Dostał w głowę. Mocno dostał. Aż mu się przed oczami gwiazdki zakręciły. Przewrócił się na brzuch i zakrył łapami łeb od góry. Pyszczek schował w trawie, a ogonem zawinął się na tyle na ile ten mu pozwalał. Nieźle oberwał i nie chciał już więcej walczyć. I tak robił to tylko dlatego, że odruchy krzyczały do niego, żeby jakoś się bronił. Uciekał jeśli nie chce zginąć, a nie bo chciał się z kimś pobić. Teraz jednak po prostu wszystko w burasie się poddało i nie chciało nawet uciekać.
-J-ja tylko chciałem się z-z-zapytać o Zroszony Listek -praktycznie wychlipiał w podłogę- Czemu zaczęłaś mnie bić? Co ja ci zrobiłem?
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Podły uśmiech satysfakcji wpełzł na zgrabny pyszczek, gdy kotce udało się trafić burasa tak jak chciała. I dobrze mu tak. Tylko że jej przeciwnik schował się jak ślimak do skorupki. Szara zatrzymała łapę, nie wymierzając kolejnego ciosu i oblizała niepewnie mordkę. Adrenalina krążąca w jej żyłach powoli się ulatniała, wraz z duchem bojowym.
No, to znaczy aż do momentu gdy usłyszała imię, którego zupełnie nie spodziewała się usłyszeć. Mięśnie na powrót jej stężały, a uniesiona łapa zawisła ostrzegawczo nad głową burasa, błyskając dla odmiany pazurami.
- Coś ty powiedział? Zroszony Listek? Co ciebie z nią łączy? - fuknęła, jeżąc krótką siersć na grzbiecie i machając wściekle ogonem. Chociaż nieznajomy zbyt groźnie nie wyglądał, więc trochę głupio jej było mu tak grozić dalszą przemocą. Ale tylko trochę, najpierw musi z niego wydusić czemu przywołuje imię jej matki. - Sam się o to prosiłeś. Panikowałeś i chciałeś dowodu na to, że jestem prawdziwa. To dostałeś po pysku. - wyjaśniła jeszcze. - Więc wyjaśnij co ciebie łączy ze Zroszonym Listkiem nim oberwiesz znowu.
I to był ten problematyczny czas kiedy powinien wymyślić jakąś w miarę klejącą się historyjkę, żeby tylko nie zdradzić prawdziwego powodu swojej wyprawy. Że to Bezgwiezdna pcha go do tej całej Zroszony Listek i on wcale nie pisał się na to wszystko. Tylko, że stres nie pozwolił mu spokojnie pomyśleć nad jakąś sensowną odpowiedzią, która nie zdradzała za wiele.
-N-nic mnie nie łączy -powiedział, dalej nie podnosząc ani nie przekręcając głowy w żaden sposób, żeby popatrzeć na kotkę. Nie chciał się na nią patrzeć, bo po tonie jej głosu spodziewał się, że zobaczyłby podobny widok co w swoim śnie- Kazali mi dowiedzieć się gdzie jest, znaleźć ją i popytać... i nie dali wyboru. Nawet nie wiem k-k-kto to.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Zmrużyła nieufnie oczy gdy uznał, że nic ich nie łączy. Ach tak? To czemu go interesuje? To skąd zna jej imię? Ha? Karasiowa Ość głupia nie była, sytuacja śmierdziała aż się niedobrze robiło. Dopiero dalsze tłumaczenia uspokoiły popielatą. Nie, uspokoiły to złe słowo. Raczej sprawiły, że tymczasowo schowała pazury i odsunęła się od tej kupki nieszczęśc. Wciąż mu nie ufała i chciała poznać szczegóły, ale nie musiała mu aktywnie orzy tym grozić.
- Kto ci kazał? Po co? - zażądała wyjaśnień, po czym machnęła od niechcenia gąsienicowatym ogonem, by dodać spokojniej, nieco mniej oschle. - Zresztą powodzenia z tym, uciekła z Klanu Rzeki ponad obieg pór temu i nikt jej już od tej pory nie widział. - klapnęła sobie na grunt. - I masz szczęście, że nawet nie wiesz kto to. Ale jak chcesz wiedzieć to słuchaj, Zroszony Listek to zwykła larwa zaropiała. I tyle.
Cisza. Sowia Łapa milczał przez dość długi czas. Nie wiedział co powinien teraz zrobić. Czy mógł w ogóle powiedzieć? Niby Bezgwiezdna powiedziała, że ważne żeby się dowiedział tego co ona chce, ale dalej nie był pewny.
-I tak byś nie uwierzyła -powiedział zgodnie z tym co faktycznie myślał.
Spojrzał na nią w końcu kiedy ta powiedziała coś więcej o tej całej Zroszony Listek. Czyli dlatego mówiła, żeby porozmawiał z Klanem Rzeki. Tylko w takim razie dlaczego uciekła? To do tego Nowego Świtu?
-Coś zrobiła, że tak o niej mówisz? -zapytał, rozglądając się znowu szybko dookoła jakby czegoś szukał. Chyba pierwszy raz miał nadzieję, że ta okropna Bezgwiezdna go słyszy. Może dałaby mu spokój i przyczepiła się do tej kotki? W końcu najwidoczniej ona wie więcej- Kim ona dla ciebie jest, że tak jej nie lubisz?
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Wzruszyła barkami.
- No to najwyżej nie uwierzę. - nie zamierzała obiecywać, że będzie inaczej. - I tak masz wyjaśnić o co w tym chodzi jeśli chcesz cokolwiek usłyszeć.
To wydawało się uczciwe, bo jakkolwiek kochała pluć na matkę przy każdej możliwej okazji, tak było to podejrzane, że jakiś szczeniak z Cienia zna jej imię i jeszcze o nią dopytuje. Potrzebowała wyjaśnień, dużych ilości wyjaśnień. I miała silne postanowienie nie odzywać się w żaden sposób dopóki kocur nie wyjaśni w czym rzecz, jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało (a podobno miało być trudne do uwierzenia). Tylko że później zadał pytanie, na które mogła tylko parsknąć śmiechem.
- Czy coś zrobiła? Czy coś zrobiła? Och, nic wielkiego, tylko życie mi zniszczyła. - skrzywiła się z niekrytym niesmakiem. Przez kilka uderzeń serca rozważała podzielenie się informacją, że Zroszony Listek to jej mamusia najukochańsza, ale ostatecznie zrezygnowała. Najpierw wyjaśnienia, potem szokujące informacje.
Wstał z ziemi bardzo, ale to bardzo powoli. Jego zielone oczy zaczęły strzelać naokoło jak szalone i nie zatrzymywały się na niczym dłużej niż jedno uderzenie serca. Nie wiedział co powinien teraz zrobić, czuł jakby znalazł się pod ścianą. Przez chwilę zastanawiał się czy powinien powiedzieć prawdę. Chociaż czy ktoś by mu uwierzył w coś takiego? A nawet jeśli tak to skoro Zroszony Listek uciekła z Klanu to co by zrobili? Nic, bo już ich nie obchodzi.
-Bo wiesz kiedy spałem- -zaczął a potem nagle przerwał i obejrzał się błyskawicznie w stronę, z której myślał, że coś przebiegło, że widział jakiś ciemny kształt. Najeżył się ze strachu, a oczy miał jak dwie monety. Podreptał w miejscu, a potem dookoła własnej osi. Cholera, cholera, cholera pomyślał, a potem krzyknął- DUCH! Zroszony Listek! Pustułka! Niech ciebie zapyta! -krzyczał i dalej kręcił się w kółko.
Nie usłyszał następnych słów rzecznej kotki. Dopiero po tym jak skończył się kręcić klapnął tyłkiem na ziemi i spojrzał na chwilę na rozmówczynię. A może to był dobry pomysł? Może powinien wezwać tamtą, żeby sama zadała pytania jakie chce? Czy mógłby w ogóle coś takiego zrobić po raz kolejny? Sowa na pewno był zbyt zestresowany i przestraszony, żeby sklecić coś porządnego.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Zaczynało się obiecująco, bo coś próbował zacząć wyjaśniać, to był dobry początek. Szkoda jedynie, że już uderzenie serca później wszystko się posypało i nim kocur powiedział cokolwiek konkretnego już do reszty mu odbiło. Zaczął się kręcić jak zwierzę w klatce i krzyczeć coś do siebie. Więc Ość uniosła ostrzegawczo łapę, gotowa go znowu zdzielić na oprzytomnienie (chociaż chyba nawet tego nie zauważył), ewentualnie gdyby za bardzo się do niej zbliżył.
Ostatecznie jednak usiadł sam z siebie, a kończyna szarej opadła na grunt. W porządku, bez przemocy więc. Kontakt wzrokowy został nawiązany, jednak buras się ani słowem nie odezwał. Karasiowa Ość nie wiedziała co robić, odczuwała leciutkie wyrzuty sumienia przez to gnębienie szczeniaka, który był wyraźnie zestresowany. Coś jak na kota, który całe życie zmagał się z olbrzymimi lękami, wykazywała wyjątkowo mało zrozumienia dla innych, którzy cierpieli na podobne przypadłości. Westchnęła głośno. Dobra, żadnego wymuszania dalszych wyjaśnień. Teraz przynajmniej. Niech ochłonie. Ale nie było szans żeby popielata go wypuściła stąd nim jej nie wyśpiewa o co chodzi.
- Karasiowa Ość jestem. - przedstawiła się, by jakoś zabić ciszę.
Zdziwił się kiedy jeszcze niedawna przeciwniczka mu się przedstawiła. Tego się raczej nie za bardzo spodziewał, zwłaszcza że na dodatek kotka była z innego Klanu niż on sam był. Karasiowa Ość, Karasiowa Ość, Karasiowa Ość powtórzył sobie w głowie kilka razy, żeby nie zapomnieć. Nie chciał zapomnieć imienia, a zwykle tak się działo z tą jego "chmurą" otaczającą sowi umysł. Ta informacja może być przydatna, chociażby jakby chciał Bezgwiezdną skierować bardziej w stronę rzeczniaczki niż jego, żeby pokazać jej, że faktycznie coś zrobił i może by mu odpuściła. Może nawet mógłby spróbować teraz?
-Sowa... nie... nie Sowa -wymamrotał po cichu jakimś takim nieobecnym głosem, jakby był w jakiejś innej rzeczywistości- Sowia Łapa.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Nastawiła uszy do przodu, bo umówmy się - Sowia Łapa do najgłośniejszych teraz nie należał. W przeciwieństwie do okrzyków bojowych podczas sparingu. Szkoda, że po przedstawieniu się sytuacja zaczynała się komplikować. Karasiowa Ość nie miała pojęcia czy już go może znowu gnębić czy nie. Wyglądał jakoś tak niezbyt obecnie, więc zgadywała, że może to nie jest najlepszy moment na wymuszanie z niego odpowiedzi. Z drugiej strony gęstniejąca cisza była dla popielatej niezręczna. Więc gdy się przedłużała z każdym kolejnym uderzeniem serca, Ość zdecydowała że koniec tego.
- No więc kiedy spałeś... - zaczęła powoli, bo gdzieś z tyłu głowy była obawa, że zaraz cyrk zacznie się na nowo.
Siedział tak przez kilkanaście uderzeń serca, wgapiając się tępo w ziemię. Świdrował ją wzrokiem jakby coś w niej widział albo jakby po prostu się wyłączył. Któreś z tych dwóch opcji i w przypadku Sowy każda mogła być realnie prawdziwa. W jego umyśle mogło się dziać dosłownie wszystko.
Spojrzał na nią matowym i nieobecnym wzrokiem kiedy znowu zaczęła mówić. Tak, spróbuje teraz. Zobaczy jak mu to wyjdzie.
-Jak spałem to ona przyszła -zaczął monotonnie i przeciągle jakby mówił powoli, żeby jego mózg zdołał zarejestrować jakie słowa wychodzą z jego pyszczka- I mi powiedziała o Zroszonym Listku. Ona dużo wie. Widzi wszystko. Musimy zasnąć, żebyś zobaczyła.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
... ona przyszła? Ale że kto? Zroszony Listek? A to parch przebrzydły, a córeczki swojej ukochanej to odwiedzić nie łaska.
... a nie, jednak jakaś tajemnicza ona, która opowiedziała o matce Karasiowej Ości. No w porządku. Dużo wie, widzi wszystko, a jakoś nie przekazała Sowiej Łapie, że biała wywłoka to najgorszy sort kota, co?
Muszą zasnąć, żeby zobaczyła? Jeszcze czego, popielata słyszała o sztuczkach ze znikającą nerką i nie chciała w takiej uczestniczyć (nie zastanawiała się nigdy nad prawdziwością takich historii, nie zadawała sobie pytania po co kotu nerka).
- Absolutnie nie ma mowy. - zaprzeczyła, gdy się wreszcie wyrwała z zamyślenia. - Ja zasne, a ty mi gardło poderżniesz, co? Podziękuję.
Sowia Łapa położył odruchowo uszy po sobie kiedy rozbrzmiał głos kotki. Nie podobało mu się to, przecież mówił prawdę. Sama chciała poznać prawdę o Zroszonym Listku, więc czemu odrzucała propozycję wtedy kiedy miała na to okazję? No i czy przypadkiem gdyby ktoś zrobił jej krzywdę to Klan Rzeki nie wszcząłby jakiś kroków w tym kierunku? W tym momencie Sowa chyba myślał bardziej od niej.
-Bo na pewno dałbym radę -burknął tam dziwacznie po swojemu, normalnie gdyby mógł to by zaczął gadać językami, takim tonem i do tego powolnym to powiedział- A poza tym myślisz, że Rzeka by cię nie pomściła? Jeśli nawet bym się odważył?
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
- Śpiącego to każdy głupi będzie w stanie zabić. Wiesz, nie ma zbyt wielkiego pola do manewru, gdy budzisz się z czyimiś kłami na gardle. - mlasnęła językiem. Mógł sobie udawać teraz, że nie stwarza zagrożenia, ale jutrzejszy siniak na pysku Ości skłaniał do nieco większej nieufności. Nie chciała się przyznawać przed obcym w zasadzie kotem, że przecież jest tylko pionkiem, którego strata nie zaboli na tyle by iść na wojnę z Klanem Cienia. Ale może tu nie chodziłoby o utratę Karasiowej Ości, a o utratę wojownika. No tak, jak na to spojrzeć to faktycznie Klan Rzeki mógłby się sprawą zainteresować. Poza tym było w tym argumencie coś sensownego.
- Klan Rzeki ma ważniejsze sprawy na głowie niż zemsta. - stwierdziła na początek, bo to trzeba było zaznaczyć. - Ale w sumie tylko skończony idiota uznałby, że Cztery Dęby to dobre miejsce na morderstwo. Centralnie między wszystkimi Klanami. Ciężko tu ukryć trupa. - to musiała przyznać, że brzmiało przekonująco. Ale dalej nie chciała zasypiać przy obcym, z którym dopiero co się biła. Więc zmrużyła oczy. - A jaka gwarancja, że ona wtedy przyjdzie? Co to za ona w ogóle?
Czekał na kolejne słowa kotki i słuchał ich. Wyglądał jakby ciężko mu było zarejestrować jej słowa... a przynajmniej na początku, bo później pokiwał głową z wyrazem pyszczka "widzisz?" kiedy usłyszał, że jego argument jest sensowny. Może i Sowa był dziwaczny i specyficzny, ale na pewno nie był tym skończonym idiotą, który próbowałby ukryć ciało w centrum terenów wszystkich Klanów.
-Całkowita -stwierdził i rozejrzał się- To od niej dostałem zadanie i pewnie mnie pilnuje, żebym je wykonał -wypowiedział każde słowo bardzo powoli jakby chciał, żeby Karasiowa Ość na pewno zrozumiała co miał na myśli- wystarczy, że odpowiednio zawołam -tego ostatniego nie był pewien, bo tak naprawdę postanowił zrobić teraz eksperyment, wykorzystać okazję, ale starał się tego po sobie nie pokazać.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)