poświęcić czas na ewentualną rozmowę. Skierowała swoje zgrabne łapy w stronę, z której wiatr przynosił jej zapach kotki. Tylko tyle mogła stwierdzić na jej temat.
Kiedy do niej dotarła, jej oczom ukazała się śliczna kotka, w której pysku ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu zobaczyła coś znajomego. Wydawała się zdenerwowana, szczególnie w kontraście do pewnej, wręcz chłodnej, emanującej wewnętrzną siłą Tundry.
- Co cię sprowadza w tę okolicę? - spytała swobodnie z drgnięciem ucha. Nie potrafiła stwierdzić, dlaczego i w jaki sposób ta kotka wydaje jej się znajoma. Przejechała językiem po kędzierzawym futrze na barku. Rozsiadła się wygodnie, ciekawa, czy szykuje się jej interesująca rozmowa. W oczekiwaniu na odpowiedź przechyliła lekko płaską głowę na bok.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
Czujne uszy wyłapały obecność kocicy wcześniej, niż ta znalazła się w zasięgu wzroku. Obca, o egzotycznej urodzie, nie starała się urywać, a w jej kroku wyczuwalna była pewność siebie. Dużo wskazywało na to, że była tutejsza, choć wygląd sugerował coś zupełnie odmiennego. Na szyi jednak nie wisiała żadna ozdoba, jaką ludzie zwykli zakładać swoim milusińskim. Na swoim pokręconym futerku nie nosiła też ich specyficznego zapachu.
W działaniu nieznajomej nie było krzty zawahania, co wzbudzało zalążek zaufania. Koty niepewne, przestraszone, bywały chaotyczne w swoim działaniu, a co za tym szło – nieprzewidywalne i niebezpieczne. Ojciec zadbał, aby potrafiła walczyć, ale wolała od tego stronić. - W tę konkretną okolicę? - dopytała spokojnym tonem, przenosząc wzrok z Tundry na wspomnianą okolicę, jakby doszukując się, gdzie zostały zaznaczone jej ramy. Spojrzenie Pokrzywy przepłynęło gładko, po wilgotnej od roztopów ziemi, po obdartych z godności drzewach, po lichych, wystających z ziemi łodygach. - A jest w niej coś... szczególnego? - dokończyła, wracając miodowymi ślepiami na rozmówczynię. Nie miała zamiaru wyjawiać swoich pobudek pierwszemu lepszemu napotkanemu kotu.
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Zlustrowała ją jeszcze raz i ponownie odczuła dziwaczne wrażenie, że jej pysk jest dla Tundry w jakimś stopniu znajomy. Nie odezwała się rzecz jasna na ten temat, próbując wmówić sobie, że jest to z pewnością tylko złudne wrażenie, które nie ma niczego wspólnego z rzeczywistością. Zastrzygła gwałtownie uszami, chcąc pozbyć się natrętnej myśli.
Uśmiechnęła się lekko pod nosem, słysząc pytanie koteczki. Celnie.
- Na przykład to, że całkiem niedaleko z tego miejsca znajduje się… siedziba grupy, do której należę. - wyjaśniła, owijając cienki ogon wokół łap. Jaskrawe oczy nie przestawały przyglądać się samotniczce, a spojrzenie jej lekko zmrużonych, jaskrawych oczu było tak intensywne, jakby miało zamiar przewiercić szylkretkę na wylot. Ciągle chodziła jej po głowie myśl, że jej rozmówczyni nie jest tutaj przez przypadek. Nie miała w zasadzie żadnych podstaw, by tak sądzić, a samo przeczucie nie wydawało się wystarczające by podjąć działanie. W jej zachowaniu nic się nie zmieniło, ukrywanie tego co działo się w jej wnętrzu zawsze przychodziło jej z wielką łatwością. Przeciwnie, często to z okazywaniem emocji i uczuć Tundra miała kłopoty. - Poza tym masz rację, nie ma w tej okolicy zupełnie nic wyjątkowego - przyznała swobodnie, po czym zdjęła z niej spojrzenie, by rozejrzeć się po najbliższym otoczeniu, zupełnie jakby chciała się upewnić, czy aby na pewno nie ma tu niczego wyjątkowego.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
Podłużne uszy Pokrzywy drgnęły lekko, a zaciekawione spojrzenie utkwiło w lekko spłaszczonej mordce kocicy. Potwierdziły się przypuszczenia, że za śmiałym zachowaniu kocicy stała podpora w postaci większego kociego zgrupowania. Teraz tylko należało doprecyzować, do którego konkretnie. Być może była z Cienia, Gromu, Wichru czy Rzeki, albo jakaś grupa samotników ubiegła plan Rojsta i osiedliła się w pobliżu, albo... córka Dyni trafiła pod same drzwi. - Należysz do jednego z Czterech Klanów? - zapytała wprost, przechylając delikatnie głowę. Pragnęła szybko uzupełnić brakujące dane. Zazwyczaj wolała działać dużo ostrożniej, z większą rozwagą, lecz była już tak blisko... Chciała poinformować ojca o decyzji, jaką podjęła. Sprawdzić, czy staruszek ma się dobrze. No i spędzić w końcu noc we względnie bezpiecznym miejscu, zamiast pod przypadkowym krzaczkiem czy w opuszczonej norze. Zresztą, kto wie, czy Klan Pożogi nie został stąd przepędzony jeszcze tego samego dnia, gdy się zjawili? Jeśli tak się zdarzyło, musiała czym prędzej wyruszyć ich tropem, zanim zupełnie zgubi się na tym nieznanym terenie.
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Rozmowa zmierzała w pewnym kierunku wyjątkowo powoli. Dla wielu postronnych mogłaby wydawać się nudna, głównie dlatego że nie padało w jej trakcie zbyt wielu słów. Jednak dla Tundry zdecydowanie taka nie była. Dla niej działo się w tej chwili bardzo wiele, a rozmowa ta miała duże znaczenie. Samotniczka była pierwszą osobą z nowych terenów nie należącą do Pożogi, z którą przyszło jej rozmawiać. Dodatkowo, coś w jej zachowaniu budziło dziwne przeczucia czekoladowej. Następnie koteczka zadała pytanie, które było w zasadzie dość zwyczajnym i nie zaskoczyło jej. Skoro sama wspomniała o klanach, nic dziwnego że rozmówczyni zdecydowała się drążyć temat. Nie mogła jednak powstrzymać się od uśmiechu satysfakcji. Ktoś tu ma nieaktualne informacje. Uniosła brew.
- Do jednego z pięciu klanów - odpowiedziała z błyskiem w żółtych oczach. - Należę do klanu Pożogi. Jestem Tundra. - dodała, czujnie obserwując reakcję kotki na tę rewelację. Przyglądała jej się nad wyraz uważnie od samego początku ich nieszczególnie długiego spotkania.
Sama czekoladowa nie wiedziała wiele o pozostałych klanach, co uznawała za bardzo duży brak w swojej edukacji. Uznała, że osoba na tak wysokim stanowisku, jakie jej wyznaczono ma obowiązek orientować się w sytuacji politycznej w ugrupowaniach mających siedzibę tak blisko jej własnego klanu kropka była ciekawa, czy Rojst i Dynia byliby w stanie pomóc jej uzupełnić ten brak w wiedzy.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
Długie uszy drgnęły ponownie, gdy kocica wyjawiła swoją przynależność. To nie było takie nieprawdopodobne, że na tym terenie natrafi na członka Pożogi, ale wewnętrzny sceptycyzm odciągał Pokrzywę od tej optymistycznej myśli. Nie kojarzyła Tundry i w drugą stronę działało to najwidoczniej tak samo. Zbyt wiele elementów składało się w spójną całość, by w dalszym ciągu mogła wątpić. – To dobrze się składa. Szukałam was – wyjawiła, zaspokajając ciekawość rozmówczyni pod względem tego, co robiła w tej konkretnej okolicy. – Pokrzywa. Być może mój ojciec o mnie wspomniał – dodała, z uwagą wpatrując się w pyszczek orientalnej kocicy. Podczas ostatniej rozmowy z ojcem wyraziła mu swoje obawy i to, że przystąpienie do zupełnie nowej grupy nie jest decyzją, na której podjęcie wystarczy jednego dnia. Nie powiedziała kategorycznie nie, więc była szansa, że Klan Pożogi był uprzedzony o jej pojawieniu. Zwłaszcza, że Dynia, kiedy czuł się swobodnie, potrafił się naprawdę rozgadać. A chyba tym właśnie miała być dla niego Pożoga? Miejscem, w którym będzie się w końcu czuł jak w domu. Inaczej by się tego nie podjął, prawda?
– Rojst zajmuje się przyjmowaniem osobiście? – dopytała, cofając jedno z uszu do tyłu. Rudo-biały kocur, jako głowa klanu, mógł mieć na głowie o wiele istotniejsze sprawy niż zajmowanie się nowymi. Z drugiej strony to on tu dowodził, a dobrze jest znać swoich podwładnych. Myśl o rozmowie z kotem, który był w stanie nie tylko wspiąć się po szczeblach kariery, ale również podjąć odważną decyzję o stworzeniu czegoś nowego, słowem ją onieśmielała.
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Nie mogła powiedzieć, że obrót spraw, który nastąpił był dla niej jakkolwiek zaskakujący. Spodziewała się czegoś w tym guście, od samego początku. Dlatego właśnie uśmiechnęła się, a w wyrazie jej pyska można było dostrzec oznaki triumfu. Więc co najmniej część z jego potomstwa, o którym wspominał, zdecydowało się odnaleźć klan Pożogi. To dobrze. Tundra ufała Dyni. Uważała go za dobrego wojownika, miała więc pewien… kredyt zaufania w stosunku do jego córki. Spojrzenie czekoladowej wyraźnie złagodniało. Nie zrezygnowała jednak zupełnie ze wszystkich środków ostrożności. Ogon wciąż poruszał się miarowo, a żółte oczy obserwowały samotniczkę.
- Nie tylko on. Każdy piastujący wyższą rangę kot może sprowadzać nowicjuszy, jeżeli uzna kogoś za godnego zaufania. - wyjaśniła spokojnie, mając w tej sytuacji na myśli Rojsta, Kazo i siebie. - Wyznaczono mnie na Opokę. Mogę więc od razu zabrać cię do obozu. Mam nadzieję jednak, że nie poczujesz się urażona, że zastosuję pewne środki ostrożności? - spytała retorycznie, nieświadomie przechylając lekko głowę na bok. - Wiem, że zapewne znasz ich dłużej ode mnie ale i tak cię o to poproszę. Opisz mi wygląd Rojsta i twojego ojca, wraz z jego imieniem, a także kocura imieniem Kazo. Upewnię się, że jesteś tym, za kogo się podajesz. - powiedziała bez cienia skrępowania. Nie czuła się w żadnym stopniu nieswojo, zadając kotce pytania tego rodzaju. Musiała się upewnić, że nie ma do czynienia z kłamcą.
Futro Rudzika jest całe szare. Sierść kocura jest krótka. Budowa Rudzik jest najzwyklejsza choć kocur jest trochę bardziej postawny od przeciętnego kota. Nogi szarego są dość długie a oczy soczyście zielone. Uszy są dość duże. W jasnym świetle sierść kocura wydaje się jaśniejsza. Nos kocura jest czarny.
Żuraw jest wyluzowany ale energicznym kotem. Pomaga bardzo chętnie czym zdobywa przyjaźń innych kotów. Jest miły ale również asertywny. Nikt nawet największy naciągacz nie wmówi mu co chce a co nie chce. Nie potrafi gniewać się na innych bardzo długo ale ciągle coś tam pamięta kto mu coś zrobił. Jest dość zapominalski ale stara się pamiętać o wszystkim. Rzadko bywa arogancki tylko wtedy gdy się wkurza co również zdarza się rzadko. Niebieski ma duże pokłady cierpliwości. Kocur jest również bardzo gadatliwy i szczery. Kłamie bardzo rzadko a jeśli to zrobi najpóźniej dwa wschody słońca już to mówi kotu któremu skłamał. Żuraw lubi znajdować kryjówki i różne rzeczy do kolekcjonowania.
Żuraw po długim czasie wędrówki wreszcie poczuł znajomy zapach. Co prawda nie był to zapach grupy Rojsta ale równie znajomy... Zaciekawiony wonią zielonooki poszedł jej tropem a z każdy uderzeniem serca coraz bardziej ten zapach wydawał się mu znajomy. Po chwili już wiedział co oznacza ten zapach. Pokrzywa! Jego ukochana siostra! Żuraw wyostrzył zmysły i zaczął szybciej iść tropem siostry. Po chwili jej trop zmieszał się z tropem... no właśnie kogo? To na pewno była kotka ale Żuraw jej nie znał. Niepewnie poszedł dalej a gdy od kotek dzielił go tylko krzak wziął głęboki wdech i powoli wyszedł z krzaków. Tak to na pewno była jego siostra! Niebieski natychmiast na wypadek gdyby siostra jakimś dziwnym cudem go nie rozpoznała wykrzyknął- Pokrzywa!- i niezważając na nic wtulił się w ciepłe futerko siostry.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
Konieczność sprawdzenia, czy aby nie kłamie, wydawało się Pokrzywie na wyrost. Tego rodzaju łganie było dobre dla kociąt, które nie wybiegały myślami dalej. Koty w obozie, które rzekoma miały ją znać, od razu wykryłyby takiego marnego podszywacza. Rozumiała jednak, że na tym etapie najmniejszy błąd mógł zaważyć o tym, czy Klan Pożogi zrealizuje swój plan, a ad Tundrą spoczywała duża odpowiedzialność. Ranga, która piastowała rozmówczyni, niewiele córce Dyni mówiła, ale sam fakt, że była bezpośrednio pod Rojstem i miała prawo przyjmować nowicjuszy, dużo znaczył. Właściwie to samotniczka poczuła się odrobinę niekomfortowo. Do tej pory prowadziła dość swobodną rozmowę z pręgowaną, a nowe fakty nieco zweryfikowały jej podejście. Nie spodziewała się jednak, że ktoś, kogo jeszcze nie zdołała poznać, zostanie przez ich przywódcę uznany za dobry materiał na swojego rodzaju prawą łapę. Na mordkę aż cisnęło się pytanie, czy znali się wcześniej, ale to mogło poczekać.
Pokrzywa przytaknęła, zgadzając się na zaproponowany przez Tundrę pewnego rodzaju test.
– Mój ojciec nazywa się Dynia, za czasów gangu – Scyzoryk – zaczęła powoli, zastanawiając się nad tym, jakie cechy tej trójki były najbardziej charakterystyczne i nie pozostawią wątpliwości, że obie mają na myśli te same koty. – Postawny, rudy, długowłosy kocur. Ma blizny na lewym policzku. Rojst jest rudo-biały, posiada krótkie futro, żółte oczy, ma rozerwane jedno ucho. Kazo... - głos szylkretki zamilknął, a łeb powoli odwrócił się w kierunku nadchodzących kroków. Nadstawiła uszy i wytężyła wzrok, czekając aż przybysz opuści swoją lichą kryjówkę. – Żuraw – mruknęła w odpowiedzi, a następnie sapnęła zaskoczona, gdy brat niespodziewanie się w nią wtulił. Zapach ludzi, choć zwietrzały i tak był wyczuwalny na jego szarym futrze, a Pokrzywę aż zaswędziało od tego w nosie. Odsunęła się odrobinę od kocura, żeby nie przesiąknąć tym nieprzyjemnym smrodem. – To jest Tundra, należy do Klanu Pożogi – wyjaśniła krótko, badawczym wzrokiem mierząc brata. Nie wiedzieli się odkąd ojciec wyruszył wraz z resztą grupy. Mieli się namyślić i dogonić ich po drodze. Jak widać ciężkość podejmowania decyzji była u nich rodzinna.
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Była zadowolona, że Pokrzywa nie uznała odpowiedzi na jej pytanie za coś poniżej godności czy wyraz szczególnej głupoty. Oszczędziło im to wiele zbędnego zachodu i pozwoliło Tundrze myśleć, że już za dosłownie kilka chwil krem pożogi będzie miał nowego członka. Nową ładną, zdrową i w sile wieku kotkę, z pewnością zdolną do zwiększania liczby kotów wiernych Rojstowi.
Kocica kiwnęła głową dwa razy, kiedy córka dyni zakończyła opowiadanie o Dyni i Rojście. Straciła resztę wątpliwości w stosunku do jej osoby. Zdążyła nawet uśmiechnąć się łagodnie i otworzyć pysk, żeby obwieścić, że mogą już udać się do Kamiennych Pazurów, kiedy w jej rozmówczynię uderzyło coś szarego i puchatego.
Jej pierwszą reakcją była agresja. Krótka sierść na grzbiecie zjeżyła się gwałtownie, a kocica zasyczała przeciągle. Dopiero potem dotarło do niej, że to coś przemówiło do szylkretki jej imieniem. Zastrzygła uszami, wciąż będąc bardzo ostrożną. Samotnicze życie nauczyło ją jednak uważać na gwałtownie pojawiające się stworzenia, rzucające się bez ostrzeżenia na nią lub kogoś jej przychylnego. Kilka uderzeń serca później Pokrzywa przemówiła do tego czegoś, co okazało się ostatecznie być sporym szarym kocurem. Kiedy Opoka na niego spojrzała, wciąż miała na pysku wyraz dezaprobaty spowodowanej jego niepotrzebnie gwałtownym zachowaniem.
- Domyślam się, że jesteś kolejnym z potomków Dyni - przemówiła do niego, wciąż będąc mocno wzburzoną. Trzepnęła cienkim niczym bicz ogonem i przylizała kędzierzawe futerko na barku. - Też zainteresowany dołączeniem do klanu Pożogi? - spytała poważnie, patrząc na niego lekko zmrużonymi, żółtymi oczyma.
Futro Rudzika jest całe szare. Sierść kocura jest krótka. Budowa Rudzik jest najzwyklejsza choć kocur jest trochę bardziej postawny od przeciętnego kota. Nogi szarego są dość długie a oczy soczyście zielone. Uszy są dość duże. W jasnym świetle sierść kocura wydaje się jaśniejsza. Nos kocura jest czarny.
Żuraw jest wyluzowany ale energicznym kotem. Pomaga bardzo chętnie czym zdobywa przyjaźń innych kotów. Jest miły ale również asertywny. Nikt nawet największy naciągacz nie wmówi mu co chce a co nie chce. Nie potrafi gniewać się na innych bardzo długo ale ciągle coś tam pamięta kto mu coś zrobił. Jest dość zapominalski ale stara się pamiętać o wszystkim. Rzadko bywa arogancki tylko wtedy gdy się wkurza co również zdarza się rzadko. Niebieski ma duże pokłady cierpliwości. Kocur jest również bardzo gadatliwy i szczery. Kłamie bardzo rzadko a jeśli to zrobi najpóźniej dwa wschody słońca już to mówi kotu któremu skłamał. Żuraw lubi znajdować kryjówki i różne rzeczy do kolekcjonowania.
teraz Żuraw no nie?
Gdy Pokrzywa przedstawiła mu drugą kotkę o imieniu Tundra kiwnął głową na powitanie. Tundra zjeżyła sierść wyraźnie zaskoczonego jego nagłym pojawieniem się więc Żuraw odsunął się nieco od niej. Tak, wpadanie na kogoś niespodziewanie może przestraszyć więc zielonooki dał jej trochę przestrzeni. Szare uszy obniżył odrobinę a jego ogon zadrgał lekko. Po pytaniu skierowanym do niego odpowiedział- Tak jestem potomkiem Dyni- miauknął. Po następnym pytaniu poczuł jak jego ciało zadrgało lekko z rozemocjonowania. Tak nareszcie zobaczy ojca dołączy do Klanu Pożogi! Nie wspominając o tym że Pokrzywa jest cała i zdrowa! Niebieski przestał zasypywać się tymi wesołymi myślami i zamiast tego odpowiedział- Tak pragnę dołączyć do Klanu Pożogi. To zdanie powiedział najbardziej oficjalnym tonem na jaki go było stać w tej chwili.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
Podczas udzielania odpowiedzi obserwowała, zmieniający się delikatnie wyraz pyska kocicy. Wydawała się zadowolona. I niekoniecznie z tego powodu, że Pokrzywa potrafiła opisać poprawie wygląd własnego ojca i tym samym potwierdzić swoją tożsamość. Szylkretka jednak nie zdołała rozwikłać zagadki tego, co konkretnie mogło ucieszyć Opokę, o ile jej założenia były prawidłowe, a nie dopowiadała sobie czegoś – co też się czasem zdarzało.
W milczeniu przysłuchiwała się rozmowie brata z czekoladową, w międzyczasie przylizując zmierzwione przez brata futro na barku i boku. Przywykła do tego, że Żuraw miał zwyczaj ukazywania emocji w mocno ekspresyjny sposób. Przez swój brak powściągliwości pewnie zdoła jeszcze nie raz ściągnąć na siebie jakieś zagrożenie. Przykładowo teraz mógł skończyć fatalnie, gdyby tylko - zamiast Tundry - Pokrzywa rozmawiała z bardziej narwanym kotem. Na szczęście kędzierzawa kocica przywitała go jedynie ostrzegawczym syknięciem. Co było jak najbardziej zrozumiałe. Posłała niebieskiemu delikatny uśmiech, gdy wyraził swoją chęć przyłączenie do Pożogi. W innym wypadku raczej by go tu nie było.