Eh... Wyczerpała limit? Najwyraźniej.
Westchnęła cichutko pod nosem, rozglądając się dookoła. Cisza. Głucha cisza. Nic nie ma. Ale nie będzie się przecież poddawać, no gdzie tam! Idzie dalej! Szuka dalej!
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Cierpliwość się opłaciła, bo oto niechciany szelest zdradził obecność tutaj kolejnego zwierzęcia. Wśród traw buszował młody, nieduży królik o popielatym futerku, jak na razie nie zwracający uwagi na swoją potencjalną morderczynię.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Haha! Długo nie musiała szukać!
Królik, królik dobrze słyszeć, tak. Na to zawsze trzeba zwracać uwagę i o tym pamiętać. Kłoda pamiętała! Gdy już ugięła łapy i zrównała grzbiet z głową oraz ogonem, pilnowała, aby na nic nie nadepnąć, co mogłoby spowodować jakikolwiek hałas. Ruszyła w stronę kicajka pod wiatr z brzuchem przybliżonym do ziemi. Jej oddech był spłycony, a wzrok skupiony na króliczku. Tego też na pewno złapie, skoro dzisiaj szło jej tak dobrze.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Faktycznie, szło jej świetnie! Trzask pękających kości, urwany pisk królika i uderzenie ciałem o ziemię złączyły się w jedno, a martwe ciało zwisło bezwładnie w pyszczku Kłody.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
O niebiosa... Znowu złapała bez żadnego problemu! Trzeci raz z rzędu! To się zaczynało aż robić podejrzane.
Upuściła na ziemię rudzika i ryjówkę, tuż obok królika, po czym zerknęła na chmurki z zadowoleniem.
- Widzisz, Pajęczyno, jaką wychowałaś dobrą łowczynię? Eee... O ile w ogóle mnie słyszysz? - Miauknęła przechylając lekko łebek. Może to była akurat zasługa Pajęczyny. Może nastraszyła jakoś te zwierzaczki i pozwoliły jej się złapać...? Emm... Nah, to by nie miało sensu. Pajęczyna by jej roboty nie ułatwiała.
Bądź co bądź, podniosła królika za ucho, rudzika za skrzydło, a ryjówkę za ogonek. Na szczęście królik nie był taki wielki, więc... Może spróbuje jeszcze jedną zdobycz złapać? Najwyżej potem będzie miała trudności z przeniesieniem tego wszystkiego... Trudno! Wciapnie sobie ryjówkę i rudzika na grzbiet, a resztę weźmie w pysku, jeśli wszystko się nie zmieści. Yh... Jakoś da radę.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Pajęczyna, być może, słyszała swoją przybraną córkę, i być może to z jej inicjatywy Kłoda natknęła się na kolejną piszczkę. Tym razem była to orzesznica; drobne, rude stworzonko przemknęło przed jej łapami, ocierając się o nią niemal ogonkiem, i wskoczyło w trawy, gdzie zatrzymało się na chwilę, rozglądając się lękliwie na boki. Idealna okazja!
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
O! Małe zwierzątko, zmieści jeszcze w pysku, jeśli weźmie je za ogon!
Widząc małego gryzonia, od razu ugięła łapy i przybliżyła brzuch do ziemi. Oddech spłyciła, a ogon i grzbiet zrównała z łbem, podczas gdy jej wzrok czujnie obserwował orzesznicę, co jakiś czas jedynie uważnie zerkając pod łapy. Przeniosła ciężar na tylne łapy, a także poruszała się pod prąd wiatru. Zaraz złapie swoją czwartą zdobycz dzisiaj!
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Zwyczajny pech sprawił, że martwy rudzik wysunął się z uścisku Kłody i cicho uderzył o ziemię. Cicho, dostatecznie jednak donośnie, by orzesznica zwróciła uwagę na polującą kocicę, i by w mgnieniu oka zniknęła wśród źdźbeł. Nie warto było już za nią biec.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
No nie! Uciekła!
Kłoda zerknęła ze smutkiem w stronę drgających jeszcze przez moment źdźbeł, jednak nie miała tu już nic do roboty. Eh, że też musiała upuścić rudzika na ziemię. Następnym razem musi go trzymać mocniej! Pochyliła się szybko do martwego ptaszka, a następnie go podniosła ponownie za skrzydło, aby ruszyć już po chwili dalej w poszukiwaniu kolejnych zwierzątek.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Kłoda szła dalej, szukała, węszyła, rozglądała się - i nic, nigdzie nie potrafiła natknąć się na żadnego rodzaju zwierzynę. Ani popielate futerka myszy, ani długich uszu zajęcy, ani trzepotu ptasich skrzydeł. Za to gdzieś w oddali zamajaczyła jakaś kocia sylwetka, wyraźnie odcinająca się od otoczenia swoją masą rudego futra; wraz z podmuchem wiatru do Szlajaczki dotarło ciche podśpiewywanie na ładną, chociaż prostą i powtarzalną melodię.
- Połóżcie mnie tam, gdzie morze jest słodkie, pozwólcie mu ukołysać mnie do snu; tam, gdzie moja miłość jest, tam ułożę się, tam mego serca wieczny żyje duch... - nuciła istota, krocząc wśród Wzniesień tak lekkim krokiem, że niemal zdawała się unosić ponad ziemią.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Znalazła... No właśnie... Co... A raczej kogo...
Przechyliła łeb w bok, zauważając i słysząc jakąś osobę. Jakiś kot o rudym futerku, którego z tej odległości jednak nie za bardzo mogła zidentyfikować płeć czy dokładniejszy wygląd. Ale to jej nie przeszkadzało, kot to kot, można zagadać.
- Czwmść? - Miauknęła, a raczej wymamrotała z pyskiem pełnym wcześniejszych trzech zdobyczy, które po chwili odłożyła między łapy. - To jest... Cześć. - Przywitała się po chwili wyraźniej, rzucając w stronę nieznajomego kota, najpewniej również szlajaka pytające spojrzenie jak i łagodny uśmiech.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Istota, nawet jeżeli zaskoczona odezwaniem się Kłody, nie pokazała tego po sobie w żaden widomy sposób. Zamiast tego w pół kroku, jakby nagle rażona gromem, runęła na ziemię jak długa; kwiat fiołku, który trzymała za uchem, zsunął się w jej gęstą czuprynę skupioną na czole.
- Cóż ja ujrzałem, i co ja ujrzę jeszcze! - mówiąc to, obrócił głowę w stronę szlajaczki, nadal nie zmieniając jednak swojej pozycji. Lewe oko szczelnie zamykał, mimo że nie widać było na nim żadnych śladów uszkodzenia. - Chcesz-li wiedzieć, com ja odnalazł? Światło gwiazd, zesłane z nieba na ziemię!
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Kot wydawał się być w miarę w porządku... Dopóki nagle nie padł na ziemię. Kłoda zaalarmowana od razu się cała spięła i szybkim krokiem podeszła do nieznajomej osoby, bez wahania schylając się wystraszona.
- Hej! Nic Ci nie jest? - Spytała z troską i przerażeniem, a uśmiech szybko zniknął z jej pulchnej mordki. O niebiosa, co z nim... nią... Tym kotem się stało? Był ranny? Chory? Jej wątpliwości jednak co do tego się powiększyły, kiedy tylko się odezwał. O czym... Mówi? Kłoda kompletnie nie rozumiała. - Zesłane z nieba na ziemię...? - Powtórzyła. - Co żeś odnalazł? - Dopytała po chwili. Cóż, sam zapytał, czy chce wiedzieć... Więc teraz musi odpowiedzieć! Ah, ale rymy.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
- Jedyne rany, co się liczą, widnieją na mojej duszy. Jedyna dusza, którą mi dano, choćby marnym kwiatem się wzruszy - zaśpiewał dziwak, absolutnie niezmartwiony frasunkiem Kłody. Płynnym, wężowym ruchem podniósł się z ziemi; przy tej okazji owionął samotniczkę silnym, kwiatowym zapachem, maskującym jego naturalną woń. - W zagajniku, wśród traw i gąszczy, na ziemi błyskało się światło. Jam jeden go dotknął i zbadał; ono na ziemię z gwiazd spadło! - poczęstował ją kolejną porcją częstochowskich rymów, cały czas wypowiadanych tym samym smutnym i melodyjnym głosem. - Są na tym świecie cuda i dziwoty; zesłano mi oto znak, czy zaświadczysz o tym?
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
- Umm... Co? - Spytała po chwili, nie będąc pewna co się dokładniej dzieje. Było z nim wszystko w porządku...? To czemu padł tak na ziemię? Wydawał jej się być jakiś... Dziwny. Może jednak coś mu dolegało? A jeśli nie... No to trudno, może to jego charakter. W końcu każdy jest inny, nie będzie nic już więcej dodawać. Przynajmniej pachniał ładnie.
- Światło spadło z gwiazd? - Powtórzyła niedowierzającym tonem. Światło? Z gwiazd? Jak to jest niby możliwe? - Jaki... Znak? Czego znak? - Dopytała. Temat który zaczął znajomy był... Całkiem intrygujący. A to światło spadające z gwiazd... Wydawało jej się zbyt nierealistyczne, ale kto wie?