Musieli być czujni. Gadożery były inteligentne, przynajmniej pod jakimś względem, więc zawsze była możliwość, że grasują gdzieś w pobliżu. Ba! Może nawet i patrzą teraz na wojowników, obserwują ich uważnie, by zaatakować w dobrej chwili? Zawsze była też możliwość, że aktualnie są gdzieś indziej - w końcu były widziane również na innych wichrowych terenach, niekoniecznie blisko gniazda, więc takie wypady to na pewno codzienność. Tak czy inaczej, nie powinni się nakręcać. Najlepiej było wspiąć się na pal, wykorzystując okazję, że niebezpieczeństwa nie ma w pobliżu. W końcu w środku mogły być jaja, a jeśli tak, to powinny ulec zniszczeniu jak najszybciej. Jeśli wojownicy faktycznie zdecydują się na zajrzenia do gniazda, muszą być czujni i z głową podjąć się wspinaczki - każde może pospadać, a nie dość, że przy tym zrobią sobie krzywdę, to hukiem dadzą znać, że kręcą się w Dzikim Sadzie.
Rysi Pomruk: S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 Roziskrzona Noc: S: 6 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 30
• obniżona wytrzymałość ze względu na polowanie, które odbyło się mniej niż tydzień od następnej akcji. Jaśniejący Płomień: S: 8 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 50 | W: 61
• obniżona wytrzymałość ze względu na polowanie, które odbyło się mniej niż tydzień od następnej akcji.
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Kocur westchnął ciszej na słowa swojej terminatorki i zadarł znowu łeb ku górze. A skąd on miał niby wiedzieć? Ptaki są zmienne, latają, gdzie tylko im się chce.
- Jeśli nie w gnieździe, to może gdzieś nad Dzikim Sadem? Albo gdzieś indziej na naszych terytoriach? Nie mam zielonego pojęcia Roziskrzona Nocy, nie jestem przecież sam jednym z tych ptaszysk - mruknął posępnie, strzelając uchem niechętnie. Na jej kolejne słowa skinął łbem, a później przeniósł spojrzenie na Płomyka. Zmarszczył przez chwilę brwi, po czym strzepnął ogonem, aby dwójka kotów za nim szła dalej.
Zbliżali się coraz bardziej do owego wysokiego pieńska. Przez chwilę Rysi Pomruk zamyślił się. Jest wiosna, jest ciepło. Strzelił nerwowo końcówką ogona. A co jeśli w środku są jaja? Jeśli się tych nie pozbędą będą mieli plagę drapieżnych ptaszysk nad ich terenami, może nawet terenami czterech klanów. Jednak te myśli pozostawił samemu sobie. Musiał myśleć racjonalnie, a nie nagle i chaotycznie.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Skrzywiła się lekko. Przecież nie pytała poważnie, nie spodziewała się, że nagle usłyszy dokładne tłumaczenia gdzie te ptaszyska się schowały, bo przecież dopiero co przyszli by się tego dowiedzieć. By odkryć ich zwyczaje, zebrać jakieś informacje. To było takie... retoryczne pytanie, dokładnie.
Nie podobało jej się to, że tych ptaszysk nigdzie nie było widać. Przecież słyszała, że zbliżanie się do gniazda to jak proszenie się o śmierć, a tymczasem u nich cisza. I spokój. Jak tu nie mieć żadnych podejrzliwości? Nic nie wskazywało na to by mieli zostać zaraz zaatakowani, ale bura nie potrafiła pozbyć się nieprzyjemnego wrażenia, że coś tu nie gra. Jeszcze to podchodzenie do pnia tyle trwało. Wydawałoby się, że już dawno znajdą się przy nim, a tymczasem wciąż dopiero się zbliżali. Ale może to i lepiej, że nie szli na krzywy ryj do gniazda, najkrótszą trasą.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Idą i idą, a ptaków jak nie było, tak nie ma. Bury wojownik czujnie nasłuchuje, czego rozmowa pozostałej dwójki mu nie ułatwia. Nie słyszy niczego podejrzanego. Jest skłonny uwierzyć, że gadożerów zwyczajnie nie ma teraz w okolicy, ale Jodłowa Igła pewnie kiedyś wierzyła, że klan obchodzi jej dobro i każdy wie jak na tym wyszła. Wreszcie docierają do łysego drzewa, gdzie zgodnie przystają.
- To co, kto ostatni w gnieździe ten zgniłe jajo? - mówi Płomyk delikatnie opierając przednie łapy o wysoki słup i niezmiennie patrząc ku górze. Ton głosu oraz brak spięcia mięśni pod długim futrem jasno wskazują, że kocur nie ma w zamiarze naprawdę rozpocząć wspinaczki. Nie ukrywa zniechęcenia. Świetnie, śmierć z przestworzy nie grasuje bezpośrednio nad ich głowami, ale przecież nie po to tutaj przyszli, by stwierdzić nieobecność ptaków i wesoło wrócić do obozu. Ich misja nie dobiegnie końca, póki nie będą mieli cennych informacji dla Białego Puchu. Albo nie zrobią czegokolwiek, co pomoże w obecnej sytuacji Wichru, jak takie, dajmy na to, zniszczenie gniazda z jajami w środku. Co, swoją drogą, brzmi jak szalony pomysł, na pewno ryzykowny, ale nie do końca głupi.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
To wszystko wyglądało jak pułapka. Rzeczywiście, w miejscu, gdzie powtarzano że aż ROI SIĘ od licznego, agresywnego ptastwa, tych nie było wcale. Nie były widoczne, żadny trzepot skrzydeł nie był możliwy do usłyszenia, jedynie intensywny zapach, oraz średniej wielkości gniazdo udowadniało fakt, że śmierć z przestworzy naprawdę istnieje. Takie coś faktycznie wzbudzało mocne podejrzenia, motywowało też od tego, by być jeszcze czujniejszym niż zwykle. Najwyraźniej gadożery nie zostały docenione i pokazały, że są mądrzejsze niż ktokolwiek się spodziewał, a teraz chowają się gdzieś w krzakach, albo wykazały istną głupotę, zostawiając swój dom bez żadnej straży. Tak czy inaczej, wichrowi wojownicy nadal zostawali w własnym towarzystwie, nadeszła pora by działać.
Rysi Pomruk: S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 Roziskrzona Noc: S: 6 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 30
• obniżona wytrzymałość ze względu na polowanie, które odbyło się mniej niż tydzień od następnej akcji. Jaśniejący Płomień: S: 8 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 50 | W: 61
• obniżona wytrzymałość ze względu na polowanie, które odbyło się mniej niż tydzień od następnej akcji.
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Bo to była pułapka. Słyszeli, że gadożery to nic innego, jak żądne krwi ptaszyska, a mimo tego ich tutaj nie było. Po sierści kocura przeszły nieprzyjemne ciarki, a ten bacznie się rozglądał dookoła. Strzepnął niedbale uchem i spojrzał ku górze, prosto na gniazdko. Strzelił końcówką ogona, po czym spojrzał się po wojownikach.
- Więc obserwujemy. Znajdźcie sobie wygodne miejsce, trochę tutaj pobędziemy - mruknął twardo, po czym przysiadł przy krzaczku dość niedaleko, aby zaraz zadrzeć łeb ku górze. Czy tam na górze był jakiś ptak? Czy dało się cokolwiek ciekawego stąd zobaczyć? Czy były w gnieździe jaja, które za niedługo się wyklują? Musieli jakoś działać, ale nie mieli zbyt dużego pola popisu. Zmarszczył brwi, przyglądając się uważniej gniazdu. Czy będzie się musiał tam na górę wspiąć? Wolał do tego nie wykorzystywać Iskierki czy Płomyka. Jeśli ktoś miał już tutaj się wykończyć... to on.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Spojrzała w stronę brata, gdy się odezwał, ale ostatecznie nawet nie podjęła próby żartowania ze wspinaczki. Ani tym bardziej nie rwała się do wspinaczki samej w sobie, bo mimo że brak ptactwa w zasięgu wzroku powinien cieszyć i mobilizować do działania, to jedynie wzbudzał nieufność. Widzieli wyraźnie gniazdo, spore szanse, że gnieździe były jaja, a jaj chyba musiał ktoś pilnować? Zapach był zbyt mocny, by się łudzić, że gadożery zdecydowały się łaskawie wyprowadzić.
Skinęła głową słysząc polecenie i odeszła od słupa by zaszyć się w pobliskich zaroślach. Wystarczająco daleko by sobie karku nie skręcić od obserwowania gniazda, ale też nie jakoś wybitnie z dala od reszty. Skryła się częściowo pod liśćmi, tak by nie rzucać się w ptasie oczy i przyczaiła się. Z jednej strony nie pogardziłaby gdyby ptaszyska wróciły i rzeczywiście byłoby co obserwować, a z drugiej... jakoś wcale nie ciągnęło jej do spotkania z gadożerami. Zdecydowanie nie pomagał fakt, że w życiu żadnego na oczy nie widziała i bazowała na opisach przerażonych kotów. A one nie zachęcały do poznawania ptaszysk.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Unosi się wyżej na tylnych łapach i węszy wyprostowany jak struna, opierając się o słup. Nie wnosi to nic nowego. Zapach ptactwa jest dość silny, ale taki też był bliżej ziemi oraz w pewnym oddaleniu od dziwnego dzieła dwunożnych. Jaśniejący Płomień z powrotem ląduje czterema łapami na ziemi i z krótkim machnięciem ogona przyjmuje polecenie od Rysiego Pomruku. Spogląda po reszcie ekipy, tak by po tym, jak Ryś i Iskra zajmą miejsca, móc ulokować się mniej więcej między jednym a drugim, w najwygodniejszych do tego krzakach. Przyczaja się nisko ziemi rezygnując z komfortu. Chce być przygotowany na najgorsze. Gotowy do obserwacji unosi lekko głowę i powraca spojrzeniem na gniazdo. Nie ma co, wolałby pilnować krzaków, a nie punkciku na tle jasnego nieba, które po czasie zaczyna płatać figle jego oczom.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Cisza. Jedynie to otaczało wichrowych wojowników, mimo, że byli tutaj już parę dłuższych chwil, nie zapowiadało się na to, że zaraz coś wyłoni się zza krzaków. Zdawało się nawet, że w okolicy nie było ani jednego żywego ducha, wszelka zwierzyna albo się pochowała, albo skończyła martwa w wielkich dziobach gadożerów. Było chłodno, niebo było zachmurzone, chmury wypełniły niemalże całą błękitną przestrzeń, nawet słońca widać nie było! Mimo to, dzisiejszy dzień był wyjątkowo bezwietrzny, przez co nawet szelest liści nie mógł zmylić wojowników, że jednak ktoś tutaj jest. Postanowili obserwować, tracąc świetną okazję na to, by zdobyć informacje bez obecności gadożerów.
Rysi Pomruk: S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 70 | W: 60 Roziskrzona Noc: S: 6 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 30
• obniżona wytrzymałość ze względu na polowanie, które odbyło się mniej niż tydzień od następnej akcji. Jaśniejący Płomień: S: 8 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 50 | W: 61
• obniżona wytrzymałość ze względu na polowanie, które odbyło się mniej niż tydzień od następnej akcji.
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Nie było nic. Nic nie słyszeli, nic nie widzieli. Zmarszczył brwi, bo nie podobało mu się to. Było zbyt cicho, a na pewno ptactwo dalej tam było. Opuścił wzrok, a w myślach Rysiego Pomruku znowu pojawił się fakt, że mogą być tam jaja. Podniósł znowu wzrok na gniazdo. Nawet nie było wiatru, więc nic ich nie mogło zmylić.
- Nic nie ma - mruknął niechętnie, spoglądając na swoją terminatorkę i Płomyka. Uderzył ogonem o ziemię. A może to pióra ptaka tak się dobrze maskują?
Ryś wyszedł z wygodnego ukrycia i podszedł do słupa, przyglądając mu się uważnie. Zaczął szukać dookoła spodu, bo może można ten słupek jakoś wykopać, a może można cokolwiek z nim zrobić. Oparł łapy na gołym drzewie i zaczął napierać, mając nadzieję, że coś się ruszy. Tak nie było i znowu podniósł łeb ku górze, aby podziwiać ten jeden punkt na niebie. Zmarszczył nasadę nosa w niezadowoleniu.
- Może się wspiąć? Jeśli ptaszysk nie ma na górze, mogę się wspiąć i strącić ich gniazdo. Tym bardziej jeśli są tam jakieś ich jaja - mruknął, podchodząc do bliźniaków i patrząc po nich. Westchnął tylko, kładąc po sobie uszy i spojrzał znowu na gniazdo ptaszysk. - Nie mam kompletnie innego pomysłu, a jeśli ich tutaj nie ma, możemy coś zrobić.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Pamiętała słowa zastępczyni. Macie się nie narażać niepotrzebnie. Czy wdrapywanie się na słup by przyjrzeć się gniazdu z bliska było zbędnym ryzykiem jeśli nie byli pewni, gdzie to ptactwo teraz się znajdowało? Pewnie tak, a Iskra niekoniecznie chciała by ktokolwiek z nich zginął w tak idiotyczny sposób. Ale czy mieli jakieś inne opcje? W okolicy nie było dosłownie niczego, nawet wiatru.
- Chyba gdyby jakiś pilnował gniazda to już dawno by nas zaatakował za to zbliżanie się? - odezwała się nieprzekonana. Bardzo chciałaby w to rzeczywiście wierzyć, a nie jedynie mieć nadzieję, że tak jest. - Lepszych opcji póki co i tak nie ma. - przyznała niechętnie, bo nic lepszego i tak nie przychodziło jej do głowy teraz. Świetny z niej pożytek na tym patrolu. Spojrzała jeszcze na Płomyka, bo może zauważył coś co ona przeoczyła i miał teraz alternatywny plan dla wspinaczki do zaoferowania. Ale jeśli nie miał nic do dodania to powróciła spojrzeniem do pointa by rzucić krótkie uważaj na siebie. Może powinna była zaoferować, że sama się wdrapie na szczyt, ale co im po takiej burej w gnieździe? Już większy pożytek pewnie z niej będzie jak skupi się na wypatrywaniu czy żaden drapieżny drób nie wraca, by ostrzec Rysia w razie czego. Chociaż na ile mu się to przyda na słupie to już inna sprawa.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
W bezruchu ogląda ten cudowny film akcji, jakim jest gniazdo gadożerów bez gadożerów kręcących się wokoło, a także bez wiatru, który sunąłby chmurami dla jakiegoś urozmaicenia. Nudne to zajęcie i zupełnie nie w stylu Płomyka, który raczej stoi po stronie robienia a nie czekania. No ale jaki ma inny wybór, takie dostał zadanie, braku ptaków chyba żadne z nich nie przewidziało. Czy te drapieżniki naprawdę są tak głupie, by porzucić gniazdo z jajami? Może ono jest od dawna opuszczone, a same ptaki znalazły sobie lepszą stołówkę, po tym jak splądrowały okolice Dzikiego Sadu?
Rzeczywistość z wolna zmienia się w zastygły obraz, dopiero Rysi Pomruk przerywa tę iluzję ruchem dostrzegalnym dla Płomyka kątem oka. Niespiesznie mrugając patrzy, jak na scenę wychodzi point i dokonuje wnikliwych oględzin słupa. Efekty końcowe są zerowe, co syna Czerwonego Pazura nie dziwi, jako że sam niedawno to niedrzewo macał. Wychodzi ze swojego punktu widowiskowego, przeciąga się krótko i staje przy pointcie decydującym się właśnie na przystąpienie do działania. Działania niebędącego stratą czasu na podziwianie niezbyt spektakularnego gniazda, znaczy się. Po propozycji wojownika, głowa burasa obraca się w stronę Iskry, bo to ona decyduje się zabrać głos następna. Jaśniejący Płomień marszczy czoło.
- Czy dobieranie się do gniazda podpada pod oglądanie słupów lub obserwowanie ptasich zwyczajów? Albo przynajmniej nie narażanie się? - rzuca w przestrzeń z udawanym zamyśleniem, odnosząc się do zaleceń od zastępcy. Wzdycha z rezygnacją i przekręca łeb ku drugiemu kocurowi. - Nie no, jasne, lepsze to niż bezcelowe tkwienie tutaj, pytanie tylko, co Biały Puch by na to powiedziała. Jak radzisz sobie ze wspinaczką? Będziemy stać na straży, ale na niewiele się to zda, jeśli nie będziesz potrafił szybko zejść.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
W końcu padł pomysł, by jednak wspiąć się i zajrzeć szybko do gniazda. Zagrożenie, że ptaki złożyły jaja było wielkie, a jeśli tak, to trzeba się ich pozbyć nim się wyklują. Skoro teraz nie ma absolutnie nikogo wokół gniazda, mogą załatwić tę sprawę szybko, bezboleśnie, a nawet z dodatkowymi informacjami dla wichrowej zastępczyni. Teraz pomysł Rysiego Pomruku wydawał się najlepszą opcją, jaka była możliwa, a ciąg dalszy ciszy, niepokojącego braku gadożerów tylko mogła potwierdzić ten fakt. Słupy przed nimi były głęboko wbite, przez co nie było możliwości by je przewrócić, ale przynajmniej mieli pewność, że nie przewalą się pod wpływem ciężaru leśnego kota. Zawsze jakieś plusy!
Roziskrzona Noc: S: 6 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 30
• obniżona wytrzymałość ze względu na polowanie, które odbyło się mniej niż tydzień od następnej akcji. Jaśniejący Płomień: S: 8 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 50 | W: 61
• obniżona wytrzymałość ze względu na polowanie, które odbyło się mniej niż tydzień od następnej akcji.
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Skinął łbem na słowa Roziskrzonej Nocy. Tak by było. A może ptaszyska się po prostu tam na górze czaiły? Nie ważne jak by było, musiał się wspiąć. Obrócił wzrok na Płomyka i się krzywo do niego uśmiechnął. No tak, miał rację. Cóż, najwyżej go coś tam zeżre. Przynajmniej honorowo zginie.
- Na pewno nie lepiej niż kot z Klanu Cienia, ale jakoś mi idzie. A Pijwka nie musi o wszystkim wiedzieć - strzepnął uchem i spojrzał się jeszcze raz na gniazdo. Wróci, co nie? Musiał wrócić, bo inaczej byłby trochę problem. Oglądnął się jeszcze na bliźniaki.
- Gdyby coś się działo będę krzyczał. Bądźcie na dole i obserwujcie. Spróbuję zrzucić gniazdo z tego czegoś - mruknął ponuro i podszedł do Iskierki, dotykając nosem jej czoło. Tak jak to robi Mistrz z nowomianowanym terminatorem. No a później zaczął iść w stronę pala. I jak się okazało, przydały mu się te rozmowy z Komarem, co nie? Objął łapami pień, wbijając mocno w niego pazury. Może był goły, ale nadal mógł wbić swoje szpony w drewno. Wyskoczył z tylnych łap, następnie wyrzucając do przodu przednie łapy, łapiąc się od razu wyżej. I tak cały czas, wspinał się. Wspinał się i był coraz wyżej. Nie patrzył w dół, na razie. Nie potrzebował tego, a całą swoją uwagę skupił na gnieździe. To cóż, aby coś go nie zaatakowało.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Płomyk wypowiedział na głos pytania, które krążyły burej po głowie, więc na równi z bratem wyczekiwała odpowiedzi. Która jakoś szalenie uspokajająca nie była, ale już zdecydowała się nie podważać tej decyzji, więc bura milczała. Gdy Ryś do niej podszedł, instynktownie nadstawiła głowę. Istniał cień szansy, że point nie zareaguje zgodnie z oczekiwaniami, ale na szczęście nie zawiodła się. I dobrze, bo inaczej by był wstyd.
Przez chwilę obserwowała wspinaczkę, a następnie powróciła do wypatrywania powracających ptaszysk, bo jak już Jaśniejący Płomień zdążył zapowiedzieć - zamierzali stać na straży. Nadal nie mogła pozbyć się wrażenia, że może być pułapka. Tylko z drugiej strony, od kiedy jakiekolwiek ptaszyska były na tyle inteligentne? Drapieżne czy nie, dalej inteligencją nie powalały. A przynajmniej nie powinny, bo chyba już niczego nie można było być pewnym.