Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Rozumiała chyba, dlaczego Alaska wstydził się czegoś takiego. W końcu było to nieco nieprzyjemne, kiedy budziło się tak i miało się mokry pyszczek od śliny, i zdawało się sprawę z tego, że ktoś mógł to zauważyć. Ale na całe szczęście koteczka nie zamierzała zdradzić w ten sposób swojego brata - nie chciała wyjawiać nikomu jego sekretu i nawet nie miała powodu, żeby to zrobić. Kochała Alaskę i chciała dla niego dobrego życia w Nowym Świcie. To może zostać ich małą tajemnicą.
Miał rację. Rosomak podobała się taka myśl, bo też o tym myślała - chciałaby być kimś ważnym w tej grupie, chciałaby nią przewodzić z bratem jeśli było to możliwe. Ah, bo jakie to byłoby fajne! Móc ustanawiać wszystkie zasady, dbać o członków Nowego Świtu jako pewnego rodzaju przywódca… może kiedyś uda im się to osiągnąć?
Może, może… choć kotka nie znała wielu rodzajów owoców i nie wiedziała, czy jakieś nadają się do spożycia, ani czy w ogóle smakują dobrze. Miała przeczucie, że nic nie przebije mięsa takiego pysznego, tłustego ptaka!
Ale co, jeśli Alaska nie przerośnie Rosomak? Ona nie była taka pewna tego, że mógłby ją pokonać. Jest silna i zdolna do nauki, może się szybko wytrenować i wygrać pojedynek między nimi! Jej brat nie powinien się uważać za tak sprytnego!
Kiwała drugiemu kociakowi głową, wesoło, słuchając jego słów. A potem nagle postawiła uszy w górę, zaciekawiona, i odezwała się prędko:
- Mama tak mówiła? - owszem, zdarzało się już wcześniej, że mama Tsunami mówiła jej tak miłe rzeczy, jednak koteczka zawsze czuła takie… ciepło w sercu, dowiadując się o tym. Mama miała w nich tak wielkie nadzieje… - W takim razie na pewno tak będzie. Sprawimy, że będzie dumna.
Średniej wielkości kocur o czystej, śnieżnobiałej sierści, którą odziedziczył po nieznanym sobie ojcu. Jego ciało jest lekko umięśnione, choć zakryte przez długie futro, które pokrywa jego sylwetkę. Bystre oczy z heterochromią - lewe oko kocura jest złote, zaś prawe błękitne, a oba ślepia zerkają na świat z rozbawieniem i uwagą. Mordki kocura nie opuszcza uśmiech, jest jego najbardziej ekspresyjną częścią i wiele rzeczy na temat Alaski można wyczytać z samych ruchów pyska. Ma długie, masywne łapy oraz puszysty, powiewający na wietrze ogon.
Głośny i nie do zniesienia, Alaska kompletnie nie przypomina z charakteru swojego wyglądu anioła, udowadniając to za każdym razem, gdy uchyla pyszczek. Wszystko mówi wprost, niewiele zastanawiając się nad swoimi słowami - unosi ton głosu pod wpływem każdego ciut silniejszego impulsu, który wzbudza w nim ostrzejsze emocje. Nie boi się konfrontacji, zawsze pragnąć być w centrum uwagi, ukazując swoje niezadowolenie bez krzty zawahania. Zdawać by się mogło, że jego pysk nigdy się nie zamyka, bo ten cały czas ma coś do powiedzenia, czasami nie pozwalając nawet swojemu rozmówcy dojść do słowa. Ekscytujący się wieloma rzeczami, ale również irytujący, z pewnością wrzuci ci zgniłą mysz do legowiska, gdy odwrócisz wzrok na parę uderzeń serca, by po chwili odegrać scenkę, jakoby zobaczył ten wandalizm po raz pierwszy. Przyniesie ci rybę pełną ości przekonując, iż jest czysta jak łza. Owija się w kłamstwach, zawsze chcąc wyjść jako poszkodowany i niewinny, zrzucając całe konsekwencje na drugą stronę sporu. Wręcz wulgarny, podłapując chętnie brzydkie słowa z rozmów, wprowadzając je do swojego słownika. Sekretem jego jednak jest większa delikatność dla bliskich, której nie okaże reszcie świata, preferując zamykanie się w swojej bańce.
Nie dość, że budzenie się z mokrym pyskiem było okropnie nieprzyjemnym uczuciem, to jeszcze obawiał się, co inni by o nim pomyśleli! Przecież był taki odważny, gotowy na wszystko, więc jak zmieniłaby się opinia na jego temat, gdyby dowiedzieli się, że ślini się jak jedno księżycowe kocię? To byłoby taaaakie ośmieszające! Nie chciał nawet o tym myśleć.
Bycie najważniejszym w Nowym Świcie... to musiało być tak ekscytujące uczucie! Alaska zgadywał, że gdyby dostał taką okazję, to z podekscytowania nie byłby w stanie zasnąć przez pierwsze paręnaście nocy, bo tak by się wiercił! Ale byłby w stanie poświęcić kilka godzinek snu na rzecz wyższej sprawy.
Niektóre z ptaków były dobre - Tsunami zawsze wybierała mu najlepsze, pamiętając, że nie lubi tych, które mają dużo chrząstek. I był jej za to wdzięczny, bo dzięki temu potrafił ze spokojem zjeść obiad, lub inne z posiłków ze smakiem!
Głęboko wierzył, że jeszcze będzie większy od rodzeństwa i wszyscy będą chwalić go za jego potężne mięśnie i siłę! Bo przecież co mogło pójść nietak? Na pewno jeszcze wyrośnie, póki co był młodszy, ale im dalej w przyszłość, tym większy będzie!
- Mhm! Zawsze to powtarza i nie wątpię w jej słowa. Na pewno będziemy najlepsi, my wszyscy. I nie zawiedziemy jej, o nie! - zakomunikował dumnie swoją obietnicę. Uśmiechnął się, a później wyciągnął białą łapę do Rosomak. - Obiecujemy? - nie wątpił w słowa czarnobiałej, ale wierzył, że ten gest tylko spotęguje ich ambicje.
a my nie chcemy uciekać stąd krzyczymy w szale wściekłości i pokory stanąłxxx,,w ogniuxx,,xnasz wielki dom dom dla psychicznie i nerwowo chorych
STANĄŁxxx,W OGNIUxxxNASZ WIELKIxx,DOM DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Było to nieprzyjemne i faktycznie - ktoś mógłby w myślach porównać go do kociaka, który nie potrafi inaczej spać, a to raczej byłoby niemiłe. Rosomak nie chciała, żeby Alaska stał się ofiarą jakichś wyśmiewających się kotów. To mogłoby zepsuć całą jego reputację w Nowym Świcie!
A przecież ona była ważna, jeśli chcieli zająć tak ważne stanowisko. To na pewno nie byłoby proste, ale koteczka była przekonana, że zdolni są to osiągnąć - nic ich nie powstrzyma, jeśli będą tego chcieli! I ona sama czuła, że nie mogłaby spać gdyby faktycznie to im się udało. To tak ekscytująca myśl, już teraz miała ochotę skakać w miejscu!
Rosomak nigdy nie wybrzydzała gdy chodziło o jedzenie, ale musiała przyznać, że najbardziej lubi ptaki. Na całe szczęście było ich tutaj pod dostatkiem! I dlatego też nie mogła się doczekać aż będzie mogła sama zacząć na nie polować. Dotąd najwyżej obserwowała je na czubkach drzew, i latające gdzieś po niebie.
Tak, nie wątpiła w to, że jej brat jeszcze urośnie, jednak nie sądziła żeby był większy od niej. W końcu pochodzą od tej samej mamy! Dlaczego mieliby się aż tak różnić? Osobiście uważała, że będą podobnie zbudowani gdy dorosną. No ale cóż, nawet gdyby Alaska wyrósł jakoś bardzo - ona i tak pokona go w walce! Nie miała co do tego żadnych wątpliwości.
Słuchała jego słów z zadowoleniem, prostując się w dumie, a potem spojrzała na jego łapę. I uniosła swoją własną, by nieco niezręcznie dotknąć nią jego łapy. O to chodziło, prawda?
- Obiecujemy. - miauknęła pewnie. Nikt z jej rodzeństwa nigdy nie zawiódł mamy Tsunami, i nikt tego nie zrobi. Byli zbyt dobrzy, żeby coś poszło nie tak! Wspólnie sprawią, że mama będzie z nich dumna, wspólnie będą najsilniejszymi kotami w lesie!
Prawie zapomniała o chłodzie, o tym wszystkim co dotąd ją irytowało, bo w jej serduszku znów pojawiło się to przyjemne ciepło. Spojrzała w dół, rozglądając się po całym obozie i zerkając na spadający nieopodal z ich ulubionego drzewa liść.
- Alaska… Fajnie się tu siedzi. - stwierdziła cicho, opierając się bokiem o bok brata. - Zwłaszcza z tobą.
W końcu z rodziną zawsze było najlepiej.
Średniej wielkości kocur o czystej, śnieżnobiałej sierści, którą odziedziczył po nieznanym sobie ojcu. Jego ciało jest lekko umięśnione, choć zakryte przez długie futro, które pokrywa jego sylwetkę. Bystre oczy z heterochromią - lewe oko kocura jest złote, zaś prawe błękitne, a oba ślepia zerkają na świat z rozbawieniem i uwagą. Mordki kocura nie opuszcza uśmiech, jest jego najbardziej ekspresyjną częścią i wiele rzeczy na temat Alaski można wyczytać z samych ruchów pyska. Ma długie, masywne łapy oraz puszysty, powiewający na wietrze ogon.
Głośny i nie do zniesienia, Alaska kompletnie nie przypomina z charakteru swojego wyglądu anioła, udowadniając to za każdym razem, gdy uchyla pyszczek. Wszystko mówi wprost, niewiele zastanawiając się nad swoimi słowami - unosi ton głosu pod wpływem każdego ciut silniejszego impulsu, który wzbudza w nim ostrzejsze emocje. Nie boi się konfrontacji, zawsze pragnąć być w centrum uwagi, ukazując swoje niezadowolenie bez krzty zawahania. Zdawać by się mogło, że jego pysk nigdy się nie zamyka, bo ten cały czas ma coś do powiedzenia, czasami nie pozwalając nawet swojemu rozmówcy dojść do słowa. Ekscytujący się wieloma rzeczami, ale również irytujący, z pewnością wrzuci ci zgniłą mysz do legowiska, gdy odwrócisz wzrok na parę uderzeń serca, by po chwili odegrać scenkę, jakoby zobaczył ten wandalizm po raz pierwszy. Przyniesie ci rybę pełną ości przekonując, iż jest czysta jak łza. Owija się w kłamstwach, zawsze chcąc wyjść jako poszkodowany i niewinny, zrzucając całe konsekwencje na drugą stronę sporu. Wręcz wulgarny, podłapując chętnie brzydkie słowa z rozmów, wprowadzając je do swojego słownika. Sekretem jego jednak jest większa delikatność dla bliskich, której nie okaże reszcie świata, preferując zamykanie się w swojej bańce.
Właśnie! A wtedy z zepsutą reputacją już nici byłyby z piastowania funkcji w Radzie, bo wszyscy by go wyśmiewali... A gdyby posunął się do przemocy, to wtedy w ogóle nikt by go nie wybrał i nie miał w nim zaufania! Rosomak jeszcze mogła nie zdawać sobie sprawy, jak głęboko zakorzeniony był sekret ślinienia się kocurka przez sen.
Musieli się pokazywać z jak najlepszej strony, jako godni zaufania i szlachetni członkowie Nowego Świtu, którzy będą odpowiednio dbać o swoich podwładnych. Na pewno by im się to udało - gdyby Alasce brakowało do czegoś cierpliwości, Rosomak mogłaby go zastąpić na tę sytuację.
Próbował nie wybrzydzać. Naaaprawdę próbował, choć czasami było to trochę cięższe, niż się spodziewał. Nie mówił wiele na głos, jednak zawsze mimika jego twarzy zdradzała, że coś jest nietak. Od razu szybko jednak przepraszał, próbując z całych sił przekonać kota siedzącego obok niego, że po prostu jakiś kawałek pióra połaskotał jego gardło.
Najpewniej skończą o tym samym wzroście, może różniąc się jeden lub dwa centymetry od siebie. Chciał urosnąć dużym, ale było to tylko spowodowane tym, że chciał pokazywać się jako potężny i mężny wojownik, który idealnie spełnia swoją pozycję i umie się obronić przed każdym zagrożeniem. To nie jest coś złego, prawda?
- Zgoda! - lekko potrząsnął łapą Rosomak i wyszczerzył się do niej. Teraz każde z nich musi postarać się jak tylko może, by sprawić, by mama była dumna! Ale patrząc na to, jak biły od nich ambicje, nie mogło być to takie ciężkie.
Zamrugał zdziwiony oczętami na nagłe wyznanie Rosomak, ale na jego mordce pojawił się ciepły, szczery uśmiech. Nie taki, który przechwala się czymś, lub chce komuś zrobić na złość. Delikatny, wraz ze spokojnym spojrzeniem jego oczu okazujący prawdziwe, głębokie uczucia Alaski.
- Z tobą też się fajnie siedzi, Rosomak. Jesteś świetna. - przytulił się bliżej siostry, chcąc jednocześnie ogrzać siebie, jak i ją. Cieszył się z jej obecności, jak i z przeprowadzonej dzisiaj rozmowy. Było... fajnie.
a my nie chcemy uciekać stąd krzyczymy w szale wściekłości i pokory stanąłxxx,,w ogniuxx,,xnasz wielki dom dom dla psychicznie i nerwowo chorych
STANĄŁxxx,W OGNIUxxxNASZ WIELKIxx,DOM DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Niestety tak to już było, że koty wybierają sobie na przywódcę najbardziej odpowiedzialnego i mądrego osobnika, takiego bez skazy na swojej reputacji. W każdym razie takie miała wrażenie Rosomak patrząc na koty z Rady Nowego Świtu - ciągle słyszała o nich takie dobre rzeczy! Gdyby Alaska posunął się do przemocy, to w ogóle nic by nie wyszło z jego władzy, tego koteczka była pewna. Walka z innymi nie jest dobra, kiedy są to bliskie tobie koty. Ale dlaczego miałoby do czegoś takiego dojść?
Musieli pokazać, że są tego warci. Że potrafiliby wykonywać tak ważną, pełną odpowiedzialności funkcję, bez żadnego marudzenia i wybrzydzania. W końcu wtedy od nich zależałby los tych wszystkich kotów, które znają! To niezwykle ważne.
Kotka rozumiała to. Niektóre kęsy jedzenia też czasem jej po prostu nie pasowały i ledwo mogła zmusić się do ich przełknięcia… ale przez te kilka księżyców życia zdążyła też zauważyć, że ze zwierzyny najbardziej odpowiadają jej ptaki. Ciekawe, jak ciężko się je łapie, skoro potrafią latać… cóż, już niedługo się dowie! Na swoim treningu.
To faktycznie nie mogło być ciężkie. Rosomak już nieraz miewała przeczucie, że mama Tsunami odczuwa dumę patrząc na nią i rodzeństwo, więc na pewno byli na dobrej drodze. I tak, faktycznie, wyglądało na to że mieli wielkie ambicje!
Odpowiedziała bratu szybkim, energicznym kiwnięciem głowy, na znak że akceptuje jego zgodę. Upewnią się, że wszyscy będą z nich dumni, i zrobią to razem!
Koteczka zamruczała cicho, zupełnie nieświadomie, również wtulając się w bok Alaski i przymykając dwukolorowe oczy. Tak. Naprawdę było teraz fajnie.
- Ty tak samo. - odparła, wyraźnie rozluźniona i zadowolona. - Jak kiedyś zostanę członkiem Rady, to chcę rządzić Nowym Świtem razem z tobą. - podsumowała swoje wcześniejsze myśli.
Średniej wielkości kocur o czystej, śnieżnobiałej sierści, którą odziedziczył po nieznanym sobie ojcu. Jego ciało jest lekko umięśnione, choć zakryte przez długie futro, które pokrywa jego sylwetkę. Bystre oczy z heterochromią - lewe oko kocura jest złote, zaś prawe błękitne, a oba ślepia zerkają na świat z rozbawieniem i uwagą. Mordki kocura nie opuszcza uśmiech, jest jego najbardziej ekspresyjną częścią i wiele rzeczy na temat Alaski można wyczytać z samych ruchów pyska. Ma długie, masywne łapy oraz puszysty, powiewający na wietrze ogon.
Głośny i nie do zniesienia, Alaska kompletnie nie przypomina z charakteru swojego wyglądu anioła, udowadniając to za każdym razem, gdy uchyla pyszczek. Wszystko mówi wprost, niewiele zastanawiając się nad swoimi słowami - unosi ton głosu pod wpływem każdego ciut silniejszego impulsu, który wzbudza w nim ostrzejsze emocje. Nie boi się konfrontacji, zawsze pragnąć być w centrum uwagi, ukazując swoje niezadowolenie bez krzty zawahania. Zdawać by się mogło, że jego pysk nigdy się nie zamyka, bo ten cały czas ma coś do powiedzenia, czasami nie pozwalając nawet swojemu rozmówcy dojść do słowa. Ekscytujący się wieloma rzeczami, ale również irytujący, z pewnością wrzuci ci zgniłą mysz do legowiska, gdy odwrócisz wzrok na parę uderzeń serca, by po chwili odegrać scenkę, jakoby zobaczył ten wandalizm po raz pierwszy. Przyniesie ci rybę pełną ości przekonując, iż jest czysta jak łza. Owija się w kłamstwach, zawsze chcąc wyjść jako poszkodowany i niewinny, zrzucając całe konsekwencje na drugą stronę sporu. Wręcz wulgarny, podłapując chętnie brzydkie słowa z rozmów, wprowadzając je do swojego słownika. Sekretem jego jednak jest większa delikatność dla bliskich, której nie okaże reszcie świata, preferując zamykanie się w swojej bańce.
Wszystko pójdzie zgodnie z planem, póki Rosomak będzie trzymała gębę na kłódkę! A wierzył, że jeśli siostra coś by wiedziała, to na pewno umiałaby dotrzymać tajemnicy, nie pozwalając wyjść jej na zewnątrz. Co by sobie pomyśleli członkowie Nowego Świtu? Nikt by nie chciał śliniącego się Radnego!
A póki pokażą się z dobrej strony... jako inteligentne, zdolne koty, to każdy będzie na nich głosował! Muszą być uczynni, pomagać innym i dzięki temu zdobyć ich zaufanie. Ha! Mogliby zacząć już niedługo, by przyszli wyborcy wiedzieli, że są dobrym wyborem od najmłodszych księżycy i że ich zachowanie nie jest tylko próbą chwilowego przymilenia się. Tak, to był dobry pomysł!
Mimo swoich wątpliwości nie mógł doczekać się, aż nauczy się polować na ptaki. Czy są jakieś ukryte zdolności, które kotom też pozwalają latać i umożliwiają upolowanie pierzastej zwierzyny? I koty dowiadują się tego dopiero na treningu? A może rzuca się jakimiś kamykami, a ofiary spadają w dół?
Nie wiedział, że jest podobny do ojca i że przez to z początku matka spojrzała na niego inaczej. Przez te niewiele księżycy, które żył już na tym świecie, był otaczany miłością nie tylko z jej strony, ale też ze strony ciotki i babki. Czuł się kochany i był szczęśliwy, nieświadomy swojego ojca ani pochodzenia, że płynie w nim krew Klanu Wichru - żyło mu się spokojnie i radośnie spędzał każdy dzień, który został mu dany.
- No ja myślę! Ja też się do Rady nie wybieram bez ciebie! - obiecał siostrze, mrucząc głośno w zadowoleniu, po czym delikatnie położył swój ogon na ogonie siostry. Byli nierozłączni! Jak jedno coś robiło, to drugie również musiało dołączyć.
a my nie chcemy uciekać stąd krzyczymy w szale wściekłości i pokory stanąłxxx,,w ogniuxx,,xnasz wielki dom dom dla psychicznie i nerwowo chorych
STANĄŁxxx,W OGNIUxxxNASZ WIELKIxx,DOM DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Tak, na całe szczęście Rosomak nie zamierzała się nikomu wygadać. Nie zdradziłaby w ten sposób własnego brata, który nawet niczym jej nie podpadł! Alaska był bezpieczny, nawet jeśli koteczka znała jego sekret.
Rosomak już teraz starała się pokazywać się z najlepszej strony. Uważała, że nie było to trudne - w końcu mamy wychowały ją i rodzeństwo na pewne siebie, dobre koty, więc osobiście nie miała z tym żadnego problemu. Wystarczy tylko pokazać, na co ich stać, a już wkrótce cały Nowy Świt przekona się, że byliby idealnymi Radnymi! Ten plan nie mógł zawieść.
Ona sama nie była pewna, jak to wszystko działa. W końcu jak można szybko złapać coś, co w każdej chwili może wzbić się w powietrze? Na pewno najpierw trzeba jakoś osłabić tego ptaka, żeby nie mógł uciec… a może koty faktycznie potrafią latać, tylko jeszcze o tym nie wiedziała? A co, jeśli koty by upolować ptaki wchodzą na drzewa i potem z nich skaczą? Mogłyby wtedy złapać ptaka w locie! Brzmiało to ciekawie, ale wciąż nie miała pewności. W zamyśleniu spojrzała na swoje łapy, potem w dół, na kamieniste podłoże. Czy coś by im się stało, gdyby skoczyli z takiej wysokości? Hmm.
Rosomak nie widziała nic, co różniłoby Alaskę od reszty rodzeństwa. Miał ładne, jasne futerko i miał dwukolorowe oczy, zresztą zupełnie jak ona. Był bardzo energiczny, odważny, zapowiadał się na dobrego wojownika! Nie widziała powodu, dlaczego miałby nie zasłużyć sobie na miłość ze strony rodziny. Koteczka miała wspaniałą mamę Tsunami, Gronostaja i miała rodzeństwo - to było dla niej największym skarbem.
- Osiągniemy to razem. Będziemy sobie pomagać. - postanowiła, mrucząc nieco głośniej gdy usłyszała jego obietnicę i poczuła ogon brata na swoim. Zawsze lubiła przytulać się do swoich najbliższych. - Musimy jeszcze tylko trochę dorosnąć.
Średniej wielkości kocur o czystej, śnieżnobiałej sierści, którą odziedziczył po nieznanym sobie ojcu. Jego ciało jest lekko umięśnione, choć zakryte przez długie futro, które pokrywa jego sylwetkę. Bystre oczy z heterochromią - lewe oko kocura jest złote, zaś prawe błękitne, a oba ślepia zerkają na świat z rozbawieniem i uwagą. Mordki kocura nie opuszcza uśmiech, jest jego najbardziej ekspresyjną częścią i wiele rzeczy na temat Alaski można wyczytać z samych ruchów pyska. Ma długie, masywne łapy oraz puszysty, powiewający na wietrze ogon.
Głośny i nie do zniesienia, Alaska kompletnie nie przypomina z charakteru swojego wyglądu anioła, udowadniając to za każdym razem, gdy uchyla pyszczek. Wszystko mówi wprost, niewiele zastanawiając się nad swoimi słowami - unosi ton głosu pod wpływem każdego ciut silniejszego impulsu, który wzbudza w nim ostrzejsze emocje. Nie boi się konfrontacji, zawsze pragnąć być w centrum uwagi, ukazując swoje niezadowolenie bez krzty zawahania. Zdawać by się mogło, że jego pysk nigdy się nie zamyka, bo ten cały czas ma coś do powiedzenia, czasami nie pozwalając nawet swojemu rozmówcy dojść do słowa. Ekscytujący się wieloma rzeczami, ale również irytujący, z pewnością wrzuci ci zgniłą mysz do legowiska, gdy odwrócisz wzrok na parę uderzeń serca, by po chwili odegrać scenkę, jakoby zobaczył ten wandalizm po raz pierwszy. Przyniesie ci rybę pełną ości przekonując, iż jest czysta jak łza. Owija się w kłamstwach, zawsze chcąc wyjść jako poszkodowany i niewinny, zrzucając całe konsekwencje na drugą stronę sporu. Wręcz wulgarny, podłapując chętnie brzydkie słowa z rozmów, wprowadzając je do swojego słownika. Sekretem jego jednak jest większa delikatność dla bliskich, której nie okaże reszcie świata, preferując zamykanie się w swojej bańce.
Z pewnością gdyby usłyszał te słowa ze strony Rosomak, odetchnąłby z ulgą... a później zaczął panikować, że ktoś jednak wiedział, co skrywa! Na szczęście póki co nie musiał się o to martwić, dzięki czemu nieustannie na jego mordce trwał błogi, niczym nieskażony uśmiech.
Ah, byli tacy młodzi, a ile już planów na przyszłość mieli! Nie mógł się doczekać, gdy w końcu zostanie uczniem i dzięki temu będzie mógł pokazać swój pełen potencjał, który jeszcze nie wszyscy mogli dostrzec. Będzie się starał, dobrze uczył, by zostać szanowanym przez wielu członkiem Nowego Świtu, a później objąć nad nim prowadzenie wraz z Rosomak!
Może latanie było kolejnym z sekretów świata, które ukrywane były przez inne koty?! Jeśli tak, oznaczało to tylko jedno - musieli to odkryć wraz z siostrą jak najszybciej! Gdy tylko o tym pomyślał, cały drżał w podekscytowaniu, a zadowolony uśmieszek rósł jak na drożdżach na jego mordce. Ciekawe, czy gdyby teraz skoczył, to wzniósłby się w locie? A może najpierw ktoś musiał przekazać mu jakieś zaklęcie, które umożliwi mu osiągnięcie tej umiejętności? Ahh, niech już ktoś uchyli mu rąbka tajemnicy!
Może ich dwukolorowe oczy były wyznacznikiem tego, iż byli specjalni? Że czeka ich wielka, honorowa przyszłość jako członków Rady, a ktoś obdarował ich tym wielkim darem? Większość czasu nie zastanawiał się nad swoim wyglądem, co jakiś czas patrząc do kałuży z podniesioną brwią, że jego ślepia różniły się od siebie. Tak samo jak Rosomak i Ambient, zaś reszta miała oczy o tym samym kolorze... czy to na pewno był przypadek?
- No a jak! Nowy Świt za naszego panowania będzie najlepszy jaki widzieli. - był pewien, że po zakończeniu ich władzy (wow, naprawdę myślał daleko w przyszłość!) wszyscy będą ich wspominać pozytywnie i z podziwem, mając nadzieję, że ponownie znajdą się tacy rządzący. - Ale to już niedługo! Tuż za rogiem ceremonia, a później z górki! - miauknął pozytywnie, lekko poruszając łapkami z emocjami.
a my nie chcemy uciekać stąd krzyczymy w szale wściekłości i pokory stanąłxxx,,w ogniuxx,,xnasz wielki dom dom dla psychicznie i nerwowo chorych
STANĄŁxxx,W OGNIUxxxNASZ WIELKIxx,DOM DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Według Rosomak to nie takie dziwne, że ktoś wiedział… Ciężko było nie zauważyć, jak czasami się ślinił śpiąc. Zwłaszcza kiedy leżało się tuż obok, przytulonym do niego, jak to rodzeństwo. Ale oczywiście nie zamierzała go w żaden sposób zdradzić - nie miała ku temu powodów, za bardzo zależało jej na bracie żeby zrobić mu jakąkolwiek krzywdę.
Oczywiście, że mieli wiele planów! Otworzył się przed nimi cały, wielki świat pełen okazji na wykazanie się. Kocięta z taką wyobraźnią i takimi chęciami na przygodę naturalnie ciągnęło do tego typu rzeczy, na to wygląda.
Nie sądziła, żeby Alasce trudno było pokazać swój pełny potencjał. Był bardzo uzdolnionym kotem - wyszedł z nią na to drzewo bez żadnego problemu! Wyraźnie uczył się szybko, a jego przyszły mistrz na pewno będzie pod wrażeniem. Takiego zdania była Rosomak, i była tego bardzo pewna.
Sama, oczywiście, także chciała pokazać się z dobrej strony, zrobić wrażenie i zapaść wszystkim kotom w pamięci, a tego również nie uważała za bardzo trudne zadanie. Skoro mama zawsze ją tak chwali, to inni też na pewno widzą jak dobrze jej idzie! To… wszystko, co robi. Ogólnie.
Musieli to odkryć, zdecydowanie, bo właściwie to mogli być blisko prawdy! W końcu to miałoby sens - jak inaczej wyjaśnić to, że koty potrafią złapać tyle ptaków? Na pewno jest na to jakiś sposób, a oni dowiedzą się o nim jak najwięcej!
Czy to był przypadek, czy jakiś znak? Nie wiedziała, nie mogła wiedzieć - w końcu nawet jeśli to coś oznaczało, to raczej nie byłoby to powszechną wiedzą, prawda? Rosomak lubiła swoje oczy odkąd ujrzała je w odbiciu w wodzie po raz pierwszy, ale nie rozumiała skąd się wzięły. W końcu nie każdy kot ma dwa różne kolory oczu… Skąd wynika różnica?
- Mam taką nadzieję. - pokiwała energicznie łebkiem na znak zgody z bratem. - Na pewno czeka nas wiele wyzwań, ale to nic z czym mielibyśmy sobie nie poradzić. Jesteśmy silni, i mądrzy.
Średniej wielkości kocur o czystej, śnieżnobiałej sierści, którą odziedziczył po nieznanym sobie ojcu. Jego ciało jest lekko umięśnione, choć zakryte przez długie futro, które pokrywa jego sylwetkę. Bystre oczy z heterochromią - lewe oko kocura jest złote, zaś prawe błękitne, a oba ślepia zerkają na świat z rozbawieniem i uwagą. Mordki kocura nie opuszcza uśmiech, jest jego najbardziej ekspresyjną częścią i wiele rzeczy na temat Alaski można wyczytać z samych ruchów pyska. Ma długie, masywne łapy oraz puszysty, powiewający na wietrze ogon.
Głośny i nie do zniesienia, Alaska kompletnie nie przypomina z charakteru swojego wyglądu anioła, udowadniając to za każdym razem, gdy uchyla pyszczek. Wszystko mówi wprost, niewiele zastanawiając się nad swoimi słowami - unosi ton głosu pod wpływem każdego ciut silniejszego impulsu, który wzbudza w nim ostrzejsze emocje. Nie boi się konfrontacji, zawsze pragnąć być w centrum uwagi, ukazując swoje niezadowolenie bez krzty zawahania. Zdawać by się mogło, że jego pysk nigdy się nie zamyka, bo ten cały czas ma coś do powiedzenia, czasami nie pozwalając nawet swojemu rozmówcy dojść do słowa. Ekscytujący się wieloma rzeczami, ale również irytujący, z pewnością wrzuci ci zgniłą mysz do legowiska, gdy odwrócisz wzrok na parę uderzeń serca, by po chwili odegrać scenkę, jakoby zobaczył ten wandalizm po raz pierwszy. Przyniesie ci rybę pełną ości przekonując, iż jest czysta jak łza. Owija się w kłamstwach, zawsze chcąc wyjść jako poszkodowany i niewinny, zrzucając całe konsekwencje na drugą stronę sporu. Wręcz wulgarny, podłapując chętnie brzydkie słowa z rozmów, wprowadzając je do swojego słownika. Sekretem jego jednak jest większa delikatność dla bliskich, której nie okaże reszcie świata, preferując zamykanie się w swojej bańce.
Miał wrażenie, że wszyscy wciąż spali, gdy budząc się od razu panicznie wycierał pysk! Powinni byli wszyscy spać grzecznie całą noc, przez co nikt miał nie widzieć... Najwyraźniej Alaska przymknął oko na możliwość, iż rodzeństwo mogło wcale w nocy... nie spać, a przyglądać się jego żenującej, śpiącej postaci!
W środku wdzięczny był, że Rosomak pokazała mu, jak się wspinać na drzewa. W ten sposób opanują obowiązkową, ale też nadobowiązkową wiedzę bez problemu! Jeśli jedno się czegoś nauczy, będzie mogło nauczyć tego drugie. I na odwrót! Jeśli będą uczyć się wspólnie, nikt nie będzie w stanie ich przebić. Był gotowy dzierżyć miano najzdolniejszych kotów Nowego Świtu wraz z Rosomak!
A może dostaną tego samego mistrza? To byłoby super! Gdyby mieli łączony trening, mogliby sprawnie pracować w dwójkę, co pozwoliłoby im na jeszcze lepsze efekty. Gdzie może podsunąć taki pomysł? Może powinien pójść do babci Tundry i zrobić przed nią ładne oczka, by zdecydowała o tym? Z pewnością by się zgodziła! A gdyby jeszcze poszli we dwoje, to w ogóle nie musiałaby się zastanawiać nad decyzją!
Będą zaufanymi uczniami, później wojownikami, a później członkami Rady! Może jeszcze w międzyczasie zdobędą wiedzę na temat zielarstwa i dzięki temu staną się jeszcze bardziej szanowani? Mógłby godzinami rozmyślać o wspólnej przyszłości, nie przestając marzyć.
Dorośli wojownicy musieli chować jakąś tajemnicę na temat polowania, którą ujawniają dopiero na treningu! Jak Rosomak i Alaska będą dzielić mistrza, to od razu zapytają go o to i dowiedzą się, na czym to wszystko polega!
Wiedział jedno - ich oczy były piękne. Zachwycony był ich barwą od kiedy pierwszy raz je ujrzał, od kiedy jedno wybarwiło się na inny kolor, niż błękit. Z początku podskoczył zaskoczony przy kałuży, gdy jego spojrzenie nie spoglądało już na niego błękitnymi oczami, a jednym błękitnym, jednym złotym. Mimo zszokowania tym faktem, zdążył się do tego przyzwyczaić i zakochać w swojej wyróżniającej się cesze.
- I będziemy dużo ćwiczyć! Będziemy trenować fizycznie jeszcze poza treningami, co ty na to? Żeby być jak najlepszymi i nie zostać w tyle! I możemy jeszcze chodzić do kogoś na opowieści o teorii... - skinął Rosomak głową i sam zaczął zastanawiać się na głos, jak będą mogli stać się jeszcze lepsi, niż obecnie planowali.
a my nie chcemy uciekać stąd krzyczymy w szale wściekłości i pokory stanąłxxx,,w ogniuxx,,xnasz wielki dom dom dla psychicznie i nerwowo chorych
STANĄŁxxx,W OGNIUxxxNASZ WIELKIxx,DOM DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Rosomak nigdy nie udawała, że śpi, więc to możliwe że akurat wtedy przysypiała. Jej brat nie wiedział więc, że była świadkiem jego ślinienia się. Ale to nic, że to widziała! Wśród własnej rodziny Alaska nie musiał wstydzić się takich rzeczy, tutaj wszyscy są sobie doskonale znani i może nawet nie powinni mieć takich tajemnic.
To była prawda. W końcu po to pokazała mu jak wspinać się na drzewa, żeby dobrze się z nim bawić i żeby potem już wiedział jak to się robi! I tak właśnie powinno być - powinni uczyć się od siebie nawzajem, bo to najlepszy sposób na przyswajanie nowych wiadomości i umiejętności, według koteczki.
Faktycznie, gdyby dostali tego samego mistrza… to dopiero byłoby super! Wtedy mogliby w ogóle wszystko robić razem i wspólnie osiągać sukcesy, nic by ich wtedy nie powstrzymało! Gdyby sama na to wpadła, na pewno chciałaby podejść do babci i ją o to poprosić… może we dwójkę daliby radę ją przekonać, tak! To było dobrą myślą.
Tajemnice? To dla nich nic, po tym co już dzisiaj zdążyli ustalić. Jeśli coś muszą dopiero odkryć, to zrobią to razem - kto wie, może już wkrótce będą latać po niebie niczym ptaki?
Ich oczy… zdecydowanie były wyjątkowe. Mimo wszystko Rosomak zauważyła, że niewiele kotów ma dwukolorowe oczy, na pewno nie większość. Co to oznaczało? Chyba nikt nie wiedział, ale najważniejsze było to, że jej własne oczy się jej podobały. Tak samo jak i oczy Alaski, i takiej Ambient! Oczy reszty rodzeństwa też oczywiście były śliczne, ale nieco się już różniły. Ciekawe tylko, dlaczego.
- Tak. - zgodziła się bardzo ochoczo, obracając łebek w stronę brata. - Możemy trenować razem nawet poza faktycznymi treningami, i prosić starsze koty o pomoc w teorii. W ten sposób na pewno będziemy coraz lepsi… To dobry pomysł.
Średniej wielkości kocur o czystej, śnieżnobiałej sierści, którą odziedziczył po nieznanym sobie ojcu. Jego ciało jest lekko umięśnione, choć zakryte przez długie futro, które pokrywa jego sylwetkę. Bystre oczy z heterochromią - lewe oko kocura jest złote, zaś prawe błękitne, a oba ślepia zerkają na świat z rozbawieniem i uwagą. Mordki kocura nie opuszcza uśmiech, jest jego najbardziej ekspresyjną częścią i wiele rzeczy na temat Alaski można wyczytać z samych ruchów pyska. Ma długie, masywne łapy oraz puszysty, powiewający na wietrze ogon.
Głośny i nie do zniesienia, Alaska kompletnie nie przypomina z charakteru swojego wyglądu anioła, udowadniając to za każdym razem, gdy uchyla pyszczek. Wszystko mówi wprost, niewiele zastanawiając się nad swoimi słowami - unosi ton głosu pod wpływem każdego ciut silniejszego impulsu, który wzbudza w nim ostrzejsze emocje. Nie boi się konfrontacji, zawsze pragnąć być w centrum uwagi, ukazując swoje niezadowolenie bez krzty zawahania. Zdawać by się mogło, że jego pysk nigdy się nie zamyka, bo ten cały czas ma coś do powiedzenia, czasami nie pozwalając nawet swojemu rozmówcy dojść do słowa. Ekscytujący się wieloma rzeczami, ale również irytujący, z pewnością wrzuci ci zgniłą mysz do legowiska, gdy odwrócisz wzrok na parę uderzeń serca, by po chwili odegrać scenkę, jakoby zobaczył ten wandalizm po raz pierwszy. Przyniesie ci rybę pełną ości przekonując, iż jest czysta jak łza. Owija się w kłamstwach, zawsze chcąc wyjść jako poszkodowany i niewinny, zrzucając całe konsekwencje na drugą stronę sporu. Wręcz wulgarny, podłapując chętnie brzydkie słowa z rozmów, wprowadzając je do swojego słownika. Sekretem jego jednak jest większa delikatność dla bliskich, której nie okaże reszcie świata, preferując zamykanie się w swojej bańce.
Cóż, póki sekret Alaski był wyłącznie w łapach Rosomak... to nie miał czego się obawiać. Byli blisko ze sobą, planowali wspólną przyszłość na czele Nowego Świtu, dzięki czemu mogli ufać sobie bezgranicznie.
Ciekawe, co on pokaże Rosomak? Skoro ona nauczyła go wspinaczki, czego on mógłby jej nauczyć... chyba będzie musiał się postarać, by dopytać kogoś starszego o jakąś dodatkową wiedzę, by mógłby przekazać ją siostrze, zanim ona sama się dowie!
Muszą podejść do Tundry i ładnie i grzecznie ją poprosić! A wtedy babka nie będzie miała innego wyboru i by uszczęśliwić swoich wnuków zrobi dla nich wszystko! Nie mógł się już doczekać, aż wraz z Rosomak zaczną wspólny trening.
Może Ambient również miała przeznaczenie, by zostać członkiem Rady? W końcu teraz w Radzie były trzy koty, a Alaska i Rosomak to były tylko dwa koty... czyli potrzebowali też trzeciego! Ale czy Ambient... dałaby radę? Nie wątpił w rodzeństwo, jednak wiedział, jak delikatna była Ambient - a może właśnie takiego kota potrzebowali i ktokolwiek, kto obdarzył Ambient dwukolorowymi oczami wiedział, co robi?
- I jak się będziemy dopytywać, to od razu będą wiedzieć, jak ambitni i zdolni jesteśmy! - zauważył i odetchnął zadowolony, przymykając oczy i marząc nad ich przyszłością. Już tak niewiele ich od niej dzieliło!
a my nie chcemy uciekać stąd krzyczymy w szale wściekłości i pokory stanąłxxx,,w ogniuxx,,xnasz wielki dom dom dla psychicznie i nerwowo chorych
STANĄŁxxx,W OGNIUxxxNASZ WIELKIxx,DOM DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
To prawda, że Alaska nie miał się czego obawiać. W końcu, jakby to że są rodziną nie wystarczyło, to teraz łączyły ich jeszcze wspólne plany, więc musieli ufać sobie bezgranicznie! Tak, zdecydowanie. Muszą trzymać się razem, pomagać sobie i może nawet mieć wspólne sekrety, skoro to tak działa świat dorosłych!
To, czego dowie się od Alaski też ją ciekawiło. W końcu brat może dowiedzieć się wielu fajnych rzeczy podczas swoich nauk, podczas rozmów z innymi, podczas tego wszystkiego, a wtedy może przekazać zdobyte informacje Rosomak! To brzmiało jak prawdziwa współpraca!
Plan doskonały. Będą musieli to zrobić, w takim razie - w końcu jej brat miał rację! Tundra nie mogła im odmówić jeśli tak ładnie poproszą, oni, jej własne wnuki! I gdy już będą mieli wspólny trening, to dopiero będzie wspaniale! Wszystko będą robić razem, to na pewno będzie im łatwiej i bardzo szybko zostaną mistrzami w tym całym treningu! W końcu tak długo jak byli razem to szło im tak dobrze!
Ambient… jako członek Rady. Tak, to brzmiało dobrze! W trójkę na pewno byłoby im jeszcze raźniej, jeszcze lepiej, dlatego Rosomak była przekonana że to dobry pomysł! I nieważne jak nieśmiała i cichutka była Ambient, koteczka była pewna tego, że ten plan spodobałby się też jej siostrze! W końcu kto nie chciałby należeć do Rady? To taki zaszczyt… Może powinni spytać siostrę o to, czy będzie chciała z nimi do tego dążyć?
- Myślisz, że sami zaproszą nas do Rady? - spytała po chwili, wyraźnie podekscytowana. W końcu gdyby starsze koty zobaczyły u nich takie chęci… jak mogłyby nie spytać, czy młodzieńcy nie chcą zająć tego stanowiska? Byli mądrzy, chętni i zdolni. Idealni!
Średniej wielkości kocur o czystej, śnieżnobiałej sierści, którą odziedziczył po nieznanym sobie ojcu. Jego ciało jest lekko umięśnione, choć zakryte przez długie futro, które pokrywa jego sylwetkę. Bystre oczy z heterochromią - lewe oko kocura jest złote, zaś prawe błękitne, a oba ślepia zerkają na świat z rozbawieniem i uwagą. Mordki kocura nie opuszcza uśmiech, jest jego najbardziej ekspresyjną częścią i wiele rzeczy na temat Alaski można wyczytać z samych ruchów pyska. Ma długie, masywne łapy oraz puszysty, powiewający na wietrze ogon.
Głośny i nie do zniesienia, Alaska kompletnie nie przypomina z charakteru swojego wyglądu anioła, udowadniając to za każdym razem, gdy uchyla pyszczek. Wszystko mówi wprost, niewiele zastanawiając się nad swoimi słowami - unosi ton głosu pod wpływem każdego ciut silniejszego impulsu, który wzbudza w nim ostrzejsze emocje. Nie boi się konfrontacji, zawsze pragnąć być w centrum uwagi, ukazując swoje niezadowolenie bez krzty zawahania. Zdawać by się mogło, że jego pysk nigdy się nie zamyka, bo ten cały czas ma coś do powiedzenia, czasami nie pozwalając nawet swojemu rozmówcy dojść do słowa. Ekscytujący się wieloma rzeczami, ale również irytujący, z pewnością wrzuci ci zgniłą mysz do legowiska, gdy odwrócisz wzrok na parę uderzeń serca, by po chwili odegrać scenkę, jakoby zobaczył ten wandalizm po raz pierwszy. Przyniesie ci rybę pełną ości przekonując, iż jest czysta jak łza. Owija się w kłamstwach, zawsze chcąc wyjść jako poszkodowany i niewinny, zrzucając całe konsekwencje na drugą stronę sporu. Wręcz wulgarny, podłapując chętnie brzydkie słowa z rozmów, wprowadzając je do swojego słownika. Sekretem jego jednak jest większa delikatność dla bliskich, której nie okaże reszcie świata, preferując zamykanie się w swojej bańce.
I właśnie dlatego Rosomak była doskonałym przykładem wspaniałej Radnej! Wiedziała, że wydanie sekretu może zaszkodzić reputacji brata, dlatego siedziała cicho i nie wyjawiała tego na głos, zamiast tego wraz z bratem planując swoją przyszłość na czele Nowego Świtu. Czyż nie było to wspaniałe? Alaska naprawdę nie mógł wymarzyć sobie lepszej siostry, niż Rosomak.
W dodatku biały kocur nie miał żadnych oporów ani przeciwskazań, przez co wdawał się w rozmowy z każdym, o wszystkim i o niczym! Zawsze jednak zdobywał z tych rozmów informacje, które w przyszłości były dla niego użyteczne, a którymi również mógłby się podzielić ze swoim rodzeństwem.
Zostaną wojownikami najszybciej z rodzeństwa! A później wszystko już pójdzie z górki i nie zdążą się obejrzeć, kiedy będą już w Radzie i wszyscy będą słuchać się ich wypowiedzi. Ah, jak bardzo chciał być już dorosłym i móc osiągać tak wiele!
Może naprawdę potrzebowali kogoś spokojniejszego, jako trzeciego członka Rady? Ambient na pewno byłaby dobrym dodatkiem do ich dwójki, mogłaby być umysłem wszystkich ich operacji! Będą musieli zapytać się siostry o zdanie i mieć dobre nadzieję, że się zgodzi. Przecież bycie u władzy jest fajne, więc czemu miałaby nie chcieć?
- Ej, właśnie! To możliwe! Jeśli zachwycą się nami, wybiorą nas od razu. - skinął głową siostrze, ekscytując się na samą myśl, że miałby pokazać się z tak dobrej strony, że od razu zostałby z Rosomak zaproszony do Rady!
a my nie chcemy uciekać stąd krzyczymy w szale wściekłości i pokory stanąłxxx,,w ogniuxx,,xnasz wielki dom dom dla psychicznie i nerwowo chorych
STANĄŁxxx,W OGNIUxxxNASZ WIELKIxx,DOM DOM DLA PSYCHICZNIE I NERWOWO CHORYCH
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Gdyby Rosomak wiedziała, że brat tak o niej myśli, byłoby jej na pewno bardzo miło. W końcu fakt był taki, że starała się być dobrym materiałem na Radną. Można powiedzieć, że dostanie się do Rady było teraz jej marzeniem, czymś do czego faktycznie chciała dążyć - dlatego takie stwierdzenia ze strony innych kotów wiele znaczyły.
W dodatku, tu nie chodziło o samo bycie w Radzie. Zależało jej na Alasce i reszcie ich rodziny też poza tym - więc oczywiście nie zamierzała od tak wydawać ich sekretów. To nie byłoby w porządku ich względem, tak myślała. Rosomak miała tak wspaniałą rodzinę, była z nimi szczęśliwa. Nie zraniłaby ich specjalnie, nigdy!
Oh, nie miała wątpliwości co do tego, że jej brat zdobywał wiele informacji. W końcu na pewno rozmawiał codziennie z wieloma kotami! A to był dobry układ, takie wspólne dzielenie się zdobytymi faktami między sobą.
Koteczka również nie mogła się tego doczekać. W końcu czekało ich dużo wysiłku jeśli chcieli to osiągnąć, ale na pewno będzie warto! Nie miała co do tego żadnych wątpliwości. Muszą się wytrenować na dobrych wojowników, a potem będzie już zapewne z górki!
Tak, to brzmiało bardzo dobrze! Trójka rodzeństwa o dwukolorowych oczach w Radzie, zapewniająca dobre życie kotom Nowego Świtu… razem! Rosomak była pewna tego, że Ambient poradziłaby sobie dobrze w takiej roli - w końcu miałaby wiele wsparcia z ich strony! Oh, naprawdę muszą ją spytać o zdanie na ten temat przy pierwszej okazji!
- To się uda, Alaska. - stwierdziła pewnie, prostując się z dumą. - Będziemy świetnymi Radnymi, zobaczysz.