Logo Artemidy
Wyprawa Ćmiego Zmierzchu
#16
Rzut na przeziębienie za brodzenie w zimnej wodzie - 1d4, 1,2,4 - zdrowe, 3 - przeziębienie

Ćma - 4 (zdrowa)
Kornik - 3 (przeziębienie)
Łabędź - 1 (zdrowy)
Gorycz - 3 (przeziębienie)

Objawy choroby ukażą się dopiero od następnego dnia.


Ćmi Zmierzch sprawdziła, czy jest bezpiecznie, po czym zaczęła iść poboczem drogi, prowadząc za sobą pozostałych członków swojej wyprawy. Mieli o tyle szczęście, że akurat nie przemieszczał się tędy żaden potwór, co dało im swobodną i bezpieczną okazję do przejścia przez Grzmiącą Ścieżkę. Musieli jednak przeprawić się przez zimną i brudną wodę która zalała okolicę. Kornikowy Konar był w stanie przebrodzić przez nią z głową nad wodą, Łabędziej Łapie też się to udało, ale obie kotki, dużo drobniejsze i niższe od swoich towarzyszy, w niektórych miejscach musiały płynąć, gdyż woda była zbyt wysoka dla ich krótkich łapek.
Po dłuższej chwili udało im się przejść Grzmiącą Ścieżką nad rzeką i wyjść z wody, by znów stanąć suchą łapą na ziemi. Znajdowali się w okolicach Wrzosowiska, jeszcze przed Borsuczymi Pagórkami. Teren przed nimi był w dalszym ciągu mokry od roztopów, ale nie stała na nim woda, co powodowało, że mogli przez niego przejść w miarę suchą łapą. Droga do Szepczącej Sadzawki od tego momentu nie powinna sprawiać im większych trudności.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
Ćmi Zmierzch wydostała się na suchą drogę jako pierwsza. Nastroszyła futerko i otrzepała się energicznie, żeby wysuszyć futerko. Wzięła głębszy oddech.
Woda była zimna, ale Ćmok pływała w życiu w zimniejszej. Może te szczeniackie wygłupy, może skakanie z Bobrzycą do lodowatej rzeki w środku zimy zahartowały drobne ciałko zastępczyni.
Poczekała, aż cały orszak przejdzie przez zalaną ścieżkę. Łabędź wyglądał dużo mniej imponująco niż zazwyczaj, teraz, gdy jego piękne futro zwisało z niego przemoczone. Kornik wyglądał jak Kornik, a Gorycz? Jak mokry szczur.
Ćmi Zmierzch popatrzyła na brata i uśmiechnęła się do niego lekko.
- Prowadź, braciszku.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
W innej sytuacji Kornikowy Konar nie odpuściłby Goryczce i pogoniłby za nią, by zacisnąć szczęki na bezczelnym ogonie. Lub wepchnąłby ją do wody aż po same uszy. Przez głowę przeleciało mi kilkanaście scenariuszy, które mógłby zrealizować, ale powaga sytuacji powstrzymała go przed realizacją. Byli na skraju Grzmiącej Ścieżki, w trakcie wyprawy po imię Gwiazdy dla Ćmy, a on nie miał już dwunastu księżyców, by dać się ponieść pokusie. Jednak zapisał sobie w pamięci, że Chochliczka miała u niego zaciągnięty dług.
Podobnież, w innych okolicznościach chłód wody byłby bardziej dotkliwy, ale teraz adrenalina zahamowała dopływ alarmującego uczucia zimna do Kornikowego mózgu. Zresztą, niewiele by to zmieniło, bo wojownik i tak musiał się przeprawić na drugą stronę, czy było to przyjemne czy nie. Przynajmniej ani przez lisią długość nie musiał płynąć, tylko bez wysiłku utrzymywał głowę nad powierzchnią. Nieprzyjemna niespodzianka miała go czekać następnego dnia, ale to już melodia przyszłości.
Odetchnął z ulga, gdy wszyscy bezpiecznie znaleźli się na skraju Wrzosowiska. Wyszczerzył zęby w odpowiedzi na uśmiech siostry i wysforował się o krok przed nią, kierując pochód w stronę Szepczącej Sadzawki. Niech Gwiezdni mają go w opiece, żeby dobrze pamiętał drogę.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Nie minęło wcale tak dużo czasu, od kiedy najpierw z jednym, a potem drugim mistrzem zrezygnowali z nauki łowienia ryb ze względu na niską temperaturę, a dziś Łabędź bez zastanowienia podążył za Ćmim Zmierzchem prosto w mroźne rozlewisko. Nie myślał o tym, co będzie jutro, ani nawet o tym, co za uderzenie serca - czyli o przejmującym chłodzie, jaki zajmie jego ciało. Fakt, nawet zamoczenie łap nie należało do najprzyjemniejszych, ale dopiero zanurzywszy ciało aż po samą szyję, syn Płonącego Świtu dogłębnie uświadomił sobie powód, dla którego połów ryb w porę nagich drzew nie cieszy się popularnością. Fortunnie dla niego, nie musiał płynąć, w przeciwieństwie do żeńskiej części towarzystwa. Wciąż, na lądzie czekała go kolejna przykra niespodzianka - ociekająca lodowatą wodą sierść i niechby lekki podmuch wiatru to okropne połączenie. Odsunął się trochę na bok, żeby się otrzepać, co odebrało mu nieco ciężaru, ale nie zmieniło nic w kwestii tego, że wyglądał jak kupka nieszczęścia, optycznie stracił na masywności, natomiast jasne futro nabrało nowego, błotnistego koloru. I tylko głową pozostała śmiesznie puchata oraz w miarę czysta.
Determinacja w Łabędziej Łapie nie zgasła i zaraz zbliżył się na powrót do towarzyszy, ruszając ni to u drugiego boku zastępczyni, ni to trzymając się z tyłu. Najważniejsze, że udało im się przejść w jednym kawałku przez Grzmiącą Ścieżkę, bo tego kocur obawiał się najbardziej. Pocieszenie znalazł też w dalszej drodze, która nie wydawała się tak zalana. Czyżby najgorsze było za nimi? Chciał w to wierzyć. Nadal miał się na baczności przekonany, że niebezpieczeństwo może nadejść z najmniej oczekiwanej strony i spoglądał na resztę brygady, aby upewnić się, że wszystko w porządku. Zaskakująco cicho przedstawiała się ich wyprawa, a on na pewno nie chciał być tym, co tę ciszę przerwie. Subtelna kontrola wzrokiem była zatem jak najbardziej w cenie.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Zażarcie wyciągała bródkę w górę, żeby woda nie wlała jej się do pyszczka albo nosa, jednak na próżno, bo tak czy inaczej wkrótce musiała zacząć po prostu płynąć. Z samym łebkiem i ciemnym grzbietem na powierzchni wyglądała jak zjeżona, wściekła nutria, a już na pewno kiedy pod koniec rozwibrowała się z zimna, co im bardziej próbowała stłumić, tym mocniej męczyło drobne mięśnie. Przeklęte roztopy i przeklęty wzrost wiecznego kociaka.
Wyjście na płyciznę, a następnie suchy ląd skwitowała głębokim odetchnięciem, choć doznana ulga była bardzo, bardzo krótkotrwała. Porządnie zmoczoną Goryczkę, na której skóra wisiała na gołych kościach, zaraz obwiał wiatr... Zimno, mokro, paskudnie. Zgarbiona, niezmiennie rozpłaszczając uszy na czaszce, tuptała po wrzosowisku za resztą, obok reszty, nieważne. O kocimiętkowym nastroju nie było już mowy.
✺ ✺ ✺ ✺
myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze
[Obrazek: 7BjK8CK.png]
a ty
zaraz się poplujesz


LVL 4 0 / 300
MedLVL 4 242 / 500
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
Cała czwórka minęła Wrzosowisko i dotarła na Borsucze Pagórki, gdzie też Kornikowy Konar zaczął prowadzić ich przez wzgórza tak, że zaczęli oddalać się od Grzmiącej Ścieżki którą przed chwilą pokonali. Na szczęście woda tutaj stała tylko miejscowo, pomiędzy poszczególnymi pagórkami, co pozwalało kotom przejść przez nie w miarę suchą łapą.
Powoli zaczynało już zmierzchać gdy dotarli do okolic Szepczącej Sadzawki. Nie spotkali nikogo po drodze poza pojedynczymi ptakami wzbijającymi się do lotu na ich widok. Nie minęli żadnych kotów ani drapieżników, wręcz przeciwnie. Borsucze Pagórki wydawały się obrzydliwie puste.
Niestety, czwórka rzeczniaków natrafiła na ostatnią przeszkodę przed miejscem spotkań z Gwiezdnym Klanem - wzgórza się kończyły, a wraz z nimi teren znowu zrobił się grząski. Dostrzegli w oddali przed nimi błysk wody z Szepczącej Sadzawce, ale oddzielało ich od niej właśnie co. Bagnisko. Z ziemi zrobiło się błoto tworzące w niektórych miejscach bajora oraz kałuże. Ekspedycja była przyzwyczajona do wody, w końcu należeli do Klanu Rzeki, ale i tak musieli po bagnisku poruszać się naprawdę ostrożnie, bo w innym wypadku łapy którego z nich mogą ugrząźć w błocie. Na chwilę... lub na dobre.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
Ćmi Zmierzch wyszła na przód orszaku. Znała roślinność rzek i bagien. Znała podobny teren. Pływanie nie miało sensu, nie tu, chyba, że chcieli utopić się w błocie. Kotka wzięła głęboki oddech.
- ... pójdę pierwsza. Przechodzimy pojedynczo... chcę mieć pewność, że nikt nie utknie w błocie.
Spojrzała na Gorycz i westchnęła cicho.
- Uważaj na siebie. Chodź moimi krokami. - uśmiechnęła się do niej pod nosem. Odezwała się cicho - jesteś zbyt uparta i zbyt mądra na śmierć w bajorze i zbyt dla nas wszystkich zbyt cenna, żeby coś co się stało. Stawiaj łapy tam, gdzie ja.
Odwróciła się jeszcze do Kornika, skinęła mu głową, a potem weszła na bagnisko. Szła ostrożnie. Trzymała się kępek traw, które poznawała jako niskie. Zanim postawiła krok naciskała lekko łapą na kępkę upewniając się, że napotyka opór. Cierpliwie i ostrożnie przechodziła po trawie mając nadzieję, że uda jej się dostać na drugą stronę suchą łapą.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Kolejne kałuże pod łapy. Wydawało się, że najtrudniejszy etap mieli za sobą, a jednak przed samą Szepczącą Sadzawką musieli trafić na bagnisko. Kornik skrzywił wargi ze zdegustowaniem i rzucił porozumiewawcze spojrzenie Łabędziowi - chociaż nie mógł być pewien, czy terminator pamięta jak opowiadał mu o grzęzawiskach. Tymczasem Ćma gorąco zatroszczyła się o Gorycz, co może wydałoby się wojownikowi trochę dziwne - złego diabli nie biorą - bo stąpająca jak pajączek chudzina miała największe szanse przejść przez bagno o suchej stopie. W najgorszym wypadku, któryś z rosłych kocurów mógł wyciągnąć drobne kotki za uszy z błota, niestety bez wzajemności - Kornik był niemal pewien, że jak przyszłoby mu utknąć to na wieki.
- Idźcie przede mną. - Zakomenderował, przepuszczając pozostałych. Dopiero kiedy pochód ruszył i trochę go wyprzedził podjął próbę przedarcia się przez bagniska. Każdy krok stawiał wyjątkowo jak na siebie ostrożnie, naciskając opuszkami i badając grunt. Byli zbyt daleko, by teraz zaliczyć jakieś potknięcie.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Droga za Grzmiącą Ścieżką rzeczywiście była spokojniejsza, do tego stopnia, że Łabędź z czasem zaczął czuć coś na kształt znużenia. A może raczej zmęczenia, któremu pozwolił częściowo uśpić jego czujność. I tylko podrywające się okazjonalnie ptaki wprowadzały go w chwilowy stan nagłej uwagi, gdzie wyprostowywał się i zaczynał nasłuchiwać. Ale za każdym razem to były tylko one, spłoszone nie jakimś ogromnym zagrożeniem, a maszerującymi kotami.
Taka sielanka nie trwała długo. Czekało ich bowiem kolejne wyzwanie. Bagnisko. A za nim... Widać było wodę Sadzawki. Terminator uniósł wyżej przygarbiony czerep, jednak słowa Ćmiego Zmierzchu szybko sprowadziły go na ziemię, a wzrok błękitnych oczu - z powrotem na grząski grunt przed nimi. Przeraził go pomysł, że zastępczyni pójdzie pierwsza, wydało mu się to ryzykowne, tak bez uprzedniego obadania sprawy przez kogoś... o mniejszej wartości, powiedzmy. Jego samego na przykład. Nie ośmieliłby się sprzeciwić jej woli, dlatego tylko spojrzał zatroskany na Kornikowego Konara. Mistrz nie żartował ani nie przesadzał, kiedy na treningu wspominał o możliwości utonięcia w błocie.
Gdy nadeszła jego kolej, ostrożnie ruszył przed siebie. Nie spieszył się. Nim z kolejnym krokiem oddawał ziemi cały swój ciężar, testowo przyciskał do niej łapę w próbie oceny, czy grunt nie jest zdradliwy i można w zaufaniu powierzyć mu swój los. Gwiezdnymi a prawdą, nie czuł by bagnisko było jakkolwiek godne zaufania, ale czy miał inne wyjście? Zaszli już tak daleko.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
Do pewnego momentu dało się nawet iść, już nawet było widać na horyzoncie jeziorko, pewnie tę zasraną Sadzawkę, ale wtem znowu zostali wzięci w pułapkę roztopów. Ziemia nie tylko była pulchna od wody - teraz również obrzydliwie lepiła się do łap, utrudniając zadzieranie ich w górę. Zwróciła pyszczek na Ćmi Zmierzch, gdy ta odezwała się do niej bezpośrednio i przymilnie. Były to nie tylko pierwsze słowa Zastępczyni wypowiedziane po długiej przerwie - główne zaskoczenie stanowiła ich treść. Uparta? Mądra? Cenna? W sensie... Ona? Nikt tak nigdy do niej i o niej nie mówił, więc jedynie zmarszczyła nos, ni to zła, ni zmieszana, że jej sylwetka została z troską wyeksponowana przez przyszłą Przywódczynię. O pozostałą dwójkę jakoś nie było takiego zamętu, więc albo Ćma uważała ją za tak słabą, żeby myśleć, że Chochlik potrzebowała dodatkowego dopingu, albo towarzyszącą im parę kocurów miała pod ogonem, jak to w klanie amazonek, czemu Goryczka ani trochę nie dawała wiary - w końcu też miała braci. Kornik musiał być emocjonalnie związany z siostrą, a ta z nim... Także wariant pierwszy.
Skinęła sztywno głową w ramach zgody. Skoro Ćmi Zmierzch wyrywała się na przód, niech idzie. Gorzka poszła jako druga, faktycznie po śladach, jednak nie totalnie na ślepo; obserwowała jak na błocie zachowywała się Ćma - czy aby jej nie przechylało w którąś stronę, czy któraś z drobnych łapek bardziej gdzieś nie ugrzęzła - i wówczas odpowiednio korygowała własny ruch na przód.
✺ ✺ ✺ ✺
myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze
[Obrazek: 7BjK8CK.png]
a ty
zaraz się poplujesz


LVL 4 0 / 300
MedLVL 4 242 / 500
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
Rzut na ugrzęźnięcie w błocie - 1k6, z czego 1,2,3,4,5 - bezpiecznie i 6 - ugrzęźnięcie.
Ćma - 1 (bezpieczny)
Kornik - 6 (ugrzęźnięcie)
Łabędź - 4 (bezpieczny)
Gorycz - 3 (bezpieczny)


Ekspedycja zaczęła powoli i ostrożnie przedzierać się przez bagnisko w celu dotarcia do Szepczącej Sadzawki. Pierwsza szła Ćmi Zmierzch, która ze swoją lekkością i zwinnością nie miała większego problemu by przejść przez bajoro. Podobnie miała się sprawa z Gorzką Łapą. Ich łapy ubrudziły się a futro posklejało, jednak nie zapadały się w mokrą, zdradliwą ziemię. Łabędzia Łapa, który również szedł za przywódczynią był cięższy i czuł, jak błoto przechodzi mu przez palce a łapy utykają w bagnisku, jednak był ostrożny i szedł delikatnie, co pomogło mu przedrzeć się przez błoto.
Problem pojawił się dopiero przy Kornikowym Konarze, najcięższym z całej czwórki. A może po prostu kocur miał pecha. Szedł ostatni, by nie spowalniać eskapady, ale nie szło mu tak sprawnie jak swojej siostrze i jego terminatorom. Im bliżej był Szepczącej Sadzawki bym wyraźniej czuł jak jego łapy zapadają się coraz głębiej i głębiej w bajoro, a robienie coraz to kolejnych kroków sprawiało mu coraz to większą trudność. Przed oczami mieli już brzeg sadzawki, gdzie było trochę kamieni oraz stara kłoda, dające bezpieczne oparcie dla łap, ale czarny wojownik nie miał szczęścia dotrzeć tak daleko - kilka lisich długości przed destynacją ich wędrówki jego tylne łapy zapadły się w bagnisko tak głęboko, że nie był w stanie zrobić olejnego kroku, a każdy gwałtowniejszy ruch powodował, że czuł się tak, jakby bagno wciągało jego łapy głębiej.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
Ćma ruszyła prosto w stronę Sadzawki. Obejrzała się za siebie bardziej z przyzwyczajenia niż z powodu jakiegokolwiek niepokoju, zwłaszcza, że Goryczka stała tuż za nią. Ale kiedy się obejrzała, ujrzała w błocie Kornika.
Utknął.
Idiota. Egoistyczny idiota. Utknął.
Nie miał prawa tego robić. Nie miał prawa ugrzęznąć w błocie, nie miał prawa się topić, nie miał prawa odchodzić bez jej zgody, nie tak, jak Komar czy Świetlikowa Gwiazda... Ćmi Zmierzch patrzyła na starszego brata w ciszy i bezruchu. Niby co miała teraz zrobić? Wpakować się w to błoto jeszcze raz? Może jeszcze ryzykować ugrzęźnięciem? Teraz, nad samym brzegiem Szepczącej Sadzawki!
Patrzyła. Milczała. Przez kilka sekund, długich i nieznośnych jak żadne inne.
Wzięła głęboki oddech.
- Kornik, nie ruszaj się, nawet nie próbuj - powiedziała w końcu ostrym tonem - Gorycz, szukamy patyków. Jeśli nie patyków, łodyg, byle grubych i żylastych, jak barszcz albo fenkuł. Łabędź, podejdź do niego. Najbliżej jak możesz, ale trzymaj łapy na twardym gruncie. Jeżeli poczujesz, że się zapadasz, cofnij się natychmiast.
To mówiąc, zaczęła sama rozglądać się za czymkolwiek, co można by podać Kornikowi, i co nie byłoby ogonem Łabędziej Łapy. W ostateczności, cóż. Zostawał ogon.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
Kornikowy Konar... ucichł. Przestała słyszeć jego kroki nieco wcześniej niż naocznie zorientowała się w jego kłopotach, i nawet skierowała uszy do tyłu, by zrozumieć, dlaczego nagle zabrakło chlupoczących, ciężkich stąpnięć za jej plecami, ale wolała nigdzie nie robić przystanków dopóki sama nie znalazła się na pewnym lądzie. Dopiero stanąwszy bezpiecznie obok Ćmiego Zmierzchu obróciła pyszczek na drogę, którą dopiero co przebyła, a wtedy zobaczyła wessanego w ziemię wojownika. Chochliczka zmarszczyła nosek. Ojej. Utknął. Wniosek był suchy jak piach po miesiącu bez mililitra opadów, ale nie taki znowu pozbawiony myśli przewodniej - buraska wiedziała od razu, że muszą go wyciągnąć, jednak przyjmowała to do wiadomości raczej z łaską kogoś, kto wyrabiał nadgodziny. Była to dla nich wszystkich spora niedogodność, nieplanowany zabieg, tym trudniejszy, że Mutant ważył jakąś tonę i już łatwiej poszłoby z kudłatym.
Stan napięcia drobnych szczęk koteczki minimalnie wzrósł od obserwacji ciamajdowatego, unieruchomionego wojownika. Niby nie jego wina, ale jednak... Mrugnęła i przeniosła spojrzenie na rzucającą instrukcjami Zastępczynię. Szukać patyków? Delikatnie poruszyła główką z góry na dół, a następnie poszła kawałek dalej, szukając czegoś, co nadawałoby się do holowania. Rosły tu głównie gołe od tej porze roku, małe suche krzewy, więc na porządne patyki raczej nie było co liczyć, ale w końcu w jej oczy rzuciło się coś, co mogło pomóc; potężnie rozrośnięty łopian sterczał na swojej grubej, długiej łodydze. Gorycz szybko dała nura pod szerokie liście chwastu i zaczęła obgryzać "nóżkę" aż roślina nie runęła z szelestem na ziemię. Teraz tylko musiała ściąć kujące, suche główki i prowizoryczna linka gotowa... Po skończonej robocie łypnęła na Ćmę porozumiewawczo, żeby ta pomogła jej przeciągnąć łopian do Łabędziej Łapy, gdyż sama z pewnością nie miała tyle siły. We dwie, być może, dadzą radę, choć widok musiał być komiczny - wielki chwast i mikruski.
I dały. Teraz już wszystko w łapkach Łabędzia przy ich niewielkim udziale.
✺ ✺ ✺ ✺
myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze
[Obrazek: 7BjK8CK.png]
a ty
zaraz się poplujesz


LVL 4 0 / 300
MedLVL 4 242 / 500
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
Udało mu się bezpiecznie dotrzeć na suchy ląd, chociaż w międzyczasie było kilka momentów, kiedy serce podskakiwało mu do gardła, bo mimo testowania gruntu łapy zapadały się głębiej, niż w jego kalkulacjach. Ćmi Zmierzch oraz Gorzka Łapa, które szły przed nim, również nie miały na swej drodze większych problemów. Robiąc kilka małych kroczków na bok, żeby dać Kornikowemu Konarowi miejsce na swobodne przejście z powrotem na przód szeregu, Łabędź zaczął odczuwać ulgę, która znalazła odzwierciedlenie w uśmiechu na jego mordce. To jest, dopóki nie zobaczył, że... Wojownik nie miał tyle szczęścia co oni. I wcale nie było go tuż za nim, jak mu się jeszcze uderzenie serca wydawało. Syn Czerwonej Gwiazdy utknął w błocie i to nie na wyciągnięcie łapy, co było dodatkowym utrudnieniem.
Nim zdążył wykrztusić z siebie słowo, zastępczyni już była zorientowana w sytuacji i wydawała polecenia. Kocur odetchnął głęboko i znów podszedł bliżej grzęzawiska, rzucając uprzednio krótkie: "Zrozumiano". Starał się, by ani jego ruchy, ani mimika nie zdradzały, że się boi; o mistrza, o siebie, o dalsze losy całej ich czwórki. Uniósł ogon, a spojrzeniem powędrował pod łapy, którymi po raz kolejny obmacywał obślizgłą powierzchnię. Nie chciał podzielić losu Kornikowego Konara, a tym samym dołożyć kłopotu reszcie, dlatego gotów był w każdej chwili się wycofać, aczkolwiek był zdeterminowany wypełnić przeznaczone mu zadanie.
- Nic się nie martw - powiedział, wpychając w te słowa tyle animuszu oraz optymizmu, ile był w stanie zważywszy na okoliczności. W końcu do tej pory za każdym razem, kiedy czuł się niepewny, to właśnie Kornikowy Konar służył mu za wsparcie, wraz ze swoją niekończącą się pozytywną energią. Czas wziąć z niego przykład. - Zaraz cię wyłowimy.
Stojąc tak, tyłem do poszukujących, nadstawiał uszu, usiłując być na bieżąco, przynajmniej słuchem. Robił dobrą minę do złej gry, lecz każde mijające uderzenie serca oczekiwania wzmagało w nim napięcie. Nie żeby wcześniej miał dużo czasu na rozglądanie się, ale bujny w patyki i łodygi teren to to nie był... Co jeżeli towarzyszki nie znajdą niczego, co by się nadawało?
Litościwy los był po ich stronie, w każdym razie na tyle, że podarował im nadzieję. Łabędź odwrócił łeb, słysząc zbliżające się kroki kotek oraz sunące po ziemi coś. Badyl może niewyglądający na najtrwalszy na świecie, ale terminatorowi nie przyszło do głowy narzekać. Zamiast tego w myślach podziękował Gwiezdnym. I poprosił ich o to, żeby nad nimi czuwali. Zgodnie pochwycił w pysk przysunięty do niego łopian i, niezmiennie mając na uwadze zdradzieckie bagnisko, wspólnie z resztą brygady zaczął przysuwać go tak, by po niedługim czasie Kornikowy Konar mógł pochwycić "linę".
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
Oczywiście, jeżeli mogło się zdarzyć coś złego, to musiało nastąpić, i komu? Kornikowi, rzecz jasna. Kocur wiedziała, że coś jest nie tak, kiedy każdy kolejny krok sprawiał mu trudność jakby jego ciało ważyło tyle co Cztery Dęby. Ignorował to uczucie niepokoju, bo też nie miał możliwości wycofania się i pozostawało tylko przeć naprzód i modlić się do Gwiezdnego Klanu, który wyjątkowo nie wysłuchał myśli wojownika. Może mieli za mało czasu na reakcje? W każdym razie w końcu przyszedł moment, że syn Czerwonego Maku nie mógł postąpić naprzód. Zacisnął szczęki, jeżąc sierść na karku w mieszaninie strachu i wściekłości. Szykował się, by altruistycznie rozkazać Ćmie napicie się z Sadzawki bez względu na jego położenie, ale zanim zebrał się w sobie to siostra przemówiła. Od jej ostrego tonu położył po sobie uszy - chyba znowu doprowadził ją do złości. Po raz drugi.
Posłuchał jej przykazu, zastygając jakby ściął go mróz, aż zabolały go napięte mięśnie. Do roli pocieszyciela został przydzielony Łabędź, jedyna opcja sądząc po tym, że ich obie towarzyszki nie miały zdolności empatii. O dziwo, terminator nie spanikował, ani nie dał się pociągnąć na dno rozpaczy, a nawet wykrzesał uśmiech na pyszczku. Kornik, wkurzony na swojego pecha i gapowatość, nie mógł powstrzymać się od odpowiedzi lekkim uniesieniem warg. Nawet w tej parszywej sytuacji był dumny ze swojego ucznia.
W końcu po ciągnących się w nieskończoność chwilach, przyszła szansa na odwrócenie losów kocura. Błogosławiona przez przodków Goryczka - przyszła medyczka, w końcu - znalazła wystarczająco solidny badyl, by istniała nadzieja, że wytrzyma ciężar Kornika i siłę bagniska. Wojownik nie zwlekał i jak tylko to było możliwe zacisnął zęby na łodydze i warkotem dał znać reszcie, że mogą ciągnąć. Sam zaparł się przednimi łapami i próbował wspomóc działania jego prywatnej Brygady RR.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości